Musisz zainstalować flash player pobierz instalator














SPIS TREŚCI

wokół kultury strona 6 afryka dla ciekawych świata strona 7 nie ma jak dom strona 11 muzyczne podsumowanie miesiąca strona 14 nikt nie zrozumie kinomaniaka strona 19 panem et circenses, czyli chleb i igrzyska w wersji rosyjskiej strona 22 młoda polska moda strona 26 renesans sterowców? strona 30 tridente pereza strona 36 okiem widgeta strona 39 M(Ł)ODA POLSKA?

Outro ISSN: 2299 - 5242 Ogólnopolski tygodnik młodzieżowy Wydawca: Fundacja Nowe Media www.outro.pl Mail: redakcja(@)outro.pl, rekrutacja(@)outro.pl Redaktor naczelny: Paulina Zguda Zastępca: Marek Suska Sekretarz redakcji: Ilona Chylińska Zastępca sekretarza redakcji: Klaudia Maciejewska Koordynator: Monika Toppich Redaktor prowadzący: Agnieszka Gryglicka Korekta wydania: Adrianna Szczodrowska Fotoedycja: Jakub Dudek Szefowie działów: Justyna Książek (kultura), Agnieszka Kracla (społeczeństwo), Maciej Dziubiński (sport), Adrianna Szczodrowska (korekta), Roksana Grzmil (foto), Patryk Skoczylas (graficy) Korekta: Agata Andrzejak, Agnieszka Dydacka, Kinga Gintowt, Dominika Głowacka, Maria Gołaszewska, Agata Hajduk, Anna Maciejończyk, Kamil Morawiec, Adrianna Szczodrowska, Klaudia Wesołowska, Monika Węgrzyn, Wojciech Żywolt Graficy: Patryk Skoczylas, Jarosław Stępień, Magdalena Kosewska Projekt okładki: Patryk Skoczylas Zdjęcie na okładce: Ewa Poniatowska

W ostatnim wstępniaku obiecałam, że po-wrócimy jeszcze do tematu Soczi – w koń-cu to tam właśnie rozpoczyna się sportowa impreza roku, która zainteresowanie pols-kich mediów ma już od kilku tygodni. Zamieszanie wokół niej można porównać chyba tylko do tego, którego spodziewamy się przy okazji organizacji mistrzostw świa-ta w piłce siatkowej mężczyzn na przeło-mie sierpnia i września. Outro postarało się jednak spojrzeć na igrzyska z trochę innej perspektywy – co kryje się pod pła-szczykiem wielkiego wydarzenia i o czym nie możemy zapominać, oglądając relacje z tego pięknego święta sportu i między-narodowej solidarności? Na okładce zobaczycie jednak inny temat. Czy polska moda przeżywa swój rozkwit w Internecie? Kim są ludzie, którzy w po-szukiwaniu unikatowego stylu kreują wła-sne ubrania? Przeczytajcie reportaż, a przekonacie się, że być może za parę lat usłyszycie o tych dziewczynach, nie tylko w kontekście amatorskich eksperymentów z modą, ale też silnych marek na rynku. Chcecie więcej? Zajrzyjcie na dalsze strony, a my czytamy się za tydzień. Paulina







Z przyjemnością oglądam program Wojciecha Cejrowskiego i czytam opisy pod-róży Beaty Pawlikowskiej. Jednak ich ostatnie wyprawy utraciły wiele z pier-wotnego charakteru. Coraz częściej nie są to już podróże w nieznane, lecz wy-cieczki w otoczeniu kamer. Wciąż nie brakuje jednak prawdziwych pasjonatów, którzy bez wahania biorą plecak i samotnie ruszają w nieznane. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje Kinga Choszcz, która opisała swoją wyprawę na Czarny Ląd w książce „Moja Afryka”. Ta wydana w 2008 roku publikacja z pew-nością może umilić długie, zimne wieczory.
AFRYKA DLA CIEKAWYCH ŚWIATA
KULTURA: RECENZJA

Podróżniczka przebyła autostopem drogę z Gdańska na Gibraltar a potem wzdłuż za-chodniego wybrzeża Afryki. Wyruszyła rów-nież w głąb lądu – przez Senegal, Mali i Burkinę Faso dotarła do stolicy Nigru – Niamey. Odwiedziła także leżące w cen-trum Mali Timbuktu – miasto będące nie-gdyś celem wypraw podróżników skuszo-nych legendami o jego bogactwie. Pierwszy Europejczyk, Alexander Gordon Laing, do-tarł tam w 1826 roku. 180 lat później Timbuktu odwiedziła Kinga Choszcz. "Zapiski z podróży są interesującą lekturą, a plastyczne opisy sprawiają, że nawet w środku zimy możemy poczuć gorący powiew pustynnego wiatru." Przemierzając te tereny, podróżniczka przede wszystkim poznawała ludzi. Niemal każda podróż autostopem była okazją do zawarcia nowych przyjaźni, a każda odwie-dzona miejscowość oznaczała kolejne ob-serwacje i doświadczenia. Autorka umożli-wiła czytelnikowi między innymi poznanie muzułmanów, którzy świętują Wielkanoc i odwiedzenie miasta, w którym latarnie uli-czne zapala się tylko z okazji wizyty mini-stra. Celem podróży Kingi Choszcz była re-alizacja własnych marzeń (jak na przykład przejażdżka na białym wielbłądzie), ale je-dnocześnie nie pozostawała nieczuła na pragnienia innych ludzi. Wiele osób zgodzi się zapewne, że autorka stanowiła uoso-bienie ideału podróżnika. "Podróżniczka przebyła autostopem drogę z Gdańska na Gibraltar."





