Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Spis treści:

PAMIĘTA(J)MY! Na łamach Podlaskiej Drużyny możemy czytać nie tylko o wydarzeniach na arenie hufca. Harcerze zaczynaja dzielić się z nami swoimi przemyśleniami... OBRZĘDOWY PIEC Co to jest ognisko? Kiedy je rozpalamy? Jakie ma dla nas znaczenie? Niby retoryczne pytania, jednak warto przeczytać odpowiedzi na nie. Myślenie zmienia się wówczas diametralnie. ROGOWSKIE PRZYGODY Harcerska Akcja Letnia była obfita w wydarzenia. Nie mogło jednak zabraknac jednej z najważniejszych form w harcerskim życiu... WIKINGOWIE W AKCJI. INSTRUKTORSKI START MAKI wykształciły juz niejednego instruktora. Tym razem dokonało się to również w naszym hufcu...

Od redakcji ...............str.3 Biografie ...............str.4 PAMIĘTA(J)MY! ...............str.6 Obrzędowy piec ..............str.11 Z plecakiem przez świat ..............str.16 Słowotok ..............str.24 Podlaskie wieści: Rogowskie przygody ..............str.17 Rocznicowe kózki ..............str.18 Instruktorski start ..............str.20 Przyjaźń, służba wyczyn ..............str.20 Szlakiem służby ..............str.21 Golgota Młodych ..............str.22 Czerwono - pomarańczowo ..............str.23 Od redakcji



Hej, hej! Przed Wami kolejny, tym razem wakacyjny numer Podlaskiej Drużyny. A w nim? Jesteśmy po wielu, fantastycznych, harcerskich przygodach tych wakacji. Każdy chciałby nieco o tym napisać. Przedstawiamy Wam relacje z harcerskiego, wakacyjnego szlaku 2012. A jest o czym czytać. Obóz, MAKI, biwaki, rajdy, wyjazdy, spotkania... Tyle się działo, a tak mało stron do wykorzystania :) Zapraszamy do lektury! Redakcja Podlaskiej Drużyny Władysław Broniewski
"(...) Broniewski, Stachura, marynara i fryzura. Matura!" To fragment piosenki , często śpiewany przez młodzież.Ciekawe, czy harcerze z Mazowsza, wiedza kim był bohater naszej Chorągwi.


Urodził się 17 grudnia 1897 r. w Płocku, gdzie również chodził do Polskiego Gimnazjum . Był uczniem zdolnym, lecz niesfornym. Bardziej niż szkolny program interesowały go lektury i działalność w organizacjach niepodległościowych. Przezywano go "Kogut",ponieważ ładnie śpiewał, grał na fortepianie mazurki Chopina , ale też świetnie naśladował głosy ptaków (najlepiej udawał mu się kogut).W gimnazjum był współzałożycielem półtajnej drużyny skautów (nawiązującej do tradycji Konstytucji 3 Maja i powstania styczniowego). Skautów obowiązywały: patriotyzm, ofiarność, karność i koleżeńskość. W 1912 r. w gimnazjum współtworzył tajną sekcję "Strzelca". Był również redaktorem pisma „Młodzi idą” pisanego ręcznie i kopiowanego na hektografie. W 1915 r. w wieku 17 lat wstąpił do Legionów Piłsudskiego. Za zasługi wojenne otrzymał Srebrny Krzyż Orderu Wojennego Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyż Walecznych. Za odmowę złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Niemiec, jako żołnierz, Legionów Polskich, był internowany.Był sekretarzem tygodnika"Nowa Kultura" . We wrześniu 1939 roku Broniewski zgłosił

Ogniomistrzu i serc, i słów, poeto, nie w pieśni troska. Dzisiaj wiersz - to strzelecki rów, okrzyk i rozkaz: Bagnet na broń!

