Musisz zainstalować flash player pobierz instalator










Opiekun Platernówki Katarzyna Łątka Redaktor naczelna – Natalia Łodziana Dziennikarze: Natalia Symon, Iza Sobczak, Paulina Grzeszczak, Weronika Brzezińska, Julia Skobel, Piotr Białecki, Wiktoria Skalska Martyna Głębska, Julia Skobel, Julian Skoczylas,Paulina Grabek, Krzysiek Kowalski, Joanna Konicka Projekt okładki –Wiktoria Skalska i Kama Foto: Anna Waszczuk

Witajcie w styczniowym wydaniu PlaterNówki! Za nami już dwa tygodnie nowego roku, ktore przyniosły mnóstwo nauki, a tegorocznych maturzystów zbliżyły do wyczekiwanej studniówki. W noworocznym wydaniu naszej gazety możecie przeczytać m.in o niezwykłym spotkaniu, które miało miejsce 9-go stycznia w naszej szkole. A było to spotkanie z Paraolimpijczykami, którzy opowiadali o swoich sukcesach, o pomocy innym, a na koniec zaproponowali nam aktywnośc fizyczną. Rasizm? Dyskriminacja? Tak, to znane nam pojęcia, ale czy wiemy co tak naprawdę znaczą? Więcej na ten temat w artykułach na str. 32, 34. Platerówka słynie z wieczrkow poetycko- muzycznych, w styczniu miał miejsce jeden z nich którego motto to: "Czas nie będzie na nas czekał". Zapraszam wszystkich do lektury :) Redaktor naczelna Wydarzenia: Świat Nasze sprawy Kultura: Społeczeństwo Wizje przyszłości: Styczeń...

Spis treści:

Czas nie będzie na nas czekał. str 10, Udowodnij, że potrafisz być mistrzem str 13 Gdy ludzie giną, a swiat bezradnie milczy str 25 Jest taki dzień...str 5 Jak spędzić ferie w mieście str 35, Warto próbować str 33 Krwiste spojrzenie sąsiada str 8 Co warto wiedzieś str 31 Co wiemy o polskim wojsku str29 Smart CITY - miasto przyszłośći str 21 Czy pamiętacie o niezwykle ważnym święcie, które ma miejsce w pierwszym miesiącu roku? Tak, mowa tu o Dniu Babci (21.01) i Dniu Dziadka (22.01). Są to wyjątkjowe dni, w których powinniśmy podziękować naszym dziadkom za ich miłość, wsparcie i zrozumienie. Największym prezentem dla nich nie będą rzeczy materialne ale nasz czas spędzony z nimi. Jest taki dzień….
W przedświątecznej atmosferze, tak charakterystycznej dla na- szych polskich świąt Bożego Narodzenia tuż przed rozpoczęciem ferii, uczniowie naszej szkoły zgromadzili się w sali gimnastycznej, aby tradycyjnie już uczestniczyć w jasełkach.


Tegoroczny spektakl jak zwykle przygotowywany przez panią profesor Bożenę Skaryszewską,zgro- madził na scenie artystów z bardzo wielu klas. To trudne logistycznie przedsięwzięcie co  roku nas zaskakuje niezwykle pozytywnie, wprowadza w ciepły i pełen miłości oraz wzajemnej życzli- wości klimat świąt. Tym razem było podobnie. Piękne, a przede wszystkim mądre teksty przep- latane pastorałkami czy piosenkami oddającymi tę niepowtarzalną atmosferę wywoływały uś- miech i wzruszenie na twarzach zebranych. Obserwowani przez redakcję goście czy praco- wnicy szkoły, ukradkiem ocierali łezki, które szkli ły się tego popołudnia w wielu oczach. Jak to  zwykle bywa, okres przygotowań tego typu uro- czystości jest trudny i mozolny. Uczniowie muszą godzić próby z zajęciami szkolnymi. I kiedy wy- daje się, że wszystko się sypie i nie ma opcji, że- by się udało, nagle, jak za dotknięciem czaro- dziejskiej różdżki jest pełen sukces. Aktorzy o- trzymują gratulacje, a pani Skaryszewska zbiera buziaki od wzruszonych i urzeczonych chwilą ko- leżanek. Taka to miła tradycja. Jej zwieńczeniem jest kolacja wigilijna przygotowana specjalnie na tę okazję. Na stole oprócz opłatka ( niezbę- dnego do rozpoczęcia wspólnego posiłku) znaj- dują się liczne smakołyki,ulubione przez nas pie- rogi, kapusta z grzybami, barszcz czy słodycze.

Wszyscy składamy sobie życzenia uczniowie, pracownicy szkoły, nauczyciele, a nawet absolwenci, którzy od lat oczywiście w zmie- niającym się składzie odwiedzają Platerówkę właśnie tego dnia. Kiedy gwar ucichnie, a emocje opadną, można rozejść się do  domów, zabierając ze sobą mnóstwo pozytywnych emocji, wzruszeń, radości i dobroci. Tak właśnie co roku kończy się ten dzień” bardzo ciepły, choć grudniowy” chciałoby się zanucić…. Redakcja

Krwiste spojrzenie sąsiada
Zima to czas w którym łapiemy rożnego rodzaju infekcje, męczy nas katar, zapalenie gardła, do- pada gorączka i towarzyszące jej dreszcze. To typowe dla tej pory roku. Tegoroczny brak mrozów i zimy z prawdziwego zdarzenia sprzyja namnażaniu wirusów. Wysokie temperatury, nie- typowe jak na grudzień czy styczeń powodują, że  zapominamy o szaliku i ciepłej kurtce.


Nic dziwnego, jeżeli przed oknami możemy po- dziwiać kwitnące róże pnące czy magnolie. Dość nietypowe, zimowe widoki prawda? Skoro lekko wariuje przyroda, to i nasz organizm też traci swoją czujność. Końcówka roku 2017-go i początek 2018, to rozkwit dość niezwykłej epidemii, zapalenia spo- jówek. Bardzo wiele osób chodzi z mocno za- czerwienionymi oczami, odczuwając przy tym nieprzyjemne pieczenie czy swędzenie. Wielu z  nas nawet nie zdaje sobie sprawy z  tego, że  padło ofiarą wirusa i złe samopoczucie zwala na  prace przy komputerze czy nocne ślęczenie nie koniecznie nad książką, raczej nad klawiaturą i grą. Czym jest wirusowe zapalenie spojówek, w jaki sposób nabywamy tę dolegliwość i co robić, gdy już nas dopadnie? Wirusowe zapalenia spojówek zdaniem prof. Dr  hab. n. med. Marka Prosta z Centrum Okulistyki Dziecięcej w Warszawie, najczęściej są  spowo- dowane przez adenowirusy oraz wirusa opry- szczki, rzadziej zaś przez wirusy ospy wietrznej i półpaśca, wirusy brodawczaka ludzkiego , wiru- sy wywołujące mięczaka zakaźnego lub pikornawirusy.Do zakażenia dochodzi drogą kon- taktową przez dotykanie rękami przedmiotów, na których znajdują się wirusy, i przenoszenie ich na powieki. Wirusowe zapalenia spojówek są  bardzo zakaźne i często występują w postaci epidemii. Typowymi objawami klinicznymi są : znaczne przekrwienie spojówek, obfita wydzielina suro- wicza, obrzęk powiek oraz odczyn grudkowy w spojówkach. Zapaleniu spojówek mogą towarzyszyć zmiany w obrębie rogówki. Zapalenia wirusowe trwają dłużej niż bakteryjne, zazwyczaj 2–3 tygodnie. Przyuszne



węzły chłonne są  często powię- kszone. Zazwyczaj zapalenie spojówek towarzyszy lub następuje po  za- paleniu górnych dróg odde- chowych lub gardła. Choroba rozpoczyna się zwykle nagle, najpierw atakuje jedno oko, a po 2-3 dniach drugie. Nasze oczy stają się przekrwione, powieki podpuchnięte, źle reagu- jemy na ostre swiatło, a z oczu cieknie kleista ciecz. Typowym powikłaniem są nacieki na rogówce, które pojawiają się po dwóch tygodniach od  wystą- pienia pierwszych objawów zapalenia. Powodują pogorszenie widzenia i wspomniany światło- wstręt. Zwykle ustępują po ok 3 tygodniach, ale czasami mogą całkowicie ustąpić dopiero po pół roku. Zmianom w  oczach często towarzyszy meczacy katar czy kaszel. Epidemiczne zapalenie spojówek jest zakaźne przez trzy tygodnie od  wystąpienia objawów. Leczenie jeśli nie ma po- wikłań, trwa ok 3 tygodni, choć zmiany na rogówce mogą utrzymy wać się przez kilka miesięcy. Uważajmy więc na siebie, a jeśli w  najbliższym otoczeniu ujrzymy osobnika krwiście na  nas pa- trzącego, pamiętajmy o wodzie i mydle i o tym, ze nasze rączki ciągle czegoś dotykają i są istną wylęgarnią wirusów i bakterii. To  taka praktyczna rada przed zbliżającymi się feriami. Natalia Czas nie będzie na nas czekał.
Podobno zdaniem fizyków czas jest tylko iluzją. Obecnie toczą się intensywne badania, których celem jest udowod- nienie tej tezy. My  zwykli śmiertelnicy (póki co), którzy z fizyką na poziomie uniwersy- teckim niewiele, a w zasadzie nic nie mamy wspólnego, u- pływ czasu odbieramy nama- calnie i na ogół dość boleśnie. Mało kto jest w stanie zaakce- ptować słowa piosenki „weso- łe jest życie staruszka”, gdyż starość postrzegamy raczej ja- ko pasmo bólu, chorób czy smutku, choćby właśnie za  tym minionym czasem.