KULTURA: RECENZJA

"Przemierzając te tereny, podróżniczka przede wszystkim poznawała ludzi." Można odnieść wrażenie, że pisanie przychodziło jej z podobną łatwością, jak nawiązywanie nowych kontaktów. Zapis-ki z podróży są interesującą lekturą, a plas-tyczne opisy sprawiają, że nawet w środku zimy możemy poczuć gorący powiew pus-tynnego wiatru. Autorka zwracała uwagę na lokalne zwyczaje, takie jak rytuał parze-nia herbaty w Maroku. W równie intere-sujący sposób opisała, jak afrykańskie dzieci odrabiają lekcje i jakie przeszkody muszą przezwyciężyć, by móc pójść do szkoły. Książkę wzbogacają również zdję-cia stanowiące fotorelację tej wyprawy – na szczególną uwagę zasługuje seria por-tretów spotkanych podczas podróży kobiet. Zapewne niewiele z nas będzie miało oka-zję poznać mieszkańców Zachodniej Afryki i zobaczyć opisywane przez autorkę miej-sca. Choszcz nie tylko przybliżyła nam te tereny, ale pokazała również, że prawdzi-wych przyjaciół można spotkać w każdym zakątku świata. Anna Lewicka Fot.1 alhaan86 (CC BY SA 2.0) Fot.2 futureatlas.com (CC BY 2.0)

utro NIE MA JAK DOM „Sierpień w hrabstwie Osage” to gra-tka dla kinomana, ale i wdzięczny obiekt krytyki. Scenariusz powstał na podstawie sztuki teatralnej uz-nanego dramaturga Tracy’ego Lett-sa, laureata nagrody Pulitzera. Wszystkie role, nawet te drugopla-nowe, zostały rozdzielone między świetnych aktorów. Co zatem spra-wiło, że wszystkie te elementy zostały uznane za wady, a sam film za zbyt dobry? Zarzuty skierowane pod adresem filmu Wellsa pełne są pokrętnej logiki, której rozpracowanie chyba nie jest warte za-chodu. Mamy bowiem w zasięgu ręki film o uniwersalnym i ponadczasowym prze-kazie, który, przedstawiając relacje ro-dzinne, uwypukla każdą przykrą i niewy-godną ich cechę. "»Sierpień w hrabstwie Osage« to komedia ocierająca się o czarny humor (…)."



KULTURA: RECENZJA

„Sierpień w hrabstwie Osage” na pierwszy rzut oka realizuje znany motyw kataklizmu rodzinnego spotkania. Przyczynę wszelkich nieszczęść poznajemy już w pierwszej sce-nie. Jest nią Violet Weston (Meryl Streep), seniorka rodu. Uzależniona od leków, alko-holu i sarkazmu, z wielkim wdziękiem kon-tynuująca matczyną tradycję zatruwania życia bliskim. Wtóruje jej w tym siostra Mattie (Margo Martindale). "Mamy bowiem w zasięgu ręki film o uniwersalnym i ponadczasowym przekazie (...)." Kiedy cała rodzina przybywa do Osage, jak na dłoni widzimy skutki tyranii głównej bo-haterki. Każda z córek Violet przyjęła inną strategię obronną przed jej wnikliwą i szy-derczą krytyką. Choć udało się im zbudo-wać barierę między sobą, wpływu matki nie można uniknąć. Jej oddziaływanie jest doskonale widoczne w wybuchowym cha-rakterze Barbary (Julia Roberts) i sarkaz-mie Ivy (Julianne Nicholson). Patrząc jed-nak na Violet, trudno się dziwić. Streep wy-kreowała bohaterkę rozpasaną w pewności swych racji, dominująca i przykrą do bólu. Dla każdej z córek ma ona inną twarz, ale tyle samo gorzkiej prawdy rozdzielanej wielkimi porcjami. Ani rodzinna tragedia, ani namacalne nieszczęście dzieci nie są  w stanie uspokoić jej rozżalenia i rozczaro-wania artykułowanego cięta ripostą i zja-dliwym humorem. W tym miejscu warto zadać sobie pytanie, czy to Streep zdomi-nowała film, czy też postać Violet po prostu musi drażnić i męczyć widza, bo tak została

KULTURA: RECENZJA

napisana? Każdy, kto zna kobietę podobną do głównej postaci, prawdopodobnie sam sobie odpowie. "Streep wykreowała bohaterkę rozpasaną w pewności swych racji, dominująca i przykrą do bólu." „Sierpień w hrabstwie Osage” to komedia ocierająca się o czarny humor, w której at-mosfera niesamowicie ciąży, a fabuła gęs-tnieje z każdą kolejną tragedią. Śmiejemy się, ale jest to śmiech wzięty w cudzysłów. Niektórym wyda się to nienaturalną przesa-dą. Z pewnością jednak znajdą się widzo-wie, którzy docenią ten film za wierne od-danie piekła rodzinnych spotkań. Historia Westonów dobitnie pokazuje siłę oddziały-wania rodziny na każdego jej członka. Nie-odwracalnie upodabniamy się do rodziców i krewnych. Choć czasem uda się nam zdo-być na to, by zbagatelizować niewygodne pokrewieństwo, przychodzi moment, w którym nie możemy wyprzeć się rodzin-nych więzi. Renata Bilnicka Fot.1 jai Mansson's photography (CC BY - SA 2.0) Fot.3 stu_spivack (CC BY - SA 2.0) MUZYCZNE PODSUMOWANIE MIESIĄCA
Podobno przebieg sylwestra będzie decydować o całym naszym roku. Oznacza to że dla rynku muzycznego styczeń był bardzo owocnym miesiącem – bez względu na brak śniegu czy minusowe temperatury.
KULTURA: MUZYCZNE PODSUMOWANIE MIESIĄCA

*** Muzyka pop: Sophie Ellis–Bextor. W dorobku muzycz-nym gwiazdy pojawiła się już piąta płyta zatytułowana „Wanderlust”. Krążek pow-stał dzięki pomocy Edema Harcourta, który jest odpowiedzialny za produkcję albumu oraz teksty piosenek. Na singiel promujący wybrano piosenkę „Young Blood”. Margaret. Piosenkarka, znana z kontrower-syjnego teledysku do piosenki „Thank You Very Much”, powraca z nowym singlem „Wasted”, który miał swoją premierę na Sylwestrowej Mocy Przebojów w Gdyni. Je-żeli nie mieliście jeszcze okazji usłyszeć utworu, odsyłamy: http://www.youtube.com/watch?v=UZsG_0M9qew Shakira. 31 stycznia w sieci pojawił się te-ledysk do nowego singla „Can’t Remember

KULTURA: MUZYCZNE PODSUMOWANIE MIESIĄCA "Artystka ponownie na szczycie UK Charts! Goulding wróciła na pierwsze miejsce za sprawą krążka »Halcyon«."

