Musisz zainstalować flash player pobierz instalator










s.3 - romantyczny przepis s.4-8 - związkowo - singlowe wywiady s.9-11 - gimbusowe przemyślenia s.11-12 - Wzruszająca recenzja s.12-14 - Nowość! s.15-16 - Luty, czyli walentynki i detektyw s.17 - Kolejny rozdział... tym razem o misce

Witam Zakochanych! Co za cudowny czas! Ach! Nie masz pary?! Co z tego! Miłość znajdziemy także w przyjaźni! Więc bierz przyjaciela, chwytaj gazetkę i czytaaaaaaj! Bo w tym numerze na pewno będzie romantycznie! Po pierwsze i najważniejsze mamy dla Was mnóstwo walentynkowych niespodzianek i specjałów! Poznacie też kolejny rozdział o Alyi! A jak myślicie, jakie są bolączki współczesnego gimbusa? To wszystko w naszej gazetce! Miłej lektury! ;) Nicotam

AleNumer1 MNIAM!

KARLEKSMUMS -- SZWEDZKIE CIASTO MIŁOŚCI Składniki: 140 g masła 2 szklanki mąki pszennej 4 łyżki kakao 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia duża szczypta soli 2 duże jajka 3/4 - 1 szklanki drobnego cukru do wypieków 180 ml mleka 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej! Masło roztopić w małym garnuszku, przestudzić. W misie miksera umieścić jajka, cukier i wanilię. Ubić do połączenia się składników i otrzymania jaśniejszej piany - nie ubijać na sztywno! Dodać mleko i roztopione masło, zmiksować. Bezpośrednio do misy miksera przesiać mąkę pszenną, proszek do pieczenia, kakao i sól. Wymieszać rózgą kuchenną (nie używać miksera) tylko do połączenia się składników, nie dłużej. Formę o wymiarach 23 x 33 cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć do niej ciasto, wyrównać. Piec w temperaturze 175ºC bez termoobiegu przez około 14 - 17 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić. Polewa czekoladowa: 120 ml śmietany kremówki 30% 3 łyżki zaparzonej, mocnej kawy 110 g gorzkiej czekolady, posiekanej 30 g masła W małym garnuszku umieścić śmietanę kremówkę i kawę, podgrzać prawie do wrzenia i natychmiast zdjąć z palnika. Dodać czekoladę, masło, wymieszać i odstawić na 2 minuty. Po tym czasie wymieszać do powstania gładkiego sosu czekoladowego. Dodatkowo: 1 szklanka wiórków kokosowych Wystudzone ciasto polać gęstniejącym sosem czekoladowym, równo go rozprowadzić. Posypać wiórkami kokosowymi i odstawić do stężenia polewy. Pokroić w kwadraty i podawać. SMACZNEGO!!! Lama

WYWIAD! AleNumer1

Ach te związki! Walentynki tuż tuż, więc specjalnie z tej okazji przeprowadziliśmy wywiad z dwiema uczennicami naszej szkoły - singielką i dziewczyną w związku. WYWIAD Z DZIEWCZYNĄ W ZWIĄZKU! 1. Czy bycie w związku to przyjemny stan? Hmm... może nie tyle przyjemny stan, ale mogę nazwać to naprawdę piękną świadomością, że istnieje osoba, która kocha cię nad wszystko. Bycie w związku daje nam poczucie bezpieczeństwa i tego, że zawsze do osoby, która nas kocha, możemy się zwrócić z każdym problemem. Ja, będąc w związku, mimo tego, że wielu ludzi twierdzi inaczej, czuję, że jestem wolna i że ta osoba kocha mnie za to, jaka jestem. 2. Jakie są korzyści z bycia w związku? Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że nie można być w związku tylko dla własnych korzyści. Kiedy kogoś się kocha, troszczy się o szczęście i dobro tej osoby. Staram się, by osoba, którą kocham, czuła się kochana i doceniana. Jedną z korzyści może być też to, że mamy kogoś, kto ma do nas bezgraniczne zaufanie i wzajemnie.To bardzo ważne, bo jeżeli

