Musisz zainstalować flash player pobierz instalator






A oto gwiazda szła przed nimi Święta w różnych krajach

Spis Treści:

Drodzy Czytelnicy! Oddajemy do Waszych rąk świąteczny numer naszej gazetki. Mamy nadzieję, że w trakcie przygotowań do świąt znajdziecie czas na lekturę "Głosu Czternastki". Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, a także nadchodzącego Nowego Roku, życzymy Wam dużo zdrowia, energii, optymizmu, jak najwięcej radosnych chwil spędzonych w gronie najbliższych, w atmosferze ciepła i spokoju. Niech święta będą dla Was czasem refleksji i odpoczynku, nabraniem sił do nowych wyzwań, jakie czekają Was w 2018 roku. Redakcja

str. 3 Dzień Dziękczy-nienia w naszej szkole str. 4 Integracja z Seniorami str. 6 A oto gwiazda szła przed nimi str. 12 Święta w różnych krajach str. 16 Czy to prawda ... str. 18 Nie tylko Pszczółka Maja str. 20 Ludzie o niewi-dzialnych skrzy-dłach str. 23 W świecie kaba-retu str. 25 Wywiad z ... str.26 Wszystko o hienie

Dzień Dziękczynienia w naszej szkole



Integracja z Seniorami 15.11 i 6.12 wolontariusze ze Szkolnego Koła Wolontariatu, wraz z p. Ewą Ratowską i s. Karolą Łukawiecką, odwiedzili członków Klubu Kultury Se- niora "Baśniowa". Tak jak w zeszłym roku szkolnym ucze-stniczyliśmy w zajęciach ta-necznych z Seniorami. Podczas wspólnej zabawy, dzięki wskazówkom instru-ktora p. Pawła, poznawaliśmy tańce z różnych krajów. W trakcie przerwy przy herba- cie i ciastku mogliśmy poroz-mawiać z Seniorami. Na spot-kaniu grudniowym złożyliśmy Seniorom życzenia bożonaro-dzeniowe i wręczyliśmy im kartki świąteczne wykonane przez wolontariuszy i uczniów z naszej szkoły. Seniorom bardzo podobały się okolicz-nościowe kartki z życzeniami. Mamy nadzieję, że w drugim semestrze spotkamy się także z naszymi Seniorami. Źródło zdjęć: archiwum szkolne Ewra

A oto gwiazda szła przed nimi
Mędrcy ze Wschodu "Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania kró-la Heroda, oto Mędrcy ze Wscho-du przybyli do Je-rozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król ży-dowski? Ujrzeli-śmy bowiem jego gwiazdę na


Wschodzie i przy- byliśmy oddać mu pokłon». Skoro to usłyszał król He-rod, przeraził się, a z nim cała Jero-zolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowie-dzieli: «W Betle-jem judzkim, bo tak napisał Pro-rok: A ty, Betle-jem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spoś-ród głównych miast Judy, albo- wiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pa-sterzem ludu me-go, Izraela». Wtedy Herod przywołał pota-jemnie Mędrców i wypytał ich dokła-dnie o czas uka-zania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł:



«Udajcie się tam i wypytujcie staran-nie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś wysłuchawszy kró-la, ruszyli w dro- gę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzy-mała się nad miej-scem, gdzie było Dziecię. Gdy uj-rzeli gwiazdę, bar-dzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Ma-ryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzy-wszy swe skarby, ofiarowali Mu da-ry: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzy-mawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej oj-czyzny”. Ewangelia według Św. Mateusza, 2.1-12. Nowy Testament. Biblia Tysiąclecia Gwiazda betlejem-ska jest dla chrze-ścijan i wyznaw-ców judaizmu symbolem naro-dzin proroka, kró-la, Syna Bożego. W wieku XVII franciszkanie mie-szkający w Mek-syku zaczęli wyko-rzystywać poin-secję, czyli wilczo-mlecz nadobny, podczas procesji. Tradycja meksy-kańska uznaje



