Тэставае паведамленьне - трэба паставіць flash player








Wstępniak KIESZONKOWE - PRYMITYWNA SPRAWA? Ile to jest 1%?

Bez Tytułu Reaktywacja

O pieniądzach niejednokrotnie wygłaszano różne opinie. Jedni uważają, że nie dają one szczęścia, inni - że wszystko można za nie kupić. Jednak jak byśmy ich nie określali, nie będziemy mieli stuprocentowej racji. Wynika to z faktu, że temat pieniędzy jest zbyt obszerny i ciężko go streścić jednym zdaniem. Dlatego właśnie najlepszym rozwiązaniem jest podejście do sprawy z wielu różnych perspektyw, czego postarali się dokonać nasi dziennikarze. Pieniądze, które ratują życie. Pieniądze kiedyś i teraz. Czym pieniądze są dla młodych? To tylko niektóre z tematów przez nich podjętych. Być może pomożemy Ci  drogi czytelniku, wyrobić własne zdanie na ten temat. Życzymy zatem miłej lektury. Redakcja Sprawa ta budzi wiele kontrowersji. Stawiająca przed rodzicami wiele pytań i wątpliwości. Noworoczne zmiany podatkowe.
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - Wielka?
Bez Tytułu Reaktywacja

9 stycznia 2011 r. odbył się XIX Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak co roku cieszył się ogromną popularnością. W całym kraju odbyły się zbiórki pieniędzy oraz licytacje charytatywne. Na ulicach miast spotykaliśmy wolontariuszy, którzy za każdy wrzucony pieniądz obdarowywali darczyńców czerwonym, samoprzylepnym serduszkiem. Nawet w tak małej miejscowości jak Raciąż dało się odczuć atmosferę tego przedsięwzięcia. Punktem kulminacyjnym było wystrzelone o godz. 20.00 tzw. "światełko do nieba". Bardzo cieszy nas fakt, że są bezinteresowni ludzie, którzy chcą nieść pomoc potrzebującym. Nie każdy przecież chciałby ofiarować swój czas tak, jak robili to młodzi wolontariusze. Dobrym źródłem zysku były aukcje, popularne w całym kraju. Być może dzięki ofiarności wolontariuszy, WOŚP znów zbierze rekordową sumę pieniędzy. W ubiegłym roku fundacja uzyskała ponad 42 mln złotych. W ciągu 18 lat swej działalności, WOŚP zyskał ponad 397 mln zł (ok. 101 mln euro). Czy jednak naprawdę nie można więcej? Są instytucje, które posiadają duży kapitał i mogłyby się podzielić nim z potrzebującymi. Przykładem może być rekordowy transfer C. Ronaldo z Manchesteru United do Realu Madryt. Opiewał on na kwotę 93 2 mln euro! Drodzy bogacze! Nieście pomoc potrzebującym  wy też możecie kiedyś jej potrzebować Dorota&Kuba

Bez Tytułu Reaktywacja Bez Tytułu Reaktywacja Ostatnie roztopy śniegu znacznie podniosły poziom w rzekach przepływających przez Raciąż - Raciążnicy i Karsówce. Duża część parku, nazywanego zwykle Dużym Parkiem została zalana. Do piwnic pod pobliskimi blokami dostała się woda. Karsówka wylała na stadion. Kibice i piłkarze mają nadzieję, że murawa nie została zniszczona i przyszły sezon zacznie się zgodnie z planem. Przekonamy się o tym za jakiś czas. Sikora

"Siwy chciał grać w T.Love" o tym jak Marcin został managerem
"Nie po to się otwiera firmę, żeby ją zaraz zamknąć, ale jeśli miałbym to robić tylko dla pieniędzy, to nie miałoby żadnego sensu."
Bez Tytułu Reaktywacja

BT: Jak zostałeś managerem? Siwy: Wszystko zaczęło się od fascynacji zespołem T.Love w wieku 16 lat. Zostałem administratorem strony. Wtedy zacząłem jeździć po całej Polsce: kluby, plenery, eventy. Wiele koncertów widziane okiem fana napełniało mnie mocą. Pod koniec listopada 2007 roku napisałem książkę pt  "Siwy chciał grać w T.Love" - życie z backstagu, rock'n'rollowa jazda busem, wspólne przygody z zespołem. Wydawcą była Lampa i Iskra Boża. Nakład szybko się wyprzedał. Zebrane doświadczenia pozwoliły, bym przyjął propozycję zostania organizatorem Przeglądu wRock 2007 i 2008 w klubie Łykend (Wrocław). Rock, reggae, folk, metal. W każdej muzyce znajdowałem coś wyjątkowego. Zacząłem współpracować z kilkoma agencjami koncertowymi. Pierwszy wyjazd z Maleo Reggae Rockers oraz Marcinem Rozynkiem jako route manager, nie wspominając o współpracy z T.Love - to było właśnie to  co sprawiało mi najwięcej radości. Dostawałem wiele ofert współpracy od przeróżnych zespołów. Pierwszą trasę zespołu muHy, liczącą 30 koncertów, zorganizowałem w 2009 roku. W grudniu 2009 roku postanowiłem porzucić swój zawód kucharza oraz managera gastronomii i założyłem własną agencję koncertową Siwy Management. 2010 rok jest dla mnie przełomowy. Zająłem się młodymi talentami polskiego reggae, zespołem Bethel. POSITIVE BETHEL TOUR 2010 liczy 80 koncertów. Ponadto w 2010 roku zorganizowałem koncerty takim zespołom jak: Sidney Polak, Starguardmuffin, Habakuk, Zgas. BT  Czy tylko radość płynąca z pracy i liczne podróże skłoniły cię do pójścia tą drogą, a może też dochody?

