Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Zmień szkołę – idź na wybory !!!

Bez Tytułu Reaktywacja

W roku szkolnym 2010/2011, Zespół Szkół w Raciążu, został włączony do ogólnopolskiego programu Samorząd uczniowski, który realizuje Centrum Edukacji Obywatelskiej. Celem akcji „Samorządy mają głos” było zainteresowanie uczniów udziałem i kandydowaniem w wyborach do władz samorządów uczniowskich, a także zwiększenie liczby szkół, w których odbędą się powszechne, bezpośrednie, tajne i równe wybory angażujące społeczność szkolną. Wybory w wielu szkołach nie są traktowane poważnie – przez uczniów i nauczycieli – co wpływa na skład władz i jakość pracy samorządu. Zdaniem socjologów niska aktywność uczniów przekłada się na późniejsze małe zaangażowanie w życie publiczne. Sprawny samorząd jest świetną szkołą demokracji na najniższym szczeblu, rozwija nie tylko postawę obywatelską uczniów, ale też daje im praktyczne umiejętności pracy w grupie, planowania i realizowania projektów. Nie dla każdego konieczność organizowania/aktywnego brania udziału w wyborach jest oczywista. Oto kilka najważniejszych argumentów dających obraz powagi tego przedsięwzięcia: - wybory wyłaniają reprezentantów całej społeczności szkolnej - każdego ucznia i uczennicy; - władze samorządu mają spore kompetencje, jeśli trafią tam odpowiednie osoby, naprawdę wiele może się w szkole zmienić; - nie głosując pozbawiamy się moralnego prawa do narzekania na bezczynność władz SU  - uczniowie spędzają w szkole dużą część życia – wybory to pierwszy krok do jego wzbogacenia; - kampania wyborcza to naprawdę świetna zabawa – warto się w nią zaangażować; Prezentacja, która zachęcała uczniów do udziału w wyborach: http://prezi.com/khhkeccynxxl/ zmien-szkoe-idz-na-wybory/ W związku z powyższym, nasza społeczność uczniowska dnia 30 września 2010 roku , o godzinie 8.00, wraz z kilkuset szkołami z całej Polski, wzięła udział w wyborach do władz samorządów uczniowskich, opartych o uniwersalne zasady demokratyczne i zalecenia zawarte w uchwale XVI Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży z 1 czerwca 2010

Bez Tytułu Reaktywacja

roku. Kampania wyborcza rozpoczęła się 16 września i trwała do 27 września. Okres od 28 do 30 września był czasem ciszy wyborczej. Wyniki wyborów oraz frekwencja zostały opublikowane na stronie fundacji CEO 27 września odbyła się DEBATA PRZEDWYBORCZA Dnia 27 września, dzień przed ciszą wyborczą, zorganizowaliśmy debatę dla całej szkoły, w której kandydatki mogły wykazać się swoją pomysłowością. Zaplanowanych było 10 pytań, na które dziewczyny mogły przygotować się wcześniej. Oto kilka z nich: 1. Jakie są Twoje 3 najważniejsze założenia programu, które chciałbyś wdrożyć do działalności Samorządu Uczniowskiego? 2. Co należy zmienić, aby działalność SU była bardziej widoczna w naszej szkole? 3. Jakie masz przygotowane sposoby wsparcia naszych uczniów w ich niepowodzeniach szkolnych (nauka, zachowanie, przestrzegania praw i obowiązków ucznia). 4. Co SU powinien zrobić w przypadku gdy ucznia naszej szkoły dotknie przykre wydarzenie, np. śmierć rodzica, wypadek przykry w skutkach, itp. Były również pytania od publiczności. Ponieważ nasza szkoła liczy ponad 600 uczniów debata została przeprowadzona dwukrotnie na dwóch różnych godzinach lekcyjnych. OTO PROTOKÓŁ Z WYBORÓW! Jak wiadomo w naszej szkole dnia 30 września odbyły się wybory do Samorządu Uczniowskiego na rok szkolny 2010/2011. Oto protokół z przebiegu głosowania: Młodzieżowe wybory do władz samorządu uczniowskiego 2010 Protokół wyników wyborów Nazwa szkoły: ZESPÓŁ SZKÓŁ W RACIĄŻU Imię i nazwisko

Bez Tytułu Reaktywacja Przewodnicząca samorządu szkolnego rozpoczęła już swoje działania, a my postanowiliśmy poznać kandydatów na burmistrza miasta Raciąża i przeprowadziliśmy z każdym z nich wywiad. WYWIADY ZAMIESZCZAMY W KOLEJNOŚCI ALFABETYCZNEJ.

koordynatora: Magdalena Bylińska Skład Młodzieżowej Komisji Wyborczej: SKIERKOWSKA URSZULA, DRZEWIECKA MONIKA, SZTOCHOWICZ JUSTYNA Osób uprawnionych do głosowania: 690 Głosów oddanych: 451 w tym:  głosów ważnych: 445  głosów nieważnych: 6  Liczba ważnych głosów oddanych na : PIASECKĄ MAGDALENE - 145 SUWIŃSKĄ ALEKSANDRE - 64  TOBOLSĄ ALEKSANDRE - 236 Ogólna frekwencja wyniosła 65 36% Frekwencja szczegółowo: Frekwencja w klasach zawodowych wynosi 34,39% 1k – 31 03% 1sm – 46,15% 1w – 0%  2k – 73,33% 2sm – 0% 2w – 12,90% 3s – 78,26% 3LP – 55% 1a – 89,65% 1b – 96,66% 1c – 57,14% Frekwencja w Liceum Ogólnokształcącym wynosi 84,36% 2a – 70% 2b – 100% 2c – 78.94% 3a – 71 42% 3b – 100% 3c – 83,33% 1T – 93,33% 1Ti – 80% 1Te – 69,23% Frekwencja w Technikum wynosi 71, 50% 2T – 92% 2Te – 90% 3T – 0% (klasa na praktykach) 3Te – 81,81% 4T – 77 27% 4Te – 77,77% Frekwencja nauczycieli – 59,61% NIESTETY FREKWENCJA POZOSTAWIA WIELE DO ŻYCZENIA, JEDNAK MAMY NADZIEJĘ, ŻE W NAJBLIŻSZYCH WYBORACH WYNIK BĘDZIE O WIELE LEPSZY. Materiał opracowany w oparciu o stronę Centrum Edukacji Obywatelskiej Janusz Chłopik

Bez Tytułu Reaktywacja Nadszedł czas, by zacząć działać na rzecz ludzi, by budować otwarte, obywatelskie, tolerancyjne społeczeństwo.

