Musisz zainstalować flash player pobierz instalator










Bez Tytułu Reaktywacja OGIEŃ STRAWIŁ WSZYSTKO

Temat numeru: Spis treści:
Życie online
Bez Tytułu Reaktywacja

Życie online. Czy to możliwe? W tym numerze postaramy się odpowiedzieć na to pytanie. Co lepsze? Facebook czy Nk.? Który z portali pożera więcej czasu? Dlaczego internauci ślęczą godzinami przed ekranami komputerów? Żyją online? Pod tym szeroko rozumianym pojęciem kryje się wszystko, co jest związane z komputerami i Internetem, które zapewniają rozrywkę oraz ułatwiają życie. Z pewnością bez komputerów byłoby dużo cięższe. W dobie Internetu coraz popularniejsze staje sie prasa publikowana w sieci. Przykładem tego jest również nasza gazeta. Korzystanie z narzedzi takich jak Qmam pozwala na ograniczenie kosztów związanych drukiem. Jak widzimy komputery niosą za sobą wiele korzyści. Niestety, nie ma rzeczy idealnych... Internet posiada swoje wady. Redakcja 4-5 Facebook vs Naszaklasa 6 Pożeracze czasu 7-9 Bez komputera, jak bez ręki 10-11Wpis goni kolejny wpis 11 Nauka bez wychodzenia z domu 12 Druga strona okna 13 Sprawdz, kto na Ciebie czeka 14-15 Wirtualne państwo, realne emocje 16-17 Gry online. Rozrywka na miarę XXI wieku 18-19 Internetowa droga do gwiazd Facebook vs Nasza-klasa
Monopol jest dobry, ale tylko dla monopolisty. Internet jest jednak tak demokratyczny, że zawsze mamy wybór. Jeśli chodzi o rynek polskich portali społecznych, najważniejsze są dwa: Facebook i Nasza-Klasa.
Bez Tytułu Reaktywacja

Na przełomie 2007 i 2008 r. w polskim Internecie wręcz zagotowało się. Ogromny, podsycany mediami boom na naszą-klasę usadowił przed monitorami prawie całą Polskę. Wzorowany na Classmates.com portal społecznościowy, służył do odnajdywania i odnawiania starych znajomości ze szkół, od przedszkoli do studiów wyższych. Mawiano, że ten, kto nie ma konta „na enka”, ten nie istnieje. Aby nie zniknąć, miliony Polaków, często przy pomocy własnych dzieci, założyło konta i rozpoczęło nowe – wirtualne życie. W maju 2008 r. uruchomiono polską wersję Facebooka, jednak na jego popularyzację trzeba było poczekać jeszcze parę miesięcy. Światowy gigant zawitał do Polski, powoli kurcząc listę aktywnych użytkowników innych, polskich portali społecznościowych. Wywiązała się, może nie ostra, ale jednak walka o polski Internet. Kto powinien wygrać? Swoje zdanie, spróbuję przedstawić w tym artykule. Oczywiście Facebook i obecne nk  to nie jedyne możliwości. Nie zapominam o Twitterze, Blipie, MySpace, E-pulsie, Gronie i innych, ale przeciętny Kowalski nie słyszy o nich tak często, jak o dwóch powyższych gigantach. Popularność Popularność to największa siła nk. Konto ma prawie każdy, chcemy skontaktować się z odległą ciocią lub kuzynem, z którym nawet nie wiemy, w jaki sposób jesteśmy spokrewnieni? Żaden problem, imię, nazwisko i adres zamieszkania pewnie wystarczy, aby go odnaleźć. Takiej swobody nie daje nam facebook, który jednak z każdym dniem rośnie w siłę, zbliżając się niechybnie do rejestracji 10-milionowego użytkownika. Nie jest to dużo mniej w porównaniu do 14 milionów nk  ale różnica w popularności jest ciągle wyraźnie widoczna.