AleNumer1

myślimy o jakiejś znajomości poważnie, bez zaufania nigdy nie uda nam się osiągnąć pełnego szczęścia z byciem z kimś. To może zabrzmi bardzo materialistycznie, ale to cudowne, gdy mogę podarować ukochanemu rzecz, o której zawsze marzył, a w zamian dostanę buziaka! Oczywiście to działa też w drugą stronę. 3. Co zrobić, aby znaleźć drugą połówkę? To pytanie, na które chyba nie da się odpowiedzieć zawsze tak samo. Jednak według mnie nie można na siłę szukać drugiej połówki. Zazwyczaj kiedy staramy się zrobić wszystko, żeby ktokolwiek nas zechciał, potem okazuje się, że jednak nie jesteśmy w pełni szczęśliwi (poczułam to na własnej skórze xD). Może wyjść na to, że to jednak nie ta "jedyna" osoba albo że w ogóle nie czujemy tego, co związek ma nam dawać (czyli tego, o czym wspomniałam w odpowiedziach na dwa pierwsze pytania). Wiem, że każdy powtarza w kółko: "Bądź sobą!", ale mnie taka odpowiedź nie satysfakcjonuje i innych pewnie też nie. Najlepiej w ogóle nie szukać. Ta właściwa osoba sama Was znajdzie. I błagam, nie korzystajcie z kursów podrywu! To da odwrotny efekt do zamierzonego i wyjdziecie na głupków (coś o tym wiem…) Naprawdę, jeśli ktoś jest Ci pisany, to gwarantuję, że się znajdziecie. 4. Czy nie boisz się, że będziesz cierpieć, jeśli zostaniesz sama? Oczywiście że się boję! Jeśli chodzi o mnie, to bardzo mocno przywiązuję się do ludzi. Bardzo boję się samotności i już nie raz płakałam miesiącami za jedną osobą, bo okazała się być inna niż się wcześniej wydawało. Teraz, kiedy jestem z moim chłopakiem już prawie półtora roku, nie wyobrażam sobie dalej mojego życia bez niego, zresztą on tak samo (o to chodzi w związku!). Wiem, że jeżeli przestalibyśmy być razem, nie zniosłabym tego psychicznie. Bardzo go kocham, a on mnie i pielęgnujemy naszą relację, jak tylko się da, byśmy zawsze mieli pewność, że zostaniemy razem na zawsze. Nikt nie wie, co przyniesie los, ale ja o miłość potrafię walczyć i tych wszystkim wspólnych wspomnień tak łatwo bym nie oddała. 5. W jakich sytuacjach się kłócicie? Kłócimy się sporadycznie, ale kłótnie są dobre w związku. To one dają nam świadomość, że jednak na danej osobie nam zależy. Chyba że kłócimy się nieustannie i o każdą rzecz, bo wtedy trzeba się zastanowić, czy