Bez Tytułu: Czym uzasadnia Pan swój udział w wyborach? Janusz Chłopik: Decyzja dla mnie była bardzo trudna ze względu na to, że jestem dyrektorem MCK – jednostki podległej burmistrzowi. Jest to jednak decyzja przemyślana, wspiera mnie w tym wielu Raciążan. Wziąłem pod uwagę lojalność wobec mieszkańców i na ich rzecz chcę pracować. B.T: Co Pan sądzi o kontrkandydatach? J.C: Szanuję ich. Najbardziej znam p. Sadowskiego, ponieważ akurat z p. Sadowskim pracuję. Pan Kuźniewski to mój kolega, więc nie będę używał określenia „kontrkandydat”. Pana Igielskiego znam jako ojca mojego kolegi z „podstawówki”. B.T: Jak zamierza Pan przekonać wyborców do głosowania na siebie? J.C: Prowadzimy kampanię bezpośrednią, rozmawiamy z wyborcami. Spotykamy się z ludźmi, by lepiej poznać ich potrzeby. Naszą siłą jest to  że nie występujemy sami, tak jak inni kandydaci, lecz jako komitet „Razem dla Raciąża”. Nowością jest, że nasz program wyborczy to nie tylko program opracowany przez burmistrza, ale także kandydatów na radnych. Mamy przecież współpracować, działać, mamy ten sam cel, dlatego warto było stworzyć wspólny program, który będziemy się starali realizować. Obecnie widzimy brak współpracy pomiędzy Radą Miasta a burmistrzem, ale także z poszczególnymi jednostkami i mieszkańcami Raciąża. Zabrakło dialogu, tu był tylko monolog, najważniejsza była racja pana burmistrza. Zamierzam przekonać ludzi, że Raciąż może być tętniącym życiem miastem, do którego

Bez Tytułu Reaktywacja

ludzie będą przyjeżdżać a nie wyjeżdżać. B.T: Czy reprezentuje Pan jakąś frakcję polityczną? J.C: Jestem członkiem Platformy Obywatelskiej, natomiast nie kandyduję jako członek PO. Z listy PO startuję do władz powiatu. Nie wstydzę się, że przynależę do tej partii, ale nie chcę wprowadzać do miasta polityki, ale pracę. Razem z komitetem chcę pokazać, że dla nas nieważna jest polityka. Moje członkostwo w PO mam zamiar wykorzystać na wyższych szczeblach, dzięki czemu się nie zamkniemy - tak jak jest to teraz. B.T: Jakie będą pierwsze działania powyborcze? J.C: Przede wszystkim będzie to stworzenie dialogu w mieście, nawiązanie współpracy pomiędzy różnymi grupami społecznymi. Wspólnie z Radą miejską opracujemy strategię rozwoju dla Raciąża oraz plan inwestycji i remontów. Ze strony jednego z kontrkandydatów pojawiły się zarzuty, że chcemy zlikwidować roboty publiczne. Absolutnie nie jesteśmy zwolennikami takiego rozwiązania. Będę dążyć do tego, żeby burmistrz nie odpowiadał jednoosobowo za takie zatrudnienie, ponieważ uważam, że jest to niesprawiedliwe. Zostanie powołana komisja składająca się z przedstawicieli Rady Miasta, Urzędu Pracy, Ośrodka Pomocy Społecznej i burmistrza. Ważne będzie też usprawnienie działania administracji publicznej. Jeśli polepszy się sposób działania Urzędu, to mamy szansę na zmianę oblicza naszego miasteczka. B.T: Czy zamierza Pan w przyszłości coś zmieniać w Raciążu? J.C: To trudne pytanie. W Raciążu widzę potrzebę wielu zmian. W pierwszej kolejności sposób zarządzania miastem. Przywrócenie kompetencji Radzie Miejskiej. Poprawa bezpieczeństwa mieszkańców, o które zadbamy poprzez monitoring miasta i dodatkowe piesze patrole policji dofinansowane przez samorząd. Myślę, że nasz program wyborczy dokładnie ilustruje zadania, które będziemy starali się zrealizować a które wprowadzą znaczące zmiany w Raciążu. B.T: Jako gazetka szkolna reprezentująca młodzież, chcielibyśmy zapytać, co zamierza Pan zrobić dla nas, młodych? J.C: Chcemy stworzyć młodzieżową Radę Miejską. Uchwały tego organu byłyby traktowane jako poważna sugestia dla prawdziwej rady. Mamy także zamiar w zamian za dobre wyniki w nauce i wyniki sportowe oferować młodzieży stypendia. Ważna jest współpraca pomiędzy jednostkami związanymi z młodzieżą. Chcę poznać potrzeby młodych. Będąc tu  w domu kultury, starałem się dotrzeć do Was, poznać Wasze oczekiwania . Uważam, że przydałoby się także jeszcze więcej zainteresowania z Waszej strony, bo ważne jest to  czego Wy oczekujecie. Ważne jest aby wypracować wspólną koncepcję z władzami szkół aby zapewnić młodzieży bogatą ofertę spędzania wolnego czasu. Powstał Orlik, który ucieszył wielu młodych ludzi i nie tylko, jednak chciałbym, aby przykładem wymienionej inwestycji powstawały kolejne. Może kort tenisowy?. Ciężko jest powiedzieć w tej chwili, co jeszcze można zrobić, bo nie chcę zbyt wiele obiecywać. Nie interesują mnie obietnice, ale realne cele. B.T: Dziękujemy za rozmowę. artek&incognito Tadeusz Igielski
B.T.: Czym uzasadnia Pan swój udział w wyborach?
Bez Tytułu Reaktywacja

