Тэставае паведамленьне - трэба паставіць flash player








stopka redakcyjna:
od Redaktora Naczelnego:
Listopad 2011

Witam, Po pierwsze, chciałabym serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy zechcieli wysłać na naszego maila propozycję artykułów; rubryk etc. Naprawdę jest to bardzo pomocne. W związku z jedną z takich propozycji otwieramy nową rubrykę artystyczną gazety, której redaktorem tematycznym jest Milena Mądra. Na dzień dzisiejszy, można stwierdzić, że temat ten to szkolna studnia bez dna, co dobrze rokuje na przyszłość. Serdecznie zachęcam do przeczytania 'od deski do deski' i do komentowania na stronie www szkoły nowego wydania. Aha... i oczywiście prośba dotycząca nadsyłania maili z propozycjami tematów oraz gazetkowymi innowacjami jest wciąż aktualna :) Opiekun: mgr Jarosław Zabielski Redaktor Naczelna: Aleksandra Tomaszek Z - ca Redaktor Naczelnej: Rafał Wiśnioch Grafika: Jan Urawski Skład i łamanie tekstu: Aleksandra Tomaszek Dział foto: Milena Mądra Dziennikarze: Katarzyna Wieczorek Milena Mądra Przemysław Klimek Aleksandra Tomaszek Karolina Kosmala Jan Urawski Jagoda Kazimierak Rafał Wiśnioch Aleksandra Łapacz Anna Komar Monika Nosowska spis treści

Listopad 2011 druga strona medalu Nie taki wilk straszny, jakim go malują? Owszem. Aby poznać 'wilka' zapraszamy na stronę czwartą! Zapowiadamy także opisy innych 'wilków' . artystyczna niepoprawność Gdzie są granice granic i jak je odróżnić? Czy przekraczając je zachowujemy się wulgarnie czy też udowadniamy że sztuka ich nie zna ? Czy wszyscy zrozumieją przekaz takiej sztuki? Po odpowiedź zapraszamy na stronę dwunastą. cmentarne alejki w wirtualu Ekspansji internetu ciąg dalszy. Tym razem wirtualna krucjata wkracza w progi pamięci o najbliższych nam zmarłych i czczenia ich pamięci. Czy słusznie? Strona szesnasta. poprostu człowiek Istota proglobalizacyjna. Pragnąca przemieszania kultur i braku charakterystycznego dla danego regionu folkloru. Czy globalizacja do reszty odbierze narodowościom ich odmienność i skarby kulturowe na rzecz utworzenia jednego, globalnego państwa? Zaprasamy na stronę osiemnastą. pędzlem, pracą i wyobraźnią - Gosia Staroń Kwestią czego jest rozwój talentu plastycznego? Co należy zrobić aby osiągnąć w tej dziedzinie sukces artystyczny? Z czego nasza rozmówczyni czerpie inspiracje? Cóż robi poza operowaniem pędzlami i ołówkami? Przeczytajcie na stronie dwudziestej drugiej.

druga strona medalu 4-5 książka czy ebook? 6-7 punkrockowi poeci 8-11 artystyczna niepoprawność 12-13 każdy może być jak Arnold Schwarzenegger 14-15 cmentarne alejki w wirtualu 16-17 poprostu człowiek 18-19 czy śmiech to zdrowie? 20-21 pędzlem, pracą i wyobraźnią - Gosia Staroń 22-23 Halloween? Ma być? Czy nie być? 24-25 druga strona medalu
Paweł Kalbarczyk - nauczyciel matematyki, wicedyrektor naszego liceum. Najczęściej spotkamy Go w sali nr 7, gdzie objaśnia wzory, funkcje kwadratowe i ciągi.
Listopad 2011

N.A.S.:Jakie jest pana hobby? P.Kalbarczyk: Muzyka, rower, dobra książka i  tracenie z wolna wolnego czasu na rozmowy z bliskimi i przyjaciółmi. N.A.S.: Może kilka słów o muzyce? P.Kalbarczyk: Razem z upływającym niestety czasem zmieniają mi się również gusta. Gdy byłem licealistą zaczynałem od Kultu, Daab, KSU, Tiltu, Sztywnego Pala Azji, Dżemu, Stinga, Claptona, Marleya dziś słucham Kultu, KSU, Tiltu... ale również lubię Bacha, Brela, Cohena, Martynę Jakubowicz, Wysockiego, a nawet Adele. Lubiłem Dostojewskiego, Bułhakowa, Leśmiana i Lema, dziś wystarcza mi właściwie Kołakowski, Kubiak i Lec. N.A.S.: Mówił pan o górach. Za co pan je tak lubi? P.Kalbarczyk: Za przestrzeń i oddalenie od wszystkiego co się zna i co czasem bardzo męczy. Ten stan możliwy jest jednak do osiągnięcia jedynie na szlaku w Bieszczadach. Reszta gór jest w sezonie wakacyjnym przeludniona bardziej niż Chiny. N.A.S.: Najzabawniejsza sytuacja na szlaku? P.Kalbarczyk: Związana z wykonywanym zawodem. Byłem opiekunem grupy licealistów którzy z Połoniny Caryńskiej postanowili zadzwonić do swych mam (myślę że nawet dziś nie ma tam zasięgu), by się pochwalić gdzie są. Ich głośne i skazane na niepowodzenie zabiegi zostały sparodiowane przez przygodnego turystę (z poczuciem humoru godnym grupy Monty Pythona) który do słuchawki prysznicowej przywiązał czerwona wstążkę stanął pod wiatr (tak by wstążka powiewała) i zaczął wołać "Mam zasięg!!". Pełen surrealizm -  choć wyjazd do parku narodowego po to, by zadzwonić do Warszawy też jest surrealistyczny. N.A.S: Ostatnio opowiadał pan o gazetce. Jak to było w