to Forget You”, który artystka nagrała z Rihanną. Niestety, piosenka nie osiąga zbyt wysokich miejsc na listach prze-bojów, lecz może się to zmienić za sprawą wideoklipu. Dlaczego? Został on wyreżyserowany przez Josepha Kahna, który współpracował już z takimi gwiazda-mi muzyki pop jak Britney Spears, Lady GaGą, Kylie Minogue oraz Katy Perry. Poniżej link do teledysku: http://www.youtube.com/watch?v=o3mP3mJDL2k "Cash wraz ze swoim wieloletnim współpracownikiem (...) napisała jedenaście piosenek." Jennifer Lopez. J.Lo na nowym albumie „Jenny From The Block” powraca do swo-ich korzeni. Inspirację zaczerpnięto z dziel-nicy Nowego Jorku – Bronxu. „Same Girl” nie jest oficjalnym singlem z krążka, tylko zapowiedzią. Cher. Jedna z największych gwiazd muzyki pop 22 marca rusza w trasę koncertową po Stanach. Trasa „Dressed to Kill” zawita do największych miast USA, a piosenkarka oprócz swych znanych i lubianych kawał-ków zaśpiewa utwory z płyty „Closer To The Truth”. Daft Punk. Podczas prestiżowej gali rozda-nia nagród Grammy znani DJe zgarnęli aż pięć statuetek. Z racji ogromnej popularno-ści najnowszej płyty „Random Access

KULTURA: MUZYCZNE PODSUMOWANIE MIESIĄCA

Memories” Daft Punk wybrali kolejny singiel, jest nim utwór „Give Life Back To Music”. "Krążek powstał dzięki pomocy Edema Harcourta, który jest odpowiedzialny za produkcję albumu oraz teksty piosenek." Madonna. W Los Angeles nastąpiło nagra-nie programu „MTV Unplugged”, w którym królowa popu wystąpiła z... Miley Cyrus. Artystki nagrały bowiem specjalną wersję utworu „We Can’t Stop”, w której słyszymy fragmenty piosenki „Don’t Tell Me” z albumu „Music” Madonny. Dawid Podsiadło. Skomponował utwór do najnowszego filmu Roberta Glińskiego „Ka-mienie na szaniec”, który 7 marca pojawi się w kinach. Piosenka „4.30” to w całości polski tekst Podsiadło. Inspiracją było are-sztowanie Rudego (bohatera „Kamieni na szaniec”) o tytułowej godzinie 4.30. Ellie Goulding. Artystka ponownie na szczycie UK Charts! Goulding wróciła na pierwsze miejsce za sprawą krążka „Hal-cyon”. Poniżej prezentujemy listę pierwszej dziesiątki listy: 1. Ellie Goulding – Halcyon 2. Bruce Springsteen – High Hopes 3. Beyoncé – Beyoncé 4. Sophie Ellie Bextor – Wanderlust

KULTURA: MUZYCZNE PODSUMOWANIE MIESIĄCA

5. Avicii – True 6. Gary Barlow – Since I Say You Last 7. Bastille – Bad Blood 8. James Blunt – Moon Landing 9. Warpaint – Warpaint 10. Mogwai – Rave Tapes Jutty Ranx. Po sukcesie singla „I See You” Ranx powraca z nową propozycją hitu. Mo-wa tutaj o „Lover & The Fool” – piosence, która wprowadza słuchaczy w bardzo do-bry nastrój. Poniżej link do piosenki: http://www.youtube.com/watch?v=kcnPs1Nk–i8 Pitbull. Oficjalnym hymnem tegorocznych Mistrzostw Świata w piłce nożnej będzie utwór Pitbulla „We Are One (Ole Ola)” z gościnnym udziałem Jennifer Lopez oraz Claudii Leitte. "Zespół wyrusza w zimowo–wiosenną trasę koncertową, którą rozpocznie warszawski koncert w Palladium." *** Muzyka rockowa: Bruce Springsteen. Krążek „High Hopes” był nagrywany w rozmaitych miejscach świata. Album promowano przez tytułową piosenkę oraz cover „Dream Baby Dream” (repertuar grupy Suicide). Rosanne Cash. „The River & The Thread” to już trzynasty album studyjny artystki i kontynuacja wydanej w 2009 roku płyty

KULTURA: MUZYCZNE PODSUMOWANIE MIESIĄCA

„The List”. Cash wraz ze swoim wieloletnim współpracownikiem Johnem Leventhalem napisała jedenaście piosenek. Na krążku słychać inspirację muzyką gospel, country oraz rockiem. "Jedna z największych gwiazd muzyki pop 22 marca rusza w trasę koncertową po Stanach." Within Temptation. Zespół nagrał piosenkę „Whole World Is Watching” z Piotrem Ro-guckim. Utwór znajdzie się na ich nowej płycie „Hydra”. Ukaże się ona już 4 lutego. "Skomponował utwór do najnowszego filmu Roberta Glińskiego »Kamienie na szaniec«, który 7 marca pojawi się w kinach." Nine Inch Nails. Czyżby w 2014 roku poja-wiła się nowa płyta amerykańskiego zespo-łu? „Mamy przed sobą mnóstwo koncer-tów. Nasz harmonogram jest wypełniony do końca lata. Właśnie zacząłem pracować nad nową rzeczą. Nie mogę wam powie-dzieć o co chodzi, ale będzie to mieć miej-sce w  trakcie tournée. Być może jesienią usłyszycie nową muzykę”– informuje lider grupy Trent Reznor. Paramore. Grupa wciąż promuje wydaną na początku kwietnia ubiegłego roku płytę „Paramore”. W ich nowym wideoklipie zo-baczymy, co można zniszczyć w niecałą minutę. Link do teledysku: http://www.youtube.com/watch?v=EFEmTsfFL5A "Artystka ponownie na szczycie UK Charts!" *** Muzyka punkowa: Łąki Łan. „Łąki Funk” – takim mianem określają gatunek muzyki, który tworzą. Zespół wyrusza w zimowo–wiosenną trasę koncertową, którą rozpocznie warszawski koncert w Palladium. Artyści zaprezentują materiał ze swoich trzech płyt. Wojciech Żywolt Fot.2 Ch Villa (CC BY 2.0) Fot.3 choupigloupi (CC BY 2.0) Fot.4 Eva Rinaldi Celebrity and Live Music Photographer (CC BY SA 2.0) NIKT NIE ZROZUMIE KINOMANIAKA
Uwielbiam czytać książki, oglądać filmy i seriale. Mogę wtedy choć na chwilę za-topić się w kompletnie innym świecie, być osobą, która tak naprawdę nawet nie istnieje. Do niedawna byłam pewna, że wszyscy, oglądając dobry film, czują ten sam charakterystyczny ucisk w brzuchu i mają mimowolny uśmiech na twarzy, mimo że nawet nie ma się z czego śmiać.
SPOŁECZEŃSTWO