T.I.: Przyczyn jest wiele. Są one z natury emocjonalnej i racjonalnej. Po pierwsze jestem Raciążaninem i moja rodzina związana jest z tym miastem od wielu pokoleń i dlatego wszystko, co dotyczy Raciąża, jest dla mnie bardzo ważne. Okoliczne miejscowości rozwijają się, a Raciąż pogrążony jest w stagnacji. Jestem przekonany, że kiedy będę burmistrzem, odmienię tę sytuację. Umiejętne wykorzystanie funduszy unijnych, stworzenie warunków dla inwestorów, przyjazna współpraca na zasadach partnerskich z gminą, uporządkowanie administracji i inwestycji miejskich daje możliwości rozwoju miasta. Jestem pewien, że Raciąż może być miastem innym, nowocześniejszym, przyjaznym dla mieszkańców. Mam program, wiedzę, doświadczenie zdobyte działaniem w samorządzie i pracą w biznesie, aby podjąć się tego zadania, a także - aby mu sprostać. Moim hasłem wyborczym jest: „Odmień swoje miasto - teraz!”. Wydaje mi się, że przedstawiłem tu w skrócie przesłanki, które mną kierowały, a więc: związek z tą ziemią, troska o jakość życia mieszkańców i pragnienie, aby Raciąż się rozwijał, a jednocześnie przekonanie, że moje doświadczenie życiowe oraz zawodowe, może być dobrze spożytkowane, akurat w tym momencie dla naszego miasta. B.T.: Co Pan sądzi o rywalach? T.I.: To jest zawsze trudne pytanie. Bardzo cenię to  że mogę się z nimi spotkać. Jeśli chodzi o rywalizację o fotel burmistrza, uważam, że każdy z kandydatów posiada jakieś cechy, które w pewnym sensie predestynują go do objęcia tego stanowiska, ale nie chcę być też specjalnie skromny - uważam, że mój program, który prezentuję, a jednocześnie to  o czym wcześniej wspominałem, czyli

Bez Tytułu Reaktywacja

wiedza, doświadczenie życiowe i zawodowe, stanowią moje duże atuty w konkurowaniu o urząd burmistrza miasta. B.T.: Jak zamierza Pan przekonać wyborców do głosowania? T.I.: Może korzystając z okazji, zwrócę się do swoich młodych wyborców. Chciałbym przede wszystkim zaprosić do głosowania w wyborach, do zapoznania się z programami kandydatów i z ich osiągnięciami zawodowymi, doświadczeniem życiowym, oraz zaapelować, że "nic o nas bez nas", tzn.: każdy, kto nawet w tym momencie nie jest zdecydowany, powinien iść spróbować zapoznać się z programem i wybrać najbardziej wiarygodnego kandydata, bo pójście na wybory jest naszym prawem, a powinno być obowiązkiem. Jest to  w pewnym sensie również jakby otwarcie sobie furtki do krytyki przyszłego burmistrza. Jeżeli nie idę na wybory, to nie decyduję, kto będzie rządził, oddaję decyzję w ręce innych, którzy zagłosują i sam sobie zamykam drogę do oceniania władz. Zawsze łatwo jest krytykować, a trudniej podejmować decyzje. W dniu 27 października odbyłem otwarte spotkanie z mieszkańcami miasta, na którym zaprezentowałem swój program wyborczy. Prezentuję go również w ulotkach, afiszach i na stronie internetowej. B.T.:  Jaką frakcję polityczną Pan reprezentuje? T.I.: Reprezentuję Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość. B.T.:  Jakie będą Pana pierwsze działania powyborcze? T.I.: Pierwsze działania będą związane z dokładnym zapoznaniem się z możliwościami finansowymi miasta, bo siłą rzeczy te informacje, które teraz posiadam są fragmentaryczne, dlatego zapoznając się z dokumentami źródłowymi, będę mógł przedstawić swoje pierwsze posunięcia. B.T.: Co zamierza Pan zmienić w przyszłości w Raciążu? T.I.: Chciałbym zmienić sporo rzeczy. Przede wszystkim chciałbym bardziej zadbać o wygląd miasta. Nie chodzi mi o jakieś nadzwyczajne inwestycje, natomiast będę apelował do mieszkańców o to, żeby jak najlepiej potrafią zadbali o wygląd swojego otoczenia. Oczywiście, będzie to poparte działaniami ze strony samorządu. Jeśli chodzi o jakieś większe, konkretne sprawy, to są one opisane w moim programie. Zagadnienia, jakimi chciałbym się zająć, wynikają z obserwacji potrzeb człowieka – mieszkańca Raciąża. Pierwsza sprawa to dom, bo wiadomo, że każdy musi gdzieś mieszkać. W związku z tym jest to spojrzenie na mieszkańca w ten sposób, żeby miał zapewniony dach nad głową. Część ludzi może sama sobie to zapewnić, jednak tym, którym nie wiedzie się tak dobrze, należy pomóc poprzez wybudowanie mieszkań komunalnych. Następna sprawą jest rodzina, a dokładniej otoczenie opieką rodzin, którym jest trudno radzić sobie w ,dzisiejszym skomercjalizowanym świecie. Nie wszyscy się w tym odnajdują i należy tym ludziom pomóc, i tutaj będą działania związane z monitoringiem tych potrzeb i działaniem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Następnym kręgiem mojego zainteresowania będzie praca, walka z bezrobociem i zapewnienie zatrudnienia osobom poszukującym pracy. Miasto w sposób aktywny się w to włączy, gdyż jest to jeden

Bez Tytułu Reaktywacja

z najbardziej palących jego problemów. Będą kontynuowane prace interwencyjne i publiczne, ale ulegnie zmianie ich organizacja, która jest zła i powoduje marnotrawstwo tak potrzebnej dla miasta pracy oraz funduszy. Oprócz tego są również takie kwestie, jak: oświata, opieka zdrowotna, kultura, sport i rekreacja. Wiadomo, że te wszystkie dziedziny należy rozwijać w sposób harmonijny, ale podstawową rzeczą jest zapewnienie, ludziom bezpieczeństwa socjalnego, czyli dachu nad głową i pracy, a później dopiero zaspokojenie potrzeb wyższego rzędu. B.T.: Jako gazetka szkolna, reprezentująca młodzież, chcemy zapytać: Co Pan zamierza zrobić dla nas, młodych? T.I.: Przede wszystkim chciałbym skierować apel do młodzieży, żeby mi pomogła w kreacji naszego miasta. Chcemy wyjść na zewnątrz, promować się, bo wiadomo, że Raciąż jest teraz na uboczu. Wiem, że młodzi mają czasami bardzo dobre pomysły. Dlatego zachęcam wszystkie młode osoby, które czują w sobie myśl, która ich nurtuje i chcieliby się nią podzielić z samorządem. Jest to również zaproszenie dla osób, które mają pomysł jak zmienić image naszego miasta, by stało się bardziej rozpoznawalne, choćby i na Mazowszu. Natomiast jeśli chodzi o sprawy konkretne, to chciałbym wrócić do pomysłu budowy basenu krytego przy Zespole Szkół, żeby mógł być wykorzystany przez uczniów szkół i mieszkańców miasta, oczywiście w miarę możliwości budżetu i przy zaangażowaniu funduszy z zewnątrz, bo sam budżet miasta temu nie podoła. Oprócz tego na pewno będzie opracowany program pomocy w poszukiwaniu pracy dla absolwentów szkół, którzy ukończyli już edukację i nie zamierzają podjąć dalszej nauki na studiach, bądź dla takich, którzy zamierzają studiować zaocznie. To wszystko jest na mojej stronie internetowej http://tadeuszigielski.info/index.html. B.T.:  Dziękuję za rozmowę. dohmer Artur
Kuźniewski
Bez Tytułu Reaktywacja