Bez Tytułu Reaktywacja

Siwy: Radość i podróże? Tak. Kocham jeździć po nowych miejscach i poznawać nowych ludzi. Poszedłem tą drogą, bo ją najbardziej czuję. Dochody na pewno też, bo nie po to się otwiera firmę, żeby ją zaraz zamknąć, ale jeśli miałbym to robić tylko dla pieniędzy, to nie miałoby żadnegu sensu. BT  Czy nie uważasz, że twoja agencja koncertowa jest swoistym fenomenem na polskim rynku muzycznym? W końcu nie jest to jeden zespół, a kilka naprawdę świetnych bandów. Siwy: To bardzo dobre pytanie.Tak naprawdę jestem tylko managerem zespołu BETHEL. Wolałem poświęcić się jednemu zespołowi w 100%, niż trzem po 33%. I myślę, że widać efekty. 80 koncertów w 2010 roku, płyta, media, full kontaktów. To wszystko prosperuje. Ale m.in prowadzę też stronkę T.Love. www.tlove.art.pl i z nimi współpracuję od kilku lat. Gramy razem ze Starguardmuffin, gdzie śpiewa Kamil Bednarek - jesteśmy ziomami. Kumpluję się z managerem Jamala, Maleo Reggae Rockers, Habakuka. Znam sporo bandów osobiście. Zrobiłem w 2010 ponad 100 koncertów. Myślę, że to niezły wynik. BT  Można więc powiedzieć, że każdy nowo poznany człowiek jest łańcuchem w rozwoju kariery? Czy jest ktoś szczególny, kto pomógł Ci się rozwinąć? Siwy: Tak, dokładnie. Przede wszystkim sieć nawiązanych kontaktów spowodowała, że znalazłem się w takim miejscu, w jakim jestem. Dla mnie właśnie mocnym strzałem było pojechanie jako route manager z Maleo Reggae Rockers, Marcinem Rozynkiem czy Martyną Jakubowicz. I wiadomo, że w załodze byłem najmłodszy. Więc wyzwanie dla młodego managera ogromne. Bardzo mi pomógł Bartek Głowacki, kiedyś manager Sidneya Polaka, a obecnie właśnie Maleo i Jamala. Ponadto Michał Gawlicz, manager Habakuka i twórca wielu przeróżnych tras. No i chyba najbardziej Maciek Kurowicki (Hurt), który dokładnie przedwczoraj mi powiedział: "Siwy, zobacz, w jakim jesteś miejscu dzisiaj, a w jakim 5 lat temu. Wszystko jest super". Ten człowiek ma taką energię w sobie, że ja już chyba w takiej sobie nie mam (śmiech). Ponadto zawsze będę wdzięczny rodzicom i mojemu kumplowi Dziubie, który pomagał mi od zawsze. BT  Czy widzisz różnicę między 16-nastoletnim Marcinem, a człowiekiem którym jesteś teraz? Siwy: Gdybym jako 16-nastolatek miał takie kontakty, jakie mam dzisiaj, byłbym mistrzem (śmiech). Jedyne czego mi brakuje, mówiąc szczerze, to stały zarobek. Tyle znajomości wcale się nie musi przekładać na pieniądze, która swobodnie pozwolą Ci żyć. BT  Masz jakiś przepis na sukces? Radę dla młodych ludzi, którzy chcieliby podążyć twoją drogą? Siwy: Napierać, napierać, napierać i rozwalić kosmos (śmiech). Rada dla młodych kapel. Wziąć telefon do ręki, dzwonić po lokalach i plenerach i rozmawiać z organizatorami. Wszystkie namiary są w internecie, wystarczą tylko chęci. Najważniejsza kwestia to zespół. Band musi mieć moc, muszą być zgrani i wiedzieć czego chcą. Aleksandra S. "Trzeba się czymś
W w pobliżu Zespołu Szkół w Raciążu działa lokal gastronomiczny. Wszystko zaczęło się od budki z hot-dogami postawionej tam 4 lata temu, dziś jest tam dom z wydzielonym pomieszczeniem na działalność gospodarczą. Postanowiliśmy zapytać właścicielkę, panią Cholińską, jak prosperuje jej biznes.
Bez Tytułu Reaktywacja

w życiu zająć" Skąd wziął się pomysł założenia własnego lokalu gastronomicznego? Był to zupełny przypadek. Kupiliśmy z mężem działkę, powstała taka możliwość i zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie działalności. Jak Pani ocenia tę decyzję z perspektywy czasu? Jeśli mogłabym pracować na dobrym i pewnym etacie, zdecydowanie wolałabym taką pracę. Prowadzenie własnej działaności wymaga poświęcenia kilkunastu godzin dziennie, a zarobek nie jest wcale taki wielki. Jednak myślę, że trzeba się czymś w życiu zająć. Jak planuje Pani dalej rozwijać swój lokal? Żeby rozwijać interes, należy mieć więcej pieniędzy. Za dużo spędzam tu czasu i za mało zarabiam, żebym mogła cokolwiek zmieniać. Jak bardzo uciążliwa była dla Pani zmiana stawki VAT? Wiadomo, że jest ciężko. Ceny wzrosły średnio o 50 groszy. Ale przy tak małych obrotach nie muszę mieć kasy fiskalnej, więc odchodzi problem zmieniania w niej czegokolwiek. Ferment, Łukaszek Pieniądze na ulicy
Zazwyczaj największym problemem przyszłych przedsiębiorców jest pozyskanie środków na start firmy. Często to kapitał decyduje o powodzeniu ich pomysłu, a przecież to idea powinna być najważniejsza.
Bez Tytułu Reaktywacja