Listopad 2011

pana czasach? P.Kalbarczyk: Jeden numer, teksty przepisywane (godzinami) na maszynie do pisania, ręczny skład, rysunki ( karykatury - niezłośliwe - nauczycieli i kolegów) wklejane. Całość kopiowana potajemnie ze względu na koszty  ksero. Bez wiedzy jego właściciela. N.A.S: Jaki tytuł miała gazetka i dlaczego akurat taki? P.Kalbarczyk: N.O.S -  niezależny organ szkolny - cała redakcja to członkowie fakultetu humanistyczno - filozoficznego więc z definicji niezależność poglądów i postaw wydawała nam się (a to był schyłek komuny) wartością największą. Nawet nie to,  czy poglądy są słuszne ale ważne było to  że są inne. Po miesiącu, bo tyle zajęło nam złożenie pierwszego i jedynego numeru, zaczęliśmy (z lenistwa - bo to łatwiejsze) organizować pokazy filmów i koncertów. Choć polonistka nakłaniała nas do dyskusji nad teatrem a historyk do pogłębiania wiedzy o kulturze antycznej - bo to bardziej pożyteczne przed maturą.  N.A.S.:Jaką pełnił pan funkcję? P.Kalbarczyk: Prowadziłem wywiady. Jedyny jaki zamieściłem, przeprowadziłem z wicedyrektorem mojego liceum - moim nauczycielem matematyki i fizyki, a w życiu pozaszkolnym entuzjastą komputerów i grupy Pink Floyd. Dlatego pomyśl czy to nie jest jakieś fatum? Żeby się wyzwolić Ty zamieść przynajmniej dwa wywiady. N.A.S: Będę mieć to na uwadze. O czym lubił pan pisać? P.Kalbarczyk: Byliśmy raczej nieszkodliwą grupą zapaleńców, którą najbardziej cieszyło własne towarzystwo, bez talentów artystycznych, redakcyjnych, prozatorskich, wydawniczych ale za to skorą do wygłupów. Życie szkoły - temat przewodni pisma - okazało się płynąć tak bystrym nurtem, że redakcja utrzymała się przez jeden numer. N.A.S: Jaką radę miałby pan dla nas jako redakcji? P.Kalbarczyk: Jak najszerszy skład tak by było komu pisać. Nie silić się na zbyt artystyczny profil pisma, chyba ze jest się gotowym znosić cierpkie uwagi krytycznych czytelników. Dostrzec niezagospodarowane obszary, czyli dział sportowy, aktualności z życia szkoły (ale coś więcej niż nieśmiertelne laczki), czyli starać się dla innych i  pogodzić się z myślą że są tacy, których to kompletnie nie wzrusza. Pozdrawiam. Karolina Kosmala Książka czy ebook, ebook czy książka?

Listopad 2011

Zdarzają się dni kiedy chcemy zaszyć się w kącie, myśląc tylko o odcięciu się od rzeczywistości nie zawsze zgodnej i tak barwnej jakbyśmy pragneli. Dla zamknięcia sfery realizmu, a włączenia wyobraźni czesto mamy ochotę znaleźć się w innym świecie... To oferują nam właśnie książki. Dostajemy nagle sznasę uczestniczenia można by rzec w innym życiu. Poczuć się całkowicie nowym człowiekiem, czasem może również bohaterem. Poprzez ich problemy uczymy się życia, każde ich uniesienie i każdy upadek jest lekcją, abyśmy wyciągnęli wnioski na tyle dobre, aby w życiu wykorzystać ten system. Moja siostra pasjonatka, a wręcz uzależniona od kupowania książek twierdzi, że najcudowniejszy jest moment, kiedy po długim oczekiwaniu dostaje w swoje ręce książkę i może poczuć niespotykany zapach świeżego tuszu papieru. Przeglądając strony napawa się radosną chwilą, że już za moment wraz z cudownymi oparami zostanie przeniesiona w świat fantazji, bo właśnie taka tematyka jest jej konikiem. Niestety,  w dzisiejszych czasach „rozwoju technologii”, coraz mniej osób docenia świetność tradycyjnej ksiażki. Jeżeli zdarza się już im sięgnąć po lekturę, jest ona w wersji ebooka, który