Bez Tytułu: Czym Pan uzasadnia swój udział w wyborach? Artur Kuźniewski: Potrzebą zmian, jakie powinny nastąpić w Raciążu, oraz kontynuowania współpracy z lokalną społecznością, tym razem na płaszczyźnie samorządowej. B.T.: Co sądzi Pan o swoich kontrkandydatach w wyborach? A.K.: Każdy ma równe szanse na to, żeby wygrać w tych wyborach. Ogólnie myślę, że powinna być równa walka. Zobaczymy, czy będzie uczciwa. B.T.: Jak zamierza Pan przekonać wyborców do głosowania na siebie? A.K.: Moim atutem jest to  że jestem prawie mieszkańcem Raciąża, gdyż mieszkam w niedużej odległości od niego i dzięki temu potrafię obiektywnie ocenić sytuację w mieście. Przez 2 lata pracowałem w Banku Spółdzielczym i od kilkunastu pracuję w Banku PKO na stanowisku Dyrektora oddziałów w Raciążu (ponad 10 lat) i do teraz w 2 w Płońsku. Mam doświadczenie w zarządzaniu placówkami bankowymi i zespołami pracowniczymi

Bez Tytułu Reaktywacja

oraz finansami. Znam dobrze lokalny rynek i społeczność. Atutem jest także dobre współżycie z mieszkańcami i brak konfliktów z nimi. B.T.: Jaką frakcję polityczną Pan reprezentuje? A.K.: Jestem kandydatem niezależnym, startuję z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego. B.T.: Jakie będą Pańskie pierwsze powyborcze działania w przypadku wygranej? A.K.: Zapoznanie się z sytuacją urzędu miasta, z jego finansami oraz z działaniami, jakie były podjęte i są zaplanowane do wykonania przez Burmistrza i Radę. B.T.: Co zamierza Pan zmienić w przyszłości w Raciążu? A.K.: Jednym z moich haseł jest to  żeby rozpocząć współpracę z gminą wiejską, gdyż na obecnym etapie tej współpracy nie widać i mam nadzieję, że zaowocuje to w przyszłości wspólnymi działaniami i inwestycjami. Planuję zwiększenie aktywności na polu pozyskiwania środków zarówno krajowych jak i unijnych, które umożliwiłyby przeprowadzenie niezbędnych inwestycji w mieście i rozwój lokalnej przedsiębiorczości. Chciałbym zminimalizować uciążliwości dokuczające mieszkańcom, związane z prowadzoną działalnością firm funkcjonujących na terenie miasta. B.T.: Jako gazetka szkolna reprezentująca młodzież chcemy zapytać, co zamierza Pan zrobić dla nas, młodych? A.K.: Jednym z punktów mojego programu jest poprawa bezpieczeństwa mieszkańców miasta, poczynając od najmłodszych obywateli Raciąża. Chciałbym wnieść wkład w ich edukację w zakresie ogólnie pojętego bezpieczeństwa, aby w przyszłości nie wchodzili na drogę konfliktu z prawem. Ponadto uważam, że należy stworzyć takie warunki dla młodych ludzi, które zachęcą ich do wiązania przyszłości z Raciążem. B.T.: Dziękujemy za udzielenie wywiadu. kuba997 Janusz Sadowski
Bez Tytułu: Czym uzasadnia Pan swój udział w wyborach?
Bez Tytułu Reaktywacja

Janusz Sadowski: Piastowanie zaszczytnego i odpowiedzialnego urzędu burmistrza miasta Raciąż, jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Nadrzędnym celem, którym kierowałem się jako burmistrz, był i jest rozwój miasta oraz sukcesywne podnoszenie jakości życia jego mieszkańców. Dzięki wielu głosom poparcia docierającym do mnie z różnych środowisk, zdecydowałem się na ponowny udział w wyborach samorządowych. Praca dla dobra miasta jest moją pasją. Moje atuty to  znajomość spraw samorządowych, znajomość programów pomocowych oraz umiejętność ich wykorzystania; doświadczenie w realizacji zadań inwestycyjnych; skuteczność w rozwiązywaniu problemów miasta i jego mieszkańców. B.T.:  Co sądzi Pan o swoich kontrkandydatach? J.S: Na ten temat nie chcę się wypowiadać. Ocenę mojej osoby oraz pozostałych kandydatów pozostawiam w gestii wyborców. B.T.:  Jak zamierza Pan przekonać wyborców do głosowania na siebie? J.S: Do swojej kandydatury przekonywałem wyborców przez całą kadencję, realizując szereg zadań inwestycyjnych. Było ich tak wiele, że wystarczy przejść się ulicami miasta i naocznie się o tym przekonać. Poza tym liczby mówią same za siebie. W budżecie Miasta na 2007 rok uchwalonym przez Radę Miejską w grudniu 2006, zaplanowano dochody w wysokości 9 832 199 zł  przewidywane dochody w budżecie na 2010 r. - 17 099 072 zł. stan zadłużenia na dzień 31.12.2006 r. wynosił 4 968 075 zł  przewidywany stan zadłużenia na dzień 31.12.2010 r. – 3 296 083 zł. Ponadto w latach 2007-2010 zapłacono odsetki od kredytów i pożyczek zaciągniętych w latach poprzednich w wysokości 496

