Musisz zainstalować flash player pobierz instalator














SPIS TREŚCI

wokół kultury strona 6 filmowa niezależność, czyli Ars Independent strona 7 po pożarze strona 12 subiektywnie strona 14 podaj temat, napiszę ci książkę! strona 16 muzyczne podsumowanie miesiąca strona 20 co z tym sportem? strona 26 na tropie studenckiego zdrowia strona 30 la dolce vita strona 33 równi i równiejsi strona 35 okiem Widgeta strona 39 SZLACHETNE ZDROWIE

Outro Ogólnopolski tygodnik młodzieżowy Wydawca: Fundacja Nowe Media www.outro.pl Mail: redakcja(@)outro.pl, rekrutacja(@)outro.pl ISSN: 2299 - 5242 Redaktor naczelny: Paulina Zguda Zastępca: Marek Suska Sekretarz redakcji: Michał Fila Koordynator: Monika Toppich Redaktorzy prowadzący: Agnieszka Gryglicka Korekta wydania: Fotoedycja: Sabina Szweda Projekt okładki: Patryk Skoczylas Szefowie działów: Justyna Książek (kultura), Karolina Przybylska (społeczeństwo), Maciej Dziubiński (sport), Nina Bezpałko (korekta), Roksana Grzmil (foto), Patryk Skoczylas (graficy). Korekta: Agata Andrzejak, Nina Bezpałko, Agnieszka Dydacka, Dominika Głowacka, Maria Gołaszewska, Kinga Gintowt, Agata Hajduk, Patryk Łowicki, Anna Maciejończyk, Kamil Morawiec, Adrianna Szczodrowska, Monika Węgrzyn, Wojciech Żywolt. Graficy: Patryk Skoczylas, Jarosław Stępień. Zdjęcie na okładce: USAG- Humphreys (CC BY 2.0)

Ogromną fanką sportu (o ile w ogóle można określić mnie mianem fanki) nie jes-tem. Uważam, że to forma rekreacji nie-koniecznie będąca w zakresie moich zain-teresowań, ale zwolnienia z WFu, wbrew obecnej modzie, nie posiadam. Mimo mojego dystansu do większości dziedziń sportowych, nie umknęło mi alarmujące od kilku lat ostrzeżenie, że w polskim społe-czeństwie z aktywnością fizyczną jest coraz gorzej. Warto więc spytać, łącząc się z autorką najnowszego tematu numeru, „co z tym sportem?”. I wbrew obiegowej opinii, że dzisiejsza młodzież nie wychodzi sprzed komputera prezentujemy tych, którym się jednak chce i rozwijają swoje sportowe pasje. Często z powodzeniem. Pozostając w tematyce zdrowotnej: co je student i dlaczego tak niezdrowo? I do cze-go może to doprowadzić? A kiedy będziecie już poznawali czarny scenariusz nieregu-larnego żywienia, przeczytajcie wszystko to, czego o cukrze być może nie wie-dzieliście – ta wiedza przyda się Wam w planowaniu zdrowszej diety. Paulina







FILMOWA NIEZALEŻNOŚĆ, CZYLI
ARS INDEPENDENT
KULTURA: RELACJA Z FESTIWALU

Międzynarodowy Festiwal Ars Inde-pendent był wpisany jako jeden z naj-ważniejszych projektów związanych ze staraniami Katowic o tytuł Eu-ropejskiej Stolicy Kultury 2016. Mimo że Katowice nie wygrały, Instytucja Kultury Katowice – Miasto Ogrodów (dawniej Biuro ESK) postanowiła kon-tynuować wszystkie działania pro-mujące miasto jako ośrodek kultury, w tym również cykliczną organizację festiwalu. Jego ideą jest stworzenie płaszczyzny umożliwiającej dialog między twórcami a widzami. Jedną z inicjatyw, które pro-mują tę relację są spotkania z twórcami odbywające się po projekcji danego filmu – reżyser, aktor lub inna osoba związana z produkcją obrazu opowiada o jego powstawaniu, zamyśle, czy mniej widocz-nych detalach. Głównym celem festiwalu jest przedstawienie publiczności filmów innych od tych wyświetlanych na co dzień na wielkich ekranach. Podczas jego trwania można zapoznać się z najciekawszymi dokonaniami niezależnych twórców, którzy nie są ograniczeni formą i nie muszą tworzyć pod dyktando przeciętnego widza. Prezentowane filmy często skupiają się na aspekcie artystycznym, gdzie od treści ważniejsza jest forma i sposób narracji. Ars Independent jest otwarty na nowości i eks-perymenty, prezentuje kino młode, odwa-żne, świeże. "Głównym celem festiwalu jest przedstawienie publiczności filmów innych od tych wyświetlanych na co dzień na wielkich ekranach." Trzecia edycja Międzynarodowego Festi-walu Filmowego Ars Independent odbyła się w dniach 20-29 września. Filmy wyś-wietlane były w dwóch miejscach, Kinie Światowid, gdzie można było zobaczyć m.in. retrospektywy Laili Pakaniny i Liora Shamriza czy sekcję Japan Independent

KULTURA: RELACJA Z FESTIWALU

oraz Kinoteatrze Rialto w którym wyświe- tlane były filmy z sekcji Panorama 1 2,3 (filmy pierwsze, drugie i trzecie) oraz wszy-stkie projekty startujące w Konkursie Czarny Koń. Oprócz tych dwóch miejsc warto było również zajrzeć do KATObaru, gdzie odbywała się wystawa sekcji Lomo Cinema – czterystu zdjęć zebranych od fo- tografów z całego świata, wykonanych różnymi technikami. Wyraziste portrety tuż obok zdjęć czarnobiałych lub negatywo- wych, do tego panoramy czy fotografie wywołane ze slajdów. Tematem przewod- nim ekspozycji było tegoroczne hasło festiwalu – „Wychodząc z cienia”. Galeria Ateneum ze swoim specyficznym, niemal magicznym klimatem stała się idealnym miejscem dla sekcji animacji, natomiast Rondo Sztuki będące swoistą kulturalną wizytówką Katowic gościło poświęconą grom konferencję „Grasz?”. Wieczorem wa- rto było odwiedzić nowo otwarty lokal "Cybermachina”, będący w tym roku oficja-lnym klubem festiwalu, w którym odbywały się wszelkie wydarzenia specjalne takie jak koncerty czy turnieje gier. "Trzecia edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Ars Independent odbyła się 20-29 września." Program festiwalu jak co roku wypełniony był po brzegi i niemożliwym było zobacze- nie wszystkiego. Trzeba było zdecydować na co się wybrać, a wybór ten był napraw- dę niełatwy. Po namyśle zdecydowałam się obejrzeć przede wszystkim jedną z naj- ważniejszych części imprezy, jaką był Konkurs Czarny Koń, do którego mogli się zgłaszać debiutanci i autorzy filmów dru- gich. W tym roku do głównego konkursu zakwalifikowano osiem filmów. Były to „Strażnica” Pelin Esmer, „Spotkania po pół- nocy” Yanna Gonzaleza, „Uwiedzeni” Jona- sa Trueby, „I.D.” Kamala K.M., „Płynące wieżowce” Tomasza Wasilewskiego, „Uza-musa Jacopetti” Moriro Miyamoto, „Apa-cze” Thierry’ego de Peretiego oraz „Ocze-kiwanie” M. Blasha. "Zaskoczył mnie film „Płynące wieżowce”, może dlatego, że widząc polskie nazwisko nie spodziewałam się zbyt wiele (...)" Zaskoczył mnie film „Płynące wieżowce”, może dlatego, że widząc polskie nazwisko nie spodziewałam się zbyt wiele, co oczy- wiście było błędem. Tym bardziej jednak byłam zadowolona, gdy okazało się, że Wasilewski jednak wiedział co robi kręcąc „Płynące wieżowce”. To chyba najbardziej skupiony na fabule film spośród wszystkich zgłoszonych do konkursu. I dobrze, ponie-