Listopad 2011

z dnia na dzień wypiera zmysłowość papieru. Prawdą jest, że ebook ma w sobie wiele plusów, chociażby udostępnia nam książki trudne do odnalezienia w księgarni, istniejące wyprodukowane w małym nakładzie, bądź powstałe wiele lat temu. Wydawcy jakby skupiając się na nowych trendach, zapominają o świetności starego druku. Następnie licząc koszt produkcji, stworzenie ebooka wymaga mniejszego wkładu pieniężnego. Nawet znacząco mniejszego, co zachęca ludzi o małym zasobie skarbonki. Skupiając się na statystykach i wynikach sądaży nadal prowadzi książka. Ale z dnia na dzień, godziny na godzinę, minutę, sekundę - publikacje elektroniczne zbiżają się ku prowadzeniu. Teraz zachodzi pytanie, czy to wszystko zmierza ku dobremu? Pomijając fakt znacznego spadku zainteresowania literaturą, czy ciągły rozwój cywilizacji nawet w tej sferze, przynosi porządany i dobry skutek? Czy naprawdę właśnie tego potrzebujemy? Ktoś z naszej szkoły - postać bardzo barwna - powiedziała mi kiedyś takie zdanie „Im dłużej czegoś nie dostajemy tym bardziej tego pragniemy”. Ja zaś dodam, że im bardziej pragniemy tym nasze szczęście ma inne, jakże wielkich wymiarów znaczenie. Gdy spośród tylu istniejących książek, wybierając tą jedną jedyną, czy nie większa będzie radość w chwili kiedy uzbieramy pieniądze i będzie na zawsze w naszym władaniu? Po kilku latach, pewnego dnia patrząc w stecz, pomyślimy ile wyrzeczeń nas kosztowały te kartki papieru. Zostaną wpomnienia, zostanie książka. A po ebooku co zostanie? Zatarty ślad w pamięci. Pociesza fakt, ze nadal istnieją ludzie nieprzejmujący się rozwojem technologii, ale nadal żyjący w swoim malutkim świecie, z kocem, ciepłą herbatką z miodem i cytrynką Zagłębiając się w życie książkowych bohaterów, docieniają każdy skrawek papieru, przejmują się każdym zagięciem i każdą „krzywdą” książki. Tacy jak oni powoli stają się mniejszością. Niedługo nazwiemy ich elitą... ale głęboko wierzę w to, że czas będzie sprzymierzeńcem tuszu i papieru. My ludzie zaczniemy działać na ich korzyść. Jagoda Kazimierak Punkrockowi poeci
,,To, że zostałem muzykiem, stało się przypadkiem"  mówi T. Budzyński w jednym z wywiadów. Czy to był przypadek, czy może Budzy znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie?
Listopad 2011

Armia - legenda festiwalu w Jarocinie, jeden z najbardziej znanych punkowych zespołów. Założony na przełomie roku 1984 i 1985, przez Tomasza Budzyńskiego i grającego wtedy równolegle w Izraelu - Roberta Brylewskiego. Idea założenia zespołu pojawiła się w 1984 roku. Obydwaj panowie mieli ogromny wkład w tworzenie polskiej muzyki rockowej. Robert Brylewski to chyba najwszechstronniejszy muzyk w historii polskiego rocka, ponieważ tak punk, reggae jak i nowa fala nie są mu obce. Jedną z ważniejszych postaci, poza dwoma wymienionymi wcześniej, jest Krzysztof Banasik grający na waltorni. Dzięki niemu brzmienie Armii stało się bardzo charakterystyczne i wyszło poza ramy prostego punkowego przekazu, na rzecz bardziej podniosłej i melodyjnej muzyki.

Listopad 2011

Drugą z rozpoznawalnych cech grupy są słowa piosenek. Większość tekstów zespołu, które pisze Budzy, są bardzo głębokie, poetyckie, często czymś inspirowane. Autor zawsze chce nimi coś słuchaczowi przekazać. Lecz pojawia się pytanie. Czy to takie proste? Otóż aby zrozumieć przekaz tych utworów, należy odrobinę się wysilić, bo nie są to proste "popowe pioseneczki" wykonawców wylansowanych przez wytwórnie, które piszą im słowa, a niestety naszemu pokoleniu rozleniwionemu przez taką muzykę coraz rzadziej chce się myśleć samemu. Zespół zdobył popularność przez wydanie kilku nagrań na tonpressowskim singlu i składance z 86 roku pt. "Jak punk to punk“. Początki były trudne ze względu na fatalną jakość nagrań na debiutanckim albumie grupy, za które winę ponosi wydawca. Rok 1991 przynosi grupie największą popularność. Nastaje złoty okres działalności zespołu. Zostaje wydany album "Legenda“, który staje się najlepszą płytą grupy i zarazem wywiera wielki wpływ na polską muzykę rockową, na stałe zapisując się w jej historii jako klasyk. Teksty nawiązują do poszukiwań duchowych lidera grupy. Widać w nich wyraźne zafascynowanie

Listopad 2011 Armia jest zepołem kontrowersyjnym, głównie przez oryginalny styl, ubarwienie muzyki przez inne instrumenty (np. waltornia), dzięki czemu nie jest to zwykły brudny punk.