Ósmego stycznia w  naszej szkole, a konkretnie w  szko- lnej bibliotece, wzorem ubie- głych lat miał miejsce wieczo- rek poetycko- muzyczny przy- gotowany przez panią Elżbietę Samsel i panią Agnieszkę Kło- buchowską, którego mottem był właśnie upływający czas. Na zaimprowizowanej scenie pojawili się uczniowie z kilku klas, obdarzeni talentem wo- kalnym czy recytatorskim. Nastrojowe pomieszczenie, gra świateł, muzyka, zgro- madzona publiczność, wszy- stko razem jak zwykle przy- niosło wspaniały efekt. Nasi aktorzy, zarówno ci  doświadczeni już scenicznie, jak i ci z pierwszych klas, któ- rzy dopiero „raczkują na  sce- nie” wczuli się w śpiewane czy mówione teksty doskonale. Bawiąc nas, również sami świetnie się bawili, bez spięcia i zadęcia. Wspólnie nucili pio- senki kołysząc się w ich rytm, uśmiechając czy szepcąc sobie coś do ucha. To właśnie wpły- nęło na atmosferę tego wys- tępu, rodzinną, przyjacielską,  ciepłą bez nerwów i tremy, choć ta z pewnością była. Zaczęło się optymistycznie, wszyscy ruszyliśmy w stronę słońca, w podróż prozaicznie nazwaną życiem, z  uśmie- chem na twarzy, bo trudno się było nie uśmiechać, słuchając piosenki zespołu Dwa plus jeden”. Następnie toczyliśmy



spór filozoficzny z Bogiem nad pełnym sprzeczności światem za sprawą piosenki Kasi Ko- walskiej. Po brawurowym wykonaniu utworu „Małe rzeczy” Sylwii Grzeszczak, była chwila na  refleksję nad „naszym domem na piasku”, pogonią za  zys- kiem i utratą radości z  co- dziennych zwykłych rzeczy i prozy życia. Następnie oswojeni z duchem tolerancji uwierzyliśmy w  lep- szy świat, a przy okazji i w lepszych nas, nucąc piosenkę zespołu Bracia. Inspirowani tekstem Kasi Kowalskiej „To co dobre ” zmieniliśmy naszą optykę patrzenia na  świat i u- wierzyliśmy, że  będzie nam łatwiej, gdy nauczymy się do- strzegać dobro. Tylko wtedy zrozumiemy, że  szczęście ist- nieje. Utwierdził nas jeszcze w  tym przekonaniu utwór Ro- berta Jansona „Małe szczę- ścia” Warto pielęgnować w  sobie pogodę ducha, warto się cieszyć, śmiać i kochać. Warto również zachować w  sobie dziecięcą radość i  ufność. Z upływem lat jest ona niestety czasami zastępowana przez podejrzliwość i zniechę- cenie. Paradoksalnie dowiedzieliśmy się, że upływ czasu ma na nas kojący wpływ, uczy nas pogo- dy i dystansu do tego co minęło. I mimo tego, że  często nas życiowo pokiere- szuje, poplącze nasze ścieżki, to jednak finalnie pozwoli nam zrozumieć, co w życiu jest mądre i ważne, a co jedynie błyskotką. Jak śpiewała Gra- żyna Łobaszewska w utworze „Czas nas uczy pogody”- „od- dzieli ziarna od plew” Upływ czasu, to  oczywiście dość smutna perspektywa dla niektórych z nas. Im więcej lat mamy, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z  przemijania i nieodwracalności pewnych zjawisk. Zawsze jednak należy być optymistą i tak właśnie można interpretować teksty śpiewa- nych piosenek. Ponieważ nie ma co liczyć na to, że czas się zatrzyma i poczeka na nas, więc należy umieć cieszyć się



każdą chwilą, wyciskać życie jak przysłowiową cytrynkę, nie rozpamiętywać porażek, pielę- gnować dobro, zapominać zło, po prostu czerpać życie całymi garściami. Proste, prawda? Każdy sukces ma wielu ojców, ten również. Oprócz tych, któ- rych mogliśmy oklaskiwać na  scenie, a byli to też uczniowie recytujący jakże mądre życio- wo teksty, byli jeszcze „akto- rzy drugiego planu” odpo- wiedzialni za światło i dźwięk. Ponieważ nie padają w tym tekście żadne nazwiska, więc ograniczmy się jedynie do  stwierdzenia, że zostali oni za- uważeni i docenieni przez wszystkich, a przez panią dy- rektor dodatkowo  nagro- dzeni siarczystymi całusami. Po udanym programie artysty- cznym, na gości i aktorów czekała słodka przekąska, łyczek gorącej kawy czy herbaty. O poczęstunek zadbali nie- zwykle profesjonalnie, jak za- wsze uczniowie z klas tech- nikum.Wszystkiego doglądała i nad wszystkim czuwała pani profesor Beata Bętkowska, autorka przepysznych roga- lików.:) Pełni refleksji, bogatsi o  ży- ciowe mądrości i filozoficzne sentencje, mając jeszcze w głowie dźwięki znanych i  lubianych melodii, a w ustach smak wspomnianych roga- lików z  niecierpliwością cze- kamy na  kolejny program artystyczny. Jednym pozwala on  się za- prezentować i scenicznie zaist- nieć, a  dla innych jest orygi- nalną,niekonwencjonalną, mą- drą lekcją. Takie rzeczy – tylko w  Platerówce. "Czas nie będzie na nas czekał" O niepowstrzymane łzy Nigdy nie spełnione sny Słowa, których było brak Dziś do siebie mam żal Wciąż tłumiony w sobie krzyk Ból co zadrą we mnie tkwił Strach przed tym, co piękne jest Dziś zapomnieć już chcę. Czas nie będzie na nas czekał Więc wybaczmy sobie to, co było w nas złe Nie umiem żyć bez ciebie Teraz dobrze to wiem. Udowodnij, że potrafisz być mistrzem
W styczniu większość z  nas uczestniczyła w  nietypowej lekcji. Nietypowej, bo  odbywała się na  sali gimnastycznej, a  nie był to w -f, nie- typowej, bo prowadzonej aż przez trzy osoby, do tego nie byli to nauczyciele naszej szkoły i nietypowej, bo  zakończonej praktycznymi ćwiczeniami z  użyciem sprzętu, który zwykle możemy oglądać w telewizji.


Gościliśmy w szkole sportowców, laureatów pa- raolimpiad, zrzeszonych w  fundacji Akademia Integracji. Wszystkim im tragiczny los odebrał zdrowie i  skazał na  niepełnosprawność, choć dziś w przypadku dwóch naszych gości trudno to  zauważyć. Przyjechali do nas nie po to, by opowiadać nam o sobie, choć te historie są interesujące i dają wiele do myślenia, ale by uzmysłowić nam jak kruche jest nasze życie i jak łatwo „wylądować na przysłowiowym wózku” Poznaliśmy pięć historii. Pięć opowieści za  któ- rymi stoi ludzki dramat, ale i wielki sukces, su- kces życiowy. Wszystkie historie zaczynają się podobnie- wypadkiem samochodowym, nieszczęśliwym wypadkiem czy ciężką chorobą. Podobnie się również kończą, opisem trudnej walki o powrót do normalności. W ich przypadku normalność, to przede wszystkim uwolnienie się od poczucia bezradności,wykluczenia społeczne- go, upokorzenia. Niepełnosprawność nie zna ograniczeń- bezpieczeństwo. Marek, jeden z bohaterów opowieści to  niepeł- nosprawny młody chłopak, który w  wyniku wy- padku stracił nogę. Jego świat uległ przewartościowaniu, ale życie przecież się nie skończyło. Nauczył się mimo ograniczeń realizować swoje pasje- wspinaczkę i motocykle. Co ciekawe prawo jazdy zrobił już jako osoba niepełnosprawna. Na wyprawy mo- tocyklowe wyruszał w różne zakątki świata. Nadawał im przewrotne nazwy, jak ta „Jedną nogą w Armenii” Paradoksalnie nie wiadomo czy gdyby nie był osobą niepełnosprawną, miał by  tyle pomysłów na siebie i motywacji