kwiaty za symbol biblijnej gwiazdy betlejemskiej, a w Gwatemali rośliny te są używane do ozdabiania ołtarzy w okresie świąte-cznym. Według legendy stało się to za sprawą małej meksykańskiej dziewczynki o imieniu Pepita. Szła ona ze swym kuzynem Pedro w Wigilię do kaplicy bardzo zasmuco-na, ponieważ nie miała żadnego da-ru dla narodzone-go Jezusa Chry-stusa. Pedro po-cieszał ją, mówiąc, że nawet naj-mniejszy dar ofia-rowany z miłością będzie doceniony. Wówczas Pepita zebrała skromny bukiet z kwiatów rosnących na przydrożu. Kiedy złożyła bukiet w kaplicy przed sceną narodzin Je-zusa, dokonał się cud – bukiet roz-jarzył się brylan- tową czerwienią kwiatów. Od tego czasu poinsecja w Meksyku stała się znana jako Flores de Noche Buena (Kwiaty Świętej Nocy) i odtąd za-kwitała w Boże Narodzenie. Czym była gwia-zda betlejemska, która wskazała miejsce narodzin Jezusa Chrystusa w Betlejem?



Dlaczego uznano ją za znak nadej-ścia Mesjasza? A może było to zja-wisko astrono-miczne? Jeśli zja-wisko na niebie (gwiazda porusza-jąca się na wscho-dnim nieboskło-nie), opisane w Ewangelii według św. Mateusza, zaszło naprawdę, otwiera to ogrom-ne pole do speku-lacji i domysłów. W Babilonie zna-leziono tabliczki gliniane, na któ-rych opisano za-dziwiające zda-rzenie na niebie z 7 roku przed Chrystusem. Od maja do grudnia tego roku „gwia-zdy wędrowne”, planety Jowisz i Saturn trzykrotnie bardzo zbliżyły się do siebie na sferze niebieskiej (tzw. zjawisko koniun-kcji). Dla Mędrców było to wydarze-nie unikalne. Mędrcy ci, najpra-wdopodobniej kapłani Zaratu-stry z Babilonu, znali proroctwa i wiedzieli, że naród żydowski oczekuje Mesjasza. Wobec tego, że potrójna koniunkcja Jowi-sza i Saturna wy-stąpiła w gwiazdo-zbiorze Ryb koja-rzonym z Izra-elem, połączono istniejące proro-ctwa ze znakami na niebie i oczeki-wano narodzin Mesjasza w Izra-elu. Mogło to skło-nić Mędrców do podróży na Wschód. Astronomowie po-twierdzają powyż-szą interpretację. Prof. Ilona Bedna-rek z Zakładu Astrofizyki i Kos-mologii Uniwer-sytetu Śląskiego w Katowicach uważa, że kome-ta, wybuch super-nowej lub koniun-kcja planet to najbardziej praw-dopodobni astro-nomiczni kandy-daci na gwiazdę betlejemską. Jak zaznaczyła prof. Bednarek, nasza wiedza dotycząca gwiazdy betlejem-skiej pochodzi właściwie tylko z jednego źródła - Ewangelii według św. Mateusza, gdzie na temat tego zjawiska również nie ma wielu informacji. Kometa z warko-czem była i jest bardzo często uwieczniana na obrazach czy fre-skach przedsta-wiających naro-dziny Jezusa. Najbardziej zna-nym kandydatem na kometę jest kometa Halleya. Teraz potrafimy



policzyć wstecz momenty pojawienia się tej komety i rachunki wskazują na to, że w czasach chrystusowych powinna się pojawić w 12 r. przed naszą erą, a więc trochę za wcześnie. Istnieje kilka innych teorii próbujących wyjaśnić tajemnicę gwiazdy betle-jemskiej. Jedna z nich głosi, że była to supernowa, czyli wybuchająca gwiazda wielokrotnie masywniejsza od naszego Słońca. Brytyjski astronom David H. Clark ogłosił, że eksplozja supernowej miała miejsce wiosną 5 roku p. n. e. w konstelacji Koziorożca. Najdalej w roz-ważaniach idą miłośnicy fantastyki i UFO. Dla nich gwiazda była niezidentyfikowa-nym obiektem latającym. To, co rzuca się w oczy po lekturze ma-teriałów na temat Gwiazdy Betlejemskiej, to fakt, że zjawiska astronomiczne, które mogłyby dać początek wiary w ten znak, zaszły kilka lat przed narodzinami Jezusa Chrystusa. Czy musimy zatem zmienić cały nasz kalendarz? Cezary Pikuła kl. 3d