ta relacja ma sens. Ja i Kamil kłócimy się najczęściej o jakieś głupoty, a po pięciu minutach się godzimy. Mieliśmy już parę poważnych kłótni (bez powodu, teraz to widzę), które najczęściej chyba były spowodowane zazdrością i niską samooceną jednej ze stron. Jedno z nas jest się w stanie rozpłakać, bo ta druga osoba nie myśli o sobie dobrze i przez to właśnie potem się kłócimy. Jednak ja jestem dla Kamila po to, a on dla mnie, żebyśmy mogli być dla siebie w każdym momencie i rozmawiali o tym, co nas drażni. Z każdej kłótni jest wyjście, tylko dwie strony muszę chcieć je znaleźć. 6. Jak lubicie spędzać razem czas? Ja i Kamil mamy naprawdę ogrom rzeczy, które razem robimy. Bardzo często jedziemy na basen, chodzimy na spacery, jeździmy na Strefę Wysokich Lotów i ogólnie bardzo chętnie spędzamy czas aktywnie. Jednak jak każda para czasem mamy ochotę po prostu poleżeć obok siebie przytuleni i nie mówić po prostu nic. Ewentualnie zamówić pizzę, kebaba, kupić wszystkie możliwe słodkości i obejrzeć razem jakiś fajny film albo anime, bo oboje jesteśmy ich fanami. Oboje uwielbiamy jeść, więc chętnie razem gotujemy, a jak nie chce nam się gotować, to Kamil zabiera mnie do jakiejś świetnej restauracji i tam wybieramy coś pysznego, najczęściej to samo. Jeżeli organizowane są jakieś wydarzenia lub koncerty, chętnie się tam razem wybieramy. Od czasu do czasu spotykamy się z naszymi wspólnymi znajomymi i gramy na naszych instrumentach. Kto wie, może niedługo usłyszymy o nowym sławnym zespole



rockowym? Nie mogę tu pominąć faktu, że słuchamy z Kamilem tej samej muzyki! Łączy nas wiele pasji, które razem realizujemy i czasem może nawet rywalizujemy (chodzi tu głównie o gry komputerowe xD). Spędzanie czasu z Kamilem jest najwspanialszą rzeczą, którą robię, zresztą nie tylko ja mam z tego korzyści, bo moja rodzina go uwielbia. WYWIAD Z SINGIELKĄ! 1.Dlaczego wciąż jesteś sama? Nigdy specjalnie mnie nie ciągnęło, żeby się z kimś związać. Do tego z chłopakami są same kłopoty. 2. Czy zamierzasz w najbliższym czasie być z kimś w związku? Nie ma takiej opcji. Poza tym nie ma nikogo, z kim chciałabym być. 3. Co sprawiło, że jesteś zagorzałą singielką? Zawsze dobrze dogadywałam się z chłopakami. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że możemy być kimś więcej niż przyjaciółmi. Dodatkowo kilku znajomych próbowało ze mną chodzić dla zabawy. Nie było to najprzyjemniejsze doświadczenie.



4. Czy kiedykolwiek podobał Ci się ktoś platonicznie (czyli tobie się podobał, ale on o tym nie wiedział)? Jeśli liczymy bohaterów książkowych, to jak najbardziej. 5. Jakie, twoim zdaniem, trzeba mieć cechy, żeby mieć powodzenie u płci przeciwnej? Wydaje mi się, że trzeba przede wszystkim dobrze wyglądać albo podążać za najnowszymi trendami - malować się itd. "Bogaty" język też ma znaczenie. Oczywiście mogę się mylić, bo niespecjalnie zwracam na takie rzeczy uwagę. 6. Czy chciałabyś kiedyś zmienić ten stan? Może w odległej przyszłości spotkam kogoś, dla kogo stracę głowę, ale na razie dobrze mi tak, jak jest. Wywiad przeprowadziła Julianna A Wy? Jakie maci zdanie na temat związków?? Marzycie o drugiej połówce? A może czekacie na TĘ JEDYNĄ osobę?

AleNumer1 A CO SIĘ KOTŁUJE W GŁOWIE GIMBUSA...?