się do wojska na ochotnika.Na rowerze przejechał z Warszawy przez Lublin i Lwów aż do Tarnopola. Poeta był świadkiem wejścia Armii Czerwonej do Lwowa we wrześniu 1939 r. Od tego momentu wszystkie utwory literackie musiały przechodzić przez cenzora. Czerwony Sztandar publikował jego przedwojenne wiersze dając do zrozumienia, iż redakcja współpracuje z poetą, co było nieprawdą.Władysław Broniewski został aresztowany we lwowskiej restauracji "Ognisko Inteligencji" pod fałszywym zarzutem pijatyki, i umieszczony w ciężkim więzieniu. Po odzyskaniu wolności Broniewski zgłosił chciał wstąpić do polskiego wojska. Oczekując na przydział pracował w redakcji czasopisma "Polska".Budził kontrowersje. Zniekształcano usłyszane fragmenty jego wierszy, złośliwie je interpretowano, pisano donosy do dowództwa. Gen. Władysław Anders , który darzył poetę szacunkiem, zaproponował mu pracę w założonym w 1942 r. w Jerozolimie Polish Information Centre. Był to płodny poetycko okres w życiu poety. W styczniu 1945 roku dotarła do Broniewskiego (na szczeście fałszywa) wiadomość, że żona Marysia Zarębińska nie przeżyła Oświęcimia. Poeta pił ropaczliwie, na umór. Potem dostał wizę do Anglii, ale nie chciał tam pozostać. Wrócił do Łodzi do żony, która ocalała z Oświęcimia i córek, które udało się odzyskać. Niestety wkrótce zachorowała na nieuleczalną chorobę krwi, której nabawiła sie w Oświęcimiu i mimo leczenia w klinice w Szwajcarii zmarła. Broniewski powtórnie bardzo ciężko przeżył jej śmierć. Poeta zmarł na raka krtani w Warszawie 10 lutego 1962 roku. annakarbowiak



PAMIĘTA(J)MY! Poszanowanie historii, pamięci, poświęcenia. Jak to wygląda dzi-siaj? Jak do tego podchodzą mło-dzi Polacy? Jak rozumieją to lu-dzie, którym przyszło żyć w wolnej Polsce? Wolnej Polsce, o którą nie muszą walczyć, bo wywalczyli ją dla nich ich przodkowie. Jestem jedną z tych szczęściarzy, którym dane było urodzić się i dotych-czas żyć w wolnej Polsce. Wolnej w wielu aspektach. Moją teraźniejszość wywalczyli moi przodkowie, za co po-winnam i jestem im wdzięczna. Za możliwość spokojnego stąpania po ulicach ktoś kiedyś przelał mnóstwo krwi. W tym roku po raz kolejny dane mi było uczestniczyć w obchodach rocz-nicy wybuchu Powstania Warszaw-skiego, w szeregach Drużyny Rep-rezentacyjnej ZHP. Co się z tym wią-że - miałam pierwszorzędny wgląd na najważniejsze wydarzenia rozgrywające się tego dnia w stolicy.



Jak się na to zapatruję? Jestem przerażona. Nie u-miem znaleźć bardziej ade-kwatnego słowa do moich odczuć po tym, co się dzi-ało tego dnia w Warsza-wie. Rocznica wybuchu Powsta-nia Warszawskiego, jak ka-żda rocznica wydarzeń hi-storycznych mających is-totny wpływ na losy nasze-go kraju, powinna być ob-chodzona z odpowiednim szacunkiem. W tym roku tego zabrakło. Święto naro-dowe stało się kolejną oka-zją do rozgrywek politycz-nych. Tak naprawdę – dzień jak co dzień. Codzie-nnie spotykamy się z kon-fliktami, aferami, skanda-lami na tle politycznym. Ni-kogo już to nie rusza, niko-go to nie dziwi... Jednak czy ta znieczulica na polity-czne przepychanki powinna przesłaniać nam obraz te-go, co istotne? Czy Warszawska Ochota i zbiorowa mogiła Powstań-ców Warszawskich to miej-sce, gdzie kibice jednego z klubów piłkarskich mogą u-zewnętrzniać swoje uczu-cia polityczna wygwizdując Prezydent Warszawy? Czy wybuczenie Premiera po-winno stać się priorytetem przy prośbach Powstańców o szacunek i pamięć? Ten dzień spędziłam ze sztandarem Związku u bo-ku. Kiedy zwieńczeniem dnia była asysta na Kopcu Powstania Warszawskiego cieszyłam się, że to koniec ciężkiego dnia, a zarazem cieszyłam się, że zakończę ten dzień uczciwszy pa-mięć poległych na gruzach starej Warszawy. Na Ko-piec wchodziliśmy tuż za Prezydent Hanną Gronkie-wicz Walc. Nie spodzie-wałam się oklasków. Jed-nak jeszcze nigdy nie by-łam w centrum takich



