Тэставае паведамленьне - трэба паставіць flash player
EGZEMPLARZ BEZPŁATNY, NAKŁAD: 30 EGZEMPLARZY, RZEP PAŹDZIERNIK `11 15-LECIE
Oto pierwsze wydanie gazetki w tym roku szkolnym
W tym numerze:
Spis treści
3. Wywiad z p. Danutą Bielińską
5. Wywiad z p. Martą Borzym
6. Wywiad z p. Agatą Kluską
7. Cyprian Kamil Norwid - życie i twórczość
9. Dyrektorka Akademii Wampirów - Richelle Mead
10. Pamiętaj... cz. I
12. Młodzieżowa Rada Miejska
15-lecie
Wywiad z panią Danutą Bielińską
Rzep: Jak dobrze wiemy to była pani założycielką gazetki RZEP. Kto wpadł na pomysł jej założenia i dlaczego?
Pani Danuta Bielińska: Będziecie zaskoczone, bo ta gazetka sięga korzeniami odległych bardzo czasów. Pierwszy numer RZEPA pojawił się w Szkole Podstawowej nr. 2 i była to taka gazetyka, wydawana co miesiąc. To uczniowie szkoły podstawowej byli pierwszymi redaktorami RZEPA i była to forma takiej gazetki na dużym stojaku, na dużej tablicy i były tam poszczególne działy. Artykuły były ręcznie pisane, uczniowie malowali do tego jakieś ilustracje, przypinane były zdjęcia. To był pierwszy numer i tak się zdarzyło, że po tym pierwszym numerze nadarzyła się okazja mojego przejścia ze Szkoły nr. 2 do Zespołu Szkół Rolniczych i jak przeszłam, by tam pracować, to ten RZEP jakby powędrował ze mną i tam przejeli go uczniowie Zasadniczej Szkoły Rolniczej i też na takiej wielkiej tablicy co miesiąc były zmieniane artykuły na tej samej zasadzie. Były stałe działy, już nie pamiętam ile ich było, w każdym bądź razie RZEP to taka gazetka, która mocno nawiązywała do życia szkoły. RZEP jak to rzep, który czepia się psiego ogona czepiał się wszystkiego co było w szkole i dobre i złe, pamiętam to wiele lat trwało. W tej formie tablicowej ta gazetka bardzo wiele lat była wydawana, mnóstwo uczniów ją redagowało. Gazetka w takiej formie tablicowej istniała do roku 1996, powstał wtedy Zespół Szkół i przyszła pierwsza klasa Liceum Ogólnokształcącego i ja tam byłam wychowawczynią i wówczas już były możliwości, bo było w szkole ksero, ktoś tam z uczniów miał w domu komputer i tak powstał pierwszy numer od którego liczycie życie RZEPA. Myśmy to wszystko ręcznie pisali, przygotowywali, to wiece jak to się robi już, a ten uczeń który maił komputer sam to w domu na nim dopracowywał, myśmy to potem składali jeszcze i wymyślaliśmy w ogóle te pierwszą szatę graficzną, to było wszystko nowe na tamte czasy i tę gazetkę w takiej formie już prowadziliśmy do końca mojej kariery w waszej szkole. Jak się okazuje RZEP nadal istnieje i kontynuujecie redakcje tej gazety. To jest taka historia RZEPA.
Rzep: Czy pamięta pani w którym roku powstał pierwszy RZEP?
p. Danuta: To jest do odkopania, bym musiała zobaczyć w swoich dokumentach, kiedy przeszłam, bo to było jakoś w ciągu roku taka sytuacja, ze tutaj zabrakło nauczyciela w Zasadniczej Szkole Rolniczej, nie mieli polonisty, bo coś się tutaj działo, nie pamiętam już tych okoliczności. Nie wiem, ale dawno to było, bardzo dawno bardzo, bardzo, bardzo dawno
Rzep: Pamięta pani kto wpadł na pomysł tytułu RZEP?
p. Danuta: Tak jak mówię to prawdopodobnie ta moja klasa, bo najczęściej tym trzonem redaktorskim gazety byli uczniowie z mojej klasy, której ja byłam wychowawcą, bo najlepiej wtedy umiałam się z nimi zorganizować, a z innych klas dochodzili. Pamiętam te klasę, ale kto wpadł na ten pomysł? Na pewno uczniowie, bo znając moje metody pracy z młodzieżą czy z uczniami to prawdopodobnie usiedliśmy przy herbatce i wymyślaliśmy tytuły i ktoś z uczniów podrzucił ten temat. Nie pamiętam.