Każdy właściciel firmy chwali sobie niezależność, na jaką może sobie pozwolić. Niewątpliwie możliwość realizacji własnych wizji, planów jest czymś bardzo korzystnie wpływającym na morale i motywację. Często daje też sporo szczęścia i satysfakcji. Choć od niedawna coraz więcej ludzi stawia czoła polskiej biurokracji i zakłada przedsiębiorstwa, to nadal jest wiele do zrobienia. Mam tu na myśli świadomość Polaków. Szczególnie młodych biznesmenów odstrasza wizja potencjalnej straty włożonych pieniędzy. Według mnie, możliwe jest rozpoczęcie interesu niemalże bez własnego wkładu. Internet jest kopalnią nie tylko wiedzy, ale także kopalnią złota. Jego dochodowość wynika z faktu globalności i szerokości dotykanych spraw. O dochodowości świadczy chociażby szacunkowa ocena wartości niektórych serwisów internetowych. Dane przedstawia tabela. ---------------------------------- 1 google.com 21 602 216 406,00 PLN ---------------------------------- 2 facebook.com 18 292 808 091,00 PLN ---------------------------------- 3 froogle.com 12 949 797 067,60 PLN ---------------------------------- 4 yahoo.com 9 928 515 261,00 PLN ---------------------------------- 5 youtube.com 9 624 051 597,00 PLN ---------------------------------- 6 yahoo.fr 7 756 328 613,00 PLN ---------------------------------- 7 egroups.com 7 439 467 305,00 PLN ---------------------------------- 8 froogle.de 6 863 042 174,65 PLN ---------------------------------- Oczywiście trudno jest stworzyć unikalny pomysł i wypromować witrynę. Godne uwagi są koszty utrzymywania sporej strony. Kluczowym elementem jest maszyna, która wysyła to do internetu. Miesięcznie jest to koszt około 200 złotych. Co więcej, pieniądze te to tylko ilość możliwa do uzyskania podczas sprzedaży. Drugim istotnym źródłem dochodu są reklamy. Zapewniam, że znajdzie się masa reklamodawców, którzy chętnie pochwalą się swoim produktem. Umieszczaniem ich zachęt możesz zająć się samemu lub skorzystać z gotowych, darmowych (nie płacisz za nie, jednak ich producent czerpie korzyści z Twojej witryny) narzędzi udostępnionych przez amerykańską firmę znaną z wyszukiwarki – Google. Z własnego doświadczenia wiem, że uzyskanie 300$ miesięcznie dla sporej witryny nie stanowi dużego problemu. Prowadzenie dobrze zorganizowanego serwisu można traktować jak hobby, a o jego popularności decyduje ilość poświęconego czasu na jego prowadzenie. artek DEMOKRACJA - 8.99 zł
W jaki sposób w dzisiejszym świecie dojść do władzy? Zapewne znajdzie się ktoś, kto powie, że przywódcą powinien być ktoś charyzmatyczny, uczciwy, prawdomówny i ambitny. Ale co  jeśli do dyspozycji mamy tylko ambicje i kupę niepotrzebnej kasy? Tym łatwiej dostać się na szczyt.
Bez Tytułu Reaktywacja

Cena którą wymieniłem (8 99) jest oczywiście symboliczna. Okazuje się, że swoją opinię można sprzedać dużo taniej lub drożej w zależności od sprzedawcy. Choć każdy polski kloszardzik, ot taki pan Wiesio spod monopolowego, co noc krzyczy :” Oni wszyscy kradną … Jeden drugiemu w łapę daje, żeby tylko posadzić swoje d***** obok siebie…”. To wie każdy, oburza to bardziej lub mniej. Ale korupcja sięga kosztów miesięcznej wypłaty dobrze płatnego lekarza. A ja pragnę wspomnieć o cenach kilka tysięcy razy mniejszych, za które to właśnie ludzie pokroju pana Wiesia zaprzedają swoje decyzje. Ot choćby parę przykładów: Zacznijmy od północy Polski. Tak… morza szum, ptaków śpiew, niby kojąca aura , a jednak o przekręt nie trudno. Nie będę podawał danych osobowych, ale nazwijmy ją panią Karoliną. Zatem, pani Karolina kandydowała na radną miejską Platformy Obywatelskiej w Słupsku. Kampania najwidoczniej jej nie usatysfakcjonowała, dlatego też zaplanowała mały przekręt. Według niezależnych źródeł informacji zatrudniła ona grupkę mężczyzn, która wyniosła część kart do głosowania. Oprócz tego inne zatrudnione u niej osoby kupowały głosy wyborców po 20 złotych lub za paczkę

Bez Tytułu Reaktywacja Gratulujemy kolegom z redakcji Apropos wygranej w konkursie z okazji 2. urodzin serwisu MAM. Dziękujemy za zdrową, szlachetną rywalizację. Mamy nadzieję, że kiedyś też osiągniemy podobny sukces.