Bez Tytułu Reaktywacja

456,84 zł. Gdyby nie było zadłużenia inwestycji byłoby więcej. W celu dokładnego zapoznania się z bilansem mijającej kadencji oraz zamierzeniami zapraszam na stronę internetową: www.sadowskijanusz.pl B.T.:  Jaką frakcję polityczną Pan reprezentuje? J.S: Kandyduję z Komitetu Wyborczego Krajowa Wspólnota Samorządowa. Jestem bezpartyjnym samorządowcem. B.T.:  Jakie będą pierwsze działania powyborcze? J.S: W przypadku burmistrza, który zostaje wybrany na kolejną kadencję, jest to zwykle kontynuacja tych zadań, które zostały już rozpoczęte, a więc w pierwszej kolejności budowa budynku komunalnego przy ulicy Akacjowej, II etap modernizacji ośrodka zdrowia oraz przygotowanie wniosków aplikacyjnych w celu pozyskania środków na realizację kolejnych zadań takich jak chociażby budowa i remont dróg oraz budowa kanalizacji w pozostałej części miasta B.T.:  Co zamierza Pan zmienić w Raciążu w przyszłości? J.S: Przede wszystkim należy myśleć o dalszym ograniczaniu bezrobocia i jego skutków, ponieważ jest to dla mieszkańców podstawowy problem. Jeśli dany obywatel czy rodzina nie ma środków do życia, to nie cieszy ich nowa sala gimnastyczna lub boisko. Praca jest podstawową wartością dla mieszkańców naszego miasta. B.T.:  Jako gazetka szkolna, reprezentująca młodzież, chcemy zapytać, co zamierza Pan zrobić dla nas, młodych? J.S: Zawsze podkreślam, że młodzież jest przyszłością narodu, przyszłością tego miasta. Jako nauczyciel uważam, że przede wszystkim należy umożliwić młodym ludziom start życiowy. Planuję więc tworzenie nowoczesnych zakładów pracy i budowę mieszkań. W czasie tej kadencji zbudowano nowoczesny wielorodzinny budynek mieszkalny, rozpoczęto budowę wytwórni pasz CEDROB S.A., ale to dopiero początek. Zamierzam również dalej rozszerzać ofertę kulturalną. liberaaacki Andrzej Nizielski - bez sportu nie istnieję!!!

Bez Tytułu Reaktywacja

Andrzej Nizielski to wieloletni nauczyciel wychowania fizycznego, trener z licencją na prowadzenie I i II ligi, dyrektor Zespołu Szkół Społecznego Towarzystwa Oświatowego w Raciążu, działacz Społecznego Towarzystwa Oświatowego, prezes Honorowy Ciechanowsko-Ostrołęckiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej, działacz Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej, organizator imprez sportowych na szczeblu gminnym, powiatowym, wojewódzkim, ogólnopolskim – w jednym zdaniu „człowiek orkiestra”. Prywatnie lubi czytać dobre książki historyczne opowiadające historie z okresu II wojny światowej, oglądać filmy historyczne, słuchać muzyki krajów bałkańskich, smakosz zupy rybnej. Uwielbia podróże po Polsce, które często wiążą się również z jego pracą społeczną – jako delegata szczebla centralnego PZPN . Szczególnie ceni sobie kraje naszych wschodnich sąsiadów: Ukrainę, Białoruś… Jak wspomina Pan pracę w Błękitnych? To jest całe moje życie. Przyjechałem tu jako młody człowiek. Zostałem ściągnięty z Olsztyna - gdzie mieszkałem od urodzenia - do tego klubu w 1975 roku przez działaczy sportowych. W rzeczywistości przez całe swoje życie byłem związany z klubem. Najpierw byłem piłkarzem, potem trenerem Zespołu Seniorów, później trenerem młodzieży, wiceprezesem i prezesem Błękitnych Raciąż. Jest to klub najbliższy mojemu sercu na terenie Mazowsza i nawet na terenie Polski. Jak wyglądało Pana życie przed przyjazdem do Raciąża? Do Raciąża przyjechałem 35 lat temu. Byłem wtedy zawodnikiem klubu sportowego Warmia Olsztyn grałem w tym klubie do 22 roku życia i byłem związany z Olsztynem. Jakie inne sporty Pan uprawia? Niestety, poza jazdą na rowerze, pływaniem

Bez Tytułu Reaktywacja

i ćwiczeniem na siłowni nie uprawiam już żadnych sportów, ponieważ podczas organizowanych przeze mnie zawodów w Zespole Szkół w Raciążu w pierwszy dzień wiosny kilka lat temu doznałem kontuzji, zerwałem ścięgno Achillesa. Kocham każdą dziedzinę sportu. Nie ma takiej której nie lubię, która mi się nie podoba. Jeśli muszę wybierać, to zawsze wybiorę zajęcie związane ze sportem. Według mnie ruch jest najlepszym lekarstwem na wszystkie dolegliwości, kłopoty. Jak wyobraża sobie Pan swoje życie bez sportu? Nie wyobrażam go sobie. Mając 12 lat zostałem odkryty przez pewnego – nieżyjącego już – trenera w Olsztynie. Od tamtej pory całe moje życie jest już związane ze sportem. Jest on na pierwszym miejscu. Nawet momentami żona ma do mnie pretensje z tego powodu. Chciałbym, żeby życie toczyło się wokół sportu, a sport wokół życia. Dlatego, że ruch to zdrowie i powinniśmy o tym pamiętać. JUŻ ARYSTOTELES TWIERDZIŁ –„RUCH JEST ŻYCIEM-ŻYCIE JEST RUCHEM.” Czy jest coś, czego żałuje Pan w swoim życiu? Nie, niczego nie żałuję. Jestem człowiekiem spełnionym i szczęśliwym. Może gdybym mieszkał w większym mieście, może byłbym związany z klubem z wyższej ligi piłkarskiej. Gdybym miałbym żyć jeszcze raz, chciałbym, żeby moje życie wyglądało tak, jak wygląda do tej pory. Z czego jest Pan wyjątkowo dumny? Jest parę takich rzeczy. Jestem dumny ze swojej rodziny, bo to ona jest w życiu najważniejsza. Osiągnąłem w 1986 roku jako trener tytuł Mistrza Polski z juniorami młodszymi LKS „Błękitni Raciąż”, co jest moim dotychczasowym największym sukcesem trenerskim. W 1993 roku założyłem Zespół Szkół Społecznego Towarzystwa Oświatowego w Raciążu, gdzie zaczynaliśmy od jednej klasy – jest to moje dziecko, z którego również jestem bardzo dumny. Jaką jedną rzecz wyniósłby Pan z płonącego domu? Oj oj oj… myślę, że byłyby to moje dokumenty. Zabrałbym na pewno moje świadectwa, dokumenty tego typu. Myślę, że jeśli miałbym zaczynać wszystko od zera – nawet w moim wieku – to z tą teczką bym sobie z powodzeniem poradził. Kandyduje Pan do Sejmiku województwa mazowieckiego. Dlaczego? Chciałbym swój czas, doświadczenie, wiedzę, kompetencje oraz umiejętności wykorzystać dla dobra naszego środowiska – nie tylko Raciąża, ale również powiatu płońskiego, dla północy Mazowsza, z którego mam przyjemność kandydować. Nasza gazeta adresowana jest głównie do młodzieży. Co starałby się Pan zrobić dla nas? W pierwszej kolejności, chciałbym uaktywnić młodzież do uprawiania sportu, zapewnić jej lepszą bazę sportową, zdecydowanie zwiększyć nakłady finansowe na działalność sportowo - rekreacyjną. Szczegółowy program, co chce zrobić dla naszego środowiska i Północnego Mazowsza znajduję się na mojej stronie www.andrzejnizielski.pl na którą wszystkich zapraszam. paradise Rozmowa z najmłodszym polskim milionerem Kamilem Cebulskim
A co to jest wolna chwila? Jeśli jest wolna chwila, to jest też niewolna, a taka perspektywa mi się niezbyt podoba. Jestem człowiekiem całkowicie wolnym, lubię to, co robię i sprawia mi to satysfakcję.
Bez Tytułu Reaktywacja