Bez Tytułu Reaktywacja

Personalizacja Pokaż mi swoje konto, a powiem ci kim jesteś – może powiedzieć współczesna wróżka. Jednak aby „przepowiednia” była wartościowa, swoje konto należy odpowiednio przygotować. Na facebooku służy do tego przede wszystkim przycisk „Lubię to!”, którym można oznaczyć ulubione piosenki, filmy, sporty i zainteresowania, a także swoich idoli. Wpisy o tym można umieścić w informacyjnej części profilu, szpanując gustem czy poglądami. Podobną funkcję pełnią konta fikcyjne na nk. Możemy zaprosić do znajomych ulubione wokalistki czy aktorów. Denerwujące jest, że fikcyjne konto założyć może każdy, więc szukając idoli typowych nastolatek napotykamy informację „Do Twojego zapytania pasuje zbyt wiele wyników – podaj dokładniejsze kryteria wyszukiwania.” Tylko płatne, kolorowe ramki nieco zwiększają możliwości użytkownika nk. Aplikacje Obecnie ogromną zaletą Facebooka jest swoboda w tworzeniu aplikacji. Do dyspozycji mamy tysiące gier i programów, zarówno pożytecznych jak i zupełnie bezwartościowych. Często wykorzystywaną funkcją jest publikacja rekordów z gier lub wyników programów – np. testów osobowości. Gdy ostatnio sprawdzałem, nk dysponowała 29 grami. Jeśli ktoś lubi proste gry, to znajdzie coś dla siebie. Kusząca jest też możliwość konkurowania ze znajomymi. W końcu nie możemy skończyć z gorszym wynikiem, niż dziesięcioletnia córeczka sąsiadów. Tablica vs Śledzik Te 2 elementy serwisów pełnią podobną funkcję. Służą do publikowania naszej działalności w Internecie i życiu. Możemy podzielić się ze znajomymi linkami do  ulubionych piosenek, wiadomości, która nas zszokowała, czy ciekawych cytatów. Chociaż Śledzik miał naśladować facebookowy „the Wall” (angielskie ściana, jednak aplikacje używają tłumaczenia – Tablica), to robi to nieudolnie. Najaktywniejszymi użytkownikami nk są uczniowie podstawówek i gimnazjum, więc Śledzik jest od góry do dołu wypełniony najdurniejszymi łańcuszkami, co czyni go zupełnie bezużytecznym. Dzieci Neostrady Zmorą polskiego Internetu są tzw. "dzieci neostrady". Nie jest to w żadnym razie obraźliwe dla użytkowników neostrady. Przed pojawieniem się tej oferty telekomunikacyjnej, internet był bardzo drogi, a przez to elitarny. Obecnie większość dzieci ma dostęp do sieci, mimo że wiele z nich nie dorosło do publicznej wypowiedzi. Zasypują całą dostępną przestrzeń łańcuszkami, wierszykami i bezsensownymi komentarzami. To właśnie ich drażniąca działalność, odwróciła wielu użytkowników od naszejklasy. Internauci ci przyczynili się do rozwoju facebooka, którego oszczędna szata graficzna i nieprzystępność dla młodych użytkowników stała się zaporą przed internetowym "wandalizmem". Jednak moim zdaniem to tylko kwestia czasu, aż i ta bariera zostanie pokonana i użytkownicy facebooka będą raczeni widokiem "słitaśnych" komentarzy. Całe szczęście, że jego system jest tak elastyczny, że wprawny użytkownik z łatwością poblokuje niechciane osoby i aplikacje. Kto wygrywa tą walkę? Ilościowo na pewno naszaklasa. Większe możliwości ma na pewno facebook. Globalna popularność sprzyja na pewno także temu drugiemu. Patriotyzm nakazywałby jednak wspieranie polskich przedsiębiorców. Wybór pozostawiam czytelnikom. Sikora POŻERACZE CZASU
Jest godzina 16. Wracam ze szkoły, siadam przed komputerem. "Zjem, przejrzę kilka stron i biorę się za naukę!" - postanawiam. Włączam sprzęt, łączę się z Internetem. Bash.org.pl, Demotywatory.pl, Komixxy.pl, Joemonster.org, kilkanaście innych... W międzyczasie rozmawiam z kimś przez gg. Patrzę na zegarek. "O matko! Już 22!"
Bez Tytułu Reaktywacja

Któż z nas tego nie zna? Któż z nas nie trwoni czasu, który (niestety, taka jest smutna prawda) powinien poświęcić na przygotowanie się do najbliższego sprawdzianu, powtórkę wiadomości do matury czy zwykłe odrobienie pracy domowej? Internet aż roi się od takich zjadaczy czasu. Nie tylko młodzi ludzie zaglądają na wyżej wymienione strony i im podobne. Zaczynają się nimi interesować również osoby w średnim, jeśli nie w podeszłym wieku! Wyobraźcie sobie sześćdziesięcioletnią staruszkę, z wypiekami na twarzy przeglądającą demotywatory. Ciekawy widok, czyż nie? Niedługo może wcale nas nie dziwić. Nie ma większego problemu, jeśli odwiedzanie tego typu stron jest tylko niewinną rozrywką, sposobem na odpoczynek po praczy czy szkole. Gorzej, jeśli staje się nałogiem. Nie ma w tym dużej przesady. Tak samo, jak uzależnić może kawa, telefon komórkowy czy czekolada, tak mogą to zrobić niektóre strony internetowe. Są ludzie, którzy spędzają na nich kilka (jeśli nie kilkanaście) godzin dziennie, a odwiedzanie ich w ustalonej kolejności staje się niemal rytuałem. Może to być utrapieniem nie tylko dla tej osoby, ale i dla jej rodziny/współlokatorów/przyjaciół. Dzieci nie dostały obiadu, bo mamusia zasiedziała się na demotywatorach. Kran w łazience przecieka od tygodnia, ale nikt nie bierze się za jego naprawę, bo jedyny zdolny do tego mężczyzna w domu czyta joemonstera. Nikt z rodziny nie może wysłać ważnego maila lub znaleźć informacji na temat orogenezy hercyńskiej, bo młodszy brat zapycha łącze YouTubem. Stron tego typu jest mnóstwo. Wymienione są jednymi z najbradziej znanych, to tylko z trudem wybrane przykłady. Do nich doliczyć trzeba wszelkie portale społecznościowe, komunikatory i gry online. Gdybym chciała wypisać wszystkie "pożeracze czasu", zajęłoby mi to tak wiele czasu, że poddałabym się po dziesiątej części z nich i... zaczęła je przeglądać. Aimmia BEZ KOMPUTERA, JAK BEZ RĘKI