Ostatnio jednak, zafascynowana nowo obe-jrzanym filmem (jego tytuł nie ma więk-szego znaczenia dla całej historii), posta-nowiłam pokazać go przyjaciółce. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy zamiast uśmiechu na jej twarzy zobaczyłam jedynie grymas znudzenia – w połowie seansu mo-ja przyjaciółka przestała nawet udawać, że interesuje ją fabuła. Wiadomo, każdy ma inny gust. Wystarczyła mi jednak krót-ka obserwacja, żeby zdać sobie sprawę, że niektórzy naprawdę TEGO nie czują. Nie potrafią poddać się magii książki czy ekra-nu, traktując to jedynie jako rozrywkę za-bijającą czas. Nigdy nie zrozumiem takich ludzi, ale myślę, że oni też uważają nas, kinomaniaków, za lekkich dziwaków. Bo faktem jest, że kiedy w grę wchodzi og-lądanie filmu/serialu lub czytanie dobrej książki, przestaję myśleć racjonalnie. Wszy-stko ogranicza się jedynie do właściwego przygotowania, bym mogła w pełni dać się pochłonąć nowej, fascynującej historii. Wy-starczy zadbać o cztery podstawowe kwe-stie: "Wystarczyła mi jednak krótka obserwacja, żeby zdać sobie sprawę, że niektórzy naprawdę TEGO nie czują." 1. Żołądek. Trudno jest przewidzieć, kiedy akurat człowiek zacznie być głodny. A na 99% stanie się to w momencie, w którym za nic w świecie nie będzie chciał iść do kuchni. Dlatego przed każdym dłuższym seansem czy maratonem czytania stawiam

SPOŁECZEŃSTWO

w zasięgu ręki coś do jedzenia i przynaj-mniej pół litra napoju. Latem dobrze spra-wdza się też torba izotermiczna i kubełek lodów. "(...) wypisane tutaj zasady będą raczej czymś normalnym i oczywistym." 2. Wygodę. Nie jestem księżniczką na ziar-nku grochu – wyśpię się gdziekolwiek i na czymkolwiek. Ale kiedy oglądam film, koc nie może mieć ani jednego zagięcia, a żad-na liczba poduszek nigdy nie będzie satys-fakcjonująca. Dlatego też często przygo-towanie „siedziska” zajmuje mi dwa razy więcej czasu niż trwa sam film. Jednak dla efektów zdecydowanie warto się tym zająć. 3. Nastrój. Jak wiadomo odpowiedni nas-trój potrafi zmienić wszystko. Dlatego już nieraz budowałam skomplikowane konstru-kcje i „piramidy”, aby tylko zasłonić kocami i ręcznikami okna (królestwo za żaluzje!). Nieraz też na podłodze utkana była istna pajęczyna z przedłużaczy i rozgałęźników, żeby poustawiać lampki (nie, nie świeczki, lampki) i głośniki w odpowiednich miej-scach. "Przed każdym dłuższym seansem czy maratonem czytania stawiam w zasięgu ręki coś do jedzenia i przynajmniej pół litra napoju."

SPOŁECZEŃSTWO

4. Bezpieczeństwo. Ktoś naiwny mógłby pomyśleć, że o ile nie zostawi się włączo-nego żelazka, podczas oglądania filmu nie powinno stać się nic szczególnego. Od razu widać, że nie jest kinomaniakiem. To wła-śnie ze względów bezpieczeństwa przesta-łam zapalać świeczki dla stworzenia lep-szego nastroju – warto oszczędzić sobie nerwów, wody i koców. Z tego samego powodu zainwestowałam także w plastiko-we kubki, dzięki czemu śmierć ulubionego bohatera nie zostanie już skwitowana głoś-nym brzdękiem. Pozostali domownicy już się nauczyli, że mimo wszystko lepiej nie zbliżać się do mnie niepostrzeżenie pod-czas oglądania filmu, bo nawet plastikowy kubek może nabić niezłego siniaka. "(...) kiedy w grę wchodzi oglądanie filmu/serialu lub czytanie dobrej książki, przestaję myśleć racjonalnie." Dla kinomaniaka wypisane tutaj zasady bę-dą raczej czymś normalnym i oczywistym. Jednak mam nadzieję, że pozostali dadzą sobie jeszcze szanse i po takim dokładnym przygotowaniu przeżyją fascynującą przy-godę, która kryje się za plakatami filmo-wymi i zadrukowanymi stronami książek. Karolina Wojtal Fot.1 Citizen 4474 (CC BY 2.0) Fot.2 Qfamily (CC BY 2.0) – CZYLI CHLEB I IGRZYSKA W WERSJI ROSYJSKIEJ
PANEM ET CIRCENSES
SPOŁECZEŃSTWO

Ceremonia otwarcia odbędzie się już w najbliższy piątek. Przez kolejne sie-demnaście dni będziemy świadkami zmagań o wyróżnienia, o których ma-rzy każdy sportowiec – medale zimo-wych igrzysk olimpijskich organizo-wanych w Soczi. Ta impreza to nie ty-lko sportowa walka, ale również are- na rozgrywek politycznych i sporów o prawa człowieka, obawy przed ata-kami terrorystycznymi i ogromne pie-niądze, które zostały wydane na to widowisko. Miejsce społecznych kontrastów Z założenia zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi miały zostać zorganizowane w ra-mach dwunastomiliardowego budżetu. Do  połowy stycznia tego roku budowa dróg, hoteli i infrastruktury sportowej pochłonęła jednak pięćdziesiąt miliardów dolarów, czyli o 416 procent więcej niż planowano. Wiele osób pomyśli, że Rosję, jako trzeci kraj na świecie pod względem liczby miliarde-

SPOŁECZEŃSTWO "W ciągu najbliższych trzech tygodni będziemy świadkami zaciekłej sportowej rywalizacji."