do działania. Praca drogą do sukcesu Kolejnymi postaciami z opowiadań naszych gości był Marek i Grzegorz. Obydwaj w wyniku wypadku zostali unieruchomieni na wózku inwalidzkim. Grzegorz dzięki samozaparciu i pracy został złotym medalistą olimpijskim (na jednej olimpiadzie zdobył aż 4 złote medale), a Marek swój wcześniejszy talent w szabli przekuł na pracę trenera. To czego nie mógł zrobić sam, robili trenowani przez niego zawodnicy. Ich sukces stał się jego sukcesem. Upór, walka Tomek, to kolejny bohater. Siedemnastolatek, olbrzymi talent szermierski. W ciągu roku nie przegrał żadnej walki. Niepełnosprawność w  jego przypadku, to wypadek komu- nikacyjny, Tomek wpadł pod tramwaj i stracił nogę. Nauczony pracy i wytrwałości uzyskał kwalifikację olimpijską i pojechał na olimpiadę. W jednej z decydujących walk doznał kontuzji bicepsu. Mimo bólu przystąpił do ostatniej walki tocząc ją lewą ręką. Przegrał 8: 15, ale moralnie był zwycięzcą. Dziś jest



właścicielem firmy produkującej rowery ręczne i wózki orto- pedyczne. Zatrudnia kilkaset osób, a jego zyski liczone są w milio- nach. Upór, walka, siła i determinacja doprowadziły go do miejsca, w którym dziś jest. Mistrz jest w każdym Lena to 10-cio letnia dziewczynka, która urodziła się spara- liżowana. W swoim krótkim życiu pokonała ponoć 9 śmiertelnych chorób i gdy wszystkim wydawało się, ze do końca życia będzie zdana na opiekę rodziców, ona postanowiła działać. Dziś jest samodzielna, nie musi liczyc na innych. Wygrała swoje życie, bo  może sama istnieć. Stała się mistrzem w pokonywaniu ograniczeń swojego ciała. Integracja Ostatnia opowieść dotyczyła Marty i Darii. Marta urodziła się niepełnosprawna. Rodzice zabrali ją na AWF, by mogła popatrzeć na sportowców. Ta wizyta odmieniła jej życie. Zaczęła trenować szermierkę, pokonywać swoje bariery i ograniczenia, by zostać złotą medalistką igrzysk olimpijskich. Jej rodzice są  z niej niezwykle dumni, jak zresztą wszyscy rodzice, którzy obserwują swoje niepełnosprawne dzieci w  ich zmaganiach z samoogra- niczeniami. Partnerką w walce Marty była pełnosprawna Daria, również mistrzyni w szermierce. Zaryzykowała swoją pozycję w środowisku i stanęła do walki siadając na wózku. To była dla niej zupełnie nietypowa rola, a jednak podjęła tę rywalizację licząc się z tym, że w nietypowej dla siebie sytuacji, może sobie nie poradzić. Nasza niestandardowa lekcja zakończyła się warsztatami. Wszyscy mieliśmy możliwość sprawdzić nasz refleks czy stanąć do walki szermierskiej. Ktoś kiedyś napisał, że w nastawionym na konsumpcję świecie, w którym kult ciała i utrzymanie go w optymalnej kondycji jest naszym kryterium użyteczności, przydatności i atrakcyjności, tak naprawdę wszyscy jesteśmy inwalidami, tyle tylko, że bohaterowie dzisiejszych opowiadań doskonale o tym wiedzą, a my słuchacze, jeszcze nie. KR Spotkanie z paraolimpijczykami skłoniło nas do refleksji, sprowokowało do dyskusji, nie było dla nas obojętnym nic nie znaczącym wydarzeniem.Każdy odebrał je inaczej, każdy wyszedł z niego ze swoim przesłaniem. Zamieszczamy więc jeszcze dwa teksty poswięcone temu wydarzeniu.
Wystarczy tylko chcieć ...


9-go stycznia do  naszej szko- ły przyjechało trzech parao- limpijczyków. Dzięki spotkaniu z nimi dowiedzieliśmy się, że wszystko można w życiu osią- gnąć, wystarczą tylko dobre chęci, nic nas tak naprawdę nie ogranicza. To, że ktoś nie ma ręki albo nogi nie oznacza  że nie może być świetnym sportowcem. Widząc osobę niepełnospra- wną od razu zakładamy, że  jest biedna, nieszczęśliwa, po- trzebuje pomocy, nic nie może sama zrobić, nie poradzi sobie itp. Nasi goście uświadomili nam, że  tak nie jest. To, że  ktoś jest inwalidą nie znaczy, że nic już w życiu nie osiągnie. Usłyszeliśmy pewną historię. Jeden z gości, który jeździ na  wózku inwalidzkim opowie- dział nam o tym, jak siedział sobie w  mieście i  pił kawę ( tak jak inni ). Nagle ludzie zaczęli mu dawać pieniądze, w ciągu kilkunastu minut uz- bierał kilkadziesiąt złoty, lu- dzie dawali mu pieniądze z  li- tości, gdyż widzieli, że jeździ na wózku (myśleli,że trzeba go  wesprzeć, gdyż sam nic już nie osiągnie). Tymczasem on  nie zbierał żadnych pie- niędzy, po prostu chciał napić się kawy. Jak ty byś się poczuł i  zacho- wał będąc na jego miejscu? Ludzie niepełnosprawni nie potrzebują litości, większość z nich świetnie sobie radzi, potrzeba tylko dobrego prawa, przemyślanej infrastruktury i  zniesienia architektonicznych barier. Nie wolno na ludzi na wózkach patrzeć jak na po- tencjalnych biedaków, oni są  wrażliwi, maja swoją godność, można ich urazić. Tacy ludzie są w stanie osiągnąć tyle co  zdrowi i  sprawni fizycznie, a  nawet więcej, gdyż pomimo sytuacji w jakiej się znaleźli nie załamują się, uparcie i wy- trwale dążą do  spełnienia swoich marzeń. Są dowodem  tego,że nie ma ograniczeń, je- żeli się bardzo chce. Takiej postawy powinniśmy się od  nich uczyć. Ludzie zdrowi nie doceniają tego, że mają nogi, ręce, mo- gą chodzić. Niestety to błąd, bo wystarczy chwila i nasze



życie może się drastycznie zmienić. Nieprzemyślany skok do wody, chęć popisania się przed innymi i nagle możemy się obudzić nie czując swego ciała, nie panując nad nim. Jeden z gości powiedział zna- mienne słowa: człowiek żyje dwa razy, on w pierwszym ży- ciu nie żył tak dobrze jak w  tym drugim. Drugie życie za- częło się po wypadku i mimo, iż zmieniło się diametralnie i  musiał wszystkiego tak napra- wdę uczyć się od początku, dziś jest szczęśliwszym czło- wiekiem, szczęśliwszym niż wcześniej.  Teraz dostrzega więcej pię- kna, więcej podróżuje, speł- nia marzenia. Ma dystans do  siebie i swego kalectwa, zapy- tał nas, dlaczego od samego poranka, gdy się tylko budzi zawsze ma  dobry humor? Bo nigdy nie wstaje lewą nogą   Niepełnosprawność w Polsce, to  przede wszystkim wynik wypadków,tylko niewielki pro- cent kalectw jest skutkiem wad wrodzonych, chorób czy błędów lekarskich. Powinniśmy więcej uwagi przykładać do  tego co i jak robimy, jakie decyzje podej- mujemy. Mamy mózg i  musi- my go używać,  nie możemy ulegać fantazji tylko myśleć racjonalnie. To  nie jest gra nie mamy kilku żyć. Popisywanie się przed innymi nie ma sensu, gdyż to my bę- dziemy odczuwać skutki na- szej głupoty. Brzezińska Weronika (Nie)możliwe? Większość z nas kojarzy nie- pełnosprawność z niedyspozy- cją,wielkim nieszczęściem, cie- rpieniem,problemami. Taki po- gląd rodzi stereotyp, iż dla człowieka nie w pełni zdro- wego pewne ścieżki są zam- knięte, sukcesy nieosiągalne, a jego życie przestaje mieć sens. Przecież występują pro- blemy z poruszaniem się, pod- stawowymi potrzebami fizjo- logicznymi, z samodzielnością. Osoba niepełnosprawna jest bowiem uzależniona od blis- kich w tak dużym stopniu w jakim ucierpiało jej ciało czy