Moim zdaniem… Walentynki wisiały w powietrzu, rozsiewając wszędzie miłość, radość i szczęście. Lecz aby równowaga mocy nie została zachwiana, nisko przy ziemi snuły się opary niechęci, zawiści oraz innych uczuć spod ciemnej gwiazdy. I tak, kiedy te dobre nadzorowały zakochanych, te złe natchnęły kilkoro uczniów, aby przelali swoje uczucia na papier. W efekcie powstały te felietony. Podbudowanym na duchu, a także tym, którzy nie chcą słuchać niepochlebnych opinii na pewne tematy, odradzam zaglądania tutaj. Pozostałym życzę miłej lektury. O ile można to tak nazwać... I Cywilizacja upadła Jedną z bolączek współczesnego życia szkolnego są skutki reformy edukacji, w ramach której nasze gimnazjum wchłonęła podstawówka. Na przykład zakaz używania telefonów czy odwołanie zielonej szkoły. No cóż, niektórzy z nas będą tu uczęszczać jeszcze tylko pół roku. Tak więc gdy wreszcie opuścimy mury naszego pseudogimnazjum, to poczujemy, jak tak naprawdę wygląda życie nastoletniego ucznia. Teraz wygląda na to, że wszystko, co fajne, odeszło, więc co mamy robić w takiej sytuacji? Niekiedy staramy się walczyć o nasze prawa, choć bywa i tak, że nasze starania zostają brutalnie stłamszone. Zdarzyło się niedawno, że chcieliśmy coś uzyskać. Okazało się, że szkoła nie weźmie odpowiedzialności za żaden dłuższy wyjazd. Kiedy uaktualniono statut, była szansa na zmianę i ta nastąpiła, ale niestety na gorsze, bo oberwały telefony. Nie można ich już używać, nawet na przerwie. I bardzo niesłusznie, bo gdyby rodzice uważali, że ich dziecko nie powinno korzystać z telefonu, to by mu go po prostu zabrali. Ciągła obecność nadzorujących nauczycieli jest przytłaczająca, więc rośnie szkolne podziemie. I to jest wspaniałe. No, chyba że nas złapią. Bo i to jest możliwe. Zdesperowane Gimnazjalistki II Cywilizacja się cofa Jedną z bolączek współczesnego życia gimnazjalisty są reformy w systemie nauczania. Na przykład likwidacja cudownej jednostki szerzącej wiedzę (czyt.: gimnazjum). Zresztą sami z pewnością to odczuwacie. Tak więc kiedy my walczymy o odrębność, to dzieci z podstawówki czują się jak u siebie. A ponieważ zostaliśmy przez podstawówkę wchłonięci, wygląda na to, że Gimnazjum nr 1 ginie, więc czas pokazać, że wciąż tu jesteśmy. Niekiedy zastanawiam się, czy jest jakaś różnica między dawną klasą pierwszą, a obecną siódmą, choć bywa i tak, że mam ochotę walić głową o ścianę i pomstować, na czym świat stoi. Zdarzyło się niedawno, że na akademii mieliśmy śpiewać nasz hymn gimnazjalny. Okazało się, że nie ma już do niego podkładu, a szkoda.



Z kolei klasy siódme utwierdzają nas w przekonaniu, że pomyliły budynki, ale niestety nie reagują na żadne napomnienia, nawet te wypowiedziane wprost. I tak nasze gimnazjum zmienia się w przedszkole. Gdyby nazwać to inaczej, uczniowie musieliby trzymać klasę. Ciągła obecność "nowej śmietanki towarzyskiej" jest, delikatnie mówiąc, irytująca, więc uczniów gimnazjum łączy wspólny obiekt niechęci. I to jest niezwykłe, a zarazem niespotykane. No, chyba że dzieciaki dorosną do naszego poziomu. Bo i tak być może, ale osobiście specjalnie na to nie liczę... Anonim z 3 klasy III Cywilizacja z jezior Jedną z bolączek współczesnego, uczniowskiego życia są niektóre decyzje nowego dyrektora. Na przykład brak zgody na zieloną szkołę pod żaglami. Zresztą to miał być ostatni raz dla trzecioklasistów, którzy nie za bardzo będą mieli co robić po egzaminie. Tak więc gdy niektórzy planowali kolejny wyjazd od momentu powrotu do domu z „żagli”, to inni zbierali fundusze, aby odbyć przygodę życia w tym roku. A ponieważ wszyscy są zdania, że słowa to za mało, aby w pełni opisać zalety wyprawy, wygląda na to, że trzeba odbyć taką podróż osobiście. Zdarzyło się niedawno, że zeszłoroczna załoga udała się do pana dyrektora, aby prosić go o zgodę na żagle. Okazało się, że zgody tej nie otrzymają, gdyż wyjazd jest niebezpieczny, choć nikt nigdy nie ucierpiał. Z kolei chętnych nigdy nie brakowało, ale wygląda na to, że tym