Rzep: Jak długo była pani opiekunem gazetki?
p. Danuta: W tej formie papierowo gazetowej takiej już to cztery lata była wydawana ta gazetka, a w formie tablicowej no to na pewno gdzieś, ja wiem, ze 20 lat ten RZEP w takiej formie istniał. W tamtej starej szkole pamiętam miejsce, gdzie ta gazetka wisiała. Ten RZEP tak jak mówię zaskoczyłam was jest bardzo stary, ale ta forma prawdziwej gazetki zaczęła się od 1996 roku, chyba w październiku, także moja klasa przyszła we wrześniu, zdążyliśmy się poznać troszkę i wtedy rozpoczęli Ci redaktorzy, tam w pierwszym numerze, jeżeli macie te archiwalne to wtedy
15-lecie
możecie tam tych pierwszych redaktorów w stopce tak zwanej redakcyjnej.
Rzep: Czy pobierana była opłata za gazetkę czy była wydawana bezpłatnie?
p. Danuta: Nie ukrywam ta gazetka była też takim źródłem niewielkich dochodów, ale te niewielkie dochody to staraliśmy się uzyskać z reklamy. Tam w pewnych numerach zaczynają się pojawiać tak ostatnio modne reklamy w gazetach, to myśmy też tam na zasadzie, że gdzieś tam porozmawialiśmy, ktoś tam chciał żeby w tej gazecie umieścić, nawet za drobne pieniądze, bo to nie były takie pieniądze jak teraz się płaci za reklamę, ale to były takie symboliczne pieniądze, ale poza tym szkoła przecież była instytucją skromną, jeśli chodzi o zasoby finansowe i nie było pieniędzy na papier na RZEPA, a papier trzeba było kupić, trzeba było toner kupić do powielacza, więc na to wszystko zarabiała nasza gazetka, którą sprzedawaliśmy w szkole za symboliczną złotówkę i za te pieniążki, które uzyskiwaliśmy czasami za umieszczanie reklamy. Ja nie ukrywam że szkoła też pomagała w wydawaniu tej gazetki, ale to nie był taki tani interes.
Rzep: Czy pani cała klasa angażowała się w tworzenie gazetki czy tylko garstka uczniów? p. Danuta: Te gazetkę redagowali uczniowie, którzy czyli tak zwanego blusa, to znaczy którzy tak jak wy mówicie, byli zainteresowani, chcieli to robić i mieli przede wszystkim możliwości, jeżeli chodzi o lekką rękę, pióro, ale też trafiały do nas różnego rodzaju artykuły z innych klas i każdy miał prawo napisać artykuł.
Rzep: Czy chce może coś pani dodać coś jeszcze od siebie na ten temat?
p. Danuta: Jestem dumna i ogromną radość mi sprawiłyście tym, że kontynuujecie tę pracę, że jest, że taki twór, który powstał w takich prymitywnych bardzo warunkach i te prymitywne korzenie już sięgają takich najwyższych półek, bo zdobywacie laury na niwie ogólnopolskiej. Mimo, że nie ma tam w tej chwili mojej zasług żadnej, to nie ukrywam że to mnie napawa dumą i cieszę się, że was poznałam, redaktorów RZEPA
Rzep: Dziękujemy bardzo za wywiad.
p. Danuta: Cała przyjemność po mojej stronie.