Bez Tytułu Reaktywacja

Prawdopodobnie gdybyśmy powiedzieli XVIII-wiecznemu matematykowi, że wiele skomplikowanych obliczeń będzie wykonywał w ciągu kilku minut, to pewnie by nas spalił na stosie. Herezja XXI wieku to oczywiście komputer. Niewiele jest w teraźniejszych czasach jest instytucji, które mogłyby obyć się bez tego wynalazku. Dziś zajmiemy się właśnie nimi. Zapraszamy! POCZTA… W celu zaczerpnięcia informacji na temat wykorzystania technik komputerowych udaliśmy się na pocztę w Raciążu. Na miejscu porozmawialiśmy z pracowniczką urzędu, która pokrótce starała się nam przybliżyć kulisy swej pracy.  W dzisiejszych czasach nie moglibyśmy się obejść bez komputera. – mówi – Codziennie musimy wprowadzać wiele informacji do baz danych, rejestrujemy przychodzącą korespondencję oraz wpłaty i wypłaty. Bez komputera praca byłaby ciężka i żmudna. Uważam, że praca z komputerem daje lepsze efekty, ponieważ np. przy liczeniu za pomocą kalkulatora można łatwo się pomylić. BANKI… W świecie kwitków, przelewów i kwot od których pęka głowa oraz liczb które łatwo mogą nią zakręcić, komputer jest przedmiotem tak powszechnym jak tlen. Miejsce, które skądinąd nazywane jest bankiem, bez komputerów po prostu nie może żyć. O ile na poczcie można by było jeszcze prowadzić, choć z trudem, papierowe archiwa, to tutaj jest to  niemożliwe. Miliony klientów wykonują codziennie setki, jeśli nie tysiące operacji. Chaos ten składa się z przelewów, wypłat, wpłat, sprzedaż walut, obligacji, lokaty , itd, nie sposób jest to ogarnąć bez pomocy maszyn. Ludzkie możliwości (i zakres pracy) kończy się na wstukiwaniu milionów liter i pewnie drugie tyle cyfr. Zdjęcie: Phillie Casablanca

Bez Tytułu Reaktywacja

SKLEPY… Nasza lupa przesuwa się dalej, aż do miejsca całkowicie przeciwnego do banku. Sklep, a dokładnie sieci sklepów(„Biedronka”, „Żabka” i przyjaciele), używają komputerów na potęgę. Szczególnie ważne jest oczywiście przekazywanie wiadomości, ile kupił, ile zapłacił oraz czego do zapłaty użył klient. Jest zapisywane w potężnych archiwach, które mimo wszystko znikają po pewnym okresie. Jak widać nie tylko fasolka z puszki może się przeterminować w takim sklepie. POLICJA… Miejscem, w którym korzystanie z komputera jest niezbędne, z całą pewnością jest policja. Instytucja posiada tzw. Bazę, w której zapisane są wszystkie informacje o przestępcach, o różnego rodzaju zdarzeniach. Dzięki CEL-owi, czyli Centralnej Ewidencji Ludności, policja posiada informacje o każdym Polaku, tj. gdzie mieszka, kiedy się urodził, numer PESEL. Korzystanie z komputera i różnych nowatorskich technik pozwala na sprawniejszą pracę tej instytucji, gdzie czas jest bardzo cenny. KAFEJKI INTERNETOWE… Miejscem, które szczególnie zasługuje na uwagę w naszym artykule są tzw. kafejki internetowe – miejsca, w których każdy z nas może za drobną opłatą korzystać z Internetu do woli. Jeszcze kilkanaście lat temu rozkręcenie takiego biznesu byłoby nie do pomyślenia, jednak w XXI wieku jest on bardzo opłacalny. Pomimo zwiększania się liczby indywidualnych użytkowników Internetu, kafejki cieszą się dużą popularnością.