KULTURA: RELACJA Z FESTIWALU "Zaskoczył mnie film „Płynące wieżowce”, może dlatego, że widząc polskie nazwisko nie spodziewałam się zbyt wiele, co oczywiście było błędem."

waż reżyser wyraźnie odnajduje się w tego rodzaju kinie. Dowodem może być choćby jego wcześniejszy film „W sypialni”, który dostał nominację do nagrody Złote Lwy. Tym razem Wasilewski również pokazał, że doskonale opanował warsztat audiowi- zualny. Stworzył przejmującą historię o dojrzewaniu i fałszywej tolerancji, która jak się okazuje tak samo jak oczekiwania rodziny może zniszczyć życie. Najbardziej jednak spodobało mi się podejście reżysera do tematu homoseksualistów. Nie prze- dstawił ich w sposób przerysowany, co jest w kinie raczej popularnym trendem, tylko pokazał, że są normalnymi ludźmi – z wa- dami i zaletami, z normalnymi problemami i tęsknotami. Jury – Magdalena Felis, Lior Shamriz oraz przewodnicząca Laila Pakalniny – przyznało Grand Prix – statuetkę Czarnego Konia III MFF Ars Independent oraz nagrodę pieniężną w wysokości dziesięciu tysięcy złotych Kamalowi K.M. za film „I.D.”. Obraz opowiada historię młodej, nowoczesnej dziewczyny, Charu, mieszkającej w Mum- baju. Śledzimy jej spokojne życie, które nagle zostaje zachwiane, gdy bezimienny robotnik malujący jej mieszkanie niespo- dziewanie umiera. Dziewczyna ze wszy- stkich sił próbuje poznać tożsamość męż- czyzny, jednak na jej drodze stają coraz to nowe przeszkody w tym nieprzyjazne zasa- dy prawne i społeczne, z którymi musi się zmierzyć. Film jest magicznie realistyczny, przywodzący na myśl „Proces” Kafki. Jury studenckie, w którego skład weszli: Agata Goraj, Dominika Rzepa oraz Woj- ciech Sitek, zdecydowało się przyznać na-

KULTURA: RELACJA Z FESTIWALU

grodę Yannowi Gonzalezowi za film „Spo- tkanie po północy”. Obraz ten, kontro- wersyjny i odważny w samym zamyśle, na pewno jest na swój sposób niezwykle intrygujący. Para kochanków razem z ich transgenderową pokojówką urządza orgię, na którą zaproszone zostają cztery postaci - symbole: Dziwka, Gwiazda, Ogier i Na- stolatek. Wbrew pierwszemu wrażeniu wcale nie chodzi o seksimprezę. W każ- dym razie nie tylko. Film można odbierać na dwa sposoby: dosłownie lub doszukując się w nim całego szeregu znaczeń. Miłość cielesna u Gonzaleza jest manifestacją ży- cia, przez co stanowi również swoiste zapomnienie o przemijalności. Jury nagro-dziło film za: „(…) wysmakowaną estetycz-nie i angażującą emocjonalnie wizję arty-styczną.” I jest to chyba idealne podsu-mowanie tego dzieła. Dodam jeszcze, że produkcja na pewno przypadnie do gustu miłośnikom Pedro Almodovara. "Jury (...) przyznało Grand Prix – statuetkę Czarnego Konia III MFF Ars Independent oraz nagrodę pieniężną w wysokości dziesięciu tysięcy złotych Kamalowi K.M. za film „I.D.”" Drugim ważnym wydarzeniem podczas MFF Ars Independent był Konkurs Czarny

KULTURA: RELACJA Z FESTIWALU

Koń Animacji, w którym wzięło udział trzydzieści jeden filmów. Jury przyznało trzecie miejsce francuskiemu filmowi „Matka” duetu Manach i Bienvenu. Za niecodzienne i nieobciążone negatywnymi emocjami ujęcie tak trudnego tematu jakim jest Holocaust, drugie miejsce zajął obraz „Nyosha” autorstwa Lirana Kapel i Yael Dekel z Izraela. Najwyższą nagrodę – Statuetkę Czarnego Konia Animacji oraz nagrodę w wysokości dwóch tysięcy zło- tych otrzymał film „Norman” autorstwa Robbe Verveake z Belgii. Obraz zachwycił jury dbałością o detale oraz uważną ob-serwacją otoczenia i wysoką jakością malarstwa. Jury przyznało też specjalne wyróżnienie dla filmu „Wokół jeziora” Noemie Marsily i Carla Roosensa z Belgi: „za odwagę, spontaniczność, eksperymen-towanie, dobry rytm wewnętrzny oraz zaskoczenie (…)”. "Statuetkę Czarnego Konia Animacji (...) otrzymał film „Norman” (...)" Z filmów pozakonkursowych które obejrza- łam, najbardziej rozczarowała mnie produ- kcja Liora Shamriza „Zwierciadła dla ksią-żąt”. Czytając opis spodziewałam się cze-goś więcej, zwłaszcza po odwołaniach do starożytnych gatunków, Biblii i mitologii. Nastawiłam się na skomplikowane, pełne znaczeń kino, a tymczasem zobaczyłam obraz będący mieszanką monotonnego ży-cia i abstrakcyjnych, surrealistycznych wstawek jak ze snu. Nic z tego nie wynio- słam, nie wszystko zrozumiałam. W każ- dym razie do mnie ten film nie przemówił. "Dawno nie spędziłam tyle czasu przed wielkim ekranem (...)" Dawno nie spędziłam tyle czasu przed wielkim ekranem, a już z wyczekiwaniem myślę o przyszłorocznym festiwalu. To było intensywne i pełne wrażeń dziewięć dni. Możliwość obejrzenia czegoś spoza repertuaru przeciętnego kina sieciowego, które oferuje duży wybór tylko jeśli chodzi o komedie i filmy sensacyjne, jest napraw-dę atrakcyjna. Dodając do tego twórcze i często naprawdę wnikliwe rozmowy z twórcami po seansach odbywających się w ramach Ars Independent… Naprawdę trudno nie myśleć o kolejnej edycji, zwłasz-cza, że to dopiero za rok. Justyna Książek Fot. 1: davidd (CC BY 2.0) Fot. 2: SPDP (CC BY 2.0) PO POŻARZE
To miał być niezwykły dzień – świętowanie urodzin syna, dużo prezentów, goście. Przemienił się jednak w koszmar zmieniający całą rzeczywistość, niekończące się śledztwo, chęć zemsty i zatrzymania winnego.
KULTURA: KSIĄŻKA

Rosamund Lupton powraca z nową po-wieścią „Potem”. Jej debiutancka książka „Siostra” podbiła serca czytelników na ca-łym świecie. Tym razem akcja rozpoczyna się przed londyńską szkołą podstawową, w której trwają zawody sportowe. Grace, matka ośmioletniego Adama i siedemnas-toletniej Jenny jest na boisku, by obserwo- wać rywalizację, a przy okazji świętować urodziny syna. Nagle zauważa dym wydo-bywający się ze szkoły. Z przerażeniem uświadamia sobie, że w budynku została jej nastoletnia córka, pracująca w czasie zawodów jako szkolna pielęgniarka. Co sił w nogach biegnie, by ją uratować. Budzi się w szpitalu. Jednak nie we własnym ciele. Znajduje się poza nim, jako duch, dusza, świadomość… Jej córka dołącza do niej i w ten sposób mogą się porozumieć. Obie są ciężko ranne. Jenny jest silnie poparzona i ma nikłe szanse na przeży-cie, a Grace doznała ciężkiego urazu głowy i może się już nie obudzić. Śledzą swoją rodzinę, słyszą co bliscy chcą im powie-dzieć, znają przebieg śledztwa badającego powody wybuchu pożaru. Dowiadują się, że szkoła została podpalona i celem mogła