KĄCIK NASZEJ TWÓCZOŚCI... ALE I TAK JEST WALENTYNKOWO! =D

razem będą musieli obejść się smakiem. I tak młodzi, zapaleni podróżnicy będą pływali po kałużach. Ale może to i lepiej, przynajmniej nic im się nie stanie. Ciągła obecność plakatów o żaglach z poprzednich lat na korytarzach jest irytująca, bo przedstawiają one coś dla nas chwilowo nieosiągalnego, więc nasz entuzjazm wciąż rośnie. Byłoby pięknie, gdybyśmy mogli znów popłynąć. Oczywiście jeśli Pan Dyrektor się zgodzi. Bo i to jest możliwe. Anonimek ZOSTAŃ, JESLI KOCHASZ Jest to historia, o której być może słyszeliście - z filmu, może od koleżanki. Książka, która wzrusza, pobudza w nas refleksje... Mia ma cudowne życie. Fantastyczni rodzice, młodszy brat, świetna przyjaciółka i kochający chłopak. Jej życie jest mimo wszystko... normalne. Tam gdzie są kłótnie, są i zgody. Jest niepewność... są wybory. I nagle... traci wszystko. W wypadku samochodowym giną jej najbliżsi. Ocalała tylko ona. Zawieszona między życiem a śmiercią. I tylko od niej zależy, czy zostanie na ziemi... jako sierota, ale z ukochanym, czy połączy się z rodziną. Po pierwsze, jest to książka młodzieżowa, ale nie jest to powieść o zakochiwaniu się dwojga nastolatków. To powieść o ich miłości. Miłości do rodziny, przyjaciół... do muzyki... siebie nawzajem. Wątek romantyczny Mii i Adama to nie zdobywanie siebie. tylko wytrwanie ze sobą, w miłości.

PRZEKONAJ SIĘ SAM!

Jest to książka o pokonywaniu wielu przeszkód, o przeciwnościach losu, o podejmowaniu trudnych decyzji, o cierpieniu i o tym, że życie uwielbia płatać nam figle. „Umieranie jest proste. To życie jest trudne” Mia jako bohaterka, bardzo dojrzała jak na swój młody wiek, w ogóle nie jest w moim typie. Ale polubiłam ją. Wcale nie musiałam się z nią utożsamiać, aby poczuć jej pasję albo jej ból. Mia kocha grę na wiolonczeli. Jest raczej cicha i spokojna. Można powiedzieć, że jest taką czarną owieczką w swojej rockowej rodzinie. Adam gra w kapeli. Jest popularny i lubiany, ale nie stara się przypodobać innym. „Grała muzykę klasyczną. Ja byłem rockmanem. Woda i ogień” ~Adam (cytat z książki pt.„Wróć, jeśli pamiętasz”, drugiego tomu) Jeśli chodzi o film to... myślę, że jest dobry. Dla mnie niektóre wątki były tu nawet lepiej przedstawione niż w książce. Np. rodzice Mii. W filmie od razu ich pokochałam, przez co strata była bolesna nawet dla mnie. Czytając, jakoś słabiej to odczułam. Myślę jednak, że autorka stworzyła piękną książkę. Całość dzieje się praktycznie w ciągu doby, ale wydarzeń jest wiele. Wspomnień jest dużo... bo tak naprawdę bohaterów – Adama, Mię, rodzinę dziewczyny... poznajemy właśnie z jej wspomnień. To moim zdaniem jest bardzo trafne posuniecie. A książka, pomimo że nie jest jedną z moich ulubionych, z pewnością jest warta przeczytania. Nicotam Nasze wybory My, czytelnicy, doskonale wiemy, jak to jest z książkami, które chcielibyśmy przeczytać. Zaglądamy do Internetu, widzimy uśmiechnięte twarze vlogerów po dobrej lekturze, wchodzimy do księgarń, bibliotek, a tam nowości, które tylko czekają na zdjęcie z półki i przeczytanie. Zainspirowani - tworzymy listy, zestawienia i porównania, ale gdy przychodzi co do czego, okazuje się, że na to już nie mam ochoty, tego nie ma w bibliotece, a tę książkę pożyczyłem kumplowi. I co wtedy? Wtedy z pomocą przychodzi nasza redakcja, ponieważ otwieramy nowy kącik czytelniczy zatytułowany „Przekonaj się sam”, który ma za zadanie przybliżyć sylwetki niektórych dosyć nieoczywistych autorów oraz ich książki, po które zdecydowanie warto sięgnąć. "RYWALKI" KIERA CASS