Bez Tytułu Reaktywacja I PODSUMOWANIE Zamknijmy już ten pierwszy rozdział z „Wielkiej Księgi Pracujących Komputerów”. Podsumowując: na świecie jest tysiące miejsc i instytucji, które nie mogą już istnieć bez komputerów. Dzięki tym maszyna, jaką jest świat, przyspieszyła i to co kiedyś zajmowało parę dni lub tygodni teraz trwa kilka sekund. Postęp jest nie do zatrzymania, dlatego praca tych firm wciąż będzie przyspieszać, a komputery będą doskonalone by sprostać nowym zadaniom. Kiedyś zapewne nastanie dzień, w którym komputery całkowicie zajmą miejsce ludzi, chociaż nigdy nam nie dorównają w inteligencji. Kuba Cieślak & Kamil Domański

SŁUŻBY ALARMOWE… Swego czasu, jakiś czas temu i dość niedawno, pojawił się nowy(?) sposób wykorzystywania komputerów. Numer 112 to międzynarodowy numer alarmowy, który coraz to częściej wypiera stare numery 999, 998 i 997. Dzwoniąc na ten numer łączymy się z czymś na kształt centrum kontroli. Dzięki dziesiątkom pracującym tam non - stop komputerom, zapewniana jest stała łączność z służbami ratunkowymi. Całodobowo pracująca sieć w razie potrzeby informuje odpowiednie służby i wysyła je na miejsce zdarzenia. W ten sposób można zadzwonić tylko w jedno miejsce, a na pomoc przyjdzie straż, policja, pogotowie ratunkowe, gazowe, górskie lub oddział różowych ratlerków jeśli zajdzie potrzeba. GIEŁDA… Giełda. Tutaj komputer zapanował niemal natychmiast i do dziś nie pozwala zepchnąć się z tronu żadną siłą. Jeśli gdzieś, przekaz informacji z jednego końca świata na drugi jest naprawdę istotny to właśnie tu jest on wymagany najbardziej. Businessman grający na giełdzie wykształtował, jako gatunek, nowy organ zewnętrzny - laptop. Jest z nim połączony niczym para ludzi węzłem małżeński. Na giełdzie komputery mają niewyobrażalne możliwości przeliczeniowe, dodatkowo szybka sieć łącząca je w jedno jest równie szybka jak błyskawica(jeśli nie bardziej). Najbardziej zabawne jest to  że właśnie komputery stworzyły pośpiech, nad którym teraz panują. Szybki przekaz informacji pozwala bowiem na uwzględnianie najróżniejszych wytycznych mogących zmienić ceny produktów, akcje firm. Prostym i aktualnym przykładem jest niedawna katastrofa w Japonii. Dzięki szybkiemu przekazowi informacji, już po paru sekundach akcje japońskich firm zaczęły spadać, jeszcze nim światem zdążyła wstrząsnąć ta tragedia. Kiedyś przed wynalezieniem komputerów na taką informację trzeba byłoby czekać parę dni. Frustracja, stres, zazdrość czy zwykła nuda? Co jest powodem zwiększonej liczby wulgarnych, czasem okrutnych wpisów na  forach internetowych?
WPIS GONI KOLEJNY WPIS
Bez Tytułu Reaktywacja

Zalewa nas fala krytykanctwa ze wszystkich stron, szczególnie dzięki ogólnie dostępnemu Internetowi. Nie mówię tu o zdrowej, konstruktywnej krytyce, ale o wylewaniu publicznie pomyj na innych ludzi. Coraz częściej, przeglądając strony internetowe dostrzegam brak jakichkolwiek zahamowań w wypowiedzianych, czy raczej wypisanych słowach. Widzę sformułowania, które potrafią jedynie ranić. Starając się zrozumieć ten „fenomen”, spojrzę na dzień przeciętnego internetowego krytyka. On/Ona/ w ostateczności Ono wstaje rano, ledwo zwlekając się z łóżka. Z przymusu narzuconego przez naszą cywilizację idzie do szkoły/pracy/ewentualnie siada do komputera, żerując na państwie. W ciągu całego dnia dostaje reprymendy, zadania, których i tak nie wykona, bo mu się "nieeee chce", bo po co się męczyć? Wraca do domu ze znienawidzonego miejsca i siada do komputera (przecież musi "odbębnić" swoje godziny przed cudowną maszyną XX wieku). Chyba, że został w domu i ma już przekrwione oczy od ciągłego wpatrywania się w ekran. NAUKA BEZ WYCHODZENIA