gwizdów i nega-tywnych emocji skierowanych ku jednej osobie. Nie byłoby to najgorsze, gdyby nie późniejsze wydarzenia. Kibice jednego z klubów piłkarskich, bar-dzo licznie zgro-madzeni na Kopcu rozpo-częli swoją lita-nię okrzyków „Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołot ę”, „Precz z komuną” i inne. Kiedy na scenę wszedł generał Ścibor – Rylski, wybrzmiały ok-rzyki „Cześć i chwała boha-terom!”. Bohater chwili zaczął mó-wić. Prosił o to, aby uszanować ten dzień i miejsce, aby przepychanki polityczne odsta-wić na dalszy plan. Prosił, żeby przeżywali ten dzień razem z nim. Mówił, że jest mu przykro, że młodzież, dla której wywalczył swoimi rękami wolny kraj dzisiaj tak oddaje hołd poległej Wa-rszawie. Prosił, aby tak, jak chó-rem potrafili



wygwizdać, takim samym chórem przeprosili. Co usłyszał? „Precz z komu-ną!”. Czy to nie jest przykre i obrzydliwe zarazem, że nie potrafimy uszanować nie tylko twarzy dzisiejszego życia publicznego, ale tak-że twarzy historii? Nazy-wając się patriotami, powin-niśmy zastanowić się nad znaczeniem tego słowa. Patriotą nie jest ten, który mówiąc wielkie słowa w sercu ma nienawiść do tych, co kontynuują dzieło przodków, nawet jeśli nie wychodzi im to najlepiej. Patriotą nie jest ten, kto z obchodów państwowych tworzy polityczne przepy-chanki. Patriotyzm, to nie słowa, a czyny. Pierwszego sierpnia tego roku na pierwszym planie nie stali Patrioci, natomiast pseu-dopatrioci. Magdalena Szczerbaciuk OBRZĘDOWY PIEC - OGNISKO



Dla harcerza ognisko jest nie tylko stosem płonącego drewna – to tradycja i sym-bol. Wystarczy uświadomić sobie, że początek harcer-skiego życia związany jest z ogniem, by uświadomić sobie, jak ważną odgrywa rolę. Mowa tu o Przy-rzeczeniu Harcerskim, któ-re jest momentem ważnym zarówno dla tego, który je składa, jak i dla bliskich mu osób. Płonący ogień nadaje temu wydarzeniu uroczys-tego charakteru i czyni tę chwilę tak wyjątkową, że nawet po latach jest ona wciąż żywa w sercu danej osoby. Krąg wokół ogniska jest też miejscem wielu rozmów. W niepojęty spo-sób blask bijący od ognia dodaje odwagi do poru-szania tematów trudnych, często też bolesnych. Po-maga w pokonywaniu pry-watnych barier i daje oka-zję, by ludzie, którzy nam wówczas towarzyszą, stali się nam jeszcze bliżsi. Ognisko jest ważnym ele-mentem każdego zlotu czy obozu. To tu podsumowuje



się miniony dzień, wyraża obawy i nadzieje związane z każdym kolejnym, ale też udziela pochwał i repry-mend. To symbol wspól-noty, ale i tradycji. Z nim związanych jest wiele zwyczajów, co szczególnie odnosi się do ogniska obrzędowego. Jest ono najbardziej uroczystym elementem obrzędowości. To wspaniała okazja, by mogły odbyć się wyda-rzenia podniosłe, zasługu-jące na celebrację we wspólnym harcerskim gro-nie. Niestety, ogniska obrzędowe odbywają się w naszym środowisku coraz rzadziej, toteż związane z nim obyczaje stają się nam obce. Nadszedł czas, aby przypomnieć o kilku z nich. Już sam moment rozpa-lenia ognia jest momentem wzniosłym, a zarazem za-szczytnym. Drużyna usta-wiona w kręgu w pełnej szacunku ciszy czeka, aż wyznaczona osoba jedną zapałką podpali ułożony wcześniej stos. Potem zostaje wskazany strażnik ognia. Wychodzi z kręgu i przyklęka na prawe kolano. Prowadzący zwraca się do niego słowami: „Strzeż tego ognia jak źrenicy własnego oka”, przykładając jedno-cześnie głownię z ogniska do ramion strażnika. Może nim zostać osoba, która wyróżniała się danego dnia swoją postawą, co zau-ważył prowadzący ognisko, przyznając jej tę funkcję. Tylko on ma prawo dokła-dać do ognia, którego strzeże, nie dołączając do kręgu drużyny, lecz stojąc poza nim. Nie wolno mu się odzywać ani śpiewać. Obo-wiązkowo powinien mieć nakrycie głowy. Zbliżając się lub oddalając od ognia, okazuje mu swój szacunek, stając na baczność. Będzie czuwał nad ogniskiem, aż się dopali, gdyż nie wolno