Przygotowując ten artykuł, skorzystano m.in. z materiałów Polskiej Agencji Pra-sowej, a także za-wartych w artykule „Tajemnica Gwiazdy Betlejemskiej” Bogdana Wszołka, Tygodnik Katolicki 52/2010 , str. 44 oraz w Wikipedii. Ilustracje pochodzą z Internetu i nie naruszają niczyich praw autorskich. Polecam również książkę „Tajemnica Gwiazdy Betlejem-skiej”, którą napisał Jarosław Włodar-czyk.
Święta w różnych krajach


Każdy z nas wie, jak wyglą-dają święta Bożego Narodze-nia w Polsce. Poprzedzone są Wigilią, podczas której dzielimy się opłatkiem, śpie-wamy kolędy, a na stole po-jawia się symboliczne dwana-ście potraw. Potem po spę-dzonej w rodzinnej atmosfe-rze kolacji, wspólnie udajemy się na pasterkę. A jak wyglą - dają święta w innych krajach? Przedstawię Wam, jak obcho-dzi się Boże Narodzenie w kil-ku wybranych przeze mnie miejscach. W Portugalii Boże Narodze-nie jest najbardziej uroczy-stym świętem. W Wigilię całe rodziny zbierają się wokół choinki i oczekują nadejścia północy, aby wspólnie udać się na pasterkę, której portu-galska nazwa przetłumaczona



na język polski oznacza Mszę Koguta. Pochodzi ona od legendy, która głosi, że ko-gut zapiał o półno-cy jedynie w dniu narodzin Jezusa. Po mszy odbywa się uroczysta kola-cja, na której po-daje się bacalhau (dorsz) z kapustą. W Anglii nato-miast nie ma wi-gilijnej kolacji. Rodziny spotykają się na uroczystym posiłku dopiero 25 grudnia. Typowe potrawy podawane na an-gielskim stole w dniu świąt to  pieczony nadzie-wany indyk, zie-mniaki z bruksel-ką, a jako deser Christmas pud-ding, czyli ciasto z suszonymi owocami, polane brandy. Prezenty przynosi Mikołaj i zostawia je w specjalnie przygo-towanych skarpe-tach. Ludzie od-wdzięczają się mu marchewką dla renifera i kieli-szkiem alkoholu. 26 grudnia spędza się czas z przyja-ciółmi. W Anglii powstał też zwy-czaj wysyłania kartek z życze-niami. W Grecji nie ma tradycji ubierania choinki. Zamiast niej na kawałku drutu zawiesza się drewnianą misę, do której przytwierdza się drewniany krzyż z owiniętą wokół niego gałązką bazylii. Raz dzien-nie zanurza się krzyż i bazylię w wodzie świę-conej i kropi ka-żdy pokój, ponie-waż Grecy wierzą,



że odstrasza to złośliwe duszki zwane Killantzaroi, które pojawiają się w do-mach w okresie świąt. Na każdym gre-ckim stole musi znaleźć się Christopsomo - Chleb Chrystusa. Jest to okrągły boche-nek z orzechami i odciskiem drewnianej pieczęci z symbolem religijnym. Poza tym w Grecji nie ma typowo świątecznych po-traw. Według Greków ma być po prostu dużo i smacznie. W Norwegii w Wigilię ok. godziny 17  w kościołach zaczynają bić dzwony, co jest oznaką rozpoczęcia mszy. Norwedzy po modlitwie wracają do domów, gdzie jedzą świąteczną kolację. Norweskimi świątecznymi potrawami są  Pinnekjøtt, czyli solone i suszone jagnięce żeberka oraz Lutefisk, do którego przyrządzenia używa się dorsza. Na deser podaje się Kransekake, czyli ciasto migdałowe w kształcie pierścienia. Po posiłku rodzi-ny zbierają się wokół choinki, która oz-dobiona jest dekoracjami wykonanymi przez domowników i śpiewają kolędy. Prezenty przynoszą gnomy. Źródła informacji: https://polnor.com/swietawnorwegii// http://www.bookland.com.pl/tradycje_swiateczne



http://swieta.wp.pl/historie/artykul/jak-obchodzisieswietawinnychkrajach jach Dominika Stępień kl. 2a Czy to prawda, że zwierzęta mówią ludzkim głosem w Wigilię?
Według przekazywanej od  pokoleń tradycji, w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem.