Nasz cykl zaczynamy w lutym, czyli w miesiącu, który chyba jednoznacznie kojarzy się wszystkim z walentynkami - zakochanymi, kwiatami, misiami... itp. Chcąc nie chcąc, musiałem zagłębić się w odrobinę znienawidzony przeze mnie gatunek czyli young adult - nastoletnie romansidła. Jednak nawet wśród tego gatunku znalazłem książkę, przy której, muszę przyznać, bawiłem się nieźle. Chodzi mi o ,,Rywalki” Kiery Cass. Najpierw kilka słów o autorce. Kiera Cass to 36-letnia autorka wywodząca się z Karoliny Południowej, posiadająca szczęśliwą rodzinę z mężem Callaway'em oraz dziećmi Guyden i Zuzu. Skończyła Radford University, a jej książki były nominowane w prestiżowych plebiscytach, m.in.: Goodreads Choice Awards Best Young Adult Fantasy & Science Fiction, a także znajdują się na czołowych miejscach rankingu New York Times'a. Autorka bestsellerowej serii pt. „Selekcja”, której recenzję będziecie mogli przeczytać poniżej. Jak sama mówi o sobie: „Kocham małżeństwo, ciastka i zapach jesieni”. A teraz kilka słów o samej książce. Dla jednych jest to romantyczna, współczesna wersja bajki o Kopciuszku, dla drugich ,,Kto poślubi mojego syna" w wersji pałacowej. Ale do rzeczy. Opowiada ona losy 17-letniej Ameriki Singer, dziewczyny wywodzącej się z Piątek, czyli jednej z najniższych klas społecznych - artystów. Dziewczyna od najmłodszych lat musiała pomagać w zarabianiu na życie, by uniknąć głodu, chorób i nędzy, które w tej kaście były na porządku dziennym. Nagle otrzymuje



niezwykłą szansę, by wyrwać się z biedy, ponieważ jej chłopak, Aspen opowiada jej o Eliminacjach - konkursie, który ma na celu znalezienie żony dla księcia Maxona. Dziewczyna zgłasza swoją kandydaturę, choć robi to bardzo niechętnie ze względu na to, jak bardzo kocha Aspena oraz swoją rodzinę, której nie będzie w pałacu. Jak możecie się domyślić, uzyskuje kwalifikację i wraz z 34 innymi dziewczynami stanie do walki o królewską koronę. Tempo akcji jest bardzo spokojne, co przynajmniej u mnie dało efekt stopniowego wciągania się w tę historię. Bohaterowie są dobrze wykreowani, charakterystyczni, nie brakuje tu charakternych postaci, jak i spokojnych i opanowanych osób. Zdecydowanie polecam tę lekturę wszystkim, którzy chcą poczuć „walentynkowy” klimat. Spokojnie, nie zapomnieliśmy o tych, którzy za romansidłami nie przepadają. W tej rubryce znajdziecie rekomendacje innych kategorii: Fantastyka - ,,Gra Endera" O. S. Card Kryminał - ,,Chemia Śmierci" S. Beckett Młodzieżówka - ,,Pax" S. Pennyparker Biografia - Obyczajówka - ,,Zanim się pojawiłeś" J. Moyes Terrorysta