Bez Tytułu Reaktywacja

Czuje się jak w raju Ogarnia go nieopisana radość, bo myśli, że odnalazł swoje miejsce na ziemi. Najpierw powoli, po troszeczku, ażeby znać umiar i smakować tylko tej przyjemności. Potem więcej i więcej, aż osiąga wszystko, co osiągnąć miał tego dnia: „Wyżyć się, pokazać, że jestem kimś, być panem świata (i tu złowieszczy śmiech)”. To przykre, ale tak właśnie wyobrażam sobie część użytkowników for internetowych. Zawsze w takich sytuacjach ciekawi mnie, co kieruje tym człowieczkiem? Dlaczego odnosi się z taką nienawiścią do ludzi, których nie miał szansy poznać? Badania dowodzą, że od natłoku informacji docierających do naszego mózgu w ciągu dnia: z telewizji, Internetu oraz reklam, nie jesteśmy w stanie ‘zapisać i zapamiętać’ niektórych z ludzkich emocji czy odruchów. Mózg przechodzi w pracę awaryjną, odłącza korę przedczołową, która decyduje o empatii, altruizmie, czy tolerancji. W wyniku jesteśmy znieczuleni na sprawy innych. Nie myślimy o tym, czy któryś z naszych sąsiadów jest w ciężkiej sytuacji. Ważne, że nam jest dobrze. Problem jest głębszy. Coraz trudniejszymi są rozmowy z innymi i próby zrozumienia ich punktu widzenia. Zanika kreatywność. Powoli stajemy się maszynami bez uczuć. Czy wszystko można jednak tłumaczyć badaniami? Pozorna anonimowość i bezkarność dają wielką swobodę. Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie nie zważają na innych, nie czują odpowiedzialności, którą powinni ponosić za swoje słowa. Chyba nie zdajemy sobie sprawy, że to świadczy o nas samych. O naszej kulturze i wychowaniu. Czas się obudzić i zobaczyć, że wszystko, co robimy ma swoje konsekwencje. Fot.: Ivan PC Magda Zabrocka Żeby nauczyć się czegoś nowego, trzeba zwykle poświęcić wiele czasu, a czasem także pieniędzy. Mając do dyspozycji komputer połączony z internetem, można zaoszczędzć jednego i drugiego. Matematyka http://www.hermin.edu.pl [POLECAM] http://matematyka.pisz.pl Języki obce http://tysiacslow.blogspot.com http://www.radio.lublin.pl/index.php?site=news_details&id=11068 http://www.slowka.pl Ekonomia i finanse http://www.nbportal.pl http://www.akademiaparp.gov.pl Różne http://www.gopr.com.pl http://www.krawatek.pl Katalogi kursów http://kursolandia.pl http://www.esgh.pl http://openlearn.open.ac.uk Ferment DRUGA STRONA OKNA

Bez Tytułu Reaktywacja

Internetowi szkodnicy W internecie, oprócz zwykłych użytkowników, znajdziemy masę dzieciaków, którzy dobierając się do wiedzy z for, postanawiają niszczyć nasze komputery. W sposób bardzo prosty wysyłają programy blokujące systemy operacyjne. Nazywam ich szkodnikami, łatwo się przed nimi obronić programami antywirusowymi. Niestety jest to zazwyczaj związane z kosztami. Z pomocą przychodzi avast (http://www.avast.com) – darmowy program antywirusowy. Należy dbać o jego aktualność. Gorszy przeciwnik Schody zaczynają się wtedy, kiedy atakujący nie jest już dzieciakiem, ale inteligentnym młodzieńcem lub dojrzałym programistą - crackerem. Zamiast odtwarzać sposoby ataku skopiowane z internetu, znajduje obejścia systemów zabezpieczeń. Programy antywirusowe wykorzystują wiedzę zdobytą przez atakowanych użytkowników, w przypadku zupełnie nowego ataku są bezbronne. Co wtedy? Defensywa jest prosta, a jednocześnie trudna. Jedyną taktyką jest wygranie walki z crackerem, popisując się większą inteligencją i wiedzą. Możesz utrudnić dostęp do swojego komputera na kilka sposobów. Warto zauważyć, że jeśli komputer znajduje się za routerem, uzyskanie połączenia z nim jest trudne. Najistotniejsza jest jednak dobra zapora internetowa, która zrywa połączenia ze wszystkimi komputerami, którym nie ufasz. Dlaczego ktoś miałby mnie atakować? Dla danych. Na komputerze zapisujesz hasła, prace zaliczeniowe, numery kart kredytowych. Jeśli cracker uzyska jedno Twoje hasło, sprawdzi, czy w innych serwisach używasz takiego samego. Bezpiecznie jest używanie różnych haseł. Gdzie rozsądek? Nie ulegaj pokusom. Jeśli ktoś Ci proponuje coś za darmo, to prawdopodobnie Cię oszukuje. Nie otwieraj maili od nieznajomych. Nie klikaj w tajemnicze linki w komunikatorach czy niezaufanych stronach. Nie oszczędzaj chwili. Sprawdź w pasku adresu, czy adres się zgadza. Arek Żelechowski Fot.: Randy Pertiet SPRAWDZ, KTO NA CIEBIE CZEKA