gnostycyzmem. Ciekawostką jest piosenka pt. "Opowieść zimowa“, do której napisania zainspirowało Budzego pewne odkrycie. Były to czynności odprawiane podczas dnia św. Łucji (13 grudnia). Istniał przesąd, że w tym czasie zło ma największą szansę przejęcia władzy nad światem i to właśnie było powodem odprawiania egzorcyzmów. Wg. autora wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia, nadaje kawałkowi większego wymiaru, ale sama piosenka dotyczy spraw ponadpolitycznych, ważniejszych. Utwór jest szlagierem zespołu. "Legenda“ postawiła Armię w czołówce polskich wykonawców rockowych. Niedługo po niej zostały wydane "Exodus“ - zapis koncertowy i ,,Czas i byt“ - kompilacja starych kawałków,

Listopad 2011

głównie tych z pierwszej płyty. W porównaniu do albumu z 91 roku były one słabymi płytami, aczkolwiek myślę że gdyby , Czas i byt“ był albumem debiutanckim odniósłby ogromny sukces. W 1993 w zespole nastąpiły spore zmiany w składzie grupy. Odeszli: Brylewski, Malejonek i Banasik. 94r. wydanie ,Triodante“ w nowym składzie. Płyta była zainspirowana , Boską Komedią“ Dantego. Niestety sprzedawała się kiepsko, pomimo pozytywnych ocen ze strony fanów. Kolejnym krążkiem na który warto zwrócić uwagę, jest ,Duch“. Płyta dobra lecz niedoceniona przez fanów, którzy nie akceptowali chrześcijańskiego światopoglądu frontmana, a ten album miał w sobie wiele nawiązań, cytatów oraz inspiracji z Biblii. Wydany w 2003r ,Pocałunek mongolskiego księcia“ był płytą melancholijną, teksty mówiły m.in. o upadku podstawowych wartości na świecie. Co ciekawe, muzyki Armii nie da się zakwalifikować do jednego nurtu muzycznego, przez eksperymentowanie z brzmieniami na róznych krążkach a przedewszystkim w albumie , Freak“ wydanym w 2009 roku, który zawierał wiele elementów muzyki jazzowej. Warto wiedzieć, że specjalnie na okazję 600-lecia bitwy pod Grunwaldem, Tomasz Budzyński napisał piosenkę , Jeszcze raz, jeszcze dziś“, opowiadającą o braterstwie broni pomiędzy Polakami a Litwinami, przeciw Zakonowi krzyżackiemu. By oddać hołd sprzymierzeńcom refren śpiewany jest nie tylko w języku polskim, ale również w litewskim. W 2010r. formacja obchodziła również swoje 25-lecie. W niektórych piosenkach mozemy odnalezc brzmienie iście baśniowe, szczególnie w albumie , Legenda“. Nieszablonowość grupy potwierdzają głębokie liryczne teksty, inspirowane poezją, literaturą bardzo często biblią oraz same poglądy Budzyńskiego dotyczące wiary. Zespół wniósł wiele do polskiej muzyki i zostanie na długo zapamiętany przez fanów, jak również przez zwykłych słuchaczy polskiej sceny alternatywnej lat 90-tych. Przemysław Klimek Artystyczna niepoprawność?

Listopad 2011

Wielu osobom liryka kojarzy się jedynie z pojęciami takimi jak przenośnia, epitet czy apostrofa oraz z nazwiskiem Adama Mickiewicza, ewentualnie Wisławy Szymborskiej. Na lekcjach omawia się piękne utwory tychże wielkich poetów, napisane z olbrzymim kunsztem i dbałością o najmniejsze detale. Jednak czy poezja oznacza tylko piękno? Czy emocje (bo przecież liryka właśnie tym się charakteryzuje, że wyrażamy w niej swe uczucia) nie mogą być wyrażone także po chłopsku, prawdziwie, niekoniecznie dbając o urodę dobieranych wyrazów? Nie oszukujmy się, nikt z nas nie jest idealny i unosi się w ekstremalnych sytuacjach. Co wtedy mówi? – niech każdy sobie sam na to odpowie. Dlaczego więc takie wiersze, swoją drogą podpisywane wielkimi nazwiskami, są tak srogo tępione? Oczywiście, istnieje granica dobrego smaku, której się zwyczajnie nie przekracza. Finezyjne poematy, realnie obrazujące emocje, na przykład tenże przytoczony we wstępie "Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali” nie osładza nam życia, przeciwnie, po jego głębszej analizie ostrzej patrzymy na świat, uczucia autora stały się naszymi uczuciami. Podmiot

Listopad 2011 Ostatnio "odkopałam" w Internecie historię, która skłoniła mnie do przemyśleń na temat szeroko pojętej poezji oraz ludzkiej mentalności. W pewnej polskiej szkole, na konkursie recytatorskim, uczeń zarecytował wiersz J. Tuwima pt.:"Całujcie mnie wszyscy w dupę". Uczeń dostał naganę na szkolnym apelu i niedostateczny z języka polskiego.