KULTURA: KSIĄŻKA

być właśnie Jenny. Wcześniej jej grożono i wysyłano do niej obraźliwe listy. Muszą dowiedzieć się kto jest sprawcą, kto prag-nie śmierci nastolatki – chcą ukarać win-nego. "Nagle zauważa dym wydobywający się ze szkoły. Z przerażeniem uświadamia sobie, że w budynku została jej nastoletnia córka (...)" Grace jest kochającą matką, żoną sławne- go prezentera BBC, kobietą, która poświę- ca się dla rodziny. W powieści zwraca się do swojego męża. Opowiada mu świat, w którym znalazła się po wypadku, swoje życie poza ciałem. Chce mu wszystko wytłumaczyć, powiedzieć to, czego nie mógł wiedzieć. Jej matczyne uczucia nie pozwalają jej pozbyć się poczucia winy. Wie, że powinna coś zrobić dla swojej ciężko rannej córki, nawet jeżeli ma to być ostatnia rzecz w jej życiu. Jenny jest pewną siebie nastolatką, piękną, popular- ną, zadziorną i pełną optymizmu. Ma na- dzieję, że wypadek nie pozostawi na jej twarzy blizn. Nie wie, że jej szanse na przeżycie są bardzo małe. Rozmawia ze swoją matką, nie traci nadziei i czeka. Je- szcze nie dociera do niej to, że ma wroga. Człowieka, który pragnie jej śmierci. "To powieść napisana prostym językiem, którą czyta się bardzo szybko. Znajduje się w niej pełno zaskakujących momentów (...)" „Potem” to thiller psychologiczny. Popląta-ny, pełny tajemnic, nowych zagadek, elementów układanki, które z czasem układają się w całość. To powieść napisana prostym językiem, którą czyta się bardzo szybko. Znajduje się w niej pełno zaskakujących momentów, wzruszających chwil i emocji. Thriller nabiera ciekawszego charakteru przez przedstawienie historii z perspektywy ducha, choć początkowo może to drażnić, a nawet śmieszyć. Grace ma możliwość lepiej poznać swoją dorastającą córkę, dostrzec problemy, z jakimi zmaga się jej ukochany syn, zrozumieć zachowanie męża, czy zobaczyć inne oblicze swojej przyjaciółki, zaznaja-miając się z jej mrocznym światem, o któ-rym nie miała pojęcia. To ciekawa książka o miłości, dojrzewaniu, trudnych wyborach. Na chwilę każe nam się zatrzymać i po-myśleć. Jest warta polecenia wszystkim tym, którzy choć na moment chcą się oderwać od rzeczywistości. Mariola Lis Fot. 1: benwatts(CC BY 2.0)

KULTURA SUBIEKTYWNIE

Anathema - Universal (2013) Napisałem o tej płycie na moim profilu na Facebooku, napiszę też tutaj. Płyta ukazała się w chyba najlepszym okresie dla tej for-macji, po dziewięciu latach studyjnych wy-dawnictwach przyszedł czas na ukonoro-wanie dotychczasowego dorobku. Jednym ze sposobów, oczywiście najlepszym, oka-zały się nagrania live. I całe szczęście, że nie ze zbiorem "Greatest Hits czy The Best of...". Na album składa się dwanaście nagrań z trzech poprzednich płyt - moim zdaniem najlepszych w całym dorobku. Chłopaki pokazali spectrum swoich możliwości dając koncert w starorzymskim am-fiteatrze, gdzie akustyka pozwoliła na zachowanie naturalności. Takiej Anathemy chcemy podczas najbliższej trasy koncer-towej w naszym kraju. Franz Ferdinand - Right Thought, Right Words, Right Action (2013) Szkocka formacja została założona na początku tego tysiąclecia - zostali zaklasy-fikowani w ramy szeroko pojętej brytyj- skiej sceny alternatywnej (indie rock). Po czerech latach dostajemy nowy krążek z premierowym materiałem, na który skła- da się między innymi wcześniej opubliko- wany singiel "Love Illumination" - obrazu- jący, w którą stronę zmierza zespół. Pop-rzednie płyty były utrzymane w stylistyce brudnego, "harczącego" rocka, natomiast ten krążek zdecydowanie pokazuje nowe wcielenie wyspiarzy. Czy lepsze? Zdecydo-wanie tak, bo to świadczy o tym, że zespół rozwija się, szukając czegoś nowego - cze-kamy na więcej! Michał Fila



Wyobraź sobie, że polecasz ulubionego pisarza znajomym, a tu okazuje się, że nie jest on twórcą „swoich” dzieł. Zaskoczony? Właśnie tym zajmują się ghostwriterzy. Pisanie książek na zamówienie staje się coraz bardziej popularnym zawodem, w którym prawdziwy autor zgrywa przysłowiową „mysz pod miotłą”.
PODAJ TEMAT, NAPISZĘ CI KSIĄŻKĘ!
KULTURA

Zaczęło się od Szekspira… Kto z miłośników literatury choć raz nie słyszał, że np. słynne „Romeo i Julia” nie jest autorstwem Williama? Ile w tym praw-dy? Są teorie i teoryjki traktujące o tym, jakoby Szekspir płacił za dzieła, pod którymi ostatecznie się podpisywał. Krążą też plotki o ich kradzieży… Zostawmy zamierzchłe czasy i przyjrzyjmy się współczesnym, w których został opublikowany wywiad z Madeleine Morel – prawdopodobnie jedyną na świecie agentką literatury autorstwa wynajętych pisarzy. Co najczęściej? W wywiadzie dla www.word.com Morel wyznała, że najczęściej zamawianą jest szeroko pojęta literatura faktu, w skład której wchodzą wszelkiego rodzaju porad-niki, książki kucharskie, czy też wspomnie-nia. Co już nikogo nie dziwi, większość

KULTURA

napisać książkę na podany temat. Jeśli książka ma mieć osobisty ton, to pisarz spotyka się ze swoim klientem w celu wysłuchania jego opowieści, po kilku takich spotkaniach wraca z manuskryptem. Wy- nagrodzenia ghostwritera w Ameryce sza- cuje się na 40-70 tys. za jedną pozycję, z której 15% trafia do agencji pośred-niczącej. W Polsce trudno jest szacować zarobki autorów, ponieważ jest to rynek jeszcze raczkujący pod względem ilości osób. "(...) najczęściej zamawianą jest szeroko pojęta literatura faktu, w skład której wchodzą wszelkiego rodzaju poradniki, książki kucharskie, czy też wspomnienia." Więc kto pisze? Według Morel środowisko można podzielić na kilka kategorii. Zazwyczaj są to dzien-nikarze i autorzy piszący do czasopism, redaktorzy książek czy autorzy dobrych tytułów, które nie cieszyły się powo-dzeniem na rynku wydawniczym. Przypu-szcza się, że w Polsce grupa ta nie przek-racza jeszcze dziesięciu osób, być może dlatego, że ghostwriting jest nielegalny, ponieważ polskie prawo nie zezwala na odstępowanie praw autorskich innym.

