Musisz zainstalować flash player pobierz instalator









Wady i Zalety


Z pewnością jest wiele zalet szkoły, jak chociażby edukacja przyszłego społeczeństwa, ale o tym raczej już każdy słyszał. Tutaj nie będzie o zaletach, lecz o wadach oświaty. Taka prosta gazetka nie ma zbyt dużego znaczenia. Mam jednak nadzieję, że ktoś to przeczyta i zrozumie. Zdecydowanie największą wadą jest podejście niektórych, a raczej większości nie do edukawania innych, lecz do samej nauki. Nauczyciele (oczywiście nie wszyscy) uważają naukę za obowiązek, za coś, co musimy wykonać bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. W ich języku "nauka" brzmi jak praca w dodatku bezpłatna, zdarza się nawet, że nauczyciele bezpośrednio nazywają to "pracą". Mówią "bierzemy się do pracy" zamiast powiedzieć ironicznie do "zabawy". Praca (prawie) wszystkim się źle kojarzy. Jest to coś, co MUSIMY zrobić, aby nie głodować.
Zaintere- sowania vs Reguły


Drugą sporą wadą jest przymusowa edukacja, która wpływa na największe detale dotyczących procesu nauczania. Uczeń, jeśli nie chce poznawać świata, rozwijać się, to po co marnować na takiego czas. Nie doceni starań nauczyciela np. szukanie kompromisu z uczniem, gdy tak naprawdę mógłby wstawić jedynkę i puścić wolno ucznia. To podaje mu terminy na poprawkę, oferuje pomoc i nic. Nie lepiej poświęcić uczniowi ponad przeciętnemu, który wykazuje dużą aktywność. Podam przykład. Jest 2 kolegów w ławce jeden jest doskonałym humanistą, a drugi to wybitny umysł ścisły. Obaj chodzą na konsultacje WYRÓWNUJĄCE, zamiast na te, które ich interesują. W przyszłości nic im to nie da. Ale jeśliby poszli w stronę swoich zainteresowań, jeden zostałby prawnikiem, a drugi np. programistą, który zarobi miliony na swoich grach. A tak to są z siebie dumni, bo wyciągnęli z siebie te marne 3 z nie swojej dziedziny
Równi i Równiejsi


Trzecia wada to system oceniania. Dzisiaj nie ocenia się faktycznej wiedzy ucznia, którą posiadł, lecz samą ilość punktów na sprawdzianie. Czasami jeden punkt, jeden procent potrafi zadecydować o ocenie, a co za tym idzie dostanie się do lepszej szkoły czy spełnienie swoich ambicji. Coraz rzadziej zauważamy człowieka w człowieku. Nauczyciele uważają nas, uczniów, za jakieś roboty, które nie mogą mieć gorszego dnia, przecież "teraz jest lekcja i trzeba się skupić". Czasami po prostu się nie da, niektórzy mają ciężką sytuacje w domu albo poza nim. Ale jeśli chodzi o nauczyciela... Gdy ma zły dzień trzeba schodzić z drogi, przepraszać i być wyrozumiałym. Kryją się za "nieprzygotowaniami" jest ich góra 3 na cały semestr. To mówi samo za siebie.
Gdzie sens ???


Wpomnę jeszcze, że nauczyciele są chyba w tej sytuacji najbardziej pokrzywdzeni. Dostają marne wynagrodzenia finansowe. Od czasu do czasu trafi jakiś bystrzak, który przypomina co ten nauczyciel robi właściwie w tej szkole. Na codzień widzi przed sobą zestresowanych i obojętnych uczniów, którzy tylko gdy siadają w ławce mają ochotę po prostu uciekać ile sił w nogach, przed zadaniami. Dobrzy nauczyciele to nauczyciele z powołaniem, które z czasem przygasa (oczywiście są wyjątki) przypominając sobie miny niektórych uczniów, podczas gdy ona się produkuje pod tablicą, próbując wytłumaczyć dane pojęcie.
Możli- wości


Na pewno każdy się zgodzi, że program, którego się uczymy (też jestem uczniem) jest przeładowany zbędną wiedzą. Po kilku latach po skończeniu szkoły 80% nauki po prostu zapomnimy. Przez taki stan rzeczy, uczeń nie ma siły, a nawet czasu, rozwijać siebie jako człowieka, nie jako chodzącą encyklopedię. A gdzie czytanie książek, poezji, dokumentów, artykułów, prac naukowych, jednym słowem gdzie uciekło zainteresowanie światem. Od najmłodszych lat powinno się czytać książki, żeby np. wiedzieć co jest złe, a co dobre. A potem są wymagania: "To jest złe, nie wolno tak robić. Co to masz w głowie?!". Jak dziecko ma się nauczyć empatii, jak właśnie nie czytając książek. ciąg dalszy - - ->
Śmierć


Podczas czytania wcielamy się w głównego bohatera, zastastanawiamy się co czuje, żeby lepiej móc sobie wyobrazić daną scene. Nie raz słyszałem, że dzisiaj dzieciaki są bezduszne wobec rówieśników. Nie potrafią sobie wyobrazić, co czuje druga osoba gdy ją gnębią. Ba! Nawet nie chcą tego robić. Teraz pewnie niektórzy zaczną się obwiniać. Nie o to chodzi. Rodzice, nauczyciele, pedagodzy, ministrowie oświaty, spróbujcie coś zmienić z tym, co się dzieje. To nie jest normalne, ale ciężkie do zaradzenia. Duże wyzwanie, ale takie rzeczy nadają życiu głębszy sens, zapisanie się w pamięci drugiej osoby. Dopóki ktoś o nas pamięta, dopóty nie umrzemy. Ktoś mądry już to wymyślił