to w wypadku, czy też w wy- niku choroby. W Platerówce gościliśmy para olimpijczyków, którzy nie boją się stawić czoła wyzwaniom. Obalając powyższe stereotypy pokazują, iż niemożliwe staje się możliwe, wystarczy tylko chcieć. Jest to piękne świadectwo motywujące nie tylko chorych lecz i zdrowych ludzi. Konieczność pokonywania co- dziennych trudności, kształ- tuje silną wolę, walkę, upór w dążeniu do celu. Tych cech często brakuje ludziom zdro- wym, szybko się zniechę- cającym i mającym „słomiany zapał” Nasi goście mieli różny stopień niepełnosprawności. Ale bez względu na to jak wielkie kalectwo ich dotknęło, mieli do siebie dystans. Dzięki temu oswoili własne lęki, po- trafili wyjść z domów i walczyć o swoją „normalność” Życie ma się jedno. Osoby zdrowe mogą zmarnować je na tapczanie, osoby niepełno- sprawne na wózku. Uważam iż główny przekaz spotkania opierał się na tym, iż każdy z nas ma w sobie wielki potencjał, który powi- nien wykorzystać. Każdą ży- ciową tragedię można przekuć w sukces, z każdej sytuacji jest wyjście, tak naprawdę wszystko zależy od naszej woli, determinacji, umysłu. Ciężko jest zawsze. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Ale bądź sam dla siebie bohaterem. Spełniaj marzenia nawet gdy inni podcinają ci skrzydła, nie poddawaj się na- wet gdy otaczają cię nieprzy- jazne szepty. „Sztuką jest żyć tak jakby drugiego dnia miało nie być’’ Paulina Grzelak Sporty zimowe z perspektywy kanapy i nie tylko
Za niespełna tydzień zaczynają się ferie zimowe. Większość ludzi w tym okresie wyjeżdża w góry i oddaje się sportowej adrenalinie, która udziela się wszystkim miłośnikom białego szaleństwa. Jedni uprawiają czynnie sport, śmigając po  stokach czy ślizgając się na  lodowiskach, inni ograniczają się do śledzenia zmagań sportowych z perspektywy kanapy.


Zimą jest co oglądać, bo jest to czas zawodów wszystkich zimowych konkurencji sportowych. Zachęcamy wszystkich do czynnego uprawiania sportu, ale jeśli nie ma możliwości, by wyjechać, zapraszamy na telewizyjne relacje z zawodów. Jednymi z  najpopularniejszych zimowych spor- tów są narciarstwo alpejskie i klasyczne, snow- boarding, hokej na lodzie i łyżwiarstwo. Ludzie kojarzą snowboard ze zwykłą jazdą na desce, jednak jak w każdym innym sporcie tu też odbywają się mistrzostwa. W ubiegłym roku w  dniach 9-17 marca miały miejsce dwunaste mistrzostwa świata w hiszpańskim ośrodku zimowym. Laureatami tego konkursu byli Sotty James i Cai Xuetong. Snowbord zawsze konkuruje z narciarstwem i trudno przekonać narciarza do deski i odwro- tnie. Każda z  tych dyscyplin dostarcza wielu wrażeń, a przede wszystkim pozwala spędzać czas na powietrzu. Jeśli mowa o mistrzostwach, możemy wspo- mnieć o innym rodzaju sportu zimowego, a  mianowicie o  hokeju i  o najlepszej lidze hoke- jowej, którą jest NHL. Składa się z 31 drużyn z Ameryki Północnej. Trofeum, o które walczą wszystkie drużyny to Puchar Stanleya. W maju 2017 roku odbyły się organizowane przez IIHF Mistrzostwa Świata w  Hokeju na  Lodzie. Najlepszym krajem została Szwecja. MVP (najbardziej wartościowy gracz) tych zawodów został William Nylander, a królem strzelców Rosjanin Artiemij Panarin. Polacy niestety nie mają większych sukcesów w tej dziedzinie i nie potrafi tego zmienić nawet nasz najwybitniejszy hokeista w historii Mariusz Czerkawski, olimpijczyk z 1992 roku.

Po co Małyszowi komórka? - Po to, żeby trener mówił mu, kiedy lądować. XXX Adam Małysz w trakcie skoku: - Halo! Wieża!! Kończy mi się pas!!! XXX Kto ty jesteś? - Polak Małysz. XXX Rozmawia dwóch złodziei: - Ty, na następny skok zabierzemy tego Małysza. Słyszałem, że jest niezły. XXX Żona przed wyjazdem mówi do Małysza: - Tylko mi nie skacz na boki!

Kolejnym sportem zimowym, na który warto zwrócić uwagę jest łyżwiarstwo figurowe. Ku  zdziwieniu niektórych, jest to również sport, w którym się rywalizuje. W mistrzostwach świata, które odbywają się co roku mogą brać udział zawodnicy, którzy ukończyli 15 lat. Podczas zawodów rozgrywane są konkursy solistów, solistek, par sportowych oraz par tanecznych. Jednym z najlepszych ostatnio solistów okazał się Hiszpan Javier Fernandez Lopez, a najlepszą solistką Rosjanka Jewgienija Miedwiediewa.  Tu również jako kraj nie mamy znaczących sukcesów, warto więc trenować, by rozpocząć wspaniałą polską kartę tej dyscypliny. Inną odmianą łyżwiarstwa jest łyżwiarstwo szybkie. Zawodnicy ścigają się na torze lodowym. Rekord światowy ustanowił Pawieł Kuliźnikow, który przejechał dystans 500 metrów w czasie 33 98 sekund. Po sukcesach Polaków zaczęły powstawać nowe obiekty sportowe, również te pod dachem, gdzie na łyżwach można ścigać się przez cały rok. Ulubionym sportem widzów okresu zimowego są skoki narciarskie. Sport ten jest niebezpieczny i wymaga od zawodnika wiele pre- cyzji. Trzeba umieć zachować równowagę, aby nie ulec wy- padkowi. Sędziowie przydzielają odpowiednią ilość punktów za różne czynniki. Trzeba mieć precyzję w wykonywanej czynności. Skoczek musi również stosować określoną dietę i się jej ściśle trzymać. Nie może przekroczyć pewnej wagi, bo to utrudni skok. Sportowcy mają trudny zawód bo wielu rodaków bardzo liczy na ich sukces, są więc poddani ciągłej presji. Wiele drużyn ma swojego psychologa. Najlepszym polskim skoczkiem narciarskim był Adam Małysz, który pobił rekord Polski skacząc 218 metrów w Planicy w 2001 roku. Obecnie w jego ślady idzie Kamil Stoch, który właśnie po raz drugi wygrał Turniej Czterech Skoczni. Oprócz niego udało się to do tej pory tyko Hannawaldowi. Tworzą więc we dwóch elitarny klub. Skalska Wiktoria Martyna Głębska SMART CITYmiasto przyszłości?



Smart City to miasto inteligen- tne, wykorzystujące technolo- gie informacyjno -komunika- cyjne w  celu zwiększenia interaktywności i wydajności infrastruktury miejskiej i jej komponentów składowych, a  także do podniesienia świado- mości mieszkańców. Smart City to krok do  przysz- łości, a określenie miasta tym mianem daje mu ogromny prestiż. Co potrzebuje City by zamieni- ło się w Smart ?  Ma przede wszystkim być dla ludzi, tworzyć usługi, dawać produkty, które pozwalają za- razem ludziom się realizować. W takim mieście najważniej- szy jest człowiek. Inteligentne miasto ma ci za- pewnić to  czego chcesz, byś nie chciał zmienić go na inne- lepsze i bezpieczniejsze. Przykładem inteligentnego mia sta przyszłości jest Londyn. W 2016 został uznany za  SMART jako jedno z trzech (Londyn, Paryż, Nowy York) najnowocześniejszych miast. Wiele miast stara się dorów- nać wspomnianej trójce, doty- czy to również polskich miast. Mimo, że bardzo nam daleko do tego określenia, to pewne elementy SMART CITY można zaobserwować. W rankingach uwzględnia się przede wszystkim jakość życia mieszkańców.(Samych rankin- gów miast inteligentnych jest bardzo wiele, gdyż inteligen- tne rozwiązania stosowane mo gą być w różnych obszarach życia, biznesu i ekonomii…np. Paryż króluje pod względem ekologicznym.) Londyn jako nowoczesne miasto wykorzystuje monito- ring wizyjny do detekcji wy- padków i  skrócenia czasu dotarcia na miejsce zdarzenia stosownych służb. Dane wykorzystywane są  ró- wnież do projektowania ście- żek rowerowych oraz budo- wania komunikacji przez pie- szych lub osoby niepełno- sprawne. Wykorzystuje się analizę danych,by doprowadzić w  2020 roku do  50% redukcji zanieczyszczenia powietrza przez komunikację miejską.