KULTURA "Polski pisarz to wciąż parias, przynajmniej w porównaniu z zagranicznym rynkiem."

książek „celebryckich” została napisana przez tajemniczych autorów widmo. W Pol-sce rynek ten nie jest dobrze zbadany, ale z dostępnych danych wynika, że i u nas prym wiodą „autobiografie” znanych pos-taci, np. Adama Małysza, Danuty Wałęsy… Kto najczęściej? Chociaż nasz rynek książki różni się od tego amerykańskiego, żadnej wątpliwości nie ulega fakt, że najczęściej klientami są znani – głównie z tego, że są znani – ludzie. Machinę promocji napędza skandal, w którym rzekomy autor broni swojej treści uznając ghostwritera za redaktora. Absur-dalna sytuacja miała miejsca za oceanem, kiedy to pisarka Julia Moskin zdradziła w wywiadzie prawdziwe nazwisko autorki książki kucharskiej „Córeczka Tatusia”. Znana aktorka Gwyneth Paltrow, której nazwisko widniało na książce, zaprzeczyła wszystkim doniesieniom tłumacząc, że podczas pisania, jedynie „ktoś” jej po-magał. Paluszek i główka to medialna wymówka? Ale jak to działa? Schemat pracy jest taki sam, niezależnie od kraju, rynku książki, czy też samej tematyki. Różni się jedynie wynagrodzenie. Polski pisarz to wciąż parias, przynajmniej w porównaniu z zagranicznym rynkiem. Osoba zainteresowana „wynajęciem” pi-sarza zgłasza się do pośrednika, najczęściej współpracującego stale z kilkunastoma au-torami tak jak w przypadku Morel. Ta z kolei proponuje kilku pisarzy ze swojej „oferty”, którzy są w stanie z miejsca

KULTURA

Jednym z polskich ghostwriterów jest specjalizujący się w „autobiografiach” Jerzy Andrzejczak, który został zdemaskowany przez innego autora widmo. Jak sam twierdzi, popularność nie sprzyja temu zawodowi, bowiem odkąd jego nazwisko zostało upublicznione trafia do niego coraz mniej zleceń. Pierwsza zasada tej branży to pełna anonimowość. W końcu kto ma szacunek do autora, którego bestseller okazał się dziełem kogoś innego? "Zazwyczaj są to dziennikarze i autorzy piszący do czasopism, redaktorzy (...)" Morał tej historii… Na koniec nie pozostaje nic innego jak zgodzić się ze znawcą tematu Madeleine Morel, że współczesny rynek książki coraz częściej zaczyna przypominać Hollywood i telewizję. Z piedestału spadła treść, a wskoczyła nań forma. Nie kupujemy ksi-ążek, a nazwiska, nie zdając sobie sprawy, że być może nasz ulubiony pisarz jest gra-fomanem korzystającym z usług wynaję-tego autora. Ilona Chylińska Fot. 1: Denise Krebs (CC BY 2.0) Fot. 2: cogdogblog (CC BY 2.0) Fot. 3: Vinni123 (CC BY 2.0) Fot. 4:gudmd.haralds (CC BY 2.0) MUZYCZNE PODSUMOWANIE MIESIĄCA
Wrzesień – dla jednych jest powrotem do rzeczywistości jaką jest szkoła, a dla innych kolejnym miesiącem błogich wakacji. Jednak w świecie muzyki naprawdę się działo!
KULTURA

Burn Selector Festival Piąta edycja imprezy po raz pierwszy odbywała się w Warszawie, na terenie Toru Wyścigów Konnych tysięcy festiwalowiczów Głównymi gwiazdami byli m.in.: Archive, James Blake, The Knife, Jesse Ware, M.I.A. Festiwal rozpoczął występ XXANAXX, któ-rzy podobnie jak goszczący na scenie go-dzinę później UL/KR, godnie reprezentowali nasz kraj. Archive zgromadzili jak zwykle ogromny tłum fanów, obiecując szybki po-wrót. Jak zdradzili w wywiadzie dla Selector TV  nowy album jest już gotowy, a kolejny w trakcie nagrań. Widownia Selectora była świadkami idealnie zaplano-wanego spektaklu, tym razem inspiro-wanego kulturą hinduizmu. Reżyserką, a także scenografką była sama M.I.A. Warszawski występ artystki . był jednym z dwóch jej koncertów tego sezonu w Eu-ropie, a czterech na świecie. Każdego dnia po koncertach, część festiwalowiczów kontynuowała zabawę na Burn Selector Afterparties w klubie 1500m2 do wynaję- cia. "Piąta edycja imprezy po raz pierwszy odbywała się w Warszawie (...)" *** Muzyka Pop Birdy. „Fire Within” to drugi album brytyjskiej wokalistki o belgijskich korze-niach. W przeciwieństwie do debiutu, na którym główną rolę grały covery, płyta zawiera jedynie autorskie kompozycje. W pracach nad nią pomagali m.in.: Ryan Tedder (OneRepublic), Dan Wilson (Adele), Rich Costey (Muse, Arctic Monkeys, Sigur Rós), Ben Lovett (Mumford & Sons), Tim Commerford (Rage Against The Machine) i Omar Hakim (Sting, Miles Davis, David

KULTURA

Bowie, Mariah Carey). Janelle Monáe. „The Electric Lady” jest drugą płytą amerykańskiej wokalistki. Materiał stanowi mieszankę neosoulu, R&B, hip hopu, elektronicznego popu z elemen-tami rocka i funku. Gościnnie na płycie po-jawili się m.in. Prince, Erykah Badu, cenio-na kontrabasistka jazzowa Esperanza Spalding czy Solange Knowles. Katie Melua. Premiera szóstej stu-dyjnej płyty wokalistki zbiegła się z datą jej 29 urodzin. Tytuł albumu („Ketevan”) na-wiązuje do gruzińskiego imienia artystki. Wydawnictwo promował singel „I Will Be There” autorstwa Mike'a Batta, wielo-letniego współpracownika Katie. Po raz pierwszy artystka wykonała ten utwór na gali w londyńskim Pałacu Buckingham, podczas obchodów 60. rocznicy koronacji królowej Elżbiety II. Sting. „The Last Ship” będzie pier-wszym albumem z całkiem premierowym materiałem Stinga od czasu „Sacred Love” z 2003 roku. „The Last Ship” powstał w oparciu o musical pod tym samym tytu-łem, nad którym muzyk pracował przez ostatnie 3 lata. Premierę przedstawienia zapowiedziano na rok 2014. Ellie Goulding. Wydany w 2012 roku, drugi album brytyjskiej wokalistki Ellie Goulding, „Halcyon” doczekał się reedycji. Poszerzone o kilka nowych utworów wy- dawnictwo nosi tytuł „Halcyon Days”. Zapowiadający płytę singel „Burn” trafił na pierwsze miejsce brytyjskiej listy prze-bojów. Natalia Kills. „Trouble” jest drugim albumem brytyjskiej wokalistki, który na-grywano w studiach w Nowym Jorku i Los Angeles. Powstał dzięki wytwórniom will.i.ama Music Group i Cherrytree Records. Produkcją zajęli się Jeff Bhasker (Kanye West, JayZ) oraz Emile Haynie (Lana Del Rey, Eminem). Na pierwszy singiel wybrano utwór „Problem”. "„The Last Ship” będzie pierwszym albumem z całkiem premierowym materiałem Stinga (...)" *** Muzyka alternatywna Placebo. „Za każdym razem, gdy ro-biliśmy płytę, była ona bardziej krzykliwa od poprzednich. Tym razem stworzyliśmy album bardziej zróżnicowany pod wzglę-dem instrumentacji. Jesteśmy bardziej schizofreniczni, docieramy do różnych pól dźwiękowych, podejmujemy więcej ryzyka"  zapowiadał lider Placebo Brian Molko. „Loud Like Love” to już siódmy album studyjny brytyjskiej grupy. MGMT. „MGMT” „to kolejna próba po-szerzenia granic muzyki pop” -  zapowiadał