Bez Tytułu Reaktywacja

Ile potrzeba, aby odnaleźć miłość? Czy kilka kliknięć rozwiąże sprawę? Otwieram pocztę i znów widzę maila "Znajdź miłość swojego życia!". Zastanawiam się jak bardzo zdesperowany musi być człowiek, który tam wchodzi, po czym rejestruje się i wypełnia kretyńskie ankiety. Rzekomo określają jego charakter. A co dalej? Teraz wystarczy kilknąć ENTER i czekać, aż nasza wymarzona druga połówka sama się do nas zgłosi. Z jednej strony może to i wygodne, a napewno o wiele łatwiejsze niż zagadanie do kogoś w barze. Nie pocą nam się dłonie, nikt nie zobaczy opryszczki na ustach ani kilku zbędnych kilogramów. "GG? przecież znam go dopiero tydzień!" Podanie numeru swojego komunikatora gg  tlenu czy innego cuda informatyki, to już wyższa szkoła jazdy. Można nawet powiedzieć, że w internetowych kontaktach oznacza to wkraczanie na drogę związku! Tak patrząc na to z innej perspektywy, to nawet ciekawa forma związku... Żadnych zobowiązań, oszczędność czasu, a przedewszystkim pieniędzy. Po co płacić? Wystarczy wysłać! Dajmy na to przychodzą walentynki! Normalny człowiek idzie w mroźny lutowy dzień do kwiaciarni, wskoczy do cukierni po jakieś czekoladki, a następnie do swojej kobiety. Internetowy amant nie ma takiego problemu. Wystarczy, że znajdzie w internecie ładny obrazek, a jego pikselowa pani będzie wniebowzięta. Powrót do rzeczywistości Nasza internetowa para koresponduje już dość długo, więc wypadałoby się spotkać. W tym momencie u jakichś 80% ludzi rodzi się pytanie "A jak się nie spodobam?" lub co gorsza "Co jak zobaczy, że "ja" to nie "ja" ?". Nie ma obaw. Bardzo możliwe, że jeśli poznajecie kogoś przez internet to właśnie tam ta znajomość się skończy. Rozmowa w którymś momencie przestanie się kręcić lub po prostu... odetną prąd. Fot.: zenera olka WIRTUALNE PAŃSTWO, REALNE EMOCJE
Życie w Internecie to nie cybernetyczny świat pełen nierealnych postaci. Czy jesteś skłonny w to uwierzyć?
Bez Tytułu Reaktywacja

Mrzenia utopistów Od lat człowiek dąży do zorganizowania państwa w sposób idealny. Im więcej osób podejmuje taką próbę, tym więcej jest pomysłów na realizację. Wiele z nich skazanych jest na porażkę – albo nie zostaną wcielone w życie, albo będą katastrofalne w skutkach. Pod koniec lat 70. w USA ktoś wpadł na pomysł stworzenia państwa „na papierze”. Tak powstało Królestwo Tallosa, jednak rozkwit państw wirtualnych (inaczej mikronacji) rozpoczął się wraz z wejściem człowieka w erę Internetu. Również w Polsce. Podróż w nieznane Co właściwie oferują państwa wirtualne? Dzięki nim niemal każdy może zostać głową państwa, stanąć na czele rządu, pracować w parlamencie czy w samorządach, aby realizować swoje pomysły i ambicje czy też po prostu sprawdzić się w takiej roli. Jednak nie samym prawem i administracją państwo stoi. Równie ważna jest kultura. Często rozwój na tym polu jest utożsamiany z aktywnością mikronacji, dlatego im więcej kreatywnych działań, tym lepiej. Oprócz tego, bazując na grach (często samodzielnie tworzonych) w wirtualnych