mu go zgasić. Niektóre drużyny przyjmują, że każda osoba, która spóźni się na ognisko, oprócz zasalutowania, powinna dołożyć do niego własną gałązkę. Ważną częścią tego podniosłego wydarze-nia jest gawęda, specjalnie wybrana na tę okazję. Prowadzący stara się, by każda osoba, która jej wysłuchała, wyciągnęła odpowiednie wnioski, dzięki którym stanie się nie tylko



lepszym harcerzem, ale i czło-wiekiem. Ognisko obrzędowe zaczynamy i kończymy pieśnią, o wyborze której zadecydował prowadzący. Najczę-ściej na początku wykonuje się „Płonie ognisko” a na koniec „Bratnie słowo”. Ciekawym zwyczajem z nim związanym jest zachowywanie ciągłości ognia. Niektóre środowiska nakładają na strażnika obowiązek zabrania żagwi z ogniska i opieko-wania się nią do czasu następnego takiego wydarzenia po to, by doło-żyć ją do kolejnego stosu, który za-płonie. Choć wiele tradycji związa-nych z ogniem zanika, powinnniśmy o nich pamiętać. A nuż zdarzy się okazja, aby wcielić je w życie, przekazywać innym i przyczynić się do ich rozpowszechnienia? Skoro oobrzędy są ważną częścią harcer-skiej drogi, to my, członkowie tej wielkiej społeczności, zobowiązani jesteśmy, aby o nich pamiętać, szanować je i pilnować, by nie popadły w całkowite zapomnienie. Katarzyna Sobiczewska Z plecakiem przez Świat
„Mury miast potrafią opowiedzieć niejedną historię, jednak nie każdy potrafi się w nie wsłuchać”


Żółte liście na drzewach są niechybną oznaką końca najprzyjemniejszego okresu w całym roku czyli wakacji. Czas odstawić do szaf turystyczne plecaki i namioty, a wyciągnąć z nich szkolne „tornistry” i „worki na kapcie”. Koniec wakacji to również czas w którym kończą się wyprawy rowerowe w nieznane. Jednak nadchodząca jesień nie musi oznaczać końca przygody z rowerem. Chciałbym wam zaproponować popołudniowe oraz weekendowe wycieczki rowerowe po Siedlcach. Wycieczki takie pozwolą wam odkryć wiele ciekawych miejsc w naszym mieście, o istnieniu których wielu z was nie wiedziała do tej pory. Nie wskazuję konkretnych tras, gdyż każdy z was – drodzy czytelnicy odnajdzie sam swoje ulubione ścieżki. Zachęcam jednak aby w trakcie tych wypraw nie patrzeć się wyłącznie przed siebie, ale rozglądać się po ulicach naszego miasta. W szczególności warto zwrócić uwagę na pomniki i tablice pamiątkowe, gdyż zawarte na nich słowa przedstawiają często nieznaną szerzej historię naszego miasta. Tradycyjnie już Podlaska drużyna ogłasza konkurs. Pytanie konkursowe brzmi: Które budynki w Siedlcach zostały zaminowane przez Niemców w 1944 roku? Na osoby, które wskażą największą liczbę obiektów czekają nagrody książkowe. Odpowiedzi prosimy nadsyłać na adres redakcji: podlaska.druzyna@onet.pl w terminie do 20 września. Z harcerskim pozdrowieniem pwd. Andrzej Ryś PODLASKIE WIEŚCI
Wakacje wakac-jami, ale w hufcu dzieje się niesa-mowicie dużo. Harcerze hufca "Podlasie" mimo wolnego nie pró-żnuja. Praca, kształcenie i har-cerska przygoda na pierwszym miejscu!