Dzieje się to w wigilijną noc. W stajence, gdzie narodził się Jezus, z pasterzami były tak-że zwierzęta. Taki obrazek pojawia się w każdej szopce. I może stąd wzięła się ta le-genda? Z tym "przemawia - niem ludzkim głosem" jest trochę tak, jak ze Świętym Mikołajem... Mija czas, dora-stamy i przychodzi moment, że stajemy się bardziej racjo-nalni, logiczni i praktyczni. Jak wiemy, w każdej legen-dzie jest ziarno prawdy. Wielu ludzi wierzy w to, że w noc wigilijną o północy zwierzęta mówią ludzkim głosem. Część z nas czeka do 24:00 i na -



słuchuje, zastana-wiając się, co ta-kiego może powie-dzieć nasz pupil… Kiedy mały Jezus przyszedł na świat, to właśnie nikt inny jak zwierzęta przeka-zały tę Dobrą Nowinę. Jednak zwróćmy uwagę na to, jakie to by-ły zwierzęta - ko-nie, owce, krówki. Narodziło się więc przekonanie, że mówić potrafią jedynie zwierzęta gospodarskie. I dlatego, żeby uczcić tę zwierzę-cą mądrość, po wigilijnej wiecze-rzy, ludzie zanosili do obory pokru-szony opłatek oraz resztki ze świąte-cznego stołu. Inna legenda mówi, że w ten szczegól-ny dzień nie moż-na podsłuchiwać zwierząt. Żródła zdjęć: https://pixabay.com/pl/osio%C5%82-ssak-zwierz%C4%99tagospodarskie-2401584/ https://pixabay.com/pl/ciel%C4%99-ma%C5%82ych-%C5%82adny-2802138/ https://pixabay.com/pl/zwierz%C4%85t-zwierz%C4%99ta-gospodarskiekozaa-1336764/ Lena Dobrzeniecka kl. 2a Nie tylko Pszczółka Maja
Kogoś, kto w tak dużej mierze zasłużył się polskiej kulturze, tru-dno opisać w jednym artykule.


Mimo to warto, cho-ciaż w taki sposób, wspomnieć Zbignie-wa Wodeckiego, wspaniałego muzy-ka, piosenkarza i kompozytora. Zbigniew Wodecki urodził się w 1950 roku w Krakowie. Muzyka była jego pasją od dziecka, jego ojciec Józef Wodecki był tręba-czem w orkiestrze symfonicznej. Już jako osiemnastolatek zaczął przecierać sobie szlak do dal-szej kariery, wystę-pując m.in. w kaba-recie „Piwnica pod Baranami”. Na dużej scenie zadebiutował w 1972 roku, pod-czas festiwalu w Opolu. Stopniowo stawał się coraz bardziej popularny, aż jego piosenki nu-cili wszyscy. Trudno zapomnieć przeboje: „Zacznij od Bacha”, „Chałupy wecome to”, „Lubię wracać tam gdzie byłem” czy „Oczarowanie”. Artysta zasłynął tak-że wśród młodych widzów, śpiewając „Pszczółkę Maję”. Obecnie wielu z nich powiedziałoby, że właśnie ta piosenka kojarzy im się z dzie-ciństwem. Sam arty-sta miał dystans do siebie i do tego, co robi, dlatego ciepło przyjmował przezwisko „Pan pszczoła”. Ludzie



kochali go nie tylko za głos, lecz także za poczucie humoru i uśmiech, który nig-dy nie schodził z jego twarzy. Podczas jednego z wywiadów Zbigniew Wodecki powiedział: „Najwięk-szym moim marze-niem jest uwierzyć, że już osiągnąłem sukces i wyluzować się. Z najgorszej choroby, nałogu można się wyleczyć, z głodu sukcesu – nie. W tym nigdy nie ma końca”. Jego fani są z niego dum- ni, a jako jeden z nich uważam, że  osiągnął on wielki sukces i mam na-dzieję, że przed śmiercią artysta czuł się spełniony. Myślę, że śmiało można by go nazwać ikoną polskiej mu - zyki. Odszedł 22 maja w Warszawie. Został pochowany na cmentarzu Rako-wickim w Krakowie. Mikołaj.K Źródła: http://hiro.pl/wp-content/uploads/2017/05/wodecki.jpg CafeSenior.pl, Fakt Ludzie o niewidzialnych skrzydłach
Pierwszy raz oglą-dałam balet, kiedy byłam bardzo mała. Był to „Dziadek do orzechów”. Pa-miętam z niego tylko prześwity. Pełni gracji i wdzięku tance-rze, którzy poru-szali się z nieopi-saną