papierosów czy też butelkę wódki. Najwidoczniej takie sprawy trzymają się morza, gdyż w tych samych wyborach, lecz tym razem w Świnoujściu, pewien mieszkaniec tego miasta starał się przekupić swojego rodaka, by zagłosował na konkretną radną. Jednak jego wysiłki były daremne i nie uzyskał pożądanego efektu. Wspomniana radna mimo prób przekupstwa nie osiągnęła swojego celu, a było nim uzyskanie mandatu radnej. Wręcz przeciwnie, ostatecznie otrzymała zaledwie 36 głosów. Zmieńmy kraj, a właściwie wybierzmy się w podróż dokoła świata. Tym razem śladem wykupywania głosów podpływamy do wybrzeża Japonii, gdzie niejaki Hirokazu Yamamoto zatrudnił około 35 osób, które namawiały swoich rodaków do głosowania na pana H. Nie ma nic za darmo, dlatego pracownicy otrzymywali około 700-900 jenów , czyli około 8-10 $ za godzinę przekupstwa. Jak za samą odwagę, to nawet niezłe zarobki. Ale co z korupcyjnymi mocarstwami? Rosja, Białoruś, Ukraina, tu nawet nie trzeba płacić pojedynczym obywatelom, wystarczy dać lepszą sumkę komisji i już wiadomo, kto i gdzie będzie rządzić, czasami nawet przed wyborami. Z pewnością nie muszę przedstawiać takiej osoby jak pan Łukaszenko, ale co tam. Pan Ł. jest, był i, jak tak dalej pójdzie, to będzie prezydentem Białorusi. Ostatniego czasu największy manipulator wyznał coś nie spodziewanego, otóż przyznał się do kupowania wyników wyborów. Niby szlachetny czyn, ale nie chodzi tu o gest, lecz o sam powód manipulacji. Co ciekawego, prezydent Białorusi przyznał się do zaniżania swojego realnego wyniku, by móc lepiej wypaść w oczach społeczeństwa. I jak tu nie wierzyć, że są rzeczy, które się filozofom nie śniły? Przykładów jest dużo, dużo, dużo więcej. Po skończeniu współczesnej historii przekupstw obywateli, która notabene zajęłaby jakieś 100 stron druku, należałoby poruszyć temat przeszłych tego rodzaju wybryków. Mowa jest oczywiście o czasach Lasa i Sasa oraz haniebnym okresie przed rozbiorami, kiedy to polska szlachta dawała swoje poparcie za garść złotych monet. Wtedy ich postępowanie doprowadziło do zniknięcia naszego kraju z mapy świata. Dlatego pytam: Kiedy i nas czeka taki los? Borsuk Pieniężne zawirowania sportowców
Pieniądze zapewniają nam komfort życiowy. Gdy mamy ich dużo, czujemy się bezpieczniej. Większość wybierając swój zawód nie tylko zwraca uwagę na to, co będzie robić, ale przede wszystkim ile będzie zarabiać. Ludzie uzdolnieni ponadprzeciętność z reguły zarabiają więcej. Nie mówię tu teraz tylko o geniuszach matematycznych, wspaniałych polonistach, ale także o sportowcach.
Bez Tytułu Reaktywacja

Jeśli chodzi o sport to ludzie wybierają taką a nie inną drogę ze względu na talent i pasję. Potem dochodzą do profesjonalizmu i zarabiają niemałe pieniądze. Jednak są takie dziedziny, w których z codziennego wysiłku zawodowego da się żyć całkiem nieźle. I takim przykładem jest piłka nożna, gdzie obraca się jedymi z największych pieniędzy. Przykładów nie trzeba długo szukać: każdy zna Cristiano Ronaldo. W 2009 roku, klub Real Madryt wykupił go za ok. 90 MILIONÓW euro! Może ktoś powiedzieć, że ta kwota przecież nie poszła do kieszeni samego zawodnika, ale trzeba zauważyć, że Portugalczyk podpisał z nowym pracodawcą umowę, gdzie za sezon ma dostać kilkanaście milionów euro. Mówi się, że to właśnie Ronaldo zarabia najwięcej. Cóż z tego, skoro jest wielu piłkarzy, którzy zarabiają podobne pieniądze. Piłka nożna to bardzo opłacalny sport, bo przede wszystkim jest popularna. I stąd się biorą takie pieniądze. Jeśli chodzi o popularność , to kolejnym sportem jest siatkówka, być może koszykówka. Uprawiając pierwszą dyscyplinę sportu, gracze już nie zarabiają takich pieniędzy. Transfery zawodników wynoszą kilkaset tysięcy, to chyba dosyć spora różnica. Zarobki siatkarzy tez nie są zbyt wysokie. Zapewne zarabiają więcej niż przeciętny obywatel, ale trzeba wziąć pod uwagę to  że oni grają tylko przez jakiś okres, mniej- więcej do 30 roku życia, także muszą wiele zarobić, aby po karierze sportowej mieli z czego żyć. Nie znam dokładnie sytuacji koszykarzy w kwestii pieniędzy, ale myślę, że w NBA zarabiają krocie. W końcu to jeden z najpopularniejszych

Bez Tytułu Reaktywacja

amerykańskich sportów. Golf nie jest jakoś szczególnie oglądanym i lubianym sportem. W wielu amerykańskich filmach pojawia się ten sport, ale zdecydowanie są sporty popularniejsze. A tymczasem najbardziej znany golfista- Tiger Woods, jest najbogatszym sportowcem! Szczerze mówiąc to nie wiem jak to coś mogli nazwać sportem, bo z tego co widziałam to tylko uderza się w piłkę i chodzi się za nią, co moim zdaniem nie jest jakimś szczególnym wysiłkiem… Ale proszę bardzo, można się dorobić i nie mieć problemów na starość. Pamiętajmy, że po zakończeniu kariery, większość sportowców będzie kalekami. Dlaczego? Bo trenując przez tyle lat a) ulegają przeróżnym kontuzjom, b) niby mówi się, że sport to zdrowie, ale ćwicząc tyle lat i na takich obciążeniach, niszczą stawy i inne części ulegają rozluźnieniu. Także nie czepijmy się ich, że zarabiają tyle, bo moim zdaniem to jest sprawiedliwe. To oni swoimi zwycięstwami przynoszą nam chwile szczęścia. To dzięki nim możemy się czymś pasjonować, przezywać piękne chwile. Doceńmy to. abnormal "Był raz bal na sto par"...
Buty: 100zł, Sukienka: 300zł, Wejściówka: 450zł, Wspomnienia: bezcenne
Bez Tytułu Reaktywacja