Luty, czyli walentynki i detektyw Pamiętacie jak mówiłem, że początek roku to zło? Zapomnijcie o tym. To, co najgorsze, ma dopiero nadejść. Początek lutego był jednocześnie początkiem końca, bo kiedy zakochani rozpoczynają przygotowania, to strach się bać. Jeżeli uważacie, że początek roku był tragedią, to grubo się mylicie. Co najwyżej można go uznać za dramat właściwy... Zaczęło się jak zwykle... Był piękny, słoneczny dzień. Śniegu ani widu, ani słychu nie było. Wstałem późno, bo po co się przemęczać, skoro rano i tak jest ciemno. Ziewając, zszedłem na dół. Na blacie w kuchni leżały jakieś podejrzane, malutkie, różowe ścinki. Pomyślałem, że pewnie Czerwiec znowu po sobie nie sprzątnęła. Zawsze o tym zapomina. Wieczorem, kiedy dłubałem w szufladach gabinetu, znalazłem coś, czego nie powinno tam być. Nigdy. Pod sterta starych papierów nieudolnie wepchnięte leżały szablony serc. W pierwszej chwili osłupiałem. Nie miałem pojęcia, co się dzieje. Potem przyszło zrozumienie. Przecież niedługo walentynki i wszystko jasne... Następnego dnia zapukałem do drzwi Jesieni. W każdym razie tak brzmi lepiej, bo w rzeczywistości wparowałem tam bez pukania, nie zawracając sobie głowy równie przyziemnymi sprawami jak chociażby powiedzenie "dzień dobry". Nikt mnie nie skrzyczał ani nie wyrzucił za drzwi, więc doszedłem do wniosku, że już się przyzwyczaili do moich odwiedzin. Oczywiście najpierw sprawdziłem w kuchni (wcale nie szukałem słodyczy, interesowały mnie jedynie i poszlaki). Po bliższym zapoznaniu się z miejscem zbrodni stwierdziłem, że Jesień nie zna się na ciastkach, a poza tym trafiłem też na strzępki różowej wstążki. Czemu wszyscy się uparli na ten róż? Przecież on tak paskudnie wygląda... Wracałem do domu lekko zaniepokojony tym, co odkryłem. Nie spodziewałem się jednak takiego obrotu spraw. Kiedy otworzyłem drzwi, od razu poczułem intensywny zapach świeżo pieczonych babeczek. Odruchowo skierowałem się do kuchni (świeże są najlepsze). Tam znalazłem Sierpień - całą czerwoną, chowającą coś za plecami. Kiedy mnie zobaczyła, zaczerwieniła się jeszcze bardziej, choć wydawało się to niemożliwe. Bałem się, że jeśli podejdę bliżej, zmieni się w jakąś porzeczkę,