szali sie z nieopi-saną lekkością, jakby prawa gra-witacji ich nie dotyczyły, piękna muzyka. Zresztą nic dziwnego, sko-ro, jak to powie-działa moja ba-bcia, przesiedzia-łam cały spektakl, zakrywając oczy kurtką. Nie dlate-go, że mi się nie podobało. Zwy-czajnie się bałam. Nie pamiętam czego, ale do dzisiaj jestem dosyć strachliwym człowiekiem. Później, w drugiej, a może trzeciej klasie podstawó-wki, przyjaciółka zaprosiła mnie na „Kopciuszka”. Tym razem pa-miętam nieco więcej, na przy-kład tańce pór roku. Wiosna, lato, jesień, zima wraz ze swoimi świtami. Taniec chłodnej zimy wywarł na mnie ogromne wraże-nie. I te sukienki! Później, w czasie przerwy przecha-dzałyśmy się po wystawie, podzi-wiałyśmy stroje



umieszczone w gablotach i piłyśmy soczki z kartoniku. Pamiętam też, że przyrodnie siostry Kopciuszka grali mężczyźni w sukienkach, z przyklejonymi wielkimi nosami, poruszający się jak pokraki. W końcu, w listopadzie tego roku byłam w Teatrze Wiel-kim, na najsłynniejszym ba-lecie - „Jeziorze łabędzim" Czajkowskiego. Gdy ujrzałam fasadę Teatru Wielkiego, czu-łam, że to będzie niezapo-mniane przeżycie. Potem piękne wnętrze budynku i wreszcie sala koncertowa. Podświetlone balkony, czer-wona kurtyna od nieba do ziemi kryjąca scenę, sufit, który strukturą przypominał mi nieco powierzchnię księży-ca i orkiestron, w którym mu-zycy zaczynali już się stroić. Choreograf - Krzysztof Pastor opowiedział znaną na całym świecie historię, w nowy, od-mienny sposób. Libretto zo-stało oparte na tle history - cznym i tak oto książę Zygfryd stał się carem Miko-łajem, Odetta - Księżniczką Alix, a Odylia - Matyldą Krzesińską. Podobało mi się, że Krzysztof Pastor, mimo iż podszedł do „Jeziora łabędziego” w tak odmienny sposób, pozostawił klasyczne elementy, takie jak tradycyjny taniec łabędzi w drugim akcie. Mając jeszcze wspomnienia ze szkoły baletowej, do której uczęszczałam przez kilka lat, jak byłam bardzo mała, i z występów, w których brałam udział, zapragnęłam przyjrzeć się pracy tancerzy od kulis i przyjść na próby. Zaczęłam przez chwilę poważnie rozwa-żać jako pracę w przyszłości szycie strojów dla artystów, by móc na co dzień obcować ze sztuką i mieć wkład w ta-kie arcydzieła, a warto dodać, że posługiwanie się przeze mnie igłą i nićmi nigdy nie kończy się dobrze. Wszystko, poczynając od sce-



nografii, poprzez choreografię, stroje i oświetlenie, a kończąc na tancerzach, było idealne. Ciężka praca, włożona w przygotowanie spektaklu z pewnością nie poszła na marne. Każdy ruch był dopracowany. Nie było miejsca na niedo-ciągnięcia. Na chwilę przeniosłam się do zupełnie innego, niesamowitego świata, w którym ludzie mają skrzydła. Anna Kolczyńska kl. 3d W świecie kabaretu



Na zajęciach artystycznych uczniowie z kl. 2d pod opieką p. Agnieszki Chojnowskiej - Wojtczak przygotowywali kabarety. Choć nie były one wysta-wiane przed społecznością szkolną, to i tak chciałam je opisać, ponieważ napra-wdę ciekawie nam to wy-szło. Temat jednego z kabaretów dotyczył tanich linii lotni-czych „Biedronka Airlines”. Głównym bohaterem był steward, któremu nie wszy-stko udawało się. W samo-locie oprócz stewarda i pilota znajdowali się także członkowie rodziny: Boże-na, Janusz, Jessica i Bra-janek. Pasażerkami samo-lotu były jeszcze dwie ko-biety, jedna, która leciała już wiele razy tymi liniami, i druga, bojąca się lotu. Ja grałam angielską ste-wardessę, która nie po-trafiła mówić po polsku, a i tak nikt jej nie rozumiał. Drugi kabaret pokazywał



