Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Co z tą gwarą?



„Ło mowe naso, ło gware świętokrzysko mom staranie. Skarbem narodu polskiego jo nazywom, bo jako korzeń wielgie drzewo zywi, tak una ducha nasego zywi i trzymo w jedności. W kiej jo przezrozumnie poniechowa, bedziewa jako sucho trowa wiatrem niesiono, nieznajocy swego miesca na ziemi. Duchem zabocywa, tkóry ziemi synami jesdeśwa. Nasa toto mowa, nojstarso polsko, rodowo.” Ziemia świętokrzyska pełna jest bogactw materialnych i duchowych. Całą swoją urodą przez wieki wpływała na ludzi tu żyjących, co przejawiło się w sztuce i literaturze. Dziś jesteśmy dumni z dorobku pokoleń, otaczamy zabytki troskliwą opieką i chętnie się chwalimy mówiąc „nasze”. Jednym z tych zabytków i dorobkiem kształtowanym przez naszych przodków przez wieki jest mowa tej ziemi – gwara świętokrzyska. Jest to wyjątkowy „zabytek”. Mowa jest czynnością wspólną dla wszystkich ludzi na ziemi. Między innymi dzięki niej powstały wspaniałe cywilizacje o różnorodnej kulturze, ale jedynie mową można okazać własną tożsamość wśród wielości narodów i regionów. Dlaczego więc na ziemi świętokrzyskiej tak mało interesujemy się rodzimą mową, choć jest tak ważna? Ponieważ zatarła się w nas wiedza, jak bardzo rdzenna mowa wpływa na naszą podświadomość. Słowa i ich wymowa składają się z niepowtarzalnych dźwięków tożsamych tylko dla określonej społeczności, która je tworzyła przez pokolenia i tylko mowa tej społeczności jest zdolna uruchomić poczucie przynależności rodowej.



Przez wieki najeźdźcy próbowali pozbawić nas nie tylko wolności, ale także naszej mowy, latynizując, rusyfikując i germanizując nas. Nie bez powodu. Wiedzieli, że pozbawiając nas mowy rodowej, nasz duch narodowy osłabnie i staniemy się bezwolni, a takim narodem łatwo jest manipulować, a nawet zniszczyć. Nasi przodkowie nie pozwolili na to. Znane nam są dzieje przeszłości, ile krwi przelano o wolną polską ziemię i o naszą mowę. Jednym z takich świadectw są słowa, które Mikołaj Rej zostawił nam jakoby testament, a narodom ościennym ku przestrodze: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”. Dzięki naszym dziadkom gwarą świętokrzyską na naszej ziemi mówiono powszechnie jeszcze do lat ’60. Obecnie niewiele jest osób, które potrafią nią mówić. Czy warto ją stracić w ciągu jednego pokolenia? Czy nie powinniśmy być zobowiązani wobec wysiłku tylu pokoleń do otoczenia naszej rodzimej mowy opieką? Szanować ją, uczyć się jej bez wstydu, ale z dumą i świadomością, że jest to skarb naszej ziemi świętokrzyskiej i nasze dziedzictwo? Do dzieci i młodzieży Ewa Siadajewska Bęczków, 05.03.2018 Historia naszego języka



Geneza naszego języka sięga czasów słowiańskich. To właśnie z zachodniej odmiany prasłowiańskiej mowy wywodzi się polszczyzna. Średniowieczny język polski nie był językiem pisanym (nie miał zasad ortografii, gramatyki), gdyż rolę ogólnoeuropejskiej mowy pełniła wówczas łacina. To nią posługiwano się na dworach, to ona była językiem literackim. Z biegiem historii polszczyzna stawała się coraz bardziej popularna. Po zjeździe gnieźnieńskim pojawiło się słowo Polska, jednak aż do renesansu łacina dominowała nad językiem polskim. Dzięki twórcom odrodzenia, a szczególnie Mikołajowi Rejowi, nasza mowa ojczysta stała się nad Wisłą językiem literackim. To właśnie Rej wypowiedział pamiętne słowa: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.”, co miało oznaczać, że naród polski powinien mówić swoim językiem, a nie językiem gęsim (czyli łacińskim). Przez następne stulecia, polszczyzna wypierała łacinę i język francuski, ażeby w romantyzmie i pozytywizmie stać się pełnoprawnym językiem narodowym.