Jeśli się to uda, Londyn będzie mieć najwyższą jakość powietrza spośród najważniejszych miast Europy. Rozwinął platformę Smart London, która pozwala mieszkańcom zarówno oceniać inicja- tywy jak i zgłaszać własne pomysły dotyczące miasta. Wprowadził bezpłatny internet w  mu- zeach, galeriach, parkach, zapewnił najszybszą bezpłatną sieć wifi. Miasta jak z filmu ScienceFiction? To nie przyszłość,to dzieje się już teraz. Wystarczy popatrzeć na  Singapur, wielkie potężne wieżowce, a w środku Gardens by the Bay – przeogromne ogrody. Zajmują one ponad 100 hektarów, a na tak ogromnym terenie możemy podziwiać około 220 tysięcy gatunków roślin, ze wszystkich stref klimatycznych świata. Dubaj, światowa stolica luksusu! W nim znajduje są największy budynek na świecie, a  samo miasto jest mieszanką narodowościową i dla wielu zagranicznych gości istnym speł- nieniem snów. Nie można nie wspomnieć,że ponad 30 lat temu na miejscu obecnej metropolii nie było nic, jak okiem sięgnął rozciągała się pustynia. Rozwój technologiczny postępuje tak szybko,że w pogoni za przyszłością nie zauważymy kiedy ta przyszłość staje się teraźniejszością. Julka Od przemocy słownej do fizycznej
Jak to sie dzieje, że coraz częściej utarczki słowne przechodzą w przemoc fizyczną? Dlaczego tak łatwo wpadamy w gniew, a złe emocje potrafią nami rządzić? Jak nie poddawać sie frustracji, która każe nam wyładowywać swą złość na innych?


Pracujemy od rana do  wie- czora, a  nieraz nawet od  wczesnego ranka do  późnej nocy na ''pełnych obrotach'' i tak przez cały czas, nic więc dziwnego, że wszystko zaczy- na nas wtedy drażnić. Jeżeli żyjemy w takim ciągłym wirze zdarzeń, który nabiera coraz to szybszego tempa, to kończy się to  tym, że nie wytrzymu- jemy . Nie wytrzymujemy tego napięcia, stresu i ciągłej hu- śtawki emocjonalnej. Już dziś wielu z nas nie może zasnąć bez tabletek uspoka- jających i nasennych,  wspo- magaczy energetyzujących np. napoi energetyzujących albo niestety dopalaczy. Przy takim trybie życia,nasze zdrowie podupadnie i już w  bardzo młodym wieku ludzie będą umierać,popełniać samo- bójstwo, zapadać na depresję. Nieodreagowany stres uwalnia w nas pokłady agresji Wyzywamy, obrażamy, a  na- wet upokarzamy innych. Oczywiście to nie tylko przez stres stajemy się agresywni,  wpływają na to różne czynniki chociażby takie jak nasza osobowość, charakter czy po prostu wychowanie. Każda złość musi gdzieś znaleźć swoje ujście. Często obiektem ataków staje się drugi człowiek. Na nim skupiamy naszą nienawiść. To bardzo groźne zjawisko, tym bardziej, że przyczyny owej niecheci do innych są bardzo różne. Może to być wygląd, kolor skóry czy spojrzenie. Na początku stajemy się nie- mili, zaczyna się więc od tzw. przemocy słownej, dążymy do  zastraszenia człowieka, zbu- rzenia jego spokoju np. cały czas go szantażując, bawiąc się nim jak jakąś marionetką .  Kolejną fazą narastającej w nas agresji jest przemoc fizyczna. Wtedy nasze słowa zamieniają się w czyn. Obiektem agresji może być w zasadzie każdy Dziewczynka o innej karnacji skóry, pracownik baru mó- wiący łamaną polszczyzną, kibic innego klubu sportowego trzymający w ręku rekwizyt w postaci znienawidzonego szalika, dziecko lekko znie- cierpliwione zbyt długą ko- lejką, żona, której „przypalił się’ schabowy itd. itd. Frustracja, agresja i przemoc nie ma konkretnego przeciw- nika. Może być nim każdy, tylko dlatego, że w nieodpo- wiednim czasie znalazł się w złym miejscu. Język agresji propagowany i akceptowany przez różne grupy społeczne jest nie- zwykle niebezpieczny, bo nie wiadomo kiedy przechodzi w  czyn, a  groźby słowne zamie- niają się w uderzenia pięści. Problemem jest i skala mikro i skala makro tego zjawiska, gdy całe narody zaczynają uprawiać politykę pogardy lub co gorsza wcielać ją w czyn. Co zatem zrobić aby język nie- nawiści nie zmienił się w  zbrodnicze czyny ? Moim zdaniem należy zacząć od zmiany siebie samego, a

Najnowsze badania wskazują, że trzech na dziesięciu Polaków żyje w stresie. Pozostałych siedmiu żyje w Londynie. ... Wynaleziono już: kawę bez kofeiny piwo bez alkoholu papierosy bez nikotyny ale o życiu bez stresu ani widu ani słychu...

mianowicie od zweryfikowania naszego sposobu patrzenia na  innych oraz nauczyć się tolerancji, akceptowania in- nych ludzi. Musimy wyzbyć się uczucia nienawiści, najlepiej zastąpić je uczuciem miłości, ale na to mogą zdobyć się tylko nieliczni. Wszyscy jesteśmy synami tej ziemi, jak to kiedyś zostało górnolotnie powiedziane. Ziemię mamy póki co tylko jedną. Trzeba się polubić, a przede wszystkim umieć pokonać stres i napięcie dnia codziennego. Jeśli potrafimy się zrelakso- wać, to świat będzie od razu piękniejszy, a sąsiad sympaty- czny. Weronika Brzezińska Gdy ludzie giną, a świat bezradnie milczy.
Swój tekst zacznę od prostego pytania: czy czujemy się na co dzień bezpiecznie? Bez względu na to, czy chodzi o jednostkę, grupę, a może całe społeczeństwo, spróbujmy na nie odpowiedzieć.


Żyjemy w Polsce, kraju demokratycznym, choć nie zawsze ta demokracja działa sprawnie.Nie mamy na co dzień do czynienia z większym niebezpieczeństwem. Nie twierdzę, że to źle, jednak jego brak sprawia, że myślimy, iż we współczesnych czasach ono nie istnieje. W tej kwestii jesteśmy ignorantami, właściwie ten temat nic dla nas nie znaczy. …  Ludobójstwo- definicja na ogół znana, lecz niestety nie rozumiana- to zbrodnia przeciwko ludności, która ma na celu wyniszczenie narodu lub jego części. Z ludobójstwem mieliśmy już do czynienia w XIII w., ale niestety również dzisiaj. Istnieje nadal, tylko w innych rejonach świata, więc nie stanowi dla nas problemu...Prawda? W XIX w. akty ludobójstwa miały miejsce u  Aborygenów tasmańskich i zostały nazwane “czarną wojną”, podobnie było podczas ekster- minacji ludności etnicznej w Kongu Belgijskim. Natomiast w XX w. aktów ludobójstwa było jeszcze więcej, a najgłośniejsze z nich to  zbro- dnie imperium Osmańskiego, jak i nazistowskich Niemiec i ich sojuszników- między innymi holocaust, niemieckie obozy śmierci, to  wszystko dotyczyło również nas. Do aktów przemocy dochodzi każdego dnia. Nawet nie zdajemy sobie sprawy ilu ludzi ginie z rąk oprawców na tle religijnym, rasowym czy politycznym. Akty ludobójstwa to  nie tylko działania których dopuściły się hitlerowskie Niemcy czy też ZSRR. To także współczesna historia, wydarzenia sprzed lat 20 –tu czy też te dziejące się obecnie. Jednym z przykładów takiego akt przemocy było ludobójstwo w Rwandzie. Lud Hutu dokonał ma- sakry na ludności Tutsi. W ciągu około 100 dni zamordowano od 800 000 do nawet 1 071 000 ludzi. Wydarzenia te miały miejsce w 1994 roku.