w krzywym zwierciadle wywiadówkę z udziałem rodziców. Oprócz wycho-wawczyni występowali rodzice: pry-musa, najgorszego ucznia, „no life”a” (ucznia grającego cały czas na tele-fonie, który prawie nie rozmawia w prawdziwym życiu), a także bo-gacza. Ich perypetie na scenie bardzo mi się podobały. Było tam wiele kłótni i śmiesznych tekstów. W przygotowanie programów kaba-retowych włożyliśmy dużo pracy, działaliśmy profesjonalnie i osiągnę-liśmy efekt zadowalający nas. Na lekcjach uśmiałam się do łez. Na kolejnych zajęciach planujemy zmierzyć się z teatrem cieni. Jest to trudna, ale jakże piękna forma teatralna. Martyna Jaszczyk kl. 2d Żródło zdjęcia - archiwum szkolne Wywiad z ...
Dominika Krasoń to uczennica kl. 2d. Kocha sport, a także lubi pomagać innym. Działa nie tylko w Szkolnym Kole Wolontariatu, lecz także poza szkołą.


Patrycja Marko-wska: Co to jest MOPR i jak długo tam działasz? Dominika Kra-soń: MOPR – Mło-dzieżowe Ochotni-cze Pogotowie Ra-tunkowe, zwane także pogotowiem bez karetek. Działam tam już trzy lata. P.M.: Co należy do Twoich podsta-wowych obowiąz-ków? D.K.: Nie mamy jakiś specjalnych obowiązków, na pewno mamy po-magać osobom, które proszą o po-moc albo po pro-stu jej potrzebują. P.M.: Opowiedz, co Ci daje ten wo-lontariat? D.K.: Uczy mnie odpowiedniego zachowania w tru-dnych sytuacjach. Daje mi radość z pomocy innym i z pewnością wielu nowych przyjaciół. P.M: Osoby, które spotykasz podczas wolontariatu, czy cenisz takich ludzi, utrzymujesz z ni-mi kontakt? D.K.: Tak, bardzo cenię sobie takich ludzi. Można po-wiedzieć, że je-steśmy bardzo zgraną paczką – przyjaciółmi. P.M.: Jakbyś zachęciła ludzi do wolontariatu? D.K.: U nas two-rzymy nowe przy-jaźnie, są liczne warsztaty, jeste-śmy współorgani-zatorami różnych imprez, pomaga-my nie tylko in-nym ludziom, lecz także czworono-żnym przyjacio-łom. P.M.: Dziękuję za opowiedzenie nam o swojej pracy, czyli o byciu wolontariu-szem. Wszystko o hienie
Wierzchowiec afrykańskich czarowników, namiestnik sił nocy w świecie rzeczywistym, ważny element łańcucha eko-logicznego oraz umazana krwią oraz błotem, bez


przerwy chichocząca bestia, notoryczny ludojad - tym nazywana jest hiena. Jedyny ssak, który żywić się może wyłącznie kośćmi, zwie-rzę stadne zachowujące swą indywidualność, największy padlinożerca, najbardziej roz-powszechniony mięsożerca oraz wieczny rywal króla wszystkich zwierząt - tym na-prawdę jest hiena. WYSTĘPOWANIE Hienowate zaobserwować mo-żna głównie na kontynencie afrykańskim oraz części Azji. Najczęściej spotykane na sa-wannach Czarnego Lądu, ich zasięg ograniczony jest od północy Saharą, na połu-dniu zaś żyją wyłącznie w wy-budowanych przez ludzi re-zerwatach, choć przed przy-byciem europejczyka do Afry- ki spotkać je można było aż do Przylądka Dobrej Nadziei. APARYCJA Większość ssaków należących