Patrycja Karol
Natalia Mosiewicz
Wywiad z p. Martą Borzym
15-lecie
Rzep: Jak wyglądała Pani praca w "Rzepie" będąc jeszcze uczennicą?
p. Marta Borzym: Zawsze lubiłam pisać, więc praca w gazetce pozwalała mi realizować i doskonalić umiejętności, poza tym stanowiła odskocznię od szkolnej rzeczywistości. Wiedzieliśmy, że robimy coś, na czym naprawdę nam zależy i czuliśmy, że tworząc gazetkę mamy "coś naszego".
Rz.: Dlaczego została Pani opiekunem szkolnej gazetki?
p. M. B.: Zapewne dlatego, że jest to rola niemalże każdego nauczyciela języka polskiego :). Ale przyznam szczerze, że pełnienie tej funkcji sprawiało mi ogromną przyjemność!
Rz.: Na czym polegały Pani zadania?
p. M. B: Na nękaniu redaktorów i przypominaniu o zbliżającym sie terminie wydania kolejnego numeru:). A na poważnie, moje zadania ograniczały się do korekty tekstów i ewentualnych wskazówek dotyczących ich tematyki. Gazetkę redagowali przecież uczniowie, to oni w dużej mierze decydowali o jej ostatecznym kształcie.
Rz.: Jak wyglądała współpraca z uczniami?
p. M. B.: Nie mogłam narzekać. Współpracowałam ze stałym składem redakcyjnym, z ludźmi, na których można było polegać.
Rz.: Jakie tematy były poruszane?
p. M. B.: Przeróżne. Pisaliśmy o fascynacjach kulinarnych, o szkolnych żartach i aktualnościach, rozmawialiśmy z ciekawymi ludźmi, pojawiały się debiuty poetyckie i prozatorskie.
Rz.: Czy gazetka była rozdawana czy sprzedawana?
p. M. B.: Chyba sprzedawana. Nie pamiętam dokładnie. Rz.: Jaki był nakład?
p. M. B.: Hmmm, jako stuprocentowy humanista, mam problemy z zapamiętywaniem liczb...
Rz.: Czy szkolna gazetka podobała się uczniom?
p. M. B.: Nigdy ich o to nie pytałam, ale skoro wydaliśmy więcej niż jeden numer, to chyba tak.
Rz.: Podsumowując czy jest Pani zadowolona ze swojej pracy w "Rzepie"?
p. M. B.: Oczywiście, że tak. Dzięki niej mogłam znowu uczestniczyć w tworzeniu czegoś, co było ważne dla mnie, kiedy sama byłam uczennicą liceum.
Martyna Czalej
Paulina Czwerenko
Wywiad z p. Agatą Kluską
15-lecie
Rzep: Dlaczego zdecydowała się Pani na współpracę ze szkolna gazetką?
p. Agata Kluska: Zawsze lubiłam pisać, o ludziach, ciekawych wydarzeniach w ich życiu... właśnie poprzedni redaktor odchodził ze stanowiska więc pomyślałam czemu nie?:)
Rz.: Na czym polegały Pani zadania?
p. A. K.: Zajmowałam się praktycznie wszystkim, oprócz łamania naszej gazetki, to było zbyt skomplikowane, przynajmniej dla mnie, a mój kolega z klasy był w tym niezastąpiony. Przeprowadzałam wywiady, robiłam sondaże, wszystko to co dziennikarz robić powinien.
Rz.: Czy występowały konflikty pomiędzy redaktorami?
p. A. K.: Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek występowały między nami konflikty, raczej staraliśmy się współpracować.
Rz.: Czy miała Pani czasami chęć zrezygnowania ze swojego stanowiska?
p. A. K.: Stanowisko redaktora było tak przyjemne, że nawet mi to przez myśl nie przeszło :)
Rz.: Podsumowując, czy jestpani zadowolona ze swojej pracy w "Rzepie"?
p. A. K.: Bardzo!!! Wspomnienia pozostaną na lata:)
Martyna Czalej
Paulina Czwerenko
Cyprian Kamil Norwid - życie i twórczość Święto szkoły
Z życia szkoły
O Patronie
Cyprian Kamil Norwid, (ur. 24 września 1821 w Laskowie-Głuchach, zm. 23 maja 1883r.) – polski poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, grafik, rzeźbiarz, malarz i filozof. Często uznawany za ostatniego z czterech najważniejszych polskich poetów romantycznych. Wielu historyków literatury uważa jednak taki pogląd za zbytnie uproszczenie, zaliczając jego twórczość raczej do klasycyzmu i parnasizmu. Teksty Norwida nasycone są refleksją filozoficzną. Norwid był tradycjonalistą, ale zarazem wrogiem wszystkiego, co nazywano nieoświeconym konserwatyzmem.