Ludobójstwo to  wyróżniające się niespotykaną liczbą ludzi zamordowanych w tak krótkim czasie, stało się prawdopo- dobnie największą porażką ONZ w historii jej istnienia. Pomimo wszelkich danych, które udało się zebrać przed wybuchem konfliktu, i pomimo aktualnych relacji w mediach, gdy ludobójstwo już się roz- poczęło, państwa zachodnie (w  szczególności USA, Fran- cja, Belgia i Wielka Brytania) w żaden sposób nie zainter- weniowały, aby tej masakrze zapobiec czy też ją powstrzy- mać. ONZ powołało wcześniej, w  październiku 1993 roku, UNAMIR pod dowództwem ka- nadyjskiego generała, aby „po móc we wprowadzeniu poro- zumień z Aruszy podpisanych przez rwandyjskie partie 4 sie- rpnia 1993”,kończących wo- jnę domową w Rwandzie. Podczas ludobójstwa ONZ nie zezwoliło jednak UNAMIR na  żadne szersze działania inte- rwencyjne. Zbrodnia zakończyła się, gdy Rwandyjski Front Patriotyczny zdominowany przez Tutsi pod dowództwem Paula Kagame obalił rząd Hutu i przejął władzę. Blisko dwa miliony Hutu, obawiając się odwetu Tutsi uciekło przez granice do Buru- ndi, Tanzanii, Ugandy i dzisiej- szego Konga. Pamięć ludobójstwa i niena- wiść etniczna rozlała się na obszar Kongo, wywołując pierwszą i drugą wojnę domo- wą. Wpłynęła też na rozwój wojny domowej w Burundi. Nakręcono godny polecenia film pt. „Hotel Rwanda” który doskonale pokazuje realia te- go dramatycznego wydarze- nia w historii Rwandy, jak i  całego świata, który był bez- radny w rozwiązywaniu tego konfliktu. Innym przykładem ludobój- stwa jest masakra w Srebre- nicy czyli masowe egzekucje wykonane na  około 8373 muzułmańskich mężczyznach i chłopcach przez paramili- tarne oddziały Serbów w  dniach od 12 lipca do 16 lipca 1995 r. w czasie wojny w  Bo- śni, w  okolicach miasta Sre- brenica. Masakra ta jest uznawana za  największe ludobójstwo w  Europie od  czasu II wojny światowej. Bośniaccy Serbowie zaprze- czyli jakoby mieli wywołać ma sakrę. Serbska strona twierdzi, że  podawana przez muzułmański rząd w Sarajewie liczba ofiar upadku Srebrenicy była znacz- nie przesadzona i informacje o domniemanej masakrze zos- tały wykorzystane jako propa- ganda. Upadek Srebrenicy i innej en- klawy we wschodniej części Bośni – Žepy przyspieszył koniec wojny w Bośni i Herce- gowinie. 30 sierpnia 1995 roku lotnictwo NATO dokonało cię- żkich nalotów na pozycje Ser- bów bośniackich, a po ich za- kończeniu do Bośni i Herce- gowiny wkroczyła armia chor- wacka,która wraz z siłami mu- zułmańskimi i wojskiem boś- niackich Chorwatów rozbiła Serbów. Tym razem przegrywający wojnę Serbowie zostali zmu- szeni do podpisania układu w Dayton. Dziś każdy zadaje sobie py- tanie, dlaczego nikt nie po- wstrzymał tych wszystkich ludzi w Jugosławii czy Rwan- dzie, dlaczego nie sprawdziło się NATO, nie zadziałała skutecznie ONZ te organizacje powinny zapobiegać takim sytuacjom. Niestety czas pokazuje, że organizacje międzynarodowe często są bezradne. Zmieniające się realia polityczne i sprzeczne interesy mocarstw skutecznie paraliżu- ją ich działania. Kiedy powsta- wały świat był inny i ich zada- nia były inne. W czasach zimnej wojny głównym zadaniem NATO było tworzenie przeciwwagi politycznomilitarnej dla Ukła-

Platernówka

du Warszawskiego. Rywalizacja i konkurencja z blokiem wschodnim polegała głównie na utrzymywaniu równowagi na  zasadzie odstraszania – użycie arsenału jądrowego jednej ze stron spowodowałoby od- wet drugiej, a w tej wojnie nie mogło być zwy- cięzców. Po zakończeniu napięcia w stosunkach Wschód – Zachód spowodowanego rozpadem ZSRR i zakończeniem zimnej wojny, strony podjęły dialog. NATO otworzyło się na dawnych prze- ciwników, czyli państwa z byłego bloku wscho- dniego. W obecnych czasach nadal podstawową funkcją sojuszu pozostaje odstraszanie potencjalnego agresora, ale pojawiają się nowe zadania wynikające ze zmienionej sytuacji politycznej. Zaangażowanie NATO w akcje zbrojne zawsze ma wymiar polityczny. Na użycie siły potrzeba zgody ONZ, a tu wymagana jest jednomyślność tzw. wielkiej piątki czyli Rosji USA, Chin, Wielkiej Brytanii i Francji. Niestety polityczne interesy tych państw są krańcowo różne, więc o jedno- myślność niezwykle trudno. Do najważniejszych zadań światowych mo- carstw od 1992 roku należy wspomaganie ONZ w wysiłkach na rzecz pokojowego rozwiązywania konfliktów w byłej Jugosławii. Od 1995 roku NATO wspierało porozumienie pokojowe w byłej Jugosławii, w ramach tzw. Sił Stabilizacyjnych. Od Rady Bezpieczeństwa ONZ, NATO otrzymało też mandat na utrzymanie pokoju w Bośni i Hercegowinie. Podjęto wówczas działania po raz pierwszy poza terenem określonym w dokumencie założyciel- skim NATO. Formą realizacji tego mandatu były misje pokojowe w Bośni i Hercegowinie IFOR od grudnia 1995 do grudnia 1996 i SFOR (Bośnia i Hercegowina) od grudnia 1996 do grudnia 2004 roku. Była to też akcja lotnicza w Jugosławii od marca do czerwca 1999 roku, kolejna, to  misja w  Kosowie KFOR. Inne działania NATO, to zabezpieczenie Cieśniny Gibraltarskiej po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 roku, a także misja w Afga- nistanie ISAF od grudnia 2001 roku i ostatnio udzielenie wsparcia logistycznego Unii Afrykańskiej w misji w Darfurze. Kolejnym zadaniem NATO jest wzmocnienie, zgodnie z Traktatem z Mastricht, europejskiego filaru Sojuszu, dla potwierdzenia europejskiej tożsamości w dziedzinie bezpieczeństwa i  obro- ny. Stwarza to m.in. możliwość podejmowania zadań wojskowych przez europejskich członków NATO z wykorzystaniem potencjału Sojuszu, ale pod bezpośrednim zwierzchnictwem Unii Zachodnioeuropejskiej. NATO przedstawiło tez program „Partnerstwo dla Pokoju” umożliwiający współpracę między NATO a krajami OBWE, w takich przedsię- wzięciach, jak: misje pokojowe, operacje poszu- kiwawcze i ratownicze. Dopóki jednak istnieją rozbieżne cele świato- wych przywódców, niemożliwe okazuje się wspólne działanie na rzecz światowego pokoju. Najlepszym na to przykładem jest tocząca się od 6 lat krwawa wojna w Syrii i kompletny brak współpracy Rosji i Ameryki w celu jej zażegnania i zaprzestania zagłady syryjskiej ludności cywil- nej.Niestety kolejne akty ludobójstwa dzieją się na naszych oczach, a polityczne interesy mocarstw są ważniejsze niż życie setek tysięcy ludzi. Iza i Natalia Polskie kino wojenne Joanna Konicka
Każdy z nas lubi filmy. Są przyjemną rozrywką, a na dodatek oferują ogromną różnorodność gatunków, więc nie ma problemu ze znalezieniem czegoś dla siebie.


Zdarza się, że sięgamy po ambitne produkcje, które oglądamy z  ciekawości, czasem z obo- wiązku lub po prostu z czystej chęci. Są filmy, o których się mówi i dyskutuje i nawet jeśli nie mamy ochoty ich oglądać, to  ogromny rozgłos i pozytywne, bądź negatywne oponie wpływają na to, że jednak zmieniamy zdanie. Osobiście uważam, że jednym z  cięższych ga- tunkowo tematów dla widza w każdym wieku są filmy wojenne. I nie chodzi tu tylko o  te, któ- re opowiadają o pierwszej czy drugiej wojnie światowej. Bo słowo ‘wojna’ ma o wiele szerszy kontekst. Dzisiejsze młode pokolenie stosunkowo rzadko sięga po  tematykę wojenną. Każdy woli pro- dukcje pełne humoru, kino akcji czy filmy ze swiata fantastyki. Poszukujemy tematyki rela- ksującej, pozwalajacej sie odprężyc. Po filmy wojenne częściej sięgają ludzie starsi, bardziej doświadczeni życiowo. A szkoda, bo kino wojenne uczy nas patriotyzmu, pokazuje czym jest walka o wolność z bronią w ręku, walka, której my na szczęście nie znamy i nie doświadczyliśmy. Filmy wojenne ukazując okrucieństwo czasu wojny stają się pewnego rodzaju przestrogą dla nas ludzi młodych. Ukazując brutalny świat, uczą jak łatwo można utracić dobro i stabilizację. Pokazują też jak olbrzymią rolę w życiu społeczeństw odgrywa historia, którą należy znać choćby po to, by nie popełnić błędów naszych dziadków. Wybrałam 3 filmy, które moim zdaniem warto obejrzeć. 1. ‘Katyń’ Andrzeja Wajdy Gdy 17 września 1939 roku armia radziecka wkroczyła do Polski, nieprzygotowana do walki na  dwóch frontach armia II Rzeczpospolitej musiała ponieść klęskę. Wśród jeńców wo- jennych znalazło się kilkanaście tysięcy polskich oficerów, którzy rozpoczynają walkę o życie. 2. ‘W ciemności’ Agnieszki Holland Akcja filmu toczy się w Polsce w okresie drugiej wojny światowej. Opowiada historię Leopolda Sochy, który w tamtym okresie pomagał Żydom ukrywającym się przed Niemcami w kanałach Lwowa. Dbający o własne interesy mężczyzna, który przed wojną kilkakrotnie trafiał do  więzie- nia za kradzieże czy bójki, postanawia wesprzeć niewinnych ludzi i zmienia się z przestępcy w bo- hatera. 3. ‘Kanał’ Andrzeja Wajdy Historia ostatnich godzin życia żołnierzy Armii Krajowej, walczących w Powstaniu Warszaw- skim. Po nieudanej próbie przebicia się przez stanowiska oddziałów niemieckich, kompania porucznika Zadry otrzymuje polecenie przedo- stania się z Mokotowa do wciąż walczącego Śród mieścia. Jedyna droga dotarcia do tego miejsca prowadzi przez kanały. Przed nami ferie, zapraszam do kina. Co wiemy i czego nie wiemy o polskim wojsku
W ramach zajęć dziennikarskich oglądaliśmy film „Karbala” w reżyserii Krzysztofa Łukaszewicza.