Rozpoczął się karnawał – czas wszelakich balów i prywatek. Już na jego początku trzeba było podjąć decyzję, jak przywitać nowy rok: przed telewizorem z talerzem ciasta, w domu w gronie przyjaciół czy też może na wystawnym balu? Pierwsza opcja raczej nikogo nie zachwyca – ani nie ma czego wspominać, ani czym się chwalić (chyba nie będziemy znajomym mówić: „Ach, aż mi ciasto spadło z talerzyka, kiedy Wyszkoni zaczęła śpiewać w TV!”). Druga możliwość jest już bardziej kusząca – impreza do białego rana (jeśli ktoś dotrwa) wśród dobrze znanych sobie osób. Wystarczy tylko się zebrać, złożyć na „prowiant” i bawić się! Wiele osób jednak decyduje się na trzecią – najdroższą – wersję spędzenia sylwestrowej nocy. I nie tylko niej. Bale organizowane są przez cały karnawał, czyli w tym roku do 9 marca. Jedne bardziej eleganckie, inne mniej, jednak wszystkie cieszące się powodzeniem (w innym przypadku po prostu by ich nie organizowano; skoro jest podaż – musi być i popyt). Trzeba jednak zauważyć, że ta forma spędzenia czasu nie należy do najtańszych. Już za sam wstęp trzeba zapłacić od 300zł od pary. Mało? W porównaniu z resztą kosztów – tak. Panie muszą kupić sukienkę – czyli wydać kolejne 300 do nawet 500zł lub więcej. Boso tańczyć też nie będą – czyli kolejne 100zł, pod warunkiem, że trafią na promocję. Do tego wizyta u fryzjera, kosmetyczki – około 100zł. Panowie zaś muszą mieć garnitur (wybieramy najtańszą opcję, nie stroimy pana w smoking czy frak). To wydatek rzędu 300zł. Za buty trzeba zapłacić kolejne 100zł. Za wszelkie dodatki typu biżuteria, torebka (dla pani) czy krawat/mucha (dla pana) łącznie można wydać kolejne 200zł. W ten sposób początkowe 300zł za parę urosło nam do 1400zł. Jeśli zaś owa para ma dzieci, a najbliższa babcia mieszka w innym mieście, trzeba doliczyć koszt wynajęcia opiekunki (przy odrobinie szczęścia koszt kawy dla uczynnej sąsiadki).

Bez Tytułu Reaktywacja

Nie można zapomnieć o szczególnym rodzaju balu. Można go nazwać „zamkniętym”, w końcu uczestniczą w nim tylko zaproszone osoby. O czym mowa? Oczywiście o studniówce. Ten bal również nie nie należy do tanich. Za jedzenie, obsługę, dekoracje i wynajem sali płaci się ponad 100zł od osoby. Zapłacić trzeba również kamerzyście i zespołowi. Za nauczycieli i zaproszonych gości też płacą uczniowie. A kwiatki dla dyrekcji i wychowawców? A znaczki i zaproszenia? Nagle okazuje się, że trzeba zapłacić ponad 400zł. Oczywiście, wygląd też się liczy: sukienka, buty, garnitur czy inne tego typu rzeczy również kosztują. I w ten sposób uczeń lub uczennica, a raczej ich zrezygnowani rodzice, płacą ponad 1000zł. Ale co poradzić? „Zastaw się, a postaw się!” – jak mówi stare polskie przysłowie. Studniówka jest raz w życiu i „wypada” na nią przyjść. Wszelkie bale karnawałowe to nietania sprawa. Jednak muszą w sobie coś mieć, skoro uczestniczy w nich tyle osób. Co to jest? Trudno ocenić. W każdym razie cieszą się powodzeniem, a na samą myśl o nich aż chce się powtórzyć za Osiecką: "Niech żyje bal!" Aimmia Kim będę w przyszłości?

Bez Tytułu Reaktywacja

Stare przysłowie mówi nam, że pieniądze szczęścia nie dają. Fakt - nie można kupić zdrowia, miłości, wiedzy. To wszystko jest bezcenne. Wiele osób uważa jednak, że pieniądze są w życiu potrzebne, ponieważ czasami pozwalają one na zaspokojenie wielu materialnych potrzeb ludzi. Coraz częściej ludzie "przepracowują się", aby zdobyć jak największe wynagrodzenie, gdyż zatrudnienie tylko na jednym etacie nie pozwala prowadzić życia na godnym poziomie. Jednakże dla niektórych grup zawodowych praca nie jest aż tak ciężka i przynosi bardzo duże profity. W swoim artykule chciałbym przedstawić charakterystykę kilku bardzo dobrze płatnych profesji. 1. Prawnicy Na temat tej grupy krąży bardzo wiele stereotypów. Najważniejszym z nich jest powszechne przekonanie, że jeżeli ktoś chce zostać prawnikiem, to musi mieć albo przedstawiciela tej grupy zawodowej w rodzinie, albo bardzo dobre "układy". Jeżeli ktoś decyduje się zostać prawnikiem, to czeka go bardzo długa droga do osiągnięcia celu. Najpierw 5 lat studiów, na które jest ciężko się dostać, później kilka lat aplikacji (najdłuższa - sędziowska - trwa 4 5 roku). Jeżeli już ta osoba "przetrwa to wszystko", to może mieć nawet niezłe korzyści. 2. Politycy Aby zostać politykiem, nie trzeba być osobą wykształconą. Przykładem może np. Lech Wałęsa, który pełnił urząd Prezydenta RP  mając ukończoną tylko Zasadniczą Szkołę Zawodową. Nie każdy może należeć do tej grupy zawodowej - polityk powinien mieć charyzmę, umieć się składnie wypowiadać. Patrząc na relacje telewizyjne, można stwierdzić, że aby sprawować władzę, nie trzeba mieć kultury osobistej. Dla wielu polityków ważnym aspektem mogą być też zarobki, np. zwykły poseł może liczyć na pensję ok. 11 tys zł. 3. Managerowie Manager to nieodłączny element każdej firmy. Jest on niejako "twarzą" przedsiębiorstwa. Osoba pracująca w tym zawodzie powinna mieć skończone studia z zakresu zarządzania bądź inne, pokrewne. Zarobki managerów mogą być bardzo duże, jeśli pracują oni w bardzo dużych przedsiębiorstwach. Praca w tym zawodzie może być dodatkowo ciekawa