KULTURA

amerykański zespół swój trzeci album. Na pierwszy singel wybrano kompozycję „Your Life is A Lie”. Nad całością projektu czuwał Alejandro Crawford, odpowiedzialny za oprawę wizualną koncertów MGMT. Arctic Monkeys. „AM” to piąty studyjny album zespołu. Produkcją płyty zajęli się Ross Orton i James Ford. Gościn-nie pojawili się Josh Homme, Bill Ryder - Jones i Pete Thomas. Na single wybrano utwory „R U Mine?”, „Do I Wanna Know?” i „Why'd You Only Call Me When You're High?”. Nagrania odbywały się od sierpnia 2012 r. do czerwca 2013 r. w Los Angeles. Nine Inch Nails. „Mówiąc zupełnie szczerze, jest świetny” - chwalił album lider Nine Inch Nails, Trent Reznor. „Hesitation Marks” to ósme studyjne wydawnictwo zespołu z Cleveland. Za produkcję odpowiadają Atticus Ross i Alan Moulder. Gościnnie wystąpili: Lindsey Buckingham (Fleetwood Mac), Adrian Belew (King Crimson) oraz Pino Palladino (The Who, D'Angelo). "„Mówiąc zupełnie szczerze, jest świetny” - chwalił album lider Nine Inch Nails (...)" *** Muzyka Metalowa Ashes Of Ares. „Ashes Of Ares” to debiutancki album amerykańskiej for-macji Ashes Of Ares, założonej przez do-brze znane postacie tamtejszej sceny me-talowej. W składzie Ashes Of Ares figurują bowiem Matt Barlow, były wokalista Iced

KULTURA

Percival Schuttenbach. Czołowi prze-dstawiciele polskiego folk metalu i piewcy słowiańskiej przeszłości uraczyli fanów ko-lejnym albumem. Tym razem dotyczy on historii Słowian Połabskich. Na płycie gościnnie pojawiła się m.in. Masha „Scream” Archipova z rosyjskiej Arkony oraz Kamil Rogiński (m.in. R.U.T.A., Orkie-stra Rivendell). Nieprzypadkowo premiera albumu odbyła się w okolicach jesiennej równonocy. "„Ashes Of Ares” to debiutancki album amerykańskiej formacji Ashes Of Ares (...)" *** Muzyka Rockowa Kings of Leon. „Mechanical Bull” to szósty studyjny album amerykańskiej formacji. Nad stroną produkcji czuwał Angelo Petraglia. Do promocji wybrano: „Supersoaker” i „Wait For Me”. Wersja deluxe poszerzona została o dwa utwory: „Work On Me” i „Last Mile Home”. Dream Theater. „Dream Theater” To już dwunasty album ikony progresy-wnego metalu. Materiał został zarejes-trowany w Cove City Sound Studios w Nowym Jorku. Nad produkcją czuwał sam John Petrucci, gitarzysta i lider zespo-łu. Autorem okładki jest Hugh Syme, kana-dyjski grafik, zdobywca nagrody Juno.

KULTURA "Były wokalista Oasis oferuje swojej żonie Nicole Appletone kwotę 12 milionów euro za szybki i bezbolesny rozwód."

*** Newsy Editors. Po występie na gdyńskim Open'er Festival w lipcu tego roku, Editors ponownie odwiedzą Polskę. Koncerty odbę-dą się 3 października w Poznaniu, a później 28 października w Warszawie i 29 paździer-nika w Krakowie. Liam Gallagher. Były wokalista Oasis oferuje swojej żonie Nicole Appletone kwo-tę 12 milionów euro za szybki i bezbolesny rozwód. Pytanie czy Nicole zgodzi się na tę sumę... Pet Shop Boys. 30 września opublikowali teledysk do „Thursday” (gościnnie wystę-puje z nimi Example). Utwór pochodzi z płyty „Electric”. "14 września w Rybniku wystąpił jeden z najwybitniejszych piosenkarzy." Rod Stewart. 14 września w Rybniku wystąpił jeden z najwybitniejszych piosen- karzy. Znakomita forma, nowe, brzmiące bardzo świeżo utwory oraz doskonale znane już hity świadczyły, iż mimo swo-jego wieku Rod dalej pozostaje na czele. Widowisko obejrzało ok. 15 tys. fanów. Wojciech Żywolt



Statystyki nie pozostawiają złudzeń – ze sprawnością fizyczną młodzieży jest coraz gorzej. Lawina zwolnień z WF–u, opuszczone podwórka i boiska oraz coraz większy odsetek otyłych dzieci. Czy ze sprawnością młodego pokolenia jest aż tak źle?
CO Z TYM SPORTEM?
SPOŁECZEŃSTWO

Od początku lat 90. można zauważyć sys-tematyczne obniżanie się wyników niemal we wszystkich próbach Międzynarodowego Testu Sprawności Fizycznej dla młodzieży. W badaniach kondycji stwierdzono, że aż 65% uczniów nie osiąga zalecanego po-ziomu aktywności fizycznej, a co więcej zmniejsza się on wraz z wiekiem. Jak alar- mują naukowcy z uniwersytetu w Essex, współcześni 10-latkowie wykonują o 30% mniej przysiadów niż ich rówieśnicy 10 lat wcześniej. Jesteśmy coraz mniej wyspo-rtowani. Są jednak osoby, które wyłamują się ze schematu i pokazują, że można ina-czej. "(...) stwierdzono, że aż 65% uczniów nie osiąga zalecanego poziomu aktywności fizycznej (...)"

SPOŁECZEŃSTWO "Dla świętego spokoju poszłam na jeden trening… i tak zostałam, dzisiaj jestem bramkarzem w SKKH »Atomówki« GKS Tychy."

"(...) niechęć do sportu kształtuje się w najmłodszych latach (...)" Jedną z takich osób jest Kasia Fijoł, która od kilku lat trenuje hokej. „Już od dziecka uwielbiałam ruch – mówi - nigdy nie umia-łam usiedzieć na miejscu.” Dlaczego wyb-rała właśnie hokej? – „Na początku chcia-łam grać w piłkę ręczną, ale najbliższa dobra drużyna jest w Jaworznie. Ze wzglę-du na odległość to nie miałoby sensu, więc zrezygnowałam z tego pomysłu. Wtedy moja mama usłyszała o tym, że  »Atomó-wki« ogłaszają nabór i pół roku namawiała mnie, żebym do nich dołączyła. Dla świę– tego spokoju poszłam na jeden trening… i tak zostałam, dzisiaj jestem bramkarzem w SKKH »Atomówki« GKS Tychy.” Jak sa-ma przyznaje, czasem jest trudno – wstaje rano, idzie do szkoły, spotyka się ze zna-jomymi, ma trening i wraca dopiero wie-czorem, a do tego jest przewodniczącą klasy. „Mimo wszystko nie wyobrażam so-bie życia bez sportu” - mówi. W jej klasie sport uprawiają tylko dwie czy trzy osoby – „to przeciętny wynik, ale dwadzieścia lat temu trenowałoby ze dwadzieścia”– dorzu-ca Kasia. Piotrek, fan piłki nożnej, uważa, że niechęć do sportu kształtuje się w najmłodszych la- tach -  już od przedszkola dzieci mają do- stęp do telefonów, tabletów czy kompu-tera, więc sport wydaje się im mniej at–