liryczny wymienia ściśle określonych adresatów: konformistów, megalomanów, współczesnych faryzeuszy, lolitki, katolickich fanatyków, hipokrytów i innych. Zwraca się do nich w pięciu konkretnych słowach. Pytanie: czy te słowa przystoją autorowi radosnych dziecięcych wierszyków? Wielu "skostniałych" konserwatywnych Polaków gorąco temu zaprzeczy. Jednak czy szanowny Tuwim nie ma racji w tym utworze? Dokładnie obrazuje obłudę społeczeństwa. Jako że sam był człowiekiem prostym – pochodził z żydowskiej rodziny, a Żydzi słyną z uciśnienia i dyskryminacji wśród ludu. Najwidoczniej artysta był u kresu swojej wytrzymałości na otaczającą go rzeczywistość. Każdy, kto ma trochę .„Item aryjskie rzeczoznawce, Wypierdy germańskiego ducha (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę, Werzcie mi, jedna będzie jucha), Karne pętaki i szturmowcy, Zuchy z Makabi czy z Owupe, I rekordziści, i sportowcy,Całujcie mnie wszyscy w ...” "oleju w głowie" wie, że również dla niego taki koniec nadejdzie, gdy już nic nie będzie w stanie pomóc masie ludzi funkcjonującej jak w letargu. Wtedy należy grzecznie, lecz stanowczo uprosić rzesze chodzące po tym samym gruncie, by pocałowały go w pośladki. MIlena Mądra Każdy może być jak Arnold Schwarzenegger
Każdy z nas marzy o pięknie wyrzeźbionym ciele. Jednak często sami nie wiemy od czego zacząć. Zastanawiamy się jaki sport do nas pasuje i co będzie sprawiało nam frajdę. Postaram się przybliżyć wszystkim, przyszłym sportowcom kulturystykę jako sport dla wszystkich.
Listopad 2011

Ostatnio można zauważyć, że bardzo modne stało się , chodzenie na siłownie” i praca nad swoim, często marnym ciałem. Mężczyźni ćwiczą by wyrobić, jak to się mówi: pół metra w bicepsie, a panie by mieć płaski brzuszek i zgrabną pupę, niestety jakże często z marnym efektem. Oczekujemy poprawy po pierwszej wizycie, co jest absolutnie nie możliwe. W tym momencie ludzie zazwyczaj rezygnują, ponieważ nie rozumieją systematycznych ćwiczeń. Jak wygląda stereotyp typowego „pakera” ? Ja to widzę tak: niski o szerokich barach i z wygoloną głową, często o nie zbyt pokaźnej męskości po wielokrotnym zażyciu „Double Blasta”. No i niestety w wielu przypadkach tak jest. Nawet w naszych miejscowościach można zauważyć jak „buja” się taki po całej szerokości chodnika lub nie mieści

Listopad 2011

się w drzwiach. Na szczęście są wśród nas jeszcze następcy legendarnego Herkulesa bądź Achillesa dla których kulturystka to całe życie. Pracują oni nad swoim ciałem po pare dni w tygodni i nie hańbią swojego organizmu takim świństwem jakim są sterydy. Nasz kolega Patryk ”Latynos” Kruk (klasa IIc), lat 17 , aktualnie zamieszkujały w Sobolewie swoją przygodę z kulturystyką zaczął w wieku 15 lat i od tamtej pory nie splamił swojej cielesnej świątyni żadnymi używkami i obiecuje, że nie zamierza nigdy zażywać tego paskudztwa. Ćwiczy on 3 razy w tygodniu czego widać efekty. Jak sam mówi kulturystyka to bardzo tani sport. Potrzebny nam jest jedynie strój sportowy, mnóstwo zapału i motywacji. Patryk w naszej rozmowie przyznał się, że jego idolem jest sławy na cały świat Arnold Schwarzenegger. Liczę, że za parę lat będę się mógł pochwalić równie znanym kolegą. Ale jak zacząć? Nie chce Ci się chodzić 3 razy w tygodniu a marzysz o fajnej figurze? Tak myślałem. Wielu osobom też się nie chce. Ale jest sposób, wystarczy codziennie w domu rano lub wieczorem zrobić parę serii różnych ćwiczeń (brzuszki, pompki) i po paru tygodniach możemy zaobserwować efekty. Jeśli już ktoś decyduje się na siłownie powinien dostosować ćwiczenia do swojego zdrowia i możliwości bo możemy w przyszłości mieć problemy jeśli przesadzimy. Wielu specjalistów radzi, że jeśli nam naprawdę zależy to powinniśmy skonsultować się z naszym lekarzem by ustalił nam specjalną dietę która będzie do nas dostosowana. Siłowania jest sportem dla każdego tylko trzeba się "spiąć", pracować i być systematycznym. Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich zapaleniców kulturystyki i życzę Wam jak największego wzrostu tkanki mięśniowej i tego co najważniejsze czyli zapału do pracy. Jan Urawski "Kulturystyką zainteresowałem się z bardzo próżnych i przyziemnych względów. Po prostu chciałem dobrze wyglądać, być silny i podobać się kobietom. " ~Adam Adamski polski kulturysta cmentarne alejki W WIRTUALU...
Mamy listopad – miesiąc, w którym czci się pamięć naszych najbliższych. Czy to możliwe, aby mieć wszystkich swoich bliskich zmarłych w jednym miejscu? Wydaje się to być nierealne. A jednak w sieci wszystko jest możliwe! Ale o co właściwie chodzi?
Listopad 2011