Wiersze naszych poetek... NIEMOC Siodali mój dziadek ze swojo cytro, Co strun prawie setke miała. Siodali pod staro grubachni lipo, A dusa im z cytro śpiewała. Zowdy o zmieszku, wkiej wieś cichnęła, A legły cienie na polach, Łysica swoje godki ciogneła Ło starych dziejach i dolach. I słuchali dziadek godki Łysice, Struny ledziutko trocali palicami I sła melodio na łokolice Miedzy chatami i pagórkami. Z bliska i z dala ludzie schodzieli Słychować dziadka śpiewanio. Ludów pradawnych dzieje słyseli I co krwi za ziemie te przelano. Miesca, pamiotki przesłości ty ziemi Dzisio tu stojo legendom łowione. Dziadek swym wnukom rzec nie zabeli, By dzieje nie beły stracone. I jo dzisio słuchom łysice godki, W ni duchy przodków mych drzemio I myślę... Cy do się pómnik gwarze zestawić, Coby jo zachować łod zapómnienio. Ewa Siudajewska, Bęczków 1998r. GÓRY ŚWIATKORZYSKIE Świetokrzyskie Góry wyście magnesowe W Świetokrzyskich Górach jest powietrze zdrowe Świetokrzyskie Góry w sobie magnes majo I wsystkie norody do siebie ściogajo W Świetokrzyskich Górach są cierniste drogi Skały kamieniste i krzyzowe drogi Świetokrzyskie Góry zielono sie strojo Od pocotku świata zowdy w porze stojo Rozalia Grzegorczyk W BECKOWIE Kejś tam daleko nieznane kraje, Chto to łopowie, chto to wie? Inse tam ludy i łobycoje Cuda przyrody, natury dziwy. Wsystko urzeko i wabi mnie, Ale w Beckowie świat jest prowdziwy I nikej tak ni ma, jak tu. Bo tu wyzyna wyzynie się kłanio. Tu wiotr swawoli w wierzchołkak drzew, Słońce sie nurzo w chlebodajnych łanach, Dzień łospocyno skowronków śpiew. Tu jest ojcyzna twoja i moja: Kraina piekno, jak baśń i sen… W barwne zopaski strojo sie pola I wieś łotulo sie chusto z mgieł. Tu matka ło zmierzchu wzywo na wiecerzo Kiej dzwon zaśpiewo wiecorno pieśń. Kletna łodwiecne mrucy pocierze Zacym jo skryje łolsowy cień. Tu kozdo ściezka jest twojo i mojo Stopo nasego zycio wydeptano. Zacarowane wzgórza, lasy, pola Zowdy nojmilse i tak dobrze znane. Anna Kowalska, Bęczków 1985r. KŁOPOTY Z FORMĄ ZWIĄZKU FRAZEOLOGICZNEGO



"Posługując się językiem, mówiąc czy piszą, wywołujemy z pamięci nie tylko poszczególne wyrazy, lecz także całe grupy słów odtwarzane w całości. Charakteryzują się one tym, że są odbierane jako pewna jednośc niepodzielna znaczeniowo, poprawnie zrozumiała tylko jak całość." "Wziąc nogi za pas nie oznacza przecież wykonywania tej arcytrudnej sztuki gimnastycznej, a niezłe ziółko nie jest rodzajem rośliny. Ktoś, kto kręci nosem, nie musi nim wcale poruszać, a strzęp człowieka jest jedank fizycznie całym człowiekiem. Takie stałe połączenia wyrazowe noszą nazwę związków frazeologicznych." "Jednakże umiejętne posługiwanie się frazeologizmami wcale nie jest łatwe. Trzeba bowiem dobrze znać ich formę. Nalęzy wiedzieć, co one dokładnie znaczą, i umieć użyć ich w odpowiednim otoczeniu wyrazów. Jeśli któraś z tych umiejetności zawiedzie, popełniamy bład frazeologiczny. Czasem błąd polega na niepotrzebnej zmianie formy związku (np.dodanie jakiegoś składnika, wymianie jednego wyrazu na inny, skróceniu frazeologizmu o jakiś element)." prof. Andrzej Markowski

ZAPAMIĘTAJ! Błędy w związkach frazeologicznych mogą wynikać z: 1. opuszczenia lub dodawaniu wyrazu 2. zastąpienia wyrazu 3. skrzyżowania dwóch związków frazeologicznych 4. zamiany formy wyrazu

POPRAWNIE Bogiem a prawdą czarno na białym czym prędzej iść w zaparte jak spaść z konia, to dobrego wstrzymanie ognia w każdym razie wszem wobec ściany mają ucho nie zasypuj gruszek w popiele wziąć na tapet iść po linii najmniejszego oporu spocząć na laurach gruba ryba BŁĘDNIE między Bogiem a prawdą czarne na białym czem prędzej iść w zapartego jak spaść z konia, to wysokiego zawieszenie ognia w każdym bądź razie wszem i wobec ściany mają uszy nie zasypiaj gruszek w popiele wziąć na tapetę iść po najmniejszej linii oporu osiąść na laurach wielka ryba



Czytanie: 1. Rozwija wyobraźnię 2. Redukuje stres 3. Poprawia pamięć 4. Poszerza słownictwo 5. Kształtuje naszą osobowość 6. Uczy wrażliwości na sztukę i na innych ludzi Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła. ~Wisłała Szymborksa Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy. ~Cyceron Umysł potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia. ~George R.R. Martin Bardzo wiele książek należy przeczytać po to, aby sobie uświadomić, jak mało się wie. ~Nikołaj Gogol Czytamy książki, aby dowiedzieć się, kim jesteśmy i kim możemy się stać. ~Ursula Le Guin Gdyby nie dobre książki, które przeczytałem, miałbym dużo węższą wizję świata. ~Mario Vargas Llosa Jeżeli nie będziecie czytali, to prędzej czy później dopuścicie się zdrady, gdyż nie poznacie korzeni zła. ~Paul Aulagnier Recenzja