rów, stać na tak ogromne zwielokrotnienie wcześniej szacowanych kosztów. Należy tutaj przypomnieć, że choć w kraju rządzo-nym przez Władimira Putina żyje 101 osób, których majątek szacuje się w dziesięcio-cyfrowych sumach, to tuż obok nich 21 mi-lionów osób egzystuje na skraju ubóstwa, czyli za mniej niż pięć euro miesięcznie. Liczba najbiedniejszych cały czas wzrasta. Kiedy cały świat śledził przygotowania do imprezy, mieszkańcy Soczi zmagali się z ciągłymi robotami budowlanymi, brakiem wody i prądu. Miejscowych codziennie bu-dził ogromny huk dochodzący z placu bu-dowy, a przez to utrudniony był także do-jazd do szpitali czy miejsc pracy, ponieważ większość ulic była zakorkowana. Sportow-cy z całego świata będą rywalizować o olim- pijskie medale w miejscach, gdzie przez sześć ostatnich lat miejscowi walczyli o no-rmalne, stabilne życie. "Ceremonia otwarcia odbędzie się już w najbliższy piątek." Bojkot homofobii Aby utrzymać pozory rosyjskiej sielanki, w marcu ubiegłego roku prezydent Fede-racji Rosyjskiej podpisał ustawę, która za-kazuje okazywania orientacji homoseksual-nej, co jawnie godzi i zaprzecza prawom człowieka. W reakcji na te doniesienia pre-zydenci Francji, Niemiec i USA zapowie-dzieli polityczny bojkot organizowanej przez Rosję imprezy. Również Bronisław

SPOŁECZEŃSTWO

Komorowski ogłosił, nie weźmie udziału w ceremonii otwarcia igrzysk. Odpowiedzią Putina na zarzuty o łamanie praw człowie-ka i pozbawienie praw mniejszości było za-pewnienie, że wszyscy uczestnicy tego wy-darzenia będą traktowani dobrze, bez względu na orientację seksualną, narodo-wość czy pochodzenie etniczne, pod waru-nkiem, że nie będą ich publicznie manife-stować. Kolejnym krokiem ku załagodzeniu międzynarodowych napięć była amnestia dla działaczy Greenpeace oskarżonych o pi-ractwo i wtargnięcie bez zezwolenia na pla-tformę wiertniczą należącą do Rosji. Uła-skawione zostały też członkinie zespołu Pussy Riot, które zatrzymano za wykonanie w cerkwi utworu obrażającego samego Pu-tina. Władze pozwoliły także na demon-stracje w Soczi, choć te będą mogły odby-wać się jedynie w specjalnie wydzielonych obszarach. Wcześniej trzeba będzie zdobyć pozwolenie władz na zorganizowanie wie-cu. Mimo tych działań, kraje, które wcześ-niej zapowiedziały bojkot imprezy, zdania nie zmieniły. "Kiedy cały świat śledził przygotowania do imprezy, mieszkańcy Soczi zmagali się z ciągłymi robotami budowlanymi, brakiem wody i prądu." Kaukaskie zagrożenie Mieszkańcy Soczi chcą odpocząć od zgiełku maszyn budowlanych, a władze Rosji chciałyby zapewne zakończyć igrzyska spektakularną ceremonią i podsumować jej finansowy wynik. Na błogi spokój – i jednym, i drugim – nie pozwalają jed-nak rebelianci z Kaukazu Północnego, któ-rzy już od lipca ubiegłego roku apelują do swych zwolenników o dołożenie wszel-kich starań, aby uniemożliwić organizację imprezy. Choć przywódca kaukaskiego ugrupowania terrorystycznego został zabi-ty, podjęto środki nadzwyczajne, które ma-ją zapewnić uczestnikom komfort i bezpie-czeństwo. W Soczi utworzono specjalną za-mkniętą strefę, do której wstęp mają tylko zawodnicy i wolontariusze. Transport rów-nież został mocno ograniczony. Od siódme-go stycznia do kaukaskiego kurortu mogą wjeżdżać tylko pojazdy służb ratowniczych, transport kolejowy, samochody zarejestro-wane w tym mieście lub mające olimpijskie przepustki. Zmobilizowana została policja, a Barack Obama – choć sam na imprezę się nie wybiera – nawołuje swych rodaków do podróży do Soczi. Aby zapewnić im naj-wyższy poziom ochrony, zaproponował Ro-sji wsparcie w postaci dwóch okrętów wo-jennych i samolotów, które mają zająć po-zycje na Morzu Czarnym tak, aby wyklu-czyć ryzyko ewentualnych zamachów terro-rystycznych podczas igrzysk. "W Soczi utworzono specjalną zamkniętą strefę (...)"

SPOŁECZEŃSTWO

"(...) w kraju rządzonym przez Władimira Putina żyje 101 osób, których majątek szacuje się w dziesięciocyfrowych sumach, to tuż obok nich 21 milionów osób egzystuje na skraju ubóstwa (...)." W ciągu najbliższych trzech tygodni będziemy świadkami zaciekłej sportowej rywalizacji. Oczy wielu Polaków będą zwró-cone ku naszej reprezentacji i ich poczy-naniom. W tym czasie będziemy także mogli przekonać się, czy system, który ma zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi, zda egzamin. Dowiemy się też, czy zapew-nienia Władimira Putina o dobrym i rów- nym traktowaniu wszelkich mniejszości znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości. Bojkot polityczny imprezy, choć mocno krytykowany przez europejskie środowiska lewicowe, być może przynajmniej na czas tego wielkiego sportowego święta spo-woduje, że mniejszości zostaną godnie przyjęte oraz będą mogły swobodnie uczestniczyć w sportowych rozgrywkach. Czy tak będzie? Przekonamy się już wkrótce. Katarzyna Kała Fot.2 Александр Вайнер (CC0 1.0) Fot.3 TAKleven (CC BY SA 2.0) Od kilku lat w Internecie masowo powstają blogi, strony i platformy, na których młodzi ludzie sprzedają swoje autorskie bądź przerobione ubrania. Kiedyś było to zajęcie zarezerwowane tylko dla projektantów – dzisiaj może zrobić to każdy. Na początek wystarczy dobry pomysł.
MŁODA POLSKA MODA
SPOŁECZEŃSTWO