W październiku uczniowie maturalnych klas wzięli udział w nietypowych zajęciach. Do naszej szkoły przyjechał Kamil Cebulski, przedsiębiorca okrzyknięty najmłodszym milionerem w Polsce. Powiedział, w jaki sposób zdobył majątek i zachęcał do otworzenia własnej działalności gospodarczej. B.T.: Od czego zaczęła się Twoja przygoda z zarabianiem pieniędzy? K.C.: Wszystko zaczęło się od gier komputerowych. Recenzowałem gry dla magazynu internetowego, potem je sprzedawałem. Były to oryginalne kopie, a gry na PC kosztowały wtedy nawet dwieście złotych. Zostałem jednak wyrzucony z redakcji i postanowiłem założyć własnego "ezina". Moja determinacja była tak duża, że w ciagu dwóch lat byliśmy w czołówce stron internetowych tego typu. Pojawili się wtedy pierwsi reklamodawcy. Problem powstał w momencie, gdy zostałem poproszony o fakturę, ale udało mi się rozwiązać ten problem, prosząc moją mamę o założenie firmy, bo nie byłem jeszcze pełnoletni. Po jakimś czasie zostały zapełnione wszystkie miejsca reklamowe, a nadal pojawiali się reklamodawcy. Żeby nie stracić tej oferty poprosiłem redaktorów mojego pisma o udostępnienie powierzchni na ich stronach. W zamian chcieli dostać dobry serwer internetowy. Oferta była rozsądna i korzystna dla obu stron. Wpływy z reklam wynosiły kilkanaście tysięcy rocznie. Prawdziwy "skok na kasę", jakiego już chyba nie powtórzę, zrobiłem otwierając portal z "materiałami pomocniczymi" dla uczniów oparty na forum phpbb. Coś podobnego do dzisiejszego serwisu sciaga.pl, gdzie uczniowie wymieniali się wypracowaniami z polskiego.

Bez Tytułu Reaktywacja

Pewnego razu, gdy przeglądałem statystyki odwiedzin, wpadłem na pomysł. Przeciętny użytkownik miesięcznie płacił około 15 złotych za czas spędzony na stronie. A było to wtedy, gdy Internet dostępny był głównie przez modem, nie było jeszcze neostrady. Postanowiłem nagrać wszystkie materiały na płytę i sprzedawać za te 15 złotych. Poprawiłem wiele błędów, napisałem i uzupełniłem o to, czego według mnie brakowało. Zainteresowanie było tak duże, że nie byłem w stanie sam nagrywać tych płyt. Tym bardziej, że w czasie nagrywania nie można było nic robić na komputerze. Starałem się ten problem rozwiązać samemu, kupić drugi komputer, tymczasowo budzić się raz po raz, by zmienić płytę w napędzie. Pojawiła się jednak alternatywa. W szkole pojawiło się coś takiego jak podstawy przedsiębiorczości. Przepchnąłem pomysł, by nasza klasa zorganizowała miniprzedsiębiorstwo. Wszyscy się zgodzili, bo dostali za to dobre oceny, a nic nie musieli robić. Prawie nic, bo ci, którzy mieli nagrywarki, robili kolejne kopie. Vademecum maturzysty tworzyłem już nie tylko ja - do tworzenia płyty włączyli się również nauczyciele. Po jakimś czasie kupiłem nowoczesny sprzęt z Kanady, który pozwalał na nagrywanie 8 płyt na raz. Dokładnie 2 egzemplarze. Na ogólnopolskiej prezentacji osiągnięć firm zakładanych przez uczniów wszyscy wypadli blado w porównaniu z nami - zyski nie przekraczały tysiąca złotych, my zarobiliśmy ponad 100 tysięcy PLN. To wtedy nazwano mnie najmłodszym polskim milionerem, dziennikarze byli pod wrażeniem sukcesu. Jako niedoświadczony przedsiębiorca popełniłem jednak wiele błędów. Nie ustrzegłem się kryzysu w sprzedaży, próbowałem jakoś to ratować, tworząc materiały z innych przedmiotów, jakieś encyklopedie, itp. Było ciężko, ostatecznie jedna firma utrzymała się jako małonakładowa drukarnia płytowa i z powodzeniem działa do dziś. Potem była księgarnia, ale to już inny temat. B.T.: Czy z perspektywy czasu uważasz, że lepiej byłoby poświęcić czas na zdobywanie wykształcenia? Czy rezygnacja ze studiowania i otworzenie działalności gospodarczej była idealnym pomysłem? K. C.: Myślę, że zdobywanie wiedzy jest ważne. I nie wydaje mi się wcale, żebym tutaj cokolwiek stracił, bo będąc w klasie maturalnej, przeczytałem większość podręczników ekonomicznych, czyli zdobyłem wiedzę taką, jaka jest przekazywana na studiach ekonomicznych. Uczenie się nowych umiejętności jest ważne, ale trzeba to robić z głową. Język angielski jest przydatny, ale francuski czy hiszpański, itd. nie da nam tego, co możemy uzyskać, ucząc się mniej popularnego w Polsce języka. Wystarczy kupić podręcznik do np. języka japońskiego, potem wyjechać do Japonii. Ale oprócz tego potrzeba chęci. Trzeba być człowiekiem chciwym, nie skąpym, tylko chciwym, czyli chcącym. Jeśli dążymy do czegoś i pracujemy nad tym, to musi się to  udać. W życiu nie ma czegoś takiego jak przypadek. B.T.: Co lubisz robić w wolnych chwilach? K. C.: A co to jest wolna chwila? Jeśli jest wolna chwila, to jest też niewolna, a taka perspektywa mi się niezbyt podoba. Jestem człowiekiem całkowicie wolnym, lubię to  co robię i sprawia mi to satysfakcję. B.T: To może inaczej - interesujesz się czymś? Jakiej muzyki słuchasz, jaki ostatnio obejrzałeś film czy przeczytałeś książkę?