do tej rodziny wy-różnia się zmierz-wioną, żółto -brą-zową sierścią po-krytą ciemnymi cętkami, głową dość podobną do tej psiej, oko-licami nosa za-wsze splamionymi na czarno. Charakteryzują je szerokie i zao-krąglone uszy, pu-szysty oraz krótki ogon, potężny przód tułowia kon-trastujący z nis-kim, spadzistym zadem. SOCIALNOŚĆ Przez długi czas niezrozumiane przez nas stwo-rzenia, formują klany. Hierarchia jako takia nie is-tnieje, zgroma-dzenie składa się z jednakowej li-czby osobników męskich i żeń-skich. Zwierzęta oprócz okresu rui oraz posilania się są wobec siebie pokojowo nasta-wione, gwałtowne reakcje zachodzą wyłącznie w styczności z ob- cym klanem. Jednakże wyraźne są różnice pomię-dzy zachowaniem płci wobec siebie: samiec jako pier-wszy daje się ob-wąchać samicy, samiec ustępuje jej ostatniego kęsa mięsa oraz w okresie jej płod-ności, po odstra-szeniu reszty kon-kurentów, czeka na jej zgodę. Hieny wyrażają swe emocje głów-nie poprzez dźwię-ki oraz ruch. Wiele z nas zapewne wie, iż są one ha-łaśliwe - kultowy " śmiech" wyda-wany podczas polowania bądź



gdy zwierzę znajdzie się w niebezpieczeństwie, o wy-sokiej częstotliwości piski młodych, nawoływujących swą matkę oraz najczęściej wydawany przez nie krzyk podczas ucztowania oraz krycia. Wskazujący ku niebu oraz nastroszony ogon sygna-lizuje o gotowości do ataku bądź ekscytacji, jednakże nastroszony i zawinięty na grzbiecie świadczy o zaintry-gowaniu, zwisający bezsilnie między nogami o bezsilonści, wstydzie bądź chęci ucieczki. DIETA Te żyworodne kręgowce są w stanie przetrawić prawie wszystko i w swej zachłan-ności pożreć mogą kopyta, skórę i odchody. Połowę ich pożywienia stanowi padlina, zaś drugą połowę - upolowa- ne po zmroku zwierzęta. Dzięki mocnym sokom tra-wiennym, chłonnym ścianom żołądka i umiejętności wydalania rogów i innych niestrawnych części zdobyczy za pomocą wykrztuszania kłaczków, nic po upolo-wanym zwierzęciu nie pozo-staje. ZWIERZĘ W LOKALNEJ KULTURZE Na Czarnym Kontynencie oswojenie tych przedstawicieli braci mniejszych uznawane było za symbol potęgi. Potęga ta brała się z nocnego trybu życia, wydawanych przez dra-pieżnika dźwięków oraz w czasie głodu wykopywania oraz pożerania pochowanych ludzi. Wedle wierzeń, te koto- kształtne prowadzić miały po zmroku czarnoksiężników do umierających ludzi i otwie-rać im drogę do świata zma-rłych. Gdy ssak jednak się spóźnił, próbowałby przywo-łać martwego człeka do życia. Nadnaturalność w oczach publiki zwierzęcia prowadziła do najróżniejszych obrzędów: spożywanie przez ślepców nosów hien, aby prowdzić ich przez życie, środki poronne z mięsa hien, palące się brwi



posiadające zdolności usypiające... Hiena przez wiele lat uważana była za nieużytecznego pasożyta żerującego na innych przedstawicielach królestwa zwierzęcego, będącą tchórzliwą istotą, zasługującą na śmierć jedynie poprzez ukamieniowanie przez kobiety i dzieci. Broń, którą pozbawiono blasku w oczach drapieżnika, wyrzucano, gdyż twier-dzono, że przyniesie właścicielowi nie-szczęście. Dziś jednak lepiej rozumiemy to zwierzę kręgowe. Znamy je jako pożerającego wszystko i zapobiegającego rozprzestrze-nianiu się chorób, terroryzowanego przez lwy, polującego na nosorożce i słonie, pozbawionego gracji lecz obdarzonego wytrzymałymi strunami głosowymi mie-szkańca sawanny. Źródło informacji i zdjęcia: shegertribune.blogspot.com --krugerpark.co.za Andżelika Tumielewicz kl. 3c Skład Redakcji



Dziennikarze: Lena Dobrzeniecka Martyna Jaszczyk Anna Kolczyńska Mikołaj Krzykawski Patrycja Markowska Cezary Pikuła Dominika Stępień Andżelika Tumielewicz Redaktor techniczny: Tomasz Foremniak Redaktor naczelna: Ewa Ratowska