Koszulki z oryginalnymi napisami, ręcznie przerabiane i malowane ubrania czy samo-dzielnie robiona biżuteria – tak najczęściej wygląda asortyment tych sklepów. Choć ceny są zazwyczaj wyższe niż w sieciowych sklepach odzieżowych, to produkty te cie-szą się dużą popularnością. Trafiają w gus-ta młodych ludzi, dla których przede wszy- stkim liczy się oryginalność – ubrania, któ-re są unikatowe albo powstają w krótkich seriach, wydają się być gwarantem niepo-wtarzalnego wyglądu. Często to właśnie brak wymarzonych modeli ubrań w skle-pach jest impulsem do działania. Julia, 16–letnia uczennica liceum plastycznego, zaczynała, tworząc ubrania dla siebie. „Żal mi było kupować koszulkę za pięćdziesiąt złotych, kiedy wiedziałam, że spierze się po dwóch praniach” – mówi. Julia malowa-niem koszulek zajmuje się dopiero od kilku miesięcy, jednak już ma plany założenia strony internetowej, na której mogłaby je

SPOŁECZEŃSTWO "»Samo przerabianie ubrań jest dość czasochłonnym zajęciem, często zdarzało się, że coś nie wyszło (...) i całe ubranie nie nadawało się do sprzedaży«"

sprzedawać. „Jak na razie to nie ma sensu. Muszę poczekać, aż zacznę dostawać regu-larne zamówienia” – mówi. Na początku wcale nie jest potrzebny wielki kapitał – Areta Szpura i Karolina Słota, za-kładając Local Heroes, zainwestowały w nowo powstały biznes około sześciuset złotych. Dzisiaj ich firma jest jedną z naj- popularniejszych marek tego typu w Pol-sce, ich profil na Facebooku ma około stu dziewiętnastu tysięcy polubień, a zamówie-nia na koszulki, czapki czy bluzy przycho-dzą z całego świata. Zaczynając tworzyć swoje ubrania, nie spodziewały się takiego sukcesu. „Nie mogłyśmy nigdzie dostać rzeczy, które nam się podobały. Tumblr.com jest naszym światem, tam wy-szukiwałyśmy superpomysły. I w pewnym momencie pomyślałyśmy, że może same mogłybyśmy zacząć robić ciuchy” – mówi Areta w wywiadzie dla Lula.pl. „Myślę, że dzisiaj, zwłaszcza dzięki Interne-towi, niemal każdy może stworzyć markę. Wystarczy determinacja, cierpliwość i faj-ny, oryginalny pomysł. Uważam jednak, że teraz trudniej jest się wybić niż dwa lata temu, ponieważ takich minimarek powstało w przeciągu tego czasu bardzo dużo i wiele z nich jest do siebie podobnych” – mówi Ewa Poniatowska, 18–latka z Lublina, która założyła bloga, na którym sprzedaje prze- rabiane ubrania – „don*t go CLOTHING”. Projekt powstał na potrzeby międzynaro-dowego programu Middle Years Program-me. Aby go ukończyć, trzeba zrealizować personal project, którego temat miał obej-mować dowolne zainteresowania uczestni-

SPOŁECZEŃSTWO

ka. „Interesuję się modą, więc stwierdzi-łam, że zrobię coś związanego z moją pas-ją, a przy okazji pomogę innym” – opo-wiada Ewa. Wszystkie pieniądze, jakie uda-ło jej się zebrać podczas akcji, zostały przeznaczone na Lubelskie Hospicjum im. Małego Księcia. Po zakończeniu całego projektu Ewa ogłosiła zamknięcie sklepu, jednak w związku z dużym zainteresowa-niem i prośbami wielu osób postanowiła kontynuować swoją działalność. Wraz z po-czątkiem kolejnego roku szkolnego miała coraz mniej czasu i coraz więcej obowiąz-ków. Dodatkowo Ewa rozpoczęła naukę w kolejnym programie, który również wy-magał od niej zaangażowania. „Samo przerabianie ubrań jest dość czasochłon-nym zajęciem, często zdarzało się, że coś nie wyszło (np. spodenki zbyt się wybieliły, w materiale powstały dziury) i całe ubranie nie nadawało się do sprzedaży” – mówi. „We wszystkim bardzo pomagała mi moja kuzynka i przyjaciele. Zdjęcia robiłam ana-logowym aparatem, tak więc wywoływanie również zabierało dużo czasu. To czas był i jest główną przeszkodą, ale staram się nad tym pracować". Przez to wszystko sklep zszedł na dalszy tor, ostatnio jednak Ewa wznowiła działalność, z tym że zmienił się jej początkowy styl – ręcznie przera-biane produkty pojawiają się rzadziej. Jak mówi, nadal można mieć pewność, że ub-rania są oryginalne i niepowtarzalne. „Mam nadzieję, że w przyszłości moja minimarka będzie się rozwijać i zdobywać nowych fanów” – kończy młoda właścicielka inter-netowego sklepu. Agnieszka Kracla Fot.1,2,3: Ewa Poniatowska



RENESANS STEROWCÓW?
Najpierw wyśmiewane, z czasem stały się symbolem potęgi. Swoim rozmiarem przekraczały najśmielsze wyobrażenia o obiektach latających. Połączyły Europę i Amerykę, skracając czas podróży z dwóch tygodni do trzech dni. Uznawano je za wynalazek nowej ery.
NAUKA

Historia sterowców sięga 1852 roku, kiedy to Henri Giffard postanowił doczepić do ba-lonu silnik parowy. W tak ulepszonym ba-lonie odbył dwudziestosiedmiokilometrową podróż. Wciąż jednak był to balon, co pra-wda ulepszony, ale nadal balon. Natomiast na prawdziwie rewolucyjny pomysł wpadł w 1897 roku węgierski inżynier David Schwarz – zasugerował on, by konstrukcję sterowca wzmocnić aluminiowym szkiele-tem i nadać mu kształt pocisku. Gdyby nie fakt, że na dwa dni przed lotem próbnym zmarł na zawał serca, to właśnie jego naz- wisko zapisałoby się na kartach historii. Tymczasem wszystkie patenty i projekty odkupił od wdowy po Schwarzu Ferdynand von Zeppelin. "Podstawą sterowca był stalowy szkielet (...)." Hrabia von Zeppelin był oficerem armii Królestwa Wirtembergii. Tak się złożyło, że w czasie wojny secesyjnej został odde-legowany do Ameryki, gdzie mógł podzi-wiać powołany przez prezydenta Lincolna oddział balonowy mający spełniać funkcje zwiadowcze. Gdy Zeppelin z całą zebraną