Bez Tytułu Reaktywacja

K. C. : Moje zainteresowania to ekonomia, czyli praktycznie to  co robię. Słucham różnej muzyki, klasycznych kompozytorów czy ciężkiego metalu. Nadal gram w gry komputerowe. Ostatnio bardzo spodobał mi się Fallout 3.  B.T.: Jak zachęciłbyś tych czytelników naszej gazetki, którzy nie mogli wziąć udziału w lekcji przedsiębiorczości, do założenia własnej działalności gospodarczej? K. C.: Działalność gospodarcza to niezależność finansowa, daje większą swobodę, niż praca u kogoś. A także większą satysfakcję i motywację do działania. Poza tym umożliwia zarobienie większych pieniędzy. Przypomina mi się w tym momencie historia pewnego chłopca. Będąc w podobnym miasteczku, jak wasze, poszedłem coś zjeść. W lokalu na wieszakach dostępna była lokalna prasa. Z ciekawości wziąłem jeden egzemplarz. Był tam artykuł opowiadający o chłopcu z przepukliną. Dzieciak czekał bardzo długo na operację, jeszcze się nie doczekał. Nie mógł przez to bawić się jak pozostałe dzieci, pewnie był też w jakiś sposób z tego powodu wyśmiewany. Zaciekawiło mnie, ile może kosztować taka operacja w prywatnym szpitalu. Zadzwoniłem do najlepszej tego typu placówki według poważanego rankingu i dowiedziałem się, że jest to zabieg, który kosztuje w granicach 3-4 tysięcy złotych. Pomijając sytuację w polskiej służbie zdrowia, a także nie oceniając postawy rodziców, nie chciałbym mieć takich problemów i być w stanie wyłożyć te kilka tysięcy, gdy będę tego potrzebował ja lub ktoś z mojej rodziny. Może nawet kiedyś zarobię tyle, że będę mógł sfinansować sobie transplantację serca? Ferment 11 listopada  dla Polaków jest to szczególnie ważny dzień, dlatego każdego roku wspominamy wydarzenia owego dnia, w którym to nasz kraj na nowo się odrodził.
9 listopada w naszej szkole odbyła się akademia przygotowana przez uczniów naszej szkoły pod nadzorem pani A. Chyczewskiej i pana S. Krzeskiego, upamiętniające kolejną już rocznicę odzyskania niepodległości.
Bez Tytułu Reaktywacja

Uroczystość ta rozpoczęła się zaśpiewaniem hymnu przez nowo powstały chór naszej szkoły. Następnie nasi koledzy i koleżanki w kilku zdaniach starali się opisać i przybliżyć nam historię Polski poprzez recytację wierszy, opis wydarzeń, jakie wtedy miały miejsce i zaśpiewanie kilku okolicznościowych pieśni. Na zakończenie głos zabrała pani dyrektor, podsumowując w kilku słowach akademię. Dzień Niepodległości Narodowej jest wyjątkowy, jednak do tej pory jeszcze nie wszyscy potrafią tę jego wyjątkowość zrozumieć. Uroczystości takie, jak ta  mają na celu uświadomienie młodzieży jak trudna była nasza sytuacja przed laty i jak wiele Polska osiągnęła oraz upamiętnienie tych wszystkich ludzi, którzy zginęli, aby dziś Polska mogła być wolna. "Bo nie wszystkim pomógł los Wrócić z leśnych dróg. Gdy kwitły bzy. W szczerym polu biały krzyż Nie pamięta już, Kto pod nim śpi." Ola P. Drodzy Nauczyciele!
My, biedni, zmęczeni uczniowie, na kolanach niemal błagamy Was o litość. Dlaczego? Oto nasze argumenty.
Bez Tytułu Reaktywacja

Primo: nie mamy czasu nawet na sen. Ileż osób śpi w nocy po 4-5 godzin, żeby tylko nie spóźnić się na lekcję – co i tak nie zawsze nam się udaje. Niektórzy odsypiają to w dzień – jeśli jest na to czas. Zapewne zdajecie sobie sprawę, że zmęczenie wpływa negatywnie na efektywność naszej nauki. Parafrazując znaną reklamę, możemy powiedzieć: „Pamiętaj, niewyspany nie jesteś sobą!”. Pewna uczennica, która wcale za głupią nie uchodzi, przez niewyspanie nie potrafiła rozwiązać prostych równań. A zazwyczaj robi je bez żadnego problemu. Czy taki przykład Wam wystarcza, drodzy Profesorowie? Secundo: brakuje nam również czasu na rozrywki, odpoczynek, spotkania z przyjaciółmi. Młodzież ma to do siebie, że musi czasem wyrwać się z domu na zakupy, na pizzę, na dyskotekę czy koncert. Często jednak odbywa się to kosztem nauki – gdyż zwyczajnie nie ma wystarczająco dużo czasu na kilkugodzinny koncert w odległym mieście czy pogaduchy z koleżankami. Z drugiej strony brak owych rozrywek również negatywnie wpływa na naszą naukę. Nie mamy jak odreagować stresu związanego ze szkołą. Tertio: cierpimy na wyżej wspomniany stres. Tyle się mówi o jego negatywnym wpływie na zdrowie człowieka. Zauważcie, że i uczeń jest człowiekiem (choć pewnie czasem odnosicie wrażenie, że baranem, osłem, małpą, świnią czy innym zwierzęciem), więc i on jest narażony na złe skutki stresu. „Czym wy się stresujecie?! Dorośniecie, zaczniecie szukać pracy – dopiero będziecie się denerwować! Jakie problemy może mieć nastolatek?” – zdajecie się mówić. Cóż, może i problemy ucznia są mniejsze, ale jego reakcje – podobne. Co powoduje u nas stres? Natłok zajęć, trudne tematy do przyswojenia, odpowiedzi ustne i kartkówki, od czasu do czasu nieodrobiona praca domowa. Nawet nie wiecie, jaką ulgę odczuwamy, gdy nasz numer jest „szczęśliwym numerkiem”. Do tego dochodzi chęć bycia akceptowanym przez resztę klasy, próba przypodobania się obiektowi swoich westchnień czy pokazanie się jako lepsi niż inni, a także Wasze żarty czasem opacznie przez nas rozumiane. Czy nadal się dziwicie, że jesteśmy zestresowani, a nawet się Was niekiedy boimy? Quarto: piszemy mnóstwo sprawdzianów i kartkówek. Zdajemy sobie sprawę, że musicie sprawdzić naszą wiedzę, jednak i Wy weźcie pod uwagę, że nasze możliwości są ograniczone. Oprócz nauki na sprawdzian (a raczej kilka w nadchodzącym tygodniu), musimy również przygotowywać się na bieżąco – odrobić pracę domową, przeczytać zadany tekst, choć