Bez Tytułu Reaktywacja "Niektórzy tylko tyle wiedzą, że najlepszą pracą jest ciągnięcie zysków." Władysław Grzeszczyk — Parada paradoksów

ze względu na możliwość poznania wielu interesujących ludzi. 4. Aktorzy Nie każdy może być aktorem. Niektóre osoby mają "coś", co powoduje, że potrafią "porwać" tłumy. Profesjonalni aktorzy to ludzie wykształceni, absolwenci szkół teatralnych i filmowych. Niektórzy z nich skupiają się na pracy w teatrze, inni stają się "gwiazdami" telewizji. Oprócz dużych zarobków, aktorzy mogą zyskiwać sławę, stają się rozpoznawalni. Czasami jednak może stać się to uciążliwe... 5. Dziennikarze Dziennikarz dziennikarzowi nie równy. Wielu z nich pracuje w lokalnych mediach i nie są szerzej znani. Mamy jednak w naszym kraju przedstawicieli tej grupy, którzy są bardzo rozpoznawalni. Możemy oglądać ich w telewizji, usłyszeć w radiu, przeczytać artykuły w prasie. Dla pracowników największych grup medialnych zarobki mogą być bardzo pokaźne, sięgające nawet kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. Praca dziennikarza jest o tyle interesująca, że może on często spotkać wielu sławnych ludzi. Kuba Dziecko, piesek czy truskawki? - sposoby na niskie kieszonkowe.
Coraz częściej kieszonkowe wydaje się młodzieży za niskie. Oczywiście, wystarcza ono na drugie śniadanie, nowy zeszyt czy inne potrzebne uczniowi rzeczy. Co jednak, jeśli ma się ochotę na coś nieco droższego, np. grę komputerową czy nową bluzkę?
Bez Tytułu Reaktywacja

W takiej sytuacji kieszonkowe może nie wystarczyć. Co prawda, można zawsze poprosić rodziców o dodatkową „kasę”, jednak to wcale nie gwarantuje sukcesu. Prawdopodobnie spojrzą oni na pociechę wzrokiem mówiącym: „Trzeba było zaoszczędzić”. Niektórzy czasem też żartują: „Zarób sobie”. Częsta reakcja nastolatka to rezygnacja. Ale są i tacy, którzy na wyżej wspomniany żart rodziców odpowiadają „W porządku” i... zarabiają! Jak zarobić? Sposoby na zdobycie pieniędzy są przeróżne. Jedne proste do zrealizowania, inne mniej; jedne wywołują u kolegów zazdrość, inne – śmiech czy nawet oburzenie; jedne są chwalone, inne – piętnowane. „Jak kupisz mi dżinsy...” Mało kto nie słyszał o filmie „Galerianki” i słynnej już propozycji złożonej przypadkowemu mężczyźnie przez jedną z bohaterek. Niestety, jest on wzorowany na tym, co dzieje się w rzeczywistości. Dziewczęta w wieku gimnazjalnym lub niewiele starsze za prezenty, niekiedy dość kosztowne, sprzedają swoje ciała. Ze względu na najczęstsze miejsce „pracy”, czyli galerie