NAUKA

wiedzą wrócił do Niemiec, nie mógł już przestać myśleć o stworzeniu statku po-wietrznego. Tego typu deklaracje nie spo-dobały się jego przełożonym w wojsku i został odsunięty. Wtedy też zdecydował się spełnić swoje marzenia. Podstawą sterowca był stalowy szkielet, wewnątrz którego znajdowały się zbiorniki z gazem, który unosił wynalazek. Całość była powleczona tkaniną, na którą zamon-towano aluminium. Pod szkieletem zamon-towany był silnik ze śmigłami oraz gondola dla załogi. Poczynania Zeppelina były wyś- miewane i wyszydzane. "Oryginalny pomysł na wykorzystanie sterowców ma też NASA (...)." Pierwszy sterowiec powstał w 1900 roku i rozbił się po kilku lotach. W 1908 roku uległ uszkodzeniu czwarty ze skonstruowa-nych przez wynalazcę sterowców. Wyda-wało się, że wysiłki Zeppelina spełzną na niczym i ten się podda. Niespodziewanie jednak Niemcy poczuli się dumni z postępu technicznego, który dokonał się w ich kraju i w wielkiej zbiórce zebrali sześć milionów marek, dzięki którym zbudowano kolejne maszyny. Władze Niemiec nadal jednak nie widziały żadnego zastosowania dla sterow-ców w wojsku, dlatego konstruktor posta-nowił skupić się na statkach pasażerskich. Do wybuchu pierwszej wojny światowej sterowce wykonały ponad tysiąc sześćset lotów. Również w czasie wojny sterowce miały swoje pięć minut– posłużyły do bombardowania Londynu oraz przeprowa-

NAUKA

dzania misji szpiegowskich nad wieloma miastami Europy. Już w 1919 roku pier-wszy sterowiec doleciał do Stanów Zjed-noczonych, a siedem lat później znalazł się nad biegunem północnym. "Historia sterowców sięga 1852 roku, kiedy to Henri Giffard postanowił doczepić do balonu silnik parowy." Był to okres ich największej świetności. Amerykanie, zafascynowani niemieckimi sterowcami, zaczęli tworzyć własne – po-nad dwustumetrowe sterowce Akrona i Moffieta miały pełnić rolę latających lotniskowców. Z nich miały ruszać do boju samoloty Curtiss F9C Zparrowhawk. Szybko się jednak okazało, że amerykańs-kie sterowce nie dorównują niemieckim, co więcej, w wyniku pewnych niedociąg-nięć konstrukcyjnych można je było łatwo zniszczyć. "Zainteresowanie sterowcami wyraziły też koncerny górnicze (...)." Niemieckie sterowce były bardzo popular-ne, jednak Amerykanie wprowadzili embar-go na technologię pozyskiwania helu. Nie-mcy musieli więc dalej stosować wodór, który, co prawda był lżejszy od helu i poz-walał na uzyskanie większej prędkości, jed-nak był bardzo wybuchowy i łatwopalny.

NAUKA

Gdyby Niemcy stosowali do sterowców hel, nigdy nie doszłoby do tragedii z 6 maja 1937 roku, kiedy to największy sterowiec świata „Hindenburg” (dwieście czterdzieści pięć metrów długości) lecący z Europy do USA zapalił się podczas lądowania. Stero-wiec spłonął w przeciągu minuty na oczach rodzin osób, które nim podróżowały. W wyniku tej katastrofy zginęło trzydzieści pięć osób. Od tej pory nikt nie był już tak chętny do podniebnych podróży. "Pierwszy sterowiec powstał w 1900 roku i rozbił się po kilku lotach." Kiedyś snuto wizje o sterowcach będących najpopularniejszym środkiem transportu. Dzisiaj już wiemy, że marzenie to pozosta-ło tylko fantazją. Nie oznacza to jednak, że sterowce nigdy już nie wzbiją się w powie-trze. Coraz więcej firm próbuje stworzyć urządzenie oparte na pomyśle Ferdynanda von Zeppelina i wzbogacone o najnowsze technologie. Jednym z ciekawszych projek-tów jest Aeroscraft zbudowany we współ-pracy Departamentu Obrony Stanów Zjed-noczonych, NASA i Agencji Zaawansowa-nych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności. Prototyp zbudowany jest z włókna szklanego i aluminium, dzięki czemu jest superlekki. Model ML 866 ma pięćdziesiąt pięć metrów długości i ładow-ność do sześćdziesięciu sześciu ton, do te- go jest w pełni ekologiczny i napędzany silnikiem hybrydowym. Pojazd ma być wy-korzystywany do transportu ciężkich ładun-ków, choć wiadomo, że konstruktorzy pla-nują już modele pełniące rolę luksusowych hoteli. Próbny lot Aeroscraftu ma się odbyć na początku tego roku. Zainteresowanie sterowcami wyraziły też koncerny górnicze prowadzące eksploata-cję surowców w trudno dostępnych rejo-nach świata. Takie plany snuje między in-nymi koncern Amur Minerals, który prowa-dzi poszukiwania miedzi i niklu na Syberii. Według wstępnych szacunków koszt trans-portu powietrznego za pomocą sterowców byłby kilkukrotnie niższy niż budowa drogi, którą mógłby być transportowany ciężki sprzęt. Firma Worldwide Aeros buduje obe-cnie statek powietrzny o długości ponad stu pięćdziesięciu metrów, który będzie w stanie udźwignąć ładunek o  ciężarze do dwustu pięćdziesięciu ton i poruszać się z prędkością ponad stu sześćdziesięciu kilo-metrów na godzinę. Jego struktura bazuje na XX–wiecznych zeppelinach. Firma pla-nuje budowę floty dwudziestu czterech sterowców, które będą świadczyć usługi transportowe dla przemysłu ciężkiego. "Niemieckie sterowce były bardzo popularne, jednak Amerykanie wprowadzili embargo na technologię pozyskiwania helu."