Bez Tytułu Reaktywacja Czujemy się jak małe, wyczerpane już króliczki: uszka nam oklapły, łapki się rozjeżdżają, a ogonek smętnie zwisa, ale idziemy dalej – byle do świąt, byle do ferii, byle do wakacji… Żeby tylko nie skończyć jako pasztet dla ciała pedagogicznego, kiedy nadejdzie koniec semestru.

przejrzeć ostatni temat, nauczyć się słówek i wzorów. A to tylko nauka! Musimy jeszcze zrobić w domu masę innych rzeczy, jak na przykład jeść. Na co też czasem braknie czasu… Quinto: czy zdajecie sobie sprawę, jak ciężkie są czasem nasze plecaki? Na szczęście Wy  drodzy Pedagodzy, a przynajmniej większość z Was, idziecie nam na rękę i pozwalacie nam mieć jeden podręcznik lub zbiór zadań na ławkę. Odpada nam może kilogram dziennie. Ale w plecaku zawsze przygotowanego ucznia nadal jest mnóstwo książek i zeszytów, które trochę ważą. A kiedy jeszcze na języku polskim omawiana jest lektura zawarta w książce mającej rozmiary i masę przeciętnej cegły (ach, ten wspaniały „Potop”… och, ta niesamowita „Lalka”…), plecak staje się trudny do podniesienia. Czy te wszystkie argumenty, wspaniali Pedagodzy, przemawiają do Was? Czy dzięki nim jesteście w stanie wyobrazić sobie sytuację przeciętnego ucznia? Jeszcze raz padamy przed Wami na kolana i prosimy… nie – błagamy Was o odrobinę współczucia i wyrozumiałości. Zmęczeni, zestresowani uczniowie Aimmia Polak też potrafi
„Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa”, przez wielu nazywana polskim Harrym Potterem (według mnie niesłusznie), powstała w 2005r. Jest to drugi tom z genialnej serii książek napisanych przez Rafała Kosika, prawdopodobnie jeszcze tego roku fani powieści doczekają się ósmej już części.
Bez Tytułu Reaktywacja

Książki o trójce bohaterów należą do dość popularnego gatunku science fiction, zdarza się jednak, iż autor zahacza o horror. Teraz trochę właśnie o nim. Rafał Kosik ur. 8 października 1971 w Warszawie studiował architekturę na Politechnice Warszawskiej, jednak zakończył edukację, by założyć agencję reklamową Powergraph, która w końcu zamieniła się w wydawnictwo. Fantastyk oprócz napisania książki, tworzy do niej również własne rysunki, dzięki czemu nawet jeśli ktoś nie potrafi wyobrazić sobie niektórych przedmiotów z utworu (np. bohaterów), może zobaczyć, jak widzi je sam autor. Debiutem pisarza było opowiadanie „Pokoje przechodnie” opublikowane w „Nowej Fantastyce” w 2001r., pierwszą powieść napisał za to w roku 2003 i był to „Mars”. Dla pisarza FNiN:TMK jest szczególnie ważna, gdyż na jej podstawie ma zostać nakręcony film, którego scenariusz już otrzymał nagrodę w PolskoWłoskim Konkursie na Scenariusz Filmu dla Młodego Widza. Jak już wspomniałem, książka opowiada o przygodach trójki nastolatków: Felixa Polona, Neta Bieleckiego oraz Niki Mickiewicz. Parę tygodni po tragicznym zdarzeniu na 51. piętrze Silver Tower przyjaciele wracają do szkoły, gdzie czekają ich nowe niespodzianki. Do wakacji już nie daleko, ale czeka ich jeszcze wiele przeżyć: gigantyczna rosiczka biegająca po korytarzach, wrobienie ich w aferę o palenie, dziwna zjawa pojawiająca się znikąd oraz poniemiecka baza wojskowa z tajemniczym pierścieniem, a to wszystko jeszcze podczas roku szkolnego. Jak wiadomo wakacje to czas, żeby się zabawić i odpocząć, dlatego przyjaciele postanawiają wyjechać nad morze. Dzięki tacie Felixa, który jest jednym z naukowców badających niemiecki wynalazek nazywany

Bez Tytułu Reaktywacja

„Wunrung”, zakwaterowują się w latarni niedaleko bazy. Przyjaciele odpoczywają na plaży i sami zastanawiają się nad istotą pierścienia. Przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności ich wakacje mają się niedługo skończyć, badacze z Instytutu Badań Nadzwyczajnych muszą opuścić bazę, przyjaciele jednak zostają na miejscu sami, ponieważ nie powiadomili pana Polona, iż jego żona nie może przyjechać zająć się synem i jego przyjaciółmi. Felix, Net i Nika zostają sami w latarni, przez parę dni udaje im się dochować tajemnicy, jednak pewnej nocy tajemniczy „Bezkształt” zapędza ich w pułapkę wprost do niemieckiego wynalazku, który PRZENOSI ICH W CZASIE I PRZESTRZENI. Podczas podróży odwiedzają m.in.: Polskę w roku 1945, 1978, 2060 i 2160. Podczas podróży widzą rozwój cywilizacji oraz jej koniec. „Felix, Net i Nika” została napisana z myślą o młodszych czytelnikach, lecz jest ona świetnym dodatkiem do szkolnych lektur nawet i w liceum. Pełna humoru, przygód i ciekawostek powieść trzyma w napięciu nawet po ntym jej przeczytaniu. Oryginalne pomysły zaskakujące teorie i przy okazji trochę nauki (naprawdę trochę) daje idealną książkę na odstresowanie się i odmianę od lekturowych nudów. Jeżeli ktoś strasznie nie lubi czytać, zachęcam, by poczekać do 2011r, czyli światowej premiery filmu, którego recenzje opiewają na hit porównywalny do „Spidermana”, czy „Harrego Pottera”. Doman Stopka redakcyjna

Bez Tytułu Reaktywacja

Opiekun: p. Edyta Obrębska Redaktor Qmama: Ula Skierkowska Zastępca Redaktora Qmama: Łukasz Liberacki korekta: Agnieszka Michalska grafika: Aleksandra Tobolska Arek Żelechowski Dziennikarze: Aleksandra Przygucka Magda Zabrocka Kuba Cieślak Jarek Sadowski Kamil Domański ul.Kilińskiego 64  09-140 Raciąż