Większość swego życia spędził poza krajem. Przebywał w wielu miastach europejskich: Dreźnie, Wenecji, Florencji, Rzymie, Berlinie, Paryżu, a w 1853 r. udał się do Stanów Zjednoczonych. Żył nader skromnie, cierpiał z powodu nasilającej się stopniowo głuchoty i ślepoty, chorował na gruźlicę.
Zmarł w Paryżu w przytułku, w Domu św. Kazimierza i został pochowany na cmentarzu w Montmorency. Za życia zdołał niewiele ze swych utworów wydać, był twórcą niezrozumianym i niedocenianym, stał się wielkim odkryciem dopiero w okresie Młodej Polski za sprawą publikacji pism poety w latach 1901-1907.
Redakcja
źródło foto: http://wiki.cultured.com Święto Szkoły
W piątek, 23 września obchodziliśmy dzień patrona naszej szkoły. Z tej okazji odbył się konkurs polegający na wyrecytowaniu jednego z utworów poety oraz sprawdzeniu wiedzy uczniów na temat jego życia i twórczości. Do recytacji przyłączyli się również niektórzy wychowawcy, zdobywając dodatkowe pięć punktów dla swojej klasy. W jury zasiedli: przedstawiciel rady rodziców Sławomir Buzanowski, pani Anna Lip, pani Dorota Hul oraz pani Mariola Zięba. Po zakończeniu pierwszej części konkursu, nastał czas na drugą. Po troje uczniów z każdej klasy zasiadło przy wyznaczonych stolikach ,ich zadaniem było odpowiedzieć na trzy wylosowane przez siebie pytania. Po zmaganiach uczestników zostały ogłoszone wyniki (warto wspomnieć, że ostatnia konkurencja nie została wzięta
Z życia szkoły
pod uwagę). Pierwsze miejsce zdobyła Karolina Dąbrowska, drugie Sandra Siebielec, zaś trzecie przypadło Dominikowi Nowakowskiemu.
Wiersz za który otrzymano pierwsze miejsce nosi tytuł „Do spółczesnych”:
I I pożegnałem kraj, i brzegi znane
Odepchnąłem nogą, jak wioślarz z łodzi
Ziemię odpycha – i jak? odgarnia on pianę
Leniwopłynną i luźną…
Kraj! – - gdzie każdyczyn za wcześnie wschodzi,
Ale – książkakażda… za późno!
II Nogą odepchnąłem ten brzeg, co pokornie
Zgiął się pod moim obcasem; I skrzypiał mi on, że jest męczeńskim, wytwornie
(Ale przeklinał mnie basem!).
III
Och! wy – którzy śpiewacie krwawo i pożarnie,
Kiedyż?… zrozumiecie sąd?
Żyć wy radzi w dziejach, lecz żaden nie wie,
Że cali urośliście w krwiulewie,
Czyści i matematyczni, jak błąd!
IV
Ciemna to pieśń jest – w zamian wy?… bardzo jaśni - Szkoda tylko, że nigdy nie wiecie,
Czemu?… Umysłmąż mówi: “Zaśnij!”
“Zaśnij!”… – mówi po tańcu mdłej kobiecie.
Redakcja
Dyrektorka Akademii Wampirów Richelle Mead
Urodzona w Michigan Richelle Mead to kolejna pisarka fantasy, warta uwagi. To ona jest odpowiedzialna za powołanie do życia młodej dampirki, Rosemary Hathaway, jej przyjaciół, morojów - Wasylisy Dragomir i Christiana Ozery oraz ukochanego - strażnika Dymitra Bieliowa.