Bez Tytułu Reaktywacja

handlowe, nazwano je galeriankami (stąd też tytuł filmu). Internet też nie jest wolny od dziewcząt pragnących w podobny sposób zarobić. Można się natknąć na ogłoszenia typu: „Wyślę 10 rozbieranych fotek za doładowanie telefonu”. Trudno jednak znaleźć taką dziewczynę w okolicy, nie ujawniają się nawet najbliższym. Dlaczego? Z oczywistych przyczyn – wstyd, obawa przed wyśmianiem czy odrzuceniem. „...stąd wynika, że x=15” W dobrej sytuacji są uczniowie, którzy osiągają sukcesy w szkole i potrafią wykorzystać swoją wiedzę, aby zarobić. W jaki sposób? Korepetycje. Nie trzeba być „orłem” w każdej dziedzinie, wystarczy być dobrym w jednej z nich, aby odpłatnie pomagać w nauce. Dobrze, gdy jest to przedmiot często sprawiający trudność. Warto zatem przyłożyć się do matematyki, fizyki czy chemii, ewentualnie do języków obcych. Później wywiesić ogłoszenie i czekać... O swoich doświadczeniach w tej sprawie opowiedziała Dominika, licealistka: „Na początku to nie było zbyt łatwe zadanie. Wywiesiłam kilka ogłoszeń, paru ludzi dzwoniło, dopytywało się. Potem jest łatwiej, bo najlepszą reklamą jest plotka. W tej chwili pomagam – odpłatnie oczywiście – czterem osobom. Czasem udaje mi się zarobić 100zł tygodniowo, jednak jest to zależne od tego, jak często dana osoba potrzebuje pomocy, czy nie zachoruje, czy oboje mamy czas. Praca na pewno nie jest łatwa. Ciężko jest trafić to mniej zdolnych i takich, którzy po prostu nie chcą się uczyć. Myślą, że jeśli przyjdą na korepetycje, będą wszystko wiedzieć. A prawda jest taka, że korepetytor może coś wytłumaczyć, ale nauczyć trzeba się samemu, w domu. Ale jeśli pracuję z osobą zdolną, inteligentną, to ta praca jest dla mnie przyjemnością. Gdyby nie to  że jestem materialistką,, to pewnie z takimi ludźmi mogłabym pracować za darmo!” Sąsiad też pomoże Są też inne sposoby na zdobycie pieniędzy przez młodzież. Zawsze można pomóc sąsiadowi w uprzątnięciu ogródka/garażu, mieszkającej w okolicy staruszce w zakupach itp. Istnieje też możliwość zaopiekowania się dzieckiem/psem/kotem/kwiatkami znajomych pod ich nieobecność i nakarmienia w ten sposób swojej świnki-skarbonki. Warto rozważyć również podjęcie pracy, czy w wakacje/ferie, czy w weekendy. Być może roznoszenie ulotek na mrozie czy zbieranie truskawek w pełnym słońcu nie brzmi zachęcająco, jednak przy odrobinie dobrych chęci można zarobić wystarczająco dużo na codzienne wydatki. Dla przykładu: przy zbiorach owoców, mając szczęście i trochę wytrzymałości na upał czy słońce, można „uzbierać” nawet 100zł tygodniowo, czyli około 400zł miesięcznie, co przez całe wakacje daje 1000zł. Do kolejnego czerwca powinno wystarczyć (w końcu jest też kieszonkowe). Pieniądze na ulicy nie leżą, ich zdobycie wymaga pewnego wysiłku. Jak mówi stare polskie przysłowie: bez pracy nie ma kołaczy. I choć owy „kołacz” jeszcze dostajemy od rodziców, warto przygotować się do sytuacji, gdy będziemy musieli zatroszczyć się o siebie sami. Dorabianie do kieszonkowego jest na to całkiem dobrym sposobem. Aimmia KIESZONKOWE - PRYMITYWNA SPRAWA?

Bez Tytułu Reaktywacja

Świat się kręci wokół pieniędzy. Każdy z nas o tym wie od najmłodszych lat. Nieliczni rodzice utwierdzają swe dzieci w przekonaniu, że „pieniądze to nie wszystko”. Jednak młodzi ludzie dążą do posiadania jak największej ilości pieniędzy lub wartościowych przedmiotów, które świadczyłyby o majętności. Trudno uwierzyć im w to  że jednak pieniądze nie przynoszą upragnionego szczęścia, gdy nie mamy tego, co najważniejsze: rodziny, zdrowia, miłości oraz spełnienia zawodowego. Rodzice pragną dla swych dzieci jak najlepiej, czasem przesadzają, obdarowując ich zbyt pokaźnymi kwotami, z którymi dzieci nie wiedzą, co mają zrobić. Dlatego wydają ją na zbędne rzeczy lub - co gorsze - na używki. W ten sposób rodzice krzywdzą swą pociechę, nie zdając sobie z tego sprawy. Inaczej się dzieje, gdy mamy do czynienia z osobami rozważnymi i posiadającymi szacunek do pieniądza, które potrafią zaoszczędzić. Drugim przypadkiem, który chcemy rozważyć, jest skąpstwo rodziców. Wychodzą z założenia, że dzieci nie mają swych potrzeb, lub są na tyle małe, że niewielkie kwoty im wystarczą. Jednak nie zawsze tak się dzieje, wtedy dziecko szuka innego źródła dochodu. Nie mówimy tu o pracy kształtującej szacunek do pieniędzy, ale o kradzieżach, wymuszeniach. W takich sytuacjach rodzą się przyszli przestępcy. Ostatnim przykładem, jaki rozważymy, są rodzice, którzy nie dają określonej kwoty, ale dają na wszystko. W ten sposób dzieci uważają, że pieniądze spadają z nieba i nie potrafią ich zaoszczędzić. Wydają je na zbędne rzeczy, wciąż oczekując więcej. Ciągłe powtarzanie: „pieniądze w rowie nie leżą” nie uświadomi nikogo, ile trzeba pracować na jednego batonika. Apelujemy do rodziców, by poważnie rozważyli kwoty, które dają dzieciom, jeśli chcą uniknąć zbędnych problemów i nauczyć ich oszczędzania oraz szacunku dla każdego grosika. Pamiętajmy, że takie postawy kształtuje się w młodości. Życzymy mądrych finansowych decyzji i ogromnych oszczędności. Woźnicka & Żelechowska Pół żartem, pół serio o lokacie