Wirtualny Cmentarz to strona internetowa działająca od 4 lat. Można tam „pochować„ zarówno osoby jak i zwierzęta. Wyglądem przypomina cmentarz w „realu”. Wchodzimy przez główną bramę. Następnie natrafiamy na tablicę informacyjną na której znajdują się nekrologi i wskazówki np. jak gdzie coś znaleźć. Aby odwiedzić bliskiego wpisujemy numer grobu. Można też wyszukać go wpisując nazwisko lub datę śmierci. Klikamy „ok” i już jesteśmy. Na nagrobku widzimy dane osobowe leżą też kwiaty, palą się znicze. Ku mojemu zdziwieniu wokół jest wiele innych grobów. Na  Wirtualnym Cmentarzu można złożyć kwiaty, zapalić świeczkę a nawet wpisać kondolencję. Administratorzy oferują groby pojedynczej, grobowce rodzinne oraz katakumby. Według własnych upodobań

Listopad 2011

możemy sobie wybrać wzór oraz kolor nagrobka. Co więcej, jeszcze przed śmiercią możemy zaprojektować swój własny nagrobek. Można także zamówić tzw. „Pocztę zza grobu”, która przypomni nam o rocznicy śmierci lub urodzinach zmarłego. Niektóre serwisy oferują miejsce na wirtualnym cmentarzu również naszym pupilom. Podobnie jak na cmentarzu dla ludzi, można postawić pomnik, dodać zdjęcia, napisać wspomnienie, zapalić znicz, położyć kwiaty. Jednak tworzenie takich „miejsc” ma swój cel. Jak się okazuje to świetny biznes. Ceny na wirtualnych cmentarzach są podobne - od kilku do nawet kilkuset złotych. Wszystko zależy od rodzaju usługi. Zapalenie znicza czy złożenie kwiatów waha się od 9 do 50 zł  w zależności od liczby dni, przez które będzie palił się znicz czy będą leżały kwiaty. Na niektórych serwisach utworzenie grobu, zapalenie świeczki są darmowe jednak za dodatkowe usługi np. dodanie nekrologu trzeba już zapłacić. W XXI wieku niewiele osób ma czas na odwiedzania grobów zmarłych. Właśnie w tym mają nam pomóc tego rodzaju strony internetowe. Przecież łatwiej jest „zapalić” wirtualną świeczkę kosztującą 50 zł, która będzie się paliła wiecznie, niż „tłuc” się po cmentarzach i tracić czas na stanie w korkach 1 listopada. Wiele osób myślących tradycyjnymi kategoriami krytykuje ten pomysł. Cóż, nie podoba się wszystkim. Ale technologia zmienia świat i nic na to nie poradzimy. Czy wykupienie miejsca na wirtualnym cmentarzu i zapalenie wirtualnej świeczki jest w stanie zaspokoić te potrzeby, tak jak rytuały związane z rzeczywistym pochówkiem i tradycyjnym wspominaniem zmarłych? Myślę, że w biegu codziennego życia zapominamy o najistotniejszym: To nie kwiaty i znicze są najważniejsze ale nasza pamięć i modlitwa. Katarzyna Wieczorek "Po prostu człowiek"
Kiedy ostatnio jadłeś hamburgera, frytki czy piłeś Coca Colę? Czy niedawno słuchałeś jakiejś zagranicznej muzyki? Masz może ubrania oznaczone metkami z obcych krajów?
Listopad 2011

Sądzę, że większość z Was odpowiedziałaby podobnie, bo każdy jest tak samo poddany intensywnie szerzącemu się procesowi globalizacji. Skoro już wiemy, że jej przejawy nas nie ominą, to pozostaje pytanie: Czy my musimy, czy też czy chcemy się na to zgadzać? Cały świat został poddany globalizacji. Można ujrzeć ją na wielu polach naszego życia: kulturowym, gospodarczym, społeczno- politycznym itp. Kreolizacja, czyli wymieszanie odmiennych kultur naszego świata postępuje z roku na rok. W dzisiejszych czasach zauważamy coraz mniej różnic dzielących poszczególne kraje. Coraz więcej młodych ludzi wyjeżdża za granicę. Językiem ogólnoświatowym staje się język angielski, co zdecydowanie ułatwia swobodne poruszanie się po każdym cywilizowanym zakątku Ziemi. Można uznać, że globalizacja zawiera zarówno pozytywne jak i negatywne aspekty. Myślę, że do tej pierwszej

