Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








SZKOŁA KĄCIK CZYTELNIKA UŻYWKI ELEKTRONIKA MODA STUDNIÓWKA

myonas w numerze:

SZKOŁA- czy musi mieć tylko wady? recenzja książki: "Ostatnia piosenka" UWAGA- zło czai się wśród nas! Ebook jako przyszłość czytelników TATUAŻ - sztuka czy kicz? Niezapomniana noc maturzystów SZKOŁA- czy musi mieć tylko wady?



Z pewnością większość uczniów odpowiedziałaby, że szkoła ma zapewne więcej wad niż zalet. Nie jest to do końca słuszne stwierdzenie. Szkoła kojarzy Nam się przede wszystkim z nauką i wczesnym wstawaniem. Inne skojarzenia to  często nieprzespane noce (tylko dlatego, że uczyliśmy się do późna, a i tak nie dostaliśmy satysfakcjonującej oceny), duża liczba zakazów; nauczyciele, którzy są dla nas zbyt surowi i wymagający; zadania domowe, sprawdziany, kartkówki, odpowiedzi ustne, które często sprawiają nam mnóstwo problemów.. Jednak spójrzmy na to z innej perspektywy. Szkoła to miejsce, w którym poznajemy wielu ciekawych ludzi, nawiązujemy przyjaźnie- często na całe życie. Przeżywamy pierwsze miłości, gorycze porażek, jednak każda z tych sytuacji daje nam w pewnym rodzaju „lekcje życia”. Codziennie mamy możliwość spotkać się z rówieśnikami, rozmawiać, żartować, spędzać razem czas, nawet po zajęciach szkolnych. To szkoła daje nam najpiękniejsze wspomnienia- niejeden chciałby cofnąć czas, aby je na nowo przeżyć. Młodzież często tego nie



docenia, jednak upływ czasu nam to uświadomi. Podstawową funkcją tej instytucji jest to  aby uczeń zdobywał w niej wiedzę i umiejętności potrzebne w naszym późniejszym życiu i pracy. Zdobywanie wiedzy jest zajęciem często żmudnym i męczącym, ale zawsze, jeśli tylko wykorzystujemy szanse, przynosi ona pozytywne efekty. Inną zaletą szkoły jest odkrywanie naszych talentów, zdolności i predyspozycji, a także ich dalsze doskonalenie, poprzez uczestniczenie w kołach przedmiotowych. Szkoła uczy samodzielności i kreatywności, przygotowuje do dorosłego życia, pomaga uwierzyć w siebie, uczy myśleć i rozumieć. Z każdym problemem, z którym nie będziemy potrafili sobie poradzić, możemy pójść do pedagoga szkolnego, który z pewnością pomoże nam go rozwiązać. No i wycieczki, które sprawiają nam chyba najwięcej radości, dzięki nim tak wiele możemy zobaczyć i się czegoś nauczyć. Zapewne nie każdy zgodzi się z moją wypowiedzią, dlatego postanowiłam zapytać uczniów naszej szkoły, z czym im się ona kojarzy. • Na to pytanie odpowiedziała uczennica klasy 2b  Kasia Rz. ; „Szkoła kojarzy mi się z nauką, nowymi doświadczeniami i przyjaciółmi. W szkole zdobywam wiedzę i uczę się wielu rzeczy. Kształci ona mój charakter i pozwala mi poznać wiele osób, dzięki czemu zawieram przyjaźnie na całe życie. Szkoła pozwala mi się realizować i spełniać swoje marzenia oraz kreować moją przyszłość.” • 'Myślisz, że wiele pięknych wspomnień zawdzięczasz szkole?' odp. Bartosza P. - ucznia 2b „Oczywiście że wiele moich wspomnień wiąże się z tą szkoła i sporo z nich jest miłych i radosnych. Nigdy nie zapomnę dnia integracji i happeningów, które się odbyły, miło wspominam wycieczki zorganizowane przez naszych nauczycieli. Jednak najlepszym moim wspomnieniem z tej szkoły jest to  że jest tu zawsze ktoś kto cie wysłucha i pomoże.” • Na pytanie 'Szkoła ma więcej wad czy zalet?' odpowiedział uczeń klasy 3. Kamil Ż. ; „Jak każda rzecz i szkoła ma swoje wady i zalety. Trudno jest powiedzieć, czego jest więcej. To zależy od punktu widzenia każdego ucznia. Najczęściej największą wadą jest to  że trzeba do niej chodzić. No ale cóż... tak to już jest. Zaletą jest to  że możemy uczyć