Bez Tytułu Reaktywacja

państwach jest rozwijany sport, a wiele z nich posiada własny system gospodarczy, który pozornie upodabnia je do popularnych gier strategicznych przez przeglądarkę, jednak w tym wypadku jest tylko ciekawym dodatkiem, taką wisienką na torcie. „Kim będę w przyszłości...” Mieszkańcy wirtualnych krajów mogą realizować się na wielu płaszczyznach. Podczas mojej mikronacyjnej przygody byłem dziennikarzem kilku gazet, stworzyłem galerię obrazów, założyłem straż pożarną, która właściwie funkcjonowała tylko i wyłącznie jako strona internetowa, co dowodzi, że jedyne co ogranicza, to wyobraźnia. Przez pewien czas prowadziłem audycje w radiach internetowych, w tym jednym, którego byłem twórcą. Co więcej, moja drużyna piłkarska wygrała pierwszy sezon ligi piłkarskiej, a także wywalczyłem tytuł mistrza snookera. Zdarzyło mi się też zostać posłem czy ministrem. Więcej grzechów nie pamiętam, ale na pewno było ich więcej. Czy warto? W wirtualnym świecie można poznać wiele ciekawych osób, rozwijać umiejętności i uczyć się nowych. Znam paru dobrych grafików i twórców stron www, którzy swoje pierwsze projekty tworzyli na potrzeby mikronacji. Z innej beczki, dla mnie przydatne jest zdobyte doświadczenie dziennikarskie, przypomina mi się też inicjatywa pewnego kucharza, publikującego swoje przepisy w jednej z gazet, z których osobiście nie korzystałem, ale były bardzo chwalone. Jednak czy dodatkowe realne emocje są potrzebne? Czy nie lepiej żyć swoim prawdziwym życiem? http://pl.wikipedia.org/wiki/Wirtualne_państwo http://vkraje.najlepsze.net/ http://www.kingdomoftalossa.net/ Ferment GRY ONLINE.

Bez Tytułu Reaktywacja

ROZRYWKA NA MIARĘ XXI WIEKU W dzisiejszym świecie mamy dostęp do wielu różnych form rozrywki. Jedną z najpopularniejszych wśród młodzieży, jak również dorosłych są gry komputerowe. Na przestrzeni lat rozwoju elektronicznej rozrywki wyodrębniło się z pośród nich wiele gatunków. Jednym z nich są gry online. W ciągu ostatnich kilku lat branża MMO (Massively Multiplayer Online) przezywa prawdziwy rozkwit. Z dnia na dzień w Internecie pojawiają się newsy o coraz to nowych produkcjach. Jedne lepsze inne gorsze, gry online gromadzą wokół siebie rzesze zwolenników, którzy wspólnie eksplorują wirtualny świat. A producenci tylko zacierają ręce i czyhają na ich pieniądze. Strata czasu i pieniędzy? Poważniejsze i grywalniejsze produkcje pobierają za grę miesięczny abonament. Przykładem jest tu MMORPG (Massively Multiplayer Online Role Playing Game) World Of Warcraft. Ponadto, pozornie darmowe gry naliczają sobie mikropłatności nakładane za zakup dodatkowej zawartości, która najczęściej daje przewagę nad innymi graczami. Gry MMO są też niezwykle wciągające, ku uciesze grających. Sceptycy uważają, że prowadzić to może do uzależnienia. Jest w tym trochę racji, jednak wszystko jest dla ludzi. Jeśli sprawnie zarządzamy swoim czasem i kontrolujemy ilość godzin spędzonych przed monitorem komputera, możemy bez obaw czerpać radość płynącą z rozgrywki. Dzieci grają... Niestety, nie wszyscy potrafią sobie sprawne organizować czas. Mam na mysli dzieci, które czasem zostają "pochłonięte" przez gry komputerowe. Nawet awantury wytaczane przez ich rodziców nie odnoszą zazwyczaj żadnego

Bez Tytułu Reaktywacja

skutku. Zmienia się świat, i zmienia się sposób spędzania czasu przez młodych ludzi. Coraz częściej zdarza się, że wolą oni zostać w domu i spotkać znajomymych w grze on-line, niż wyjść na zewnątrz pograć w piłkę. Innym problemem dotyczącym dzieci jest niestosowanie się do zaleceń wiekowcyh załączonych do gier, wynikające z faktu niedopilnowania przez rodziców. Podatność młodych ludzi na wpływ gier komputerowych doskonale wykorzystali amerykanie. Wydana przez Armię Stanów Zjednoczonych gra America's Army obrazująca wygląd armii ameykańskiej, miała na  celu zainteresowanie młodzieży wojskiem, co w przyszłości zaowocowałoby zwiększeniem ilości rekrutów w armii amerykańskiej. ... i rodzice też. Gry wśród dorosłych cieszą się niemniejszym zainteresowaniem niż wśród młodzieży. Jednak producenci gier online wychodzą do pełnoletniego odbiorcy z zupełnie czymś innym. Za przykład należy tutaj podać grę Second Life. Zrzesza ona tysiące graczy, którzy tworzą swoje wirtualne alter ego, by następnie tworzyć społeczność, która rządzi się własnymi prawami. Trzeba przyznać, że koncepcja gry jest wielce ciekawa. Gracze mogą stworzyć widealizowaną wersję samych siebie. Niestety, czasem poprostu wolą prowadzić to idealne, choć nieprawdziwe życie, co pociąga za sobą poważne konsekwencje. Gra oferuje bardzo wiele, jednak nie wszystko dostajemy za darmo. W celu ulepszenia swojego avatara musimy dokonać wpłaty (mikropłatności). Gry komputerowe rozwijają sie w błyskawicznym tępie, oferując nam, graczom, coraz więcej i więcej. Szczególnie MMO, które stawiają na interakcję między graczami z całego świata. W przyszłości gryonline mają realną szansę zrewolucjonizować branżę elektronicznej rozrywki. Fot. str.17:juanpol liberaaacki INTERNETOWA DROGA DO GWIAZD
Wielu z nas szuka kontaktu ze swoimi idolami. Często najłatwiejszą drogą jest znalezienie ich na portalach społecznościowych. Ale jaką mamy pewność, ze to dotrze do tej konkretnej osoby?
Bez Tytułu Reaktywacja