SPOŁECZEŃSTWO

rakcyjny. Co prawda jest wiele akcji, które mają przyciągnąć i zachęcić młodzież do uprawiania sportu, ale nikomu nie chce się wysilać, więc sport odgrywa coraz mniejszą rolę w naszym życiu. W później-szych latach w szkołach organizowane są różne imprezy promujące wysiłek fizy-czny. „Prawda jest taka – mówi – że inte-resują się tym osoby aktywne fizycznie, a te, które nie uprawiają żadnego sportu są tym mało zainteresowane, tak czy siak tylko wysportowani wezmą w tym udział. Mimo wszystko takie inicjatywy są potrzeb-ne, jest o nich głośno, a nóż ktoś przypad-kiem skręci na boisko i się tym zaintere-suje” – kończy. Piotrek trenował grę w piłkę nożną do końca gimnazjum - zrezy-gnował, gdyż miał coraz mniej czasu, z drużyny odchodziło coraz więcej jego ko-legów, a i warunki w klubie nie były naj– kawsze. „Świat piłkarski jest w pewnym sensie oderwaniem się od codzieności – mówi. - Trochę tak jak inni zajmują się światem gier komputerowych, tak ja fut-bolu”. "(...) na popularność dyscypliny wpływają sukcesy naszych sportowców (...)" „Z moich obserwacji wynika, że sport jest bardzo popularny wśród młodzieży” - mówi optymistycznie Agnieszka Sierotnik „Jeżeli nie trenujemy, kibicujemy. Nie ma się co oszukiwać,co doskonale było widać na przykładzie skoków narciarskich czy tenisa, choć piłki nożnej ta zasada nie obowiązuje.

SPOŁECZEŃSTWO

Dla mnie sport to przede wszystkim pokonywanie własnych słabości i barier, ale nie tylko. Dzięki dziennikarstwu sporto-wemu, mogę spełniać swoje marzenia, poznawać świetnych ludzi, ale także zwie-dzać najpiękniejsze miejsca na świecie”. Agnieszka będzie wolontariuszem podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi – „zawsze chciałam zobaczyć Rosję i być na Igrzyskach Olimpijskich – zdradza – a wo-lontariatem zajmuję się od zawsze, bo wychowałam się na »Wyspie« (Towarzy-stwie Ochrony Praw i Godności Dziecka »Wyspa«). Wolontariat w Soczi dał mi możliwość sprawdzenia samej siebie, ale i sprawienie, że rodzice będą ze mnie dumni, a podopieczni »Wyspy« zobaczą, że czasem wystarczy marzyć i wykorzy-stywać każdą okazję do ich spełnienia”. Ludzi takich jak Kasia, Piotrek czy Agnie-szka jest jednak niewielu. W poprzednim numerze Outro Klaudia Maciejewska pisała o kampanii „Stop zwolnieniom z WF–u”. Czy dzięki tej akcji uda się przekonać młodych ludzi do uprawiania sportu? Agnieszka Kracla Fot. 1,2,3,4: Sabina Szweda NA TROPIE
STUDENCKIEGO ZDROWIA
SPOŁECZEŃSTWO

Właśnie rozpoczął się październik – miesiąc będący bodźcem do zmiany nawyków żywieniowych u niemalże wszystkich żaków. Zdrową i bogatą w witaminy zupę zastąpimy szybką chińską, a pożywne drugie danie – kanapką lub słonymi przekąskami. Wielu studentów wie jak dbać o swo-je zdrowie, jednak w ferworze nauki, pracy i życia towarzyskiego o zdro-wych nawykach łatwo zapomnieć. Studenci nie zawsze zdają sobie spra-wę z tego, jak kaloryczne jedzenie spożywane w pośpiechu odbije się na ich zdrowiu w przyszłości. Zaglądamy w talerz Co jedzą studenci? Łatwo się domyśleć – żacy nie stawiają na jakość, a na ilość. Żyjemy w czasach, gdzie bary szybkiej ob-sługi, restauracje typu McDonald’s i budki z fast food’ami spotkać można na każdej ulicy większego miasta, a mimo tego firm o podobnej działalności wciąż przybywa. Na wartości traci dobre i zdrowsze jedzenie w restauracjach. Dlaczego tak się dzieje? Temat studenckich posiłków przybliża Mar-tyna, warszawska studentka: „Jem to, co lubię. Nie powiedziane jest, że nie staram się odżywiać zdrowo, ale prawdę mówiąc, trudno oprzeć się wygodzie istnienia KFC. Podchodzę, zamawiam, i od razu mogę zjeść. To właśnie jest zaletą fast food’ów – szybka obsługa, która idzie w parze z pysz-nym jedzeniem w przystępnej cenie”. Op-rócz gotowych przekąsek na studenckich stołach królują pasztety, konserwy, bułki, zupki instant, kurczaki z rożna i wiele in-nych. Słowem, żacy pod kątem kulinariów idą na skróty, nie podejmują jakichkolwiek działań dążących do zmienienia ich nawy-ków na zdrowsze. Fundowaną sobie bombę kaloryczną popijają słodkimi napojami, a cytowana wcześniej studentka dodaje ironicznie: „McDonald’s powstał dla stu-dentów takich jak my. Dla ludzi żyjących w pośpiechu, godzących pracę z nauką bary szybkiej obsługi to niebo na ziemi, tym bardziej, że można tam zjeść tanio”. Cena gra dla studentów ważną, o ile nie najważniejszą rolę. "(...) blisko połowa wrocławskich żaków jest zagrożona miażdżycą."

SPOŁECZEŃSTWO

Nieregularność posiłków, brak spożywania śniadań - wszystkie te czynniki prowadzą do jednego, mianowicie nadwagi, która przerodzić się może w poważniejsze cho-roby. Co ze sportem? O to, czy żacy przykładają wagę do swojej aktywności fizycznej, można się spierać. W Internecie istnieje przecież mnóstwo stron, mówiących nam o studentach łączą-cych sport z nauką. To nie znaczy, że nie istnieją wygodni żacy, którzy na wykład wolą pojechać tramwajem, niżeli dla włas-nego zdrowia odbyć spacer w kierunku uczelni. Naukowcy zachęcają młodych ludzi do uprawiania sportu. Gubiąc dodatkowe kilogramy nabyte podczas chaotycznego spożywania posiłków, można przy okazji zwiększyć swój poziom endorfin we krwi (tzw. hormonów szczęścia). Sen to podstawa Ten slogan nie sprawdza się w przypadku studentów, którzy często zarywają noce. W połączeniu z nieregularnymi porami snu może to doprowadzić do kolejnej męczącej młodych ludzi choroby. Bezsenność jest przyjacielem cukrzycy, jedna nieprzespana bądź zarwana noc sprzyja słabszemu re-agowaniu na insulinę. Osiem godzin snu to wymóg stawiany przez naukowców, którzy udowodnili, że spanie trwające krócej niż jedna trzecia doby powoduje tycie. Studenci na poziomie sześćdziesięciolatków! Nadwaga, otyłość, sen i papierosy… Jed-nym słowem – nieprawidłowy tryb życia u młodych ludzi może spowodować choro–