NAUKA

Oryginalny pomysł na wykorzystanie stero-wców ma też NASA, która chce swój auto-rski, dziesięciometrowy Aerover Blimp wy-słać na jeden z księżyców Saturna (Tytan). Gdyby rozważyć powszechne używanie ste-rowców, ciekawym pomysłem byłoby rela-cjonowanie z nich na żywo największych imprez sportowych i kulturalnych. Również podniebne hotele mogłyby zyskać sporą popularność. Firma Turtle Airship już kilka lat temu zapowiedziała budowę pasażer-skiego sterowca zasilanego energią słone-czną. "Już w 1919 roku pierwszy sterowiec doleciał do Stanów Zjednoczonych (...)." Sterowce niewątpliwie są wynalazkiem wa-rtym uznania, całkiem też możliwe, że cza-sy ich świetności mają dopiero nadejść. Te-raz, gdy najnowsze technologie ograniczają niebezpieczeństwo ich używania, sterowce mogą po raz kolejny zrewolucjonizować świat. Justyna Książek Fot.1 Elsie esq. (CC BY 2.0) Fot.2 jurvetson (CC BY 2.0) Fot.3 estrategyblog.com (CC BY 2.0) Fot.4 Recuerdos de Pandora (CC BY - SA 2.0) Geschiedenis van ZuidHolland (CC BY 2.0)



Real Madryt od zawsze miał w swoich szeregach świetnych atakujących. Takie nazwiska jak Ronaldo, Zinedine Zidane, Luis Figo czy David Beckham są znane każdemu kibicowi piłki nożnej. Czasu jednak zatrzymać się nie da, dlatego też co kilka lat w Madrycie tridente (trio atakujących) się zmienia, ale i tak zazwyczaj składa się z największych gwiazd.
TRIDENTE PEREZA
SPORT: PIŁKA NOŻNA

Kiedy zaczynałem interesować się piłką, nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, kogo oglądam. Jednak mimo tego, że by-łem dzieckiem, gdy patrzyłem na trójkę atakujących z Madrytu, przechodził mnie jakiś dziwny dreszcz. Ronaldo, Zidane, Figo – oni byli najlepsi. Swoją drogą, to trochę zabawne stwierdzenie. Przecież u ich boku grali tacy zawodnicy jak Raul Gonzalez, Ro-berto Carlos czy Fernando Hierro, a w póź-niejszych latach również David Beckham. Same wielkie nazwiska. Niestety, obecność gwiazd w zespole nie zawsze idzie w parze z sukcesami i Real Madryt jest tego najle-pszym przykładem. Poza sezonami, w któ-rych w drużynie „Królewskich” występowali tacy zawodnicy jak Johnatan Woodgate czy Thomas Gravesen, Real zawsze był nasz-pikowany wielkimi graczami. Taka polityka była znana już w czasach słynnego Santia-go Bernabeu, ale najbardziej słyną z tego czasy rządów Florentino Pereza („Los Ga-lacticos”), który sprowadził do klubu zarów-

SPORT: PIŁKA NOŻNA "Polityka transferowa Florentino Pereza musi być skuteczna. Wystarczy obejrzeć kilka meczów Realu Madryt z drugiego sezonu pracy Jose Mourinho."

no Zinedine’a Zidana, jak i Cristiano Ronal-do. Mimo że Hiszpan zawsze będzie szano-wany przez kibiców Realu, to jednak jego osiągnięcia nie wyglądają imponująco. Przez jedenaście lat jego rządów „Los Blancos” zdobyli zaledwie dziesięć tytułów. Dla poró-wnania: tylko w okresie, gdy trenerem Bar-celony był Josep Guardiola, „Blaugrana” potrafiła wygrać podczas jednego sezonu sześć trofeów. Nie krytykuję polityki tran-sferowej Pereza, ale obecny prezes Realu nie ma jednej ważnej cechy, którą miał Sa-ntiago Bernabeu – cierpliwości. Wystarczy powiedzieć, że Carlo Ancelotti jest dziewią-tym szkoleniowcem podczas rządów Pere-za. Oprócz Jose Mourinho i Vicente Del Bosque żaden z dziewięciu trenerów nie utrzymał się na stanowisku dłużej niż rok. "Niestety, obecność gwiazd w zespole nie zawsze idzie w parze z sukcesami (...)." Kolejny sezon za każdym razem przynosi nowe nadzieje. Real Madryt kupuje wiel-kiego piłkarza i pobija własny światowy rekord kwoty wydanej na zawodnika. Teraz to Gareth Bale ma stworzyć najle-psze tridente świata wraz z Cristiano Ro-naldo i Karimem Benzemą. Osiągnięć Por-tugalczyka kwestionować nie sposób. Ka-rim Benzema? Raz lepszy, raz gorszy, ale generalnie na plus. Jednak Gareth Bale, mimo świetnej gry w Tottenhamie, budzi u mnie wiele wątpliwości, które nie minęły aż do dziś. Walijczyka bronią jednak

SPORT: PIŁKA NOŻNA

liczby: jedenaście występów, siedem goli, siedem asyst. Szkoda jednak, że Walijczyk seryjnie łapie kontuzje, bo np. Cristino Ro-naldo zdążył już w samej Primera Division rozegrać dziewiętnaście spotkań. A jak prezentuje się całe najnowsze tridente? Zabójcza trójka – nazywana przez media „BBC” – zdobyła w tym sezonie już pięć-dziesiąt siedem goli i zaliczyła dwadzieścia pięć asyst (ale większość z tych osiągnięć należy do Cristiano Ronaldo). Lepszym wy-nikiem może pochwalić się tylko trójka z Manchesteru City. "Real Madryt kupuje wielkiego piłkarza (...)." Polityka transferowa Florentino Pereza mu-si być skuteczna. Wystarczy obejrzeć kilka meczów Realu Madryt z drugiego sezonu pracy Jose Mourinho. Niestety bez odpo-wiedniej ciągłości i równowagi „Królewscy” nigdy nie zdobędą upragnionego dziesiąte-go Pucharu Ligi Mistrzów, który powoli sta-je się dla madryckiego klubu czymś tak długo wyczekiwanym, że zaczyna się wy-dawać nieosiągalny. Mam jednak nadzieję, że „Los Blancos” nie zadowolą się mianem jednej z najlepszych drużyn na świecie, a w końcu zdobędą tytuł tej najlepszej. Maciej Dziubiński Fot.1 jonycunha (CC BY SA 2.0) Fot.2 Jan S0L0 (CC BY SA 2.0) Fot.3 hywell (CC BY SA 2.0)

OKIEM WIDGETA