malinę albo coś podobnego... Tak więc powoli wycofałem się z kuchni. Kiedy wieczorem znalazłem w lodówce różowy lukier, myślałem, że zemdleję... Następnego dnia, podczas przekopywania szafek w poszukiwaniu słomek, natknąłem się na opakowanie po foremkach na babeczki. A teraz trudne pytanie: jakiego koloru były? No tak, nie wiem, jakim cudem zgadliście, że były różowe. Samo w sobie było to złe, ale te serduszka... To było już przegięcie... Miałem tego dość. Gdzie nie spojrzeć, jak okiem sięgnąć, wszędzie tylko serca, róże, kartki walentynkowe i tym podobne. Dlatego też zamknąłem się w pokoju, nie wychodziłem na dwór ani nie podejmowałem żadnych gości. Z tego wszystkiego przegapiłem nadejście walentynek. Przestałem patrzeć na kalendarz, który już dawno wylądował za oknem. Jednakże byłem bardzo ciekawy, jak rozwinie się relacja pary zakochanych. Skoro praca detektywa nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, postanowiłem wypróbować zawód szpiega. To był strzał w dziesiątkę jak nie dwudziestkę. Zdjęcie pierwszego pocałunku Września i Sierpień na długo pozostanie w naszej pamięci jak również na drzwiach lodówki (kropelka zawsze w pogotowiu). Od dawna wiedziałem, że coś się kroi (dokładniej od pierwszego numeru gazetki), dlatego skwapliwie skorzystałem z okazji, aby krzyknąć: "A nie mówiłem?!" Pod koniec dnia siedziałem sobie na kanapie i pochłaniałem babeczki, które okazały się całkiem smaczne. Usilnie starałem się nie zwracać uwagi na ich kolor, co po części mi nawet wychodziło. W pewnym momencie zauważyłem, że pod talerzem z babeczkami jest wsunięta jakaś kartka, o dziwo - zaadresowana do mnie i chwała niebiosom (czyli po części mnie), że nie różowa... KONIEC ROZDZIAŁU 6 Nieproszona



Rozdział, w którym ucierpiała niewinna miska Ayla obudziła się w swoim łóżku. W pierwszej chwili nie wiedziała, co się stało, a potem nadeszły wspomnienia. Ona ruszająca na polowanie, wpadająca do kałuży i uratowana przez swoją niedoszłą ofiarę. Z rozmyślań wyrwał ją brzęk tłuczonego szkła. Natychmiast poderwała się z posłania i ruszyła w kierunku źródła dźwięku. Kiedy wyszła na korytarz, prawie się wywróciła na podłogę, która pokryta była mnóstwem plam z wody. Warto dodać, że podejrzanie przypominały one ślady bosych stóp... Uważając, aby nie zaliczyć przysłowiowego pocałunku z podłogą, ruszyła do kuchni. To, co zobaczyła, zmroziło jej krew w żyłach. Na podłodze klęczał utopiec i nieudolnie starał się zebrać z podłogi skorupy ulubionego kubka Ayli. Słabo mu to szło, bo szkło ciągle wysuwało się spomiędzy jego mokrych palców - Ty!!- krzyknęła dziewczyna, skacząc na swojego "gościa" ze złotym nożem w ręce, który wytrzasnęła nie wiadomo skąd. - Co ja?- zdziwił się Alda, zwinnie unikając ciosu. - Zniszczyłeś mój ukochany kubek i teraz za to zapłacisz!- wykrzyknęła wytrącona z równowagi gospodyni. - Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że to była miska, prawda?- upewnił się chłopak. Ayla zatrzymała się w pół kroku. - Co ty właśnie powiedziałeś?- spytała. - To była miska- uprzejmie powtórzył utopiec. - A po co ci była miska?- dociekała Ayla. - Właściwie to nadal jest, bo wysycham... Mówiąc to, pokazał jej dłoń, która rzeczywiście była zupełnie sucha. - Siadaj na podłodze i nigdzie się nie ruszaj. Zaraz przyniosę ci wiaderko z wodą- zarządziła. Kilka chwil i przekleństw później siedzieli naprzeciw siebie. Łowczyni i ofiara. Ona na fotelu, on na podłodze. - Chcę cię zapytać o jedną rzecz- wyznał nagle Alda. Kiedy dziewczyna dziwnie na niego spojrzała, on niezrażony kontynuował: Wiesz, zastanawiam się, czego chcesz ode mnie i mam nadzieję, że odpowiedź mnie usatysfakcjonuje. Ciąg dalszy nastąpi... Nieproszona











CAŁA REDAKCJA ŻYCZY FANTASTYCZNYCH WALENTYNEK!! PS. PAMIĘTAJCIE, ŻE SINGLE TEŻ MAJĄ SWOJE ŚWIĘTO JUŻ JUTRO!!! ;)