Listopad 2011

grupy zdecydowanie możemy zaliczyć możliwość poznania, wcześniej obcych nam kultur, obyczajów. Dzięki powstaniu jednego światowego społeczeństwa mamy dużo większe możliwości rozwoju. Negatywne skutki tego procesu to z pewnością zanikanie tradycji oraz kultury odrębnych państw, czy też środowisk. Jest w stanie to zaobserwować każdy „szary” człowiek, który wystarczy, ze wyjdzie na ulicę i zobaczy poruszające się po niej pojazdy czy też wejdzie do centrum handlowego, w którym zdecydowana większość produktów nie jest pochodzenia polskiego. Społeczeństwo prezentuje różne poglądy. Wg sceptyków stosunki międzynarodowe nie są do tego stopnia zintegrowane, abyśmy mogli nazywać je mianem globalnych. Hiperglobaliści zaś, twierdzą, że władze ulegając temu procesowi, tracą kontrolę nad własnymi państwami, przez co stawiają na szali zaufanie obywateli. Moim zdaniem globalizacja niszczy naszą narodową indywidualność. Najmłodsze dzieci, nie są w stanie wziąć do ust większości polskich potraw (i mam tu na myśli pierogi czy bigos), w Mc Donaldzie zaś, potrafią zjeść niewyobrażalne ilości zmodyfikowanego pożywienia. Młodzież nie chce słuchać polskiej muzyki, co osobiście uważam za ich wielką stratę, ponieważ myślę, że mamy naprawdę wielu wspaniałych wykonawców. Ludzie poddani globalizacji niedługo nie będą mogli przypisać się do żadnego konkretnego środowiska, ponieważ wszelkie granice kulturowe zostaną zatarte. Wszyscy staniemy się po prostu ludźmi. Pozostaje tylko pytanie czy naprawdę do tego dążymy w naszym życiu? Aleksandra Łapacz Czy śmiech to zdrowie?
Śmiech – według encyklopedii i internetowych źródeł uznawany jest za wyraz twarzy, wywołany skurczem mięśni. Ja jednak uważam że to coś więcej.
Listopad 2011

Nieraz idąc ulicą, plażą, szlakiem turystycznym, czy też innym gruntem spotkałeś osobę, bądź grupę ludzi śmiejących się jak wariaci. Jak reagujesz? No właśnie. Ciężko jest słuchać śmiechu, kiedy nie wie się o co chodzi, lecz są ludzie, którzy słysząc śmiech biegną do niego niczym w „stronę światła”. Jestem przekonany, że znaczna większość populacji lubi się śmiać. Jednak nie każdy zdaje sobie sprawę z tego jak śmiech wpływa na nasz organizm. Czynnośc ta dobrze wpływa na nasze samopoczucie i rozładowuje napięcie. Badania potwierdzają prawdziwość powiedzenia "śmiech to zdrowie". Poprawia on krwiobieg, przyspiesza bicie serca i krążenie krwi, dzięki czemu organizm otrzymuje więcej tlenu.

Listopad 2011

W gruncie rzeczy, kto śmiejąc się myśli „O jejku! Śmieję się! Będę żył/a 100 lat!”? Śmiejąc się, nie myślimy o takich szczegółach. Kiedy zaczniemy się śmiać, pragniemy już tylko, aby to się nigdy nie skończyło. Pewnie niewielu z was słyszało o czymś takim, jak terapia śmiechem. To wspaniały sposób na odreagowanie stresów, niepowodzeń. Ponadto dzięki udziałowi w sesjach można pozytywnie doładować się oraz zwiększyć pogodę ducha. Sesja trwa około 30 minut. Zalety takich kuracji są proste: można odreagować stres, rozwija się pozytywne myślenie, można się zrelaksować i odprężyć. Ale kto by myślał o terapiach śmiechowych, skoro można się pośmiać w szkole, z przyjaciółmi. Właściwie wszyscy z takich możliwości korzystają. Nie ma szkoły, w której na przerwie nie usłyszysz chociażby jednego "parsknięcia" śmiechem. Podsumowując, warto pójść na dobrą komedię lub posłuchać dowcipów i solidnie się pośmiać. Terapie śmiechowe są zwykle zastępowane spotkaniami z przyjaciółmi. Pomagają one łatwiej znosić trudy dnia "Ludzie, którzy nigdy się nie śmieją, nie są poważnymi ludźmi." ~Alfons Allais codziennego. Ludzie uśmiechnięci są po prostu ciekawsi. Rafał Wiśnioch pędzlem, pracą i wyobrażnią - Gosia Staroń

Listopad 2011

Milena: Zacznijmy od początku. Jak się zaczęła Twoja przygoda ze sztuką? Gosia Staroń: Zaczęło się w wakacje 2009. Odkrycie w sobie tej żyłki wynikało głównie z rozmów z bliskimi. Wcześniej również rysowałam, ale od tamtej pory zaczęłam się tym poważnie zajmować. Właśnie wówczas zrodził się pomysł, by pójść do Liceum Plastycznego w Nałęczowie. M Kto lub co inspiruje Cię w procesie tworzenia? G Myślę, że są to bliskie osoby, kiedy mam narysować portret. Jednakże często rysuję moich ulubionych muzyków, ale chyba jednak z innych prac czerpię największe inspiracje. M Powiedziałaś, że inspirują Cię muzycy. Możesz głębiej rozwinąć ten temat? G Muzyka nie jest dla mnie czymś szczególnie ważnym, pełni dla mnie funkcję tła przy rysowaniu. Moje ulubione gatunki to reagge i rock, różnie z tym bywa. Jednak dobrze jest czasem tworzyć przy akompaniamencie ciszy. M Co najchętniej przedstawiasz na swoich pracach? G Specjalizuję się w portretach, więc ludzi. M Dlaczego właśnie portrety są tak pociągające? G Odznaczają się dużym poziomem trudności, lecz indywidualizm każdego człowieka sprawia, że portrety są tak interesujące. Pejzaże mogą być podobne – portrety nigdy.