ROGOWSKIE PRZYGODY W lipcu tego roku harcerze na 2 ty-godnie zamiesz-kali w mrzeżyń-skim lesie nieda-leko Kołobrzegu. Przeżyli tam iście wikingowskie przygody. Na po-czątku ruszyliś-my na wyspę Wolin do Wioski Wikingów. Pod-glądaliśmy stroje i metody walki tamtejszych lu-dzi. Potem by-liśmy na Alei Gwiazd w Mię-dzyzdrojach, wchodziliśmy ta-kże na latarnię w Kołobrzegu. Chłopcy zbudo-wali wspaniałą bramę i warto-wnię. Druhenki natomiast zajęły ROCZNICOWE



się robieniem wikińskich strojów i ozdób oraz pleceniem warkoczy. Jak co roku odbyły się chrzty. Ciągle padało a na hory-zoncie widniały szare chmury lecz u nas zawsze było kolorowo i humory zawsze dopisywały. Pod-czas rejsu statkiem po zatoce mrzeżyńskiej kilkoro „biszkoptów” złożyło Przy-rzeczenie Harcerskie. Prze-dostatniego dnia obozu rządzili młodsi! Spośród dotychczasowych zastę-powych wyłoniliśmy nową kadrę. Dzień a raczej przedpołudnie było pełne wrażeń. Sprawdziliśmy os-tatnie porządki w namio-tach…nie każdemu chciało się sprzątać lecz na pewno każdy będzie bardzo milo wspominać wspólnie spę-dzony czas na tego-rocznym obozie. Patrycja Egier W lipcu 2011 roku narodziło się kolej-ne dziecko siedle-ckiego wędrowni-ctwa – zastęp „aGG” działający w 6 WDH „Lawa”. W te wakacje ob-chodzili swoje pie-rwsze urodziny. Siedleckie wędrownictwo po chwilowej hibernacji zaczyna się odra-dzać, co możemy zauważyć dzięki co-raz liczniejszym ak-cjom organizowa-nym przez nowopo-wstałe zastępy wę-drownicze. Jednym z nich jest „aGG”, którego zalążek po-wstał w zeszłym roku. Drużynowa 6 WDH „Lawa”, phm. Aneta Skarus, co roku organizuje



biwak dla swojej drużyny. Podczas tegoro-cznego wypadu, członkowie „aGG” nie tylko mieli okazję bliżej poznać historię światowego skautingu, nauczyć się podstawowych zasad savoir – vivru, ale także spędzić noc w zbudowanych samodzielnie szałasach i zorganizować akcję zarobkową drużyny, dzięki czemu poznali fantastycznych mieszkańców okolicznych wsi. Urodziny spędzili pracowicie. Oby nie było to ostatnie, wspólne urodziny i by wraz z wiekiem dojrzewali przeistoczyli się we wspaniałą, wędrowniczą drużynę.Magdalena Szczerbaciuk INSTRUKTORSKI START Przyjaźń, służba, wyczyn



Siedlce ponow-nie zagościły na kursie instruktorskim! MAKI – Mazo-wiecka Akcja Kształcenia Ins-truktorów wyk-ształciła nam kolejnych przewodników i drużynowych. Dwa wspaniałe tygodnie, tj. 7 – 21. 08. 2012, sześcioro na-szych harcerzy przeszło prze-szkolenie psy-chologiczno – metodyczne, dzięki czemu już od września bę-dą mogli otwie-rać próby instru-ktorskie i zakła-dać własne drużyny. Dwa tygodnie nauki, pracy, ale i zabawy i przy-gody. Pracowicie i po harcersku. Czekamy na przyszły rok i przyszłe MAKI, aby wykształcić więcej młodej kadry! Magdalena Szczerbaciuk Jedna z Siedleckich drużyn, 101 GWŚDHŁ „Szkwał” już po raz trzeci zdobyła tytuł Drużyny Grunwaldzkiej, dzięki czemu już dożywotno są członkami WDG. Natomiast inna siedlecka drużyna, 6 WDH „Lawa”, a dokładnie zastęp „aGG” po raz 3 uczestniczyła w zlocie jako HSP. Przyjaźń, służba, wyczyn – to są słowa, w których można zawrzeć całą ich działalność – na pewno nie ostatni raz. Magdalena Szczerbaciuk SZLAKIEM SŁUŻBY