Fantasy
Czujesz strach, ale wiesz, że nie pochodzi on od Ciebie, że to nie Ty się boisz...
Że boi się ona - Twoja przyjaciółka, którą znasz od najmłodszych lat, którą traktujesz, niczym siostrę, której nigdy nie miałaś. Od samego początku wiesz, że jest z Tobą coś "nie halo"... Przecież w wypadku zginęła cała jej rodzina, a tylko wy dwie ocalałyście cudem... Mówią nawet, że przez chwilę byłaś martwa... Jak to "przez chwilę martwa"...?
Taka jest Rosemary Hathaway - dampirka, córka moroja i dampirzycy, szkolona po to, by służyć morojom - dobrym wampirom, władającym magią. Szkolona po to, by ich chronić przed strzygami - tymi, które są wyobrażeniem stereotypowego wampira - piją krew, zabijają swoje ofiary tylko po to, by posiąść większą siłę i sprawność. Od najmłodszych lat wpajana jest jej dewiza: "Oni są ważniejsi", według której strażnik musi przedłożyć potrzeby i bezpieczeństwo swego
Fantasy
podopiecznego ponad własne. Ale dlaczego była ona "przez chwilę martwa"?
Parę lat przed rozpoczęciem akcji sagi "Akademia Wampirów", o której mowa, Rose, jej najlepsza przyjaciółka, Wasylisa Dragomir, która woli, by nazywać ją Lissą oraz rodzice i brat Lissy mieli wypadek samochodowy, w którym zginęli najbliżsi morojki. Ten sam los miał także spotkać Rose, ale Lissa, kierowana instynktem, sprowadziła duszę dampirki spowrotem do jej ciała. Od tej chwili młoda Hathaway była naznaczona Pocałunkiem Cienia.
Rosemary dostała ostrzeżenie, że Lissę ktoś spróbuje porwać i wykorzystać. Dlatego dziewczyna zdecydowała, że wraz z przyjaciółką ucieknie z Akademii imienia Świętego Władymira. Plan się powiódł - dziewczyny uciekły. Co jakiś czas zmieniały szkołę, by trudniej je było namierzyć i odnaleźć. Ale po dwóch latach Strażnikom z Akademii, w tym Rosjaninowi Dymitrowi Bielikowowi - udało się je ściągnąć z powrotem... I tu zaczyna się powieść, pełna emocjonujących scenariuszy, nieoczekiwanych wątków miłosnych, konfliktów i wielu innych, pasjonujących zwrotów akcji. Wkroczcie przez bramę do Akademii Wampirów i poznajcie życie tamtejszej społeczności - naprawdę warto! Nawiązując do tematu, naczytałam się tylu fanfiction, że postanowiłam napisać własne. Przed wami pierwsza część opowiadania na podstawie książki Richelle Mead "Last Sacrifice" i piosenki grupy Rascal Flatts "Help me remember". Jest to moja wersja początku 6. tomu Akademii Wampirów, kiedy to Rose siedzi w więzieniu za zabójstwo królowej. Tyle że tym razem nikt jej nie ratuje...
Pamiętaj
*PWD
I know that you're leavin'
As soon as the sun comes through the window
There's no talkin' this over
The damage is done
Wiedziałem. Słyszałem z rozmów między strażnikami, że Rose ma zostać ukarana za zabójstwo królowej Tatiany. Zabójstwo, którego, co najlepsze, nie popełniła.
Wiem, że to nie mogła być ona, mimo że to jej sztylet znaleziono przy morojskiej władczyni. Rose, mimo niechęci do Królowej nie byłaby w stanie tego zrobić.
Ale jutro o wschodzie słońca ma zostać stracona. To już koniec, a ja jestem jej chyba winien ostatnią rozmowę. Jednak...