się i poznawać świat nas otaczający. Wadą jest to  że musimy się tego uczyć na ocenę, a często są to rzeczy, które nigdy w życiu się nie przydadzą. Zaleta szkoły są też przyjaźnie, które związujemy i umacniamy każdego dnia.” • 'Warto chodzić do szkoły?' odpowiedź Oli S. - 2b „Warto, żeby nie marnować czasu w domu, przed telewizorem. Tak przynajmniej czegoś się nauczymy.” • 'Co zmieniłbyś/zmieniła w szkole?' uczennica 1a i uczeń 2b. „Zmieniłbym system oceniania.” „Chciałabym więcej dyskotek i integracji uczniów.” Ada Guzy Uwaga- zło czai się śród nas
Może się zdarzyć że któryś z twoich kolegów lub osoby nieznane zaproponują ci  narkotyki, dopalacze, alkohol lub papierosy. Co w takiej sytuacji zrobić?


To zła propozycja, która wymaga radykalnej odmowy. Jeśli osoba rozprowadzająca te używki namawia uczniów należy poinformować nauczycieli o istniejącym zagrożeniu. Te nałogi mogą spowodować utratę zdrowia a nawet doprowadzić do śmierci. Mogą być przyczyną uszkodzenia mózgu, wątroby, raka krtani czy płuc. W przypadku brania narkotyków istnieje zagrożenie HIV, lub wirusowym zapaleniem wątroby. Chorób związanych z tymi nałogami może być niestety o wiele więcej. Uważam, że zawsze musimy w radykalny sposób sprzeciwiać się tym



propozycjom. Powinniśmy zawsze reagować, bo nasza reakcja może komuś uratować życie, Pamiętajmy, aby zawsze z tym walczyć! Martin Ibrom Tatuaż- sztuka czy kicz?
Czasem pojawia się w naszej głowie taka kusząca myśl: „A może by tak ozdobić sobie rękę (nogę, szyję, plecy) malutkim rysunkiem? Przecież obecnie tatuaże noszą znani aktorzy, piosenkarze, sportowcy. Może ja też do nich dołączę?”


Technika wykonywania rysunków na skórze przez nakłuwanie igłami i barwienie jest bardzo stara. W starożytności tatuaż znany był Asyryjczykom, Dakom, Piktom i  Sarmatom. Grecy i Rzymianie potępiali go jako świadectwo barbarzyństwa. Zwyczaj wykonywania tatuaży zanikł wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa i odżył dopiero w wieku XVII w wyniku żeglarskich kontaktów z ludami Polinezji, Półwyspu Malajskiego oraz z Indianami Ameryki Północnej, gdzie przetrwał od najdawniejszych czasów. Słowo „tatuaż” pochodzi z Polinezji. Marynarze polinezyjscy,



francuscy i brytyjscy wnieśli do tej sztuki elementy egzotyki, wzbudzając jednocześnie w Europie sensację swoimi wspaniałymi rysunkami na skórze. Wielką sławę zdobył Irlandczyk James O’Connel, który występował w roku 1839 na scenie nowojorskiego Franklin Theatre, demonstrując „wystawę” tatuażu na całym ciele. Jeszcze słynniejszy był „Książę Constantine”, zwany „Człowiekiem Galerią Obrazów”. Jego pokazy organizował znany przedsiębiorca cyrkowy Barnum. Podobno ciało Constantine’a było pokryte 388 rysunkami! Pierwszą białą kobietą na kontynencie amerykańskim, która zrobiła sobie tatuaż była Olive Oatman. Charakterystyczny wzór na jej brodzie powstał po tym, jak zamordowano jej rodzinę i została adpotowana przez Indian ok. 1850 r. Tatuaż w owych czasach uważany był jednak za dziwactwo, dozwolone jednak artystom cyrkowym lub wiązany był ze środowiskami przestępczymi (takie przekonanie panowało jeszcze w I połowie XX w). Pierwszą pokazaną w telewizji wytatuowaną kobietą była Betty Broadbent. Urodzona w 1909 roku Amerykanka była wręcz uzależniona od ozdabiania swojego ciała trwałymi wzorami. Miała ich przynajmniej 565! Dziś ozdabianie ciała