„Poradnik Profesora Markowskiego” to idealna pozycja dla miłośników polszczyzny i językowych purystów. Prof. Andrzej Markowski, czyli jeden z najwybitniejszych polskich językoznawców, porusza i omawia w swoim dziele takie tematy jak: zapisywanie obcych nazwisk, zasady pisowni, interpunkcja, odmiana problematycznych zwrotów, gramatyka zdania czy wyrazy modne i mylone. Każdy z rozdziałów jest napisany przystępnie i w taki sposób, aby w każdym momencie można było zerknąć do poradnika. Poruszane tematy są opisane tak i teoretycznie, jak i na przykładach, aby wszyscy mogli pojąć nawet najtrudniejszy temat. To właśnie z tej pozycji zaczerpnęliśmy artykuł o frazeologizmach. Jako redakcja, chcieliśmy w specjalnym wydaniu językowym oddać hołd także prof. Markowskiemu, jako wybitnemu językoznawcy. Poradnik polecamy całym sercem!



W przeszłości Kawaler wyszedł. Józef nie wiedział co się dzieje. Przypomniał sobie moment wejścia do gospody. Faktycznie, każdy z obecnych był ubrany niczym średniowieczni mieszczanie, których obrazy widział, gdy wędrował po Europie. Na ścianie wisiały miecze! Przyszedł mu do głowy pomysł, co mogło się z nim stać, ale szybko go odrzucił. To przecież niemożliwe, aby był w średniowieczu! Mężczyzna powrócił, trzymając w ręku miskę zupy. Dał ją Józefowi. Ten czym prędzej zaczął jeść, był głodny. Lecz nurtowało go, kim jest kawaler obok. Zapytał: –Przepraszam, Panie. Z kim mam do czynienia? –O! Faktycznie! Zbyszko z Bogdańca. Do usług! – odpowiedział mężczyzna Józefa zatkało. „Nie ma nazwiska i podaje swoje pochodzenie?! To by znaczyło, że… Nie to niemożliwe, to na pewno przypadek”. Jego rozmyślania przerwał głos. –A jakie imię Waćpan nosi? – zapytał Zbyszko –Józef Papkin. –A na jakich włościach Panie panujesz? –Eee… Na żadnych… - odpowiedział Papkin, z nutką smutku w głosie –A! Rozumiem! Jesteś panie błędnym rycerzem? –Można tak powiedzieć… Józef nadal nie rozumiał o co chodzi. Czemu jego towarzysz rozmowy z takim zdziwieniem zapytał o jego włości? Coraz bardziej bił się z myślami. Postanowił zaryzykować: –Który mamy rok? –zapytał –Problemy z pamięcią? Dobrze znam to uczucie! – roześmiał się Zbyszko. – Mamy rok pański 1420. Papkin prawie zemdlał. CDN...



ŁAMAŃCE JĘZYKOWE Cesarz czesał włosy cesarzowej, cesarzowa czesała włosy cesarza. Chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie, W szczękach chrząszcza trzeszczy miąższ, Czcza szczypawka czka w Szczecinie, Chrząszcza szczudłem przechrzcił wąż, Strząsa skrzydła z dżdżu, A trzmiel w puszczy, tuż przy Pszczynie, Straszny wszczyna szum… Kurkiem kranu kręci kruk, kroplą tranu brudząc bruk, a przy kranie, robiąc pranie, królik gra na fortepianie. Nie pieprz, Pietrze, wieprza pieprzem, bo przepieprzysz wieprza pieprzem. Piętnastu rewolwerowców jest zarewolwerowanych ale jeden rewolwerowiec jest niezarewolwerowany. Szedł Mojżesz przez morze jak żniwiarz przez zboże, a za nim przez morze trzy cytrzystki szły. Paluszki cytrzystek nie mogą być duże gdyż w strunach cytry uwięzłyby. W czasie suszy szosa sucha. Suchą szosą Sasza szedł. Czy poczciwy poczmistrz z Tczewa często tańczy czaczę? Ćma ćmę ćmi. Odindywidualizowany język wyidealizowanej emancypantki. Ząb – zupa zębowa, dąb – zupa dębowa. W trzęsawisku trzeszczą trzciny, trzmiel trze w Trzciance trzy trzmieliny, a trzy byczki znad Trzebyczki z trzaskiem trzepią trzy trzewiczki. Siedzi Jerzy koło wieży i nie wierzy, że na wieży leży gniazdo nietoperzy. Kwas dezoksyrybonukleinowy. Jola lojalna, Jola nielojalna. I cóż, że się cieszysz, że się czeszesz w Szwecji? Życzymy powodzenia Redakcja