Bez Tytułu Reaktywacja

Do napisania tego krótkiego tekstu, natchnął mnie, jakkolwiek głupio by to nie brzmiało – demotywator o procencie składanym. Spodziewałem się, że jego autor pomylił się w obliczeniach. Sięgnąłem więc po kalkulator, aby się upewnić. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, okazały się one w miarę poprawne. W miarę, bo nie rozumiem jak można było wynik „zaokrąglić” w ten sposób. Jednak hipotetycznie jeden, współczesny grosz polski, oprocentowany 4% w skali roku, po 1000 lat daje bagatela -  ponad 1079 bilionów złotych. Nie można się dziwić, czemu operacja potęgowania zawdzięcza swoją nazwę. Wynik nie uwzględnia oczywiście podatku Belki, braku banków w roku tysięcznym, zmian walut, denominacji, rozbiorów Polski. Pierwszy bank na świecie, założono jednak dopiero w 1156 r. w Wenecji. Jednak zapomnijmy na chwilę o wszystkich tych zjawiskach. Pozostał tylko jeden problem – skąd wziąć owego grosza? Obecnie nic nie warta moneta, praktycznie służąca tylko do tworzenia cen kończących się, magiczną cyfrą 99  ile warta byłaby kiedyś? Podstawą ekonomii jest zjawisko inflacji. Biorąc pod uwagę średnią inflację wynoszącą 4%  oprocentowanie wynoszące 4%  nie daje żadnego zysku. A w historii Polski zdarzały się przecież lata, w których inflacja sięgała wielu tysięcy procent. Ów dzisiejszy grosz, miałby 1000 lat temu wartość, majątku całego królestwa Bolesława Chrobrego. Ciężko więc, wymagać że zamroziłby taką sumę na dziesięć wieków. Każdy pewnie chciałby, żeby jego potomkowie go dobrze wspominali. Złóżmy, więc 100 zł na lokacie i nigdy ich nie pobierzmy. Za kilkaset lat, odsetki zapewnią dostatnie życie szczęśliwcom, którzy staną się właścicielami lokaty. Oczywiście jeśli kryzys finansowy/hiperinflacja/bankructwo banku/wojna światowa/katastrofa naturalna/koncert Justina Biebera nie pokrzyżuje nam planów. Czy więc warto tak zrobić? Nie mi na to odpowiadać. Sikora Noworoczne zmiany podatkowe
Ile to jest 1%?
Bez Tytułu Reaktywacja

Od 2011 obowiązują nowe stawki podatku VAT. Z 22%, 7%  0% zrobiło się odpowiednio 23%, 8%  0%  a w niektórych przypadkach, gdzie podatek VAT nie był nakładany, teraz wynosi 5%. Dotyczy to m.in. książek. Wiele osób protestowało, argumentując pozostawianie zerowej stawki jeszcze większym spadkiem czytelnictwa w Polsce. Co jednak tak naprawdę się zmieniło? Tak naprawdę problemowe mogą być zakupy na początku roku szkolnego: przyjmując, że zestaw nowych podręczników kosztował 600 zł  to po doliczeniu podatku w tym roku powinno być 630 zł. Zauważyłem jednak, że książka, którą kupiłem za 28 złotych w listopadzie, teraz kosztuje 31 złotych. Teoretycznie nowa cena powinna wynosić 29 4, więc co się stało? Podnieśmy marże - nikt się nie połapie Większość osób zrzuci to na karb chciwości sprzedawców. Albo marketingu. Puszka Coca-Coli kosztowała jeszcze niedawno 1 69 zł  teraz kosztuje 1 79 zł  bo ceny z dziewiątką na końcu mają znaczenie marketingowe. W lokalu znajdującym się niedaleko naszej szkoły kebab w cieście kosztował 9 zł, teraz

Bez Tytułu Reaktywacja "Pieniądze często kosztują bardzo dużo." Ralph Waldo Emerson

10 zł. Zapewne też jest to podyktowane wygodą - na liczbach naturalnych najłatwiej się liczy. Ani jedno, ani drugie nie powoduje jednak zadowolenia u konsumenta, a wręcz przeciwnie. Wielu poczuje się oszukanych i będzie pomstować na nieuczciwych w ich ocenie sprzedawców. Sytuacji nie poprawia fakt, że nie wszyscy podnieśli ceny. Za garnitur w grudniu i styczniu zapłaciłbym tyle samo, za obcięcie włosów również. Szary człowiek jest zdezorientowany wobec tego, co się dzieje. Bardziej niż przyczyna, obchodzi go skutek - chudszy portfel. Jak w takim razie interpretować bieżące wydarzenia? Jak to tak? Co jest główną przyczyną? Gdy przed świętami pojechałem zatankować samochód, cena za benzynę 95 oktanową na stacji Orlen w Raciążu wynosiła 4 79 zł/litr. Dziś ceny takiej benzyny przekroczyły lub niebezpiecznie zbliżyły się do niemal magicznej kwoty 5 zł za litr. Na bezpośredni wzrost cen paliw miała podwyżka VATu. Poza tym wzrosły koszty transportu - również przez VAT. Wpłynęło to na przewóz innych towarów. Cenowa karuzela zrobiła pełny obrót, ale mimo wszystko nadal można mieć wrażenie, że ktoś ukradkiem wyciąga nam złotówki z kieszeni. Pocieszać można się tym, że dzięki temu pracownicy otrzymają podwyżki, ale kiedy i jak wysokie - tego chyba nikt nie wie, ale podejrzewam, że będą jak najpóźniej i jak najmniejsze. Poza tym trzeba nadmienić, że nowe ceny wzięły się również... pośrednio ze zmiany stawek podatków. Praca kosztuje, a zmienianie danych w kasach fiskalnym albo kupowanie nowych, aktualizowanie oprogramowania, lekki chaos w archiwum, zmienianie wieloletnich nawyków to nie jest coś, co można zrobić w 15 minut, nie poświecając energii, uwagi czy pieniędzy. Bilans zysków i strat Kto jest tu przegranym, a kto pokonanym? Konsument płaci więcej, sprzedawca ma więcej pracy. A czy rząd doliczy się większych wpływów do budżetu? Zobaczymy w przyszłym roku. Ferment Stopka redakcyjna

Bez Tytułu Reaktywacja

Opiekun: p. Edyta Obrębska Redaktor Qmama: Ula Skierkowska Zastępca Redaktora Qmama: Łukasz Liberacki Okładka: Aleksandra Tobolska Koretka: Agnieszka Michalska Dziennikarze: Kuba Cieślak Kamil Domański Jarek Sadowski Marcin Sikorski Aleksandra Suwińska Dominika Wiśniewska Agata Woźnicka Dorota Żelechowska Arek Żelechowski ul. Kilińskiego 64  09-140 Raciąż