There's just too much hurt
And too much to forgive
Fantasy
Oh but we both know
We weren't always like this
- Zbyt wiele już namieszałem… W jej i swoim życiu... – szepnąłem, idąc w przeciwnym, niż więzienne cele, kierunku. Zza rogu wyszedł Eddison Castile.
- Strażniku Belikov – skinął mi głową z szacunkiem. Zwracał się tak do mnie, mimo że tytuł strażniczy nie został mi przywrócony.
- Strażniku Castile – odwzajemniłem gest.
- Idź do Rose – powiedział poważnie – Ona Cię potrzebuje.
Coś w jego głosie podpowiedziało mi, że tak jest naprawdę. Z oporami, rzekłbym, dość dużymi oporami, obróciłem się na pięcie i podążyłem w kierunku klitki, w której jeszcze niedawno sam przebywałem.
**PWR
Help me remember
The way that we used to be
When nothin' else mattered
'Cause you were in love with me
Siedziałam na niewygodnej, twardej pryczy w celi, która służyła mi teraz za dom. Świadomość, że to moja ostatnia noc w tym miejscu, wcale nie podnosiła mnie na duchu. Bo to nie tylko moje ostatnie chwile w tej celi, ale i ostatnie chwile tego życia.
Z tą, niezbyt optymistyczną, świadomością, rozciągnęłam się na pryczy. Ledwie to zrobiłam, jeden z pilnujących mnie strażników, chyba Gregor Hartvic, obrócił się w moją stronę.
- Hathaway, masz gościa.
Zastanowiłam się przez chwilę, kto to może być, ale zagadka rozwiązała się sama, gdy zobaczyłam jego równiutkie 6 stóp i 7 cali w całej boskiej, rosyjskiej okazałości.
- Dymitr...? – wykrztusiłam. Pomyślałam, że cały świat, jaki dotąd znałam, wali mi się pod stopami. Nie dalej, jak kilka dni temu ten facet nie chciał ze mną rozmawiać. Co ja mówię...? Nawet spojrzeć na mnie nie raczył. A teraz stoi po drugiej stronie krat, które więziły mnie od ponad dwóch tygodni.
*Punkt Widzenia Dymitra
**Punkt Widzenia Rose
W następnym numerze kolejna część opowiadania.
Martyna Maczyszyn
Młodzieżowa
Rada Miejska Wydanie Rzep Październik `11 15-lecie przygpotowali:
Stopka
W sali obrad Urzędu Miejskiego w Dzierzgoniu odbyła się I sesja V kadencji MRM. Przewodnicząca IV kadencji, Sylwia Matura, przywitała przybyłych gości: Burmistrza Gminy Kazimierza Szewczuna, Opiekunów i Przewodniczących samorządów szkolnych, uczniów Szkoły Podstawowej w Dzierzgoniu, Dyrektorów szkół oraz nauczycieli Gimnazjum i Zespołu Szkół. Głównymi punktami zebrania były sprawozdanie z kończącej się kadencji i przysięga nowo wybranych radnych. Nastąpił czas na wybory. Przewodniczącą Młodzieżowej Rady w tej kadencji została Alicja Gussmann, która przejęła prowadzenie dalszych obrad. Wiceprzewodniczącą została Aleksandra Kocieniewska. Rada wybrała również sekretarza. Nie obyło się bez pytań do p. Szewczuna. Młodzież chętnie dyskutowała o naszej gminie, otrzymując odpowiedzi na zadane przez siebie pytania. Po dłuższych rozmowach nastąpiło zamknięcie sesji, pożegnanie przybyłych gości.
Alicja Gussmann
Źródło foto: rsugimdzierzgon.ugu.pl Marcin Rudzki - redaktor naczelny, skład i łamanie
Martyna Maczyszyn - z - ca redaktora naczelnego, skład i łamanie
Magdalena Bujalska - dziennikarz, foto
Alicja Gussmann - dziennikarz
Patrycja Karol - dziennikarz
Natalia Mosiewicz- dziennikarz
Małgorzata Kraft - korekta, opiekun gazetki
Uczniowie kl. III B LO:
Martyna Czalej, Paulina Czwerenko