tatuażami traktowane jest wręcz jako swoistego rodzaju moda. Pytanie jednak – czy warto? To  co teraz wydaje nam się modne, może okazać się bardzo niepotrzebne w przyszłości. W okresie do 6 miesięcy po wykonaniu tatuażu nie można oddać krwi, a na wielu „poważnych” stanowiskach pracy wymaga się od pracownika aby nie miał tatuażu. Można się go pozbyć, wymaga to jednak sporo czasu i co najmniej kilku wizyt w klinice dermatologicznej (od 3 do nawet 10!). Wszystko zależy od wielkości tatuażu, jego lokalizacji, koloru oraz głębokości i gęstości pigmentu, a także od sposobu jego wykonania. Obecnie najskuteczniejszą metodą usuwania tej niechcianej "ozdoby" ciała jest laseroterapia. Niekiedy wykonuje się także zabiegi chirurgiczne. Niektórzy próbują usuwania tatuażu domowymi sposobami (np. za pomocą chlorku sodu), nie jest to jednak zalecane, ponieważ zabieg wykonany nieprofesjonalnie zwykle pozostawia nieestetyczne blizny. Mimo tego tatuaż wzbudza duże zainteresowanie, o czym może świadczyć fakt, że w Muzeum Amerykańskiej Sztuki Ludowej w Nowym Jorku właśnie dział tatuażu jest najliczniej odwiedzany przez turystów. Można tam obejrzeć m.in. zrekonstruowany salon tatuowania igłami, barwniki i używane dawniej szablony motywów. Z czego wynika ta popularność? Na to pytanie na pewno nie ma jednoznacznej odpowiedzi. bg  (opracowano na podstawie książki „Lamus ciekawostek”) Ebook jako przyszłość czytelników..



Wybrałem taki temat , ponieważ moim zdaniem zwykłe standardowe książki powoli zostają zdominowane przez ich wersję elektroniczną .  Ebooki dzielimy na  ebooki dla dzieci i i dorosłych. Ebooki dla dzieci to wspaniała, wręcz cudowna rzecz , ponieważ czytając taką bajkę, dzieci- gdy przewracają daną stronę- słyszą różne cudowne odgłosy , które opisują daną sytuację. Widzą także ruchome obrazki z bajki , które mogą rozśmieszać , ale również pokazywać poważną sytuację , która zmusi ich do myślenia . Ebooki dla dorosłych to już całkiem inna sprawa. Jest w nich znacznie więcej tekstu co jest oczywiste , ale także posiadają inne udźwiękowienie oraz inne obrazki , które o wiele bardziej zmuszają człowieka do myślenia dlaczego dana postać postąpiła tak, a nie inaczej (zostaje to wyjaśnione zawsze pod koniec książki). Powstają już nawet e-podręczniki co daje większe możliwości uczniom . W takich podręcznikach mamy taką samą zawartość tekstową, co w zwykłychpapierowych , ale w wersji elektronicznej podręczników możemy sobie obejrzeć jakiś filmik z danego tematu czyli np. z fizyki możemy zobaczyć jak wygląda układ słoneczny, a z historii



zobrazowaną wersję bitwy pod Termopilami . Możemy posiadając epodręcznik wydrukować sobie z niego tekst. Ebooki posiadają także wersję audio, która posiada rozmaite dźwięki, a tekst jest czytany przez lektora. Żeby posiadać ebooka niestety potrzebny jest odpowiedni sprzęt, a mianowicie ipad . Ceny ii-padów wahają się od 500 zł do nawet 2000 zł. Ceny ebooków wynoszą od 5 zł do 50 zł (więc ebook jest tańszy od zwykłej książki nawet o 40 zł). Kupując więc ebooka zaoszczędzimy pieniądze, które możemy przeznaczyć… na kolejnego ebooka . Ebooka można kupić ć w księgarniach internetowych. Oto kilka z nich: ebookpoin.pl, merlin.pl, eksiazki.az.pl, virtualo.pl. Moim zdaniem ebooki to świetna rzecz, ponieważ nie niszczymy lasów,z których drewno służy do produkcji papieru. Ponadto zaletą e-booka jest niska cena (nie licząc ceny sprzętu),nie ogranicza nas cierpliwość na doczekanie się wysyłki i posiadamy ogromną wygodę w wyborze książki nie wychodząc z domu . Ja należę do zwolenników ebooków i polecam je każdemu, kto lubi czytać. Robert Sadowski NIEZAPOMNIANA NOC MATURZYSTÓW