Podlaska Drużyna „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym Prawu Harcerskiemu”

CAŁYM ŻYCIEM PEŁNIĆ SŁUŻBĘ BOGU I POLSCE, mówi Przyrzecze-nie Harcerskie. CAŁYM ŻYCIEM, czyli zawsze, BO-GU I POLSCE, czyli ideałom, PEŁ-NIĆ SŁUŻBĘ, oz-nacza być dla nich i przy nich, zawsze i wszędzie, kochać w pogodę i niepogodę, w radościach i bole-ściach. Tego uczy nas Prawo i przypieczętowuje Przyrzeczenie. Słowa Przyrzecze-nia można realizo-wać na wiele spo-sobów. W hufcu mamy takich ha-rcerzy, którzy speł-niają swoje zobo-wiązanie poprzez reprezentowanie naszego Związku. Tak też było i pod-czas rocznicy wybu-chu Powstania War-szawskiego. Agata, Iza, Magda i Ania z zastępu „aGG” po raz kolejny, w sze-regach Drużyny Reprezentacyjnej ZHP miały okazję uczestniczyć w ob-chodach państwo-wych. Służba, to słowo wyryte w ich sercach. Oby tam już zostało. Magdalena Szczerbaciuk Golgota Młodych 2012 w Serpelicach
Golgota Młodych to jedno z wielu miejsc gdzie harcerze z ZHP i ZHR bark w bark pełnią służbę na rzecz innych!


W tym roku już po raz czwarty harcerze z siedleckiego Hufca ZHP "Podlasie" przyjechali do Serpelic aby w przyjemnej atmosferze spędzić ostatnie chwile wakacji, a jednocześnie wcielić się w rolę służby porządkowej. 101 GWŚDHŁ „Szkwał” po raz kolejny zapewniała środki łączności na całej imprezie, a członkowie wędrowniczego zastępu "aGG" wraz z harcerzami z ZHR pełnili służbę jako "porządkowi". Jak co roku Golgota Młodych była okazją do zawarcia ciekawych znajomości oraz zdobycia wielu nowych umiejętności. Na oficjalnej stronie GM znajduje się wiele ciekawych informacji oraz zdjęć Michał Dębski CZERWONO - POMARAŃCZOWO



Służba może być na wielu obszarach – nasz hufiec daje możliwość na polu ratowniczym. Od września, przy naszym hufcu, oficjalnie już działać będzie Harcerski Klub Ratowniczy „Siedlce”. Nie-jednokrotnie był wspom-niany na łamach Podlaskiej Drużyny, więc i teraz warto wspomnieć o tym, że pier-wsze ustalenia już są. Dzięki spotkaniu, które odbyło się w lipcu, zaplecze organizacyjne zostało już zapewnione, komenda wy-brana, zasady spisane i plan pracy opracowany. Jednym słowem – nic, tylko wyruszać na ratunek z apteczką przy pasku. Najbliższe spotkanie odbę-dzie się w dniach 31.08. - 1.09. 2012 w siedzibie huf-ca. Magdalena Szczerbaciuk Mali, duzi, nieważne. Mała wojna rozrusza każego! Nuda do lamusa!



SŁO WO TOK Zbiórka, która z za-łożenia ma nas cze-goś nauczyć wcale nie musi przykro kojarzyć się z nu-dną lekcją. Ma ona, w szczególności zu-chy i harcerzy nauczyć przez za-bawę. Kiedy nie jesteśmy w stanie zorganizować zbió-rki w formie gry, starajmy się robić częste przerwy właśnie na zabawę. I tu z pomocą przychodzi SŁO-WOTOK. Wszystkie nasze propozycje można w ten wła-śnie sposób wyko-rzystać. Dziś bardzo prosty sposób jak pobudzić ospałych harcerzy. Wystarczą harcerze, kawałek miejsca i stara ga-zeta. Z kartek ro-bimy papierowe ku-lki. Teren i harcerzy dzielimy na tę samą liczbę (2-4). Rozsy-pujemy kulki. Za-daniem każdej z grup jest przerzu-cenie na teren prze-ciwnika jak naj-większej ilości ku-lek. Kulek nie mo-żna przetrzymywać w rękach, a całość powinna być okre-ślona ramami czaso-wymi (np.minuta). Ożywienie tłumu gwarantowane. Agata Łukaszuk