SPOŁECZEŃSTWO

by, takie jak: cukrzyca typu II, nadciś-nienie, miażdżyca, astma, bezdech senny, zwyrodnienia kręgosłupa i wiele innych. Serwis gazeta.pl analizując wyniki badań przeprowadzonych przez biobank Wrocław-skiego Centrum Badań EIT Plus donosi, że blisko połowa wrocławskich żaków jest zagrożona miażdżycą. Diagnosta laborato-ryjny, dr Łukasz Kozera mówi o studen-tach: „W tej grupie wiekowej zagrożenie miażdżycą jest takie samo jak wśród sześćdziesięciolatków. Nie ma żadnej róż-nicy”. Co oznacza zagrożenie miażdżycą już w dwudziestym roku życia? W wieku czter-dziestu lat dobrze rozwinięta blaszka miaż-dżycowa może zablokować przepływ krwi do serca. "Osiem godzin snu to wymóg stawiany przez naukowców (...)" Obecnie co czwarty mężczyzna i co piąta kobieta ma zbyt wysoki wskaźnik BMI. Jak sytuacja wyglądać będzie za kilka lat? Stan zdrowia studentów zależeć będzie jedynie od nich i ich stosunku do własnego zdrowia. Warto wziąć się do pracy nad sobą, by przypuszczenia diagnosty nigdy się nie sprawdziły. Agnieszka Gryglicka Fot. 1: RelaxingMusic (CC BYSA 2.0) Fot. 2: ernstl (CC BYSA 2.0) Słowo „cukier” kojarzy nam się z białymi kryształkami w cukierniczce używanymi do słodzenia herbaty. Jest to tylko jeden z wielu rodzajów cukrów – dwucukier sacharoza. Cukry to inaczej sacharydy lub węglowodany. Ta druga nazwa pochodzi od ich budowy – mają w cząsteczce atomy węgla oraz wodoru i tlenu w stosunku 2 1, tak jak w cząsteczce wody. Dzielą na mono, oligo- i polisacharydy.
LA DOLCE VITA
NAUKA

Cukry proste Cukry proste dzielą się m.in. na pentozy i heksozy. Do tych pierwszych należy deo- ksyryboza, która jest składnikiem kwasu deoksyrybonukleinowego (DNA), a także ryboza – składnik RNA, jak i nośników energii, np. ATP. Heksozy to przede wszy- stkim glukoza, fruktoza i galaktoza zawie- rające sześć atomów węgla w cząsteczce. Monosacharydy mają kilka grup hydroksy-lowych i jedną ketonową (ketozy) lub aldehydową (aldozy). Mają słodki smak i są chemicznie obojętne. Glukoza o wzorze sumarycznym C6H12O6, występuje głównie w miodzie. Bierze udział w oddychaniu komórkowym - procesie ut-leniania cukru, w efekcie którego powstaje dwutlenek węgla, woda i energia w postaci ATP. Ogólny przebieg: C6H12O6 + 6 O2 -> 6 CO2 + 6 H2O O + energia w ATP. Fruktoza to najsłodszy naturalnie wystę-pujący cukier. Podobnie jak glukoza, znaj-duje się w owocach i miodzie. Zagęszczony

NAUKA

roztwór wyżej opisanych cukrów (syrop glukozowofruktozowy) stosuje się do sło-dzenia, np. napojów bezalkoholowych, al- koholowych i lodów. Często znajduje się w składzie soków marki Tymbark. "Glukoza (...) występuje głównie w miodzie. " Oligosacharydy Związki te powstają z połączenia od dwóch do pięciu cząsteczek cukrów prostych wią-zaniem glikozydowym. Sacharoza powsta-je z glukozy i fruktozy. Występuje w bura-kach cukrowych i trzcinie cukrowej. U roś-lin pełni funkcję transportową, ale może też stanowić materiał zapasowy. Laktoza (znajdująca się w mleku) i maltoza (pyłki kwiatów, ziarna zbóż) pełnią funkcje odży-wcze i powstają odpowiednio z połączenia glukozy z galaktozą i glukozy z glukozą. Polisacharydy Są to cukry zbudowane z dużej liczby mo-nosacharydów. Nie rozpuszczają się w wo-dzie, więc pełnią funkcje zapasowe lub budulcowe. Skrobia składa się z amylozy i amylopektyny. Łańcuch tej pierwszej jest spiralnie zwinięty z powodu mostków tle-nowych zwróconych w jedną stronę. Z ko-lei amylopektyna ma liczne odgałęzienia. Rozgałęziony łańcuch ma również glikogen, zawierający od 500 do 50 tysięcy reszt glu- kozowych. Pod wpływem insuliny (hor-monu obniżającego poziom cukru we krwi) glukoza przekształca się właśnie w gliko-gen. Działanie przeciwne ma glukagon, który podwyższa poziom cukru. Innym polisacharydem jest celuloza budująca ściany komórek roślinnych. Podobnie chi-tyna - ściany komórkowe grzybów i pance-rzyki owadów. Występującą w ziemniakach skrobię można łatwo wykryć za pomocą jodyny, która zmienia kolor z żółto-brązowego na ciemnofioletowy. Jodynę podawano bezpłatnie polskim obywate-lom po wybuchu w Czarnobylu w 1986 roku. Miała zapobiegać wchłanianiu ra-dioaktywnego jodu przez hormony tar-czycowe. "Sacharoza (...) Występuje w burakach cukrowych i trzcinie cukrowej." Główną funkcją cukrów jest energetyczna, ale mogą pełnić też funkcje budulcowe (ce-luloza), zapasowego materiału energety-cznego (glikogen) czy odżywcze (laktoza, maltoza). Duża ilość węglowodanów może prowadzić do otyłości, dlatego powstają różne diety mające pomóc ograniczyć spo-życie tych substancji. Jednak należy pamię-tać, że cukry tak jak wszystkie inne skła-dniki są potrzebne do prawidłowego fun-kcjonowania organizmu i z żadną dietą nie należy przesadzać. Agnieszka Nowak Fot. 1: Phantom (CC BY 3.0) Od lat wiadomo, że UEFA surowo karze za wszelkie zachowania kibiców niezgodne z przepisami i zasadami dobrego smaku – odpalanie rac czy rasistowskie okrzyki to tylko niektóre z takich działań piłkarskich antyfanów. W ostatnich tygodniach ofiarą ostrych sankcji UEFA padła Legia Warszawa. Nasuwa się jednak pytanie, czy aby polska drużyna nie została potraktowana zbyt surowo?
RÓWNI I RÓWNIEJSI
SPORT

Ostatnie dwa mecze Legii w europejskich pucharach, rozgrywane na stadionie Pepsi Arena przy Łazienkowskiej, z powodu kon-trowersyjnych decyzji UEFA nie mogły zgromadzić kompletu publiczności. W boju decydującym o awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów „Wojskowi” musieli grać przy zamkniętej trybunie dla najbardziej zago-rzałych fanatyków – Żylecie. Choć kibice stacjonujący zwykle na trybunie północnej rozproszyli się po całym stadionie i nadal nieśli doping, to decyzja UEFA była mocno kontrowersyjna i spotkała się z ogromną krytyką środowisk kibicowskich. Teore-tycznie powodem zamknięcia Żylety miało być wywieszenie flag nawiązujących do faszyzmu– na jednej z nich litera „S” stylizowana była na znak faszystowski (kształtem przypominała litery znane z symbolu SS). Na innej UEFA doszukała się rasistowskich nawiązań, jednakże hasło „White Legion” odwołuje się do klubowych barw drużyny z Łazienkowskiej, a nie do