18.01.2015 roku to szczególna data dla naszych szkolnych maturzystów. Tego dnia w restauracji „URBAN” w Łaziskach odbył się ich pierwszy, ale nie ostatni, w dorosłym życiu bal. Wszyscy „studniówkowicze” zebrali się na miejscu o godzinie 18 00, aby mogła odbyć się próba generalna jakże uroczystego poloneza. Każdy wyglądał pięknie i nadzwyczaj elegancko: panowie pokazali się w odświętnych garniturach, a kobiety przykuwały uwagę kolorowymi sukienkami. Oprócz maturzystów i ich partnerów zaproszeni zostali również nauczyciele i wychowawcy klas. Kiedy wszyscy byli już gotowi sławetne słowa, które wypowiada się, aby oficjalnie zacząć tę imprezę: „Studniówkę



czas zacząć” wypowiedziała pani Mirosława Kądziołka, gdyż pan dyrektor nie mógł, z przyczyn niezależnych od niego, przybyć na bal. Pierwszy polonez należał do klasy IV Technikum. Jako drudzy pokazali się uczniowie klasy III A. Polonezem zamykającym był układ III B. Potem wszystkie klasy mogły odetchnąć z ulgą. Polonezy były bardzo uroczyste i dostojne. Po oficjalnej części studniówki przyszedł czas na wyczekaną, szaloną zabawę do białego rana. Wszyscy dobrze się bawili, błyskały flesze aparatów, a uśmiechy nie schodziły z twarzy. Wszystko zostało upamiętnione przez pana fotografa i kamerzystę. Zorganizowana została specjalna sesja dla klas i osobno dla uczniów wraz z ich partnerami. Pomysły na zdjęcia były dość oryginalne i ciekawe.



Nie zabrakło również tradycyjnych zdjęć pań z podwiązkami. Maturzyści i ich partnerzy/partnerki nie kryli swojego zadowolenia, a dobrą zabawę odczuwali poprzez ból nóg. Impreza trwała do 4 nad ranem. Uczestnicy balu wychodzili z restauracji uśmiechnięci i szczęśliwi, był to bowiem ich pierwszy w dorosłym życiu bal, który mogą zaliczyć do udanych. Marzena R.  myonas Kącik Czytelnika



Ostatnią moją przeczytaną książką była „Ostatnia piosenka”. Tak naprawdę to przez przypadek trafiła w moje ręce. Autorem tej książki jest Nicholas Sparks, współczesny pisarz amerykański. Jego powieści są wydawane w milionowych nakładach i ponad 30 językach. Serce czytelników podbił już pierwszą swoją książką „Pamiętnik”, a także kolejnymi powieściami np.: „Noce w Rodanthe”, „Anioł Stróż”, „Ślub” i „I wciąż ją kocham”. Wszystkie te książki plasowały się przez wiele miesięcy w czołówce światowych rankingów sprzedaży. Po twórczość Nicholasa Sparksa chętnie sięgają twórcy filmowi. Książka opowiada o siedemnastoletniej Ronnie, która reaguje z niechęcią na wiadomość, że całe lato spędzi z ojcem, z którym od dawna nie utrzymuje kontaktów. Trzy lata wcześniej jej rodzice rozwiedli się, a zmęczony robieniem kariery ojciec Ronnie, utalentowany pianista, porzucił Nowy Jork i przeniósł się do miasteczka w Północnej Karolinie. Dla zbuntowanej dziewczyny to ciężka próba: przyzwyczajona do dużego



ruchu w wielkim mieście, zakochana w jego nocnym życiu i modnych klubach, musi się zmierzyć z nudnym, małym miasteczkiem oraz stawić czoło ojcu, do którego ciągle ma żal. Wszystko wskazuje na to, że będzie to najgorsze lato w jej całym życiu. Pewnych rzeczy niestety nie da się przewidzieć, np.: poznania młodego, przystojnego chłopaka, Willa, ani tego, że się zakocha z wzajemnością. Książka ta ukrywa bardzo dużo tajemnic, które rozwiązują się dopiero pod koniec. W ekranizacji w głównych rolach zostali obsadzeni Miley Cyrus i Liam Hemsworth. „Ostatnia piosenka” to wzruszająca i piękna powieść, tak jak inne książki Nicholasa Sparksa. Przeżywałam razem z główną bohaterką wszystkie jej przygody i rozterki. Dzięki tej książce można zobaczyć jak ważną rolę odgrywają rodzice w życiu dorastających nastolatków, a także jak bardzo wpływają na człowieka różne doświadczenia, np.: tak jak w książce,



dopiero po tragicznym wydarzeniu, Ronnie wraca do gry na pianinie. Jeszcze nigdy nie doznałam takiego czegoś, że nie potrafiłam oderwać się od dalszego czytania. Polecam ją każdej osobie, dziewczynie, chłopakowi, dorosłemu, nawet tym „twardym”, którzy uważają, że nic ich nie doprowadzi do łez. Emilia Konieczko