Film przedstawia autentyczne wydarzenia z szyickiej rebelii w Iraku w 2004 roku w których wzięli udział żołnierze z Polskiego Kontyngentu Wojskowego wchodzącego w skład Wielona- rodowej Dywizji CentrumPołudnie. Akcja filmu ma miejsce w Karbali, ponad pół- milionowym mieście w środkowym Iraku. W czasie gdy do miasta przybyło około miliona szyickich pielgrzymów celebrujących święto Aszu ra, dochodzi do zamachów, które poprzedzają atak na strategiczny ratusz – siedzibę lokalnych władz i policji. Polsko -bułgarska formacja przez cztery dni toczy walki z przeważającymi liczebnie napastnikami. Film ujawnia kulisy polskiej misji w Iraku. Wojna to nie tylko walka z wrogiem, ale przede wszystkim z własnym strachem. Polski Kontyngent Wojskowy w Iraku był wydzie lonym komponentem Sił Zbrojnych RP  przezna- czonym do  udziału w działaniach wojennych (2004), stabilizacyjnych (2003-2008), szkoleniu sił bezpieczeństwa (2005-2011) i zabezpieczenia logistycznego sił sojuszniczych (2011) w Iraku. To drugi co do wielkości kontyngent wojskowy w operacji pokojowej lub stabilizacyjnej wystawiony przez Wojsko Polskie w całej jego historii (w szczytowym okresie ok. 2500 żołnie- rzy służyło poza Polską). W latach 2003-2008 dowództwo polskiego kontyngentu było jednocześnie dowództwem MultiNational Division CentralSouth – MND CS -S (Wielonarodowej Dywizji CentrumPołudnie – WDCP) i początkowo podlegały mu siły z 22 innych państw. Po  2008 w  Iraku pozostało kilkunastu polskich oficerów, tworzących do 2011 Military Advisory Liaison Team – MALT (Wojskowy Zespół Dorad- czo -Łącznikowy).



Na przestrzeni lat zmieniały się nazwy PKW Irak • 2003-2008: Polski Kontyngent Wojskowy w  składzie Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych w Republice Iraku, • 2008-2009: Polski Kontyngent Wojskowy w  Misji Szkoleniowej Organizacji Traktatu Północ- noatlantyckiego w Republice Iraku. Podczas misji w latach 2003-2008 w Iraku zginęło 28  Polaków (22 żołnierzy, jeden  funkcjo- nariusz BOR u, trzech  pracowników firm wojskowych (dwóch z Blackwater i jeden z Aegis) i dwóch dziennikarzy TVP), rannych zostało ok. 150 osób – dokładne dane nie są znane opinii publicznej. Polska strefa w Iraku została powołana w 2003 r.  kiedy po inwazji i opanowaniu całego terytor- ium kraju przez USA i ich sojuszników po- dzielono Irak na cztery strefy stabilizacyjne: północną oraz środkową pod nadzorem USA, środkowopołudniową pod nadzorem Polski i południową pod nadzorem Wielkiej Brytanii. Strefa środkowopołudniowa, obejmująca prowincje Nadżaf, AlKadisijja, Karbala, Babil oraz Wasit, o łącznej powierzchni 65 632 km², liczyła 4 955 tys. mieszkańców. Główne miasta polskiej strefy to Karbala, AlHilla, AlKut, AdAd-Diwanijja. Polski kontyngent wojskowy wystawił dziesięć zmian. Zadania wojsk operacyjnych RP w misji irackiej zmieniały się w czasie. W strefie oprócz Polaków stacjonowały także inne wojska, m.in. łotewskie czy rumuńskie. Wcześniej stacjonowały w niej także wojska ukraińskie i słowackie, które z różnych przyczyn wycofały się z udziału w misji wojskowej w Iraku. W momencie tworzenia strefy duży udział mieli również Hiszpanie. Kiedy, w dużym stopniu ze  względu na  skutek zamachu bom- bowego w Madrycie z 11 marca 2004, w kraju tym władzę objęła po wyborach lewicowa opozycja, żołnierze hiszpańscy zostali wycofani do kraju. W kwietniu 2004, wobec nasilenia walk w części polskiej strefy okupacyjnej i niezdolności sił i środków PKW Irak do poradzenia sobie z  działaniami przeciwnika, część strefy przekazano pod administrację amerykańską (prowincję Nadżaf), co spowodowało redukcję strefy środkowopołudniowej. Również w kwietniu w Karbali rozegrała się największa bitwa (bitwa o ratusz Miasta Karbala). Podczas tylko jednego dnia walk kilkunastu polskich żołnierzy Wojsk Lądowych zabiło w walce około 80 irackich powstańców. W ciągu kilku dni siły koalicyjne stłumiły po- wstanie w  Karbali, zabijając kilkuset prze- ciwników. Nie zginął tam ani jeden polski żołnierz. Polscy żołnierze na misji wykazali się wielką odwagą walcząc w imię pokoju w Iraku. Niestety niektórzy z nich polegli. Koszt tych operacji i w wymiarze ekonomicznym i psychologicznym ponosiła Polska. Ekonomicznie, wysłanie kontyngentu poza granice państwa jest bardzo kosztowne i trudne logistycznie.Wyposażenie żołnierzy, pojazdy bojowe to bardzo wysokie koszta. Często oszczędzano na amunicji gdyż po prostu jej brakowało. Pomimo tych niedostatków Polacy byli jednymi z lepszych oddziałów, a doswiadczenie zdobyte tam na polu walki procentuje dziś choćby we współpracy w ramach NATO. Iza Co warto wiedzieć?
Siedzisz wygodnie w fotelu? Herbata pod ręką? No dobrze, zaczynajmy, choc temat do łatwych nie należy.


Zastanawiałeś się kiedyś czym jest rasizm? Encyklopedycznie rzecz ujmując jest to  głosze- nie poglądów o istnieniu różnic i nierówności po- między ludźmi.Wynikająca z tego ideologia przy- jmuje wyższość jednych ras nad drugimi. Wartością nadrzędną staje się przekonanie o  swojej wyższości i chęć dominacji nad rasą pod- rzędną. Rasizm opiera się na przekonaniu, że  różnice w wyglądzie ludzi niosą za sobą niezby- walne różnice osobowościowe i intelektualne. Już brzmi źle nieprawdaż? Pierwszym teoretykiem rasizmu był francuski polityk i etnolog, Joseph Arthur de Gobineau. Sformułował on tezę o istnieniu „rasy aryjskiej‘‘ i jej rzekomej wyższości nad innymi rasami. Gobineau opracował również teorię zachowania czystości ras, która stanowiła podstawę przyszłej eugeniki (pojęcie dotyczące, selektywnego roz- mnażania się zwierząt i ludzi) w której twierdził iż rasa biała nie powinna się mieszać z innymi ra sami - zdaniem Gobineau groziło to degeneracją i upadkiem cywilizacji. No dobrze, ale czym jest rasizm w oczach nauki? Współczesna nauka dopuszcza w pewnym kon- tekście stosowanie pojęcia "rasy". Rozpoznanie istnienia ras przez współczesnych biologów nie ma nic wspólnego z ich hierarchizacją, nie po- ciąga ono też za sobą twierdzenia o istotnej ró- żnicy między nimi. Ze względu na historię ter- minu "rasa", używanie go w większości kontekstów jest obciążone historycznymi nale- ciałościami w kontekście wyższości i powodować może różnego rodzaju wartościowanie, które jest już formą rasizmu. Badania nad charakte- rystykami ras ludzkich są dziś prowadzone z  powodu m.in. zagrożeń epidemiami. Pewne cho- roby dziedziczne występują tylko w określonych populacjach: na przykład anemia sierpowata występuje częściej u czarnoskórych i mulatów niż u ludzi białych, choroby TaySachsa, wystę- puje częściej wśród aszkenazyjskich Żydów i u Kanadyjczyków z Nowego Brunszwiku. Wiedza na  temat pochodzenia osób chorujących pomaga nie tylko w diagnostyce, ale również w terapii. Rasizm w Polsce , czy on istnieje? Rasizm w Polsce nie ma takich dużych tradycji jak choćby zjawiska tego typu w Stanach Zjedno czonych czy w państwach Europy Zachodniej. Wynika to przede wszystkim z uwarunkowań historycznych (I Rzeczpospolita uznawana była za państwo tolerancji religijnej i narodowej), a w okresie po II wojnie światowej – ze względu na fakt, iż  od tego momentu Polska jest państwem praktycznie jednonarodowym (tylko ok. 3% społeczeństwa to mniejszości narodowe i etniczne). Po roku 1989 i obradach okrągłego stołu objęto mniejszości ochroną prawną. Stosunkowo rzadko słyszymy o wypadkach pobić, zabójstw na tle rasowym. Jeśli już to