SPORT

koloru skóry. Niemniej jednak Żyleta zos-tała zamknięta, a wściekli kibice Legii na mecz eliminacji Ligi Mistrzów ze Steauą Bu-kareszt przygotowali oprawę „I love UEFA”. Od tamtej pory można było spodziewać się kolejnych reakcji, czy to ze względu na „racowisko”, jakie miało miejsce później podczas tego spotkania, czy na samą kpinę z organizacji. I tak właśnie się stało. Kolejny pucharowy mecz przy Łazienkow-skiej odbył się bez udziału publiczności, UEFA bowiem zadecydowała o zamknięciu Pepsi Areny na spotkanie z Apollonem Limassol. Co ciekawe, jako powód podano te same kwestie, co w przypadku wcześ-niejszego zamknięcia Żylety. Czy UEFA się gubi, czy szuka po prostu pretekstu do nierównej walki z polskimi kibicami – tego zapewne nigdy się nie dowiemy. "Choć kibice podczas tego spotkania stworzyli niezapomnianą atmosferę, to ponownie nie przypadło to do gustu Michelowi Platiniemu." Nie powinno się szukać spisków tam, gdzie ich nie ma, ale w sytuacji, w jakiej znalazła się obecnie Legia Warszawa, trudno mówić o logicznych i przemyślanych decyzjach UEFA. Owszem, polscy kibice – szczególnie ci warszawscy – są dość niepokorni, lubią pokazywać, że to oni mają rację, ale nie da się ukryć, że tym razem mogli poczuć się skrzywdzeni. Flagi, które rzekomo były po-wodem pierwszego zamknięcia Żylety, wi-szą na stadionie przy Łazienkowskiej od kil-kunastu lat. W tym czasie „Wojskowi” wie-lokrotnie walczyli w eliminacjach do euro-pejskich pucharów, a kilkukrotnie nawet rozgrywali mecze w LE. W żadnym z wyżej wymienionych przypadków nikt nie zgłaszał zastrzeżeń do tematyki czy wyglądu napi-sów na którejkolwiek z flag. Jeśli jednak miało to miejsce, to konkretne płótno było natychmiast ze stadionu usuwane, by nie narażać klubu na konsekwencje. Jak naka-zuje UEFA, przed każdym spotkaniem i w jego trakcie specjalny delegat sprawdza warunki, w jakich rozgrywany jest mecz, a następnie sporządza raport. Według de-legatów obecnych na stadionie w trakcie meczów z Molde czy New Saints (wcześ-niejsze fazy eliminacji do Champions Lea-gue) żadnych uchybień nie było – sporzą-dzający raport wysłannicy nie mieli też nic przeciwko flagom, które na Pepsi Arenie wisiały. Mimo to decyzją UEFA Żyletę na mecz ze Steauą zamknięto. Choć kibice podczas tego spotkania stworzyli nieza-pomnianą atmosferę, to ponownie nie przypadło to do gustu Michelowi Platinie-mu. Race, rzucanie przedmiotami w zawo-dników, ponowne pojawienie się faszysto-wskich i rasistowskich symboli czy fatalna organizacja spotkania przez klub – tym rzekomo kierowała się UEFA przy podejmo-waniu tej decyzji.

SPORT

Co interesujące, stowarzyszenie kibiców Legii zdjęło z barierek stadionu kontrower-syjne flagi, by nie narażać klubu na kolej-ne straty i sankcje. Mimo to UEFA doszu-kała się następnych przewinień na polu rasistowskim i faszystowskim. W kwestii rzucania przedmiotami trwało to tylko kilka chwil, gdyż gniazdowy – prowadzący do-ping – natychmiast zakazał tego niepokor-nym kibicom. „Niebezpieczne” przedmioty, jakimi rzucano, to między innymi papiero-we kubeczki (ostrych i twardych narzędzi na stadion wnosić nie wolno). Co więcej, w uzasadnieniu kary dla warszawskiej Legii jako powód zamknięcia Pepsi Areny UEFA wymieniła nie tylko zachowanie kibiców na meczu ze Steauą, ale także na wcześniej-szych – z Molde i New Saints. Klub został więc ukarany ponownie za to, za co karę dostał już wcześniej. W tych okolicznoś– ciach trudno mówić o sprawiedliwym i lo-gicznym postępowaniu organizacji, szcze-gólnie, gdy obserwuje się to, co dzieje się na europejskich boiskach. Nie musimy szu-kać daleko – w pierwszym meczu III rundy eliminacji do Champions League Legia grała w Bukareszcie z wyżej wspomnianą Steauą. Ilekroć do rzutu wolnego/rożnego podchodził Dominik Furman lub inny ze stołecznych piłkarzy, w jego kierunku sypał się grad kamieni czy zapalniczek. Sędzia jednak nie reagował i nakazywał grać dalej. Podobny brak reakcji miał miejsce po meczu, tym razem ze strony UEFA. Obec-ność rac podczas spotkań piłkarskich to problem spotykany nie tylko na polskich stadionach. Choć to zakazane, to sam pre-zes PZPN, Zbigniew Boniek, śmieje się z tego przepisu sugerując, że race nie są niebezpieczne, a odpowiednio używane

SPORT

dodają wiele kolorytu na trybunach. In-nego zdania jest Michel Platini, który su-rowo karze Legię między innymi właśnie za używanie rac. Zapytajmy jednak, czy try-buny na Allianz Arena w Monachium lub Signal Iduna Park w Dortmundzie są z tego powodu zamykane? Jak można się do-myślić – nie, mimo iż kibice tamtejszych drużyn regularnie organizują tzw. „raco-wiska” w sektorach zajmowanych przez najbardziej zagorzałych fanów. "Mimo to UEFA doszukała się następnych przewinień na polu rasistowskim i faszystowskim." Choć nie ma to zapewne większego wpływu na wszelkie decyzje UEFA, to napiętą i tak atmosferę dodatkowo pod-sycają polskie media, szczególnie „Gazeta Wyborcza”. Gdy na którymś z polskich obiektów odpalona zostanie choćby jedna raca, dziennikarzom wyżej wymienionego dziennika brakuje słów, by opisać jak wielkimi chuliganami są polscy kibole (bo już nie kibice) i jak bardzo narażają na niebezpieczeństwo wszystkich wkoło. Gdy jednak fani Marsylli odpalają kilkadziesiąt rac na stadionie Borussii w meczu Ligi Mistrzów, wówczas nikt nie mówi o chuli-gaństwie, ale o „pięknym rozświetleniu sta-dionu”. Taka działalność polskich mediów z pewnością nie pomaga polskim klubom w kreowaniu pozytywnego wizerunku, a w sytuacji, gdy w europejskich pucha-rach mamy „rodzynka”, czyli tylko jedną drużynę, warto byłoby ją wspierać. "(...) sam prezes PZPN, Zbigniew Boniek, śmieje się z tego przepisu sugerując, że race nie są niebezpieczne (...)" Wydaje się obecnie, że w przypadku czy to kibiców Legii, czy ogólnie polskich fanów piłki nożnej, wszelkie stadionowe wybryki to już wręcz recydywa, a zachowanie pub-liczności musi być za każdym razem karane coraz ostrzej. Nie można oczekiwać, że kluby z Polski będą traktowane przez UEFA na równi z europejskimi gigantami (choć oczywiście powinny). Ale warto, a nawet trzeba żądać sprawiedliwości i logiki w decyzjach, których konsekwencje są dla polskich drużyn tak surowe. Jeśli bowiem w tej materii nic nie ulegnie zmianie, to już wkrótce kibice mogą zostać ze stadionu usunięci z powodu próby choćby minimal-nego dopingu dla swojej drużyny. Maciek Wdowiarski Fot. 1: WBUR (CC BYSA 2.0)

OKIEM WIDGETA