W czasach świetlności naszejklasy, wszyscy tworzyli sobie tam konta. Zaczęli się coraz bardziej w to wdrażać i szukać ciekawych ludzi. W końcu znajdowali profile piosenkarzy, dziennikarzy, sportowców. Chcąc z nimi porozmawiać i czegoś więcej się o nich dowiedzieć zaczęli ich delikatnie męczyć. Po jakimś czasie, każdego by to denerwowało. Większość znanych przestawało odpisywać, a nawet pousuwali swoje konta. Co zrobili fani głodni kontaktu z nimi? Zakładali ich fikcyjne konta, nie zaznaczając, że są one nieprawdziwe. Inni wierzyli w to, że to do swoich mistrzów piszą. Znając Polaków, ci oszuści nieźle się z nich śmiali. Dlatego też, nk wprowadziło opcję fikcyjnego konta. Niektórzy z tego korzystali, ale nadal jest mnóstwo nieprawdziwych kont. Funklub Inni, chyba ci bardziej rozgarnięci, na stronach społecznościowych pozakładali funkluby. To było bardzo dobre posunięcie, bo niby istnieją też strony internetowe fanów, ale to jest ułatwienie dla leniwych. Bo po co otwierać kilka stron, skoro otwierając jedną można przeczytać praktycznie to samo? To świetne rozwiązanie, bo zobaczymy co słychać u naszych znajomych, a przy okazji możemy zobaczyć co się stało w świecie showbiznesu czy sportu. Facebook Gdy nk opanowały „dzieci neostrady”, starsi zaczęli szukać portalu, gdzie mogliby na wyższym poziomie powymieniać się spostrzeżeniami, porozmawiać ze znajomymi. I tak oto wpadli na facebooka. Na razie na tym portalu jest spokojnie i „dzieci neo” jeszcze go  nie opanowały. Jednym z plusów było to  że strona była na początku w wersji anglojęzycznej. Jednak szybko to się zmieniło i coś czuje, że niedługo będzie plaga dzieci na fb. W tym momencie możemy jeszcze tam znaleźć ich prawdziwe konta, ale coś czuję, że niedługo to się skończy. Oczywiście jest też tam mnóstwo stron typu: fanklub, ale to jednak nie to samo.

Bez Tytułu Reaktywacja

Inne rozwiązanie Droga internetowa, to jednak najłatwiejszy sposób kontaktu ze sławnymi ludźmi, jednak czasem warto się wysilić w inny sposób, bo nie mamy pewności, że nasza wiadomość dotrze do właściwej osoby. Jak się nie dać oszukać? Pewnie najprostszym sposobem jest szukanie wiarygodnych źródeł. Chociażby sprawdzanie zdjęć czy znajomych tych ludzi. Jeśli te zdjęcia wyglądają na prywatne i nie znajdziemy ich w gogle, to jest większe prawdopodobieństwo, że znaleźliśmy właściwy profil. Czy też sprawdzimy kogo mają w znajomych i widać, że to raczej nieprzypadkowi ludzie to również możemy założyć, że to konto jest autentyczne. Dominika Wiśniewska Stopka redakcyjna

Bez Tytułu Reaktywacja

Opiekun: p. Edyta Obrębska Redaktor Qmama: Ula Skierkowska Zastępca Redaktora Qmama: Łukasz Liberacki Okładka: Arek Żelechowski Dziennikarze: Agnieszka Michalska Dominika Wiśniewska Magda Zabrocka Ola Suwińska Kuba Cieślak Kamil Domański Jarek Sadowski Marcin Sikorski ul. Kilińskiego 64  09-140 Raciąż