Gdyby słońce świeciło na świat tak intensywnie jak Twój uśmiech działa na moje serce ze świata zniknął by rasizm... Rasizm to zjawisko powszechne. Wszyscy mówią o tolerancji, a nikt nie potrafi zbratać się z "innym"... Kiedyś kiedy jakiś człowiek poda ci pomocną dłoń,nie będziesz patrzeć na jej kolor skóry.

raczej możemy mówić o róznego rodzaju incydentach o podłożu rasistowskim. Prze- ważnie nie mają one  drasty- cznej formy. W większości wypadków można mówić o zjawisku ksenofobii, nie zaś rasizmu. Częściej występuje przemoc słowna niż fizyczna (choć i  taka się zdarza) dyskryminacja mniejszości bądź obcokra- jowców i migrantów. Pojawiają sie w przestrzeni publicznej pejoratywne okre- ślenia typu „czarnuch” w od- niesieniu do Afroamerykanów czy „żółtek” do Chińczyków. Czy rasizm jest zły? Tak, kategoryzowanie ludzi jest czymś podłym ponieważ wszyscy jesteśmy sobie równi i wszyscy posiadamy te same prawa – Prawa Człowieka. Czy problem rasizmu w Polsce jest aż tak poważny? Nie sądze, chociaż w świetle ostatních wydarzeń i kryzysu imigracyjnego został on nieja- ko rozdmuchany przez media. Uważam jednak, że zaraz kiedy tematy uchodźców znik- ną z nagłówków gazet to z powrotem wrócimy do  zmini- malizowania tego zjawiska. Piotr Białecki Warto spróbować.



Czy jeździliście kiedyś konno? Jeśli nie, to posłuchajcie, co  chcę wam opowiedzieć o  jeździectwie. Jeździectwo jest bardzo trud- nym sportem, niekiedy bardzo niebezpiecznym, nietrudno tu  o urazy. Kontuzje mogą być spowodowane przez wiele czynników. Czasami wystarczy jedna mała pomyłka, by podczas jazdy spaść na ziemię, co potrafi być niebezpieczne. Nie tylko jeździec popełnia błędy. Czasami narowisty koń, który nagle nas szarpnie, ugryzie czy kopnie, potrafi przyczynić się do naszej kontuzji. Dlatego nie zaleca się zbliżania do  konia osób bez doświadczenia w tym zakresie, bez obecności kogoś bardziej doświadczone- go i obytego z tymi zwierzę- tami. Jeździectwo, to piękny sport, dostarcza dużo emocji i często powoduje, że  serce zaczyna nam szybciej bić. Samo je- żdżenie konno nie należy do  najłatwiejszych i nawet jeźdź- cy z wieloletnim doświadcze- niem potrafią mieć problemy w poskromieniu dosiadanych koni. By móc wsiąść na konia potrzebny jest odpowiedni ubiór. Najważniejszym elementem jest kask bez którego nie wolno wsiadać na konia po- nieważ jest to bardzo ryzy- kowne. Podstawą są również odpowiednie buty oraz spo- dnie. Spodnie powinny być elastyczne i ściśle przylegać do ciała, a buty powinny być za kostkę zakrywające całą stopę. Można także jeździć w oficerkach zakrywających całą łydkę aż do kolana. Oczywiście do krótkich butów przydatne bardzo są czapsy których zadaniem jest ochrona łydki przed otarciem o siodło i puślisko. Bardzo ważnym elementem ubioru są niepozorne rękawicz ki które zapewnią nam pe- wniejszy chwyt ręki za wodze oraz chronią nas przed ob- tarciami i odciskami spowodo- wanymi działaniem wodzy podczas jazdy. Większość ludzi zaczyna przygodę na parkurze jeżdżąc na lonży która jest trzymana przez instruktora. Pierwszą rzeczą na jaką się zwraca na początku swojej przygody z tym sportem uwagę jest dosiad. Dosiad jest podstawą naszej dalszej nauki i dzięki niemu możemy lepiej zgrać się z koniem i stać się z nim jed- nością, bo inaczej będziemy mu się wiercić na plecach i  przeszkadzać podczas jazdy. Po opanowaniu tej sztuki, uczymy się jak jeździć konno kłusem jest to drugi z trzech chodów konia. Wyróżniamy jeszcze stęp



który jest najspokojniejszym i najwolniejszym chodem ko- nia i  można powiedzieć, że  koń idzie. Następny jest kłus który możemy porównać do  biegu i jest on o wiele szybszy od stępa i daje nam więcej możliwości i rzeczy na które musimy zwracać uwagę. Ostatnim i najszybszym chodem konia jest galop i jest to forma szybszego biegu, a  kroki konia nazywane są  fulami. Po tym jak jeździec uzyska już pewien poziom i zdobędzie doświadczenie, może podejść do egzaminów na odznaki. Pierwszą z nich jest brązowa odznaka, następnie jest sre- brna, a na końcu złota. By zdobyć takową odznakę trzeba podejść do  sprawdzia- nu składającego się z części teoretycznej i praktycznej. Teoria to  pytania na które odpowiadamy ustnie przed komisją,za to część prakty- czna podzielona jest na skoki i ujeżdżenie. Podczas każdego etapu z części praktycznej trzeba przejechać konno odpowie- dnią trasę. Polecam wszystkim naukę jazdy konnej. To wspaniałe wrażenia, super doświadczenie, możliwość obcowania ze  wspaniałym zwierzęciem, jakim jest koń. To  sport, relaks, przyjaźń i  przygoda. Polecam raz jeszcze. Julian Skoczylas Jak spędzić ferie w mieście?
Za chwilę dzwonek zabrzmi w szkole po raz ostatni i rozpocznie się dwutygodniowa przerwa, czas na odpoczynek, sport, zabawę. Niektórzy wyjadą w góry, inni wylecą do ciepłych miejsc, a jeszcze inni pozostaną w domach.


Ci ostatni z pewnością będą szukać dla siebie atrakcyjnych zajęć. Oto kilka piaseczyńskich propozycji, które dla was znaleźliśmy. 14 stycznia 2018r – finał WOŚP  Godz. 18 30 – Koncert Sylwii Grzeszczak z zespołem Godz. 20 00 – „Światełko do Nieba” (Parking Miejski przy ul. Sierakowskiego. Wstęp wolny. Organizatorzy: Centrum Kultury w Piase- cznie, Urząd Miasta i Gminy Piaseczno.) 15 stycznia 2018r. – Konsultacje instrumentalno-teoretyczne działu Edukacji Muzycznej  Godz. 10 00  Przystanek Kultura 15 stycznia 2018r. - FERIE Z MUZEUM. Etno podróże po Europie – Rumunia  Godz. 11 00-13:00 (Dom Kultury - ul. Kościuszki 49 ) 16 stycznia 2018r - Zabawy z formami tkackimi  Godz. 10 00 - 12:00  Przystanek kultura 17 stycznia 2018r – Planszówki z Giermkiem  Godz. 10 00 - 12:00]  Przystanek Kultura 19 stycznia 2018r. - "Supermenka" - monodram Jowity Budnik Godz. 20 00  spektakl (25 zł w przedsprzedaży, 35 zł w dniu imprezy  Dom Kultury) 20 stycznia 2018r. - Koncert projektu AMAZE • Godz. 19 00 Dom Kultury 25 stycznia 2018r - Wytańczone emocje – Diana Pytlik • Godz. 09 00  Dla dzieci 6 - 11 lat.  Strefa Kultury 26 stycznia 2018r. - Warsztaty smyczkowe „Wędrujące skrzypce”  Godz. 11 00 - 12:00  Przystanek Kultura Na wszystkie warsztaty i wydarzenia w ramach Kulturalnej Zimy w Przystanku Kultura wstęp wolny. Obowiązują zapisy tel. (22) 716 79 62 lub osobiście w recepcji Przystanku Kultura Ilość miejsc ograniczona. Informacje zebrali dla was Paulina Grabek, Krzysiek Kowalski