Listopad 2011 Cztery kąty artystyczne. part 1

M Jakiej techniki najczęściej używasz? G Ołówek, zaś na kółku plastycznym farby. M Każdy artysta ma swoje gorsze chwile, gdy brak mu weny. Jak sobie z tym radzisz? G Kiedy nie mam ochoty, by rysować, to tego nie robię. Chyba że mam drobne zlecenie, to wykonuję swoje obowiązki. Aczkolwiek wiadomo, że wtedy nie wychodzi tak pięknie, jak wtedy, gdy natchnienie jest na wyciągnięcie ręki. M Opowiedz o swoich osiągnięciach w dziedzinie sztuki. G Moje wyczyny w tej dziedzinie do wielkich nie należą. W gimnazjum zdobyłam w kilku konkursach czołowe miejsca, ale to nie było coś bardzo znaczącego. Wysokie wyniki w egzaminach wstępnych do nałęczowskiego liceum przyniosły mi największą satysfakcję. M Jakie masz pasje poza rysowaniem? G Robienie biżuterii i pisanie wierszy, czasem wychodzi, czasem nie, ale w pełnie jestem oddana tylko rysowaniu. M Co możesz powiedzieć początkującym artystom, którzy dopiero odkryli, że mają w sobie zdolności plastyczne? G Na pewno na ich rozwój potrzeba dużo czasu i cierpliwości. Nawet jeśli ktoś nie widzi w sobie talentu, to jeśli poświęci temu dużo czasu, to może osiągnąć zaskakujące efekty. Przede wszystkim trzeba być wytrwałym – zresztą tak jak we wszystkich dziedzinach życia. M Bardzo dziękuję za rozmowę, życzę wielu sukcesów. G Dziękuję Milena Mądra HALLOWEEN, ma być? czy nie być?
Jak do tej pory mogłoby się wydawać, polskim odpowiednikiem Hallowen jest Święto Zmarłych. Porównują jednak te dwie odmienne tradycje świętowania można to uznać z małe „nieporozumienie”. Ale gdyby kiedykolwiek doszło do tego, czy naprawdę byłoby warto? Zamienilibyście ten jeden, jedyny, niepowtarzalny i pełen nastroju dzień na rozkrzyczane, zagraniczne święto?
Listopad 2011

Napływające do nas zza oceanu opowieści o maskaradzie urządzanej z okazji święta Zmarłych budzą mieszane uczucia. W Polsce takiego typu obchody nie są praktykowane, między innymi przez nieprzychylne opinie Kościoła. Komentarze na ten temat są podzielone. Jedni uważają, że jest to tylko ciekawa zabawa. Dla innych zaś taka „zabawa” odpowiada kultywowaniu rodzimych zwyczajów, związanych z tradycją Dziadów, a nawet ważnego święta w Kościele Szatana. Może właśnie dlatego polskie społeczeństwo wychowane w tradycji chrześcijańskiej dość sceptycznie podeszło do takowego święta? Co prawda w placówkach kulturalnych organizowane są różnego rodzaju imprezy, występy teatralne oraz projekcje filmowe, ale w porównaniu z naszymi dalekimi sąsiadami zza

Listopad 2011

oceanu, celebrowanie tego święta w polskim wykonaniu jest raczej bierne. Historia święta Hallowen wywodzi się właśnie z Ameryki. To tam co roku z nocy 31 października na 1 listopada zaczyna się prawdziwe szaleństwo. Chyba wszystkim z nas kojarzy się ono z przebranymi dzieciakamiupiorami, które z ogromnym zaangażowaniem prześcigają się w ilości uzbieranych cukierków. Niestety, prawdziwe Hallowen to nie tylko takie „atrakcje”. Owej nocy Ameryka zmienia się w upiorne miejsce wyglądające niczym wystrój planu filmów grozy, takich jak „Dracula”, „Frankenstein” czy „Mumia”. Przez to można usłyszeć wiele negatywnych opinii o święcie również od Amerykanów. Czy warto jednak zakorzeniać je w polskiej kulturze? Święto Wszystkich Zmarłych, przez wielu nazywane polskim odpowiednikiem Hallowen, jest jego zupełnym przeciwieństwem. Wiec pomysł „mieszania” tych obchodów to nie najlepsza koncepcja. Ale chyba każdemu z nas potrzebny jest choć jeden dzień w tej jesiennej nostalgii, by przypomnieć sobie o tych, których już z nami nie ma. By zastanowić się nad swoim życiem, by szczerze porozmawiać nie tylko z innymi, ale w szczególności z samym sobą… Katarzyna Głowienka " [...] ...taka „zabawa” odpowiada kultywowaniu rodzimych zwyczajów, związanych z tradycją Dziadów, a nawet ważnego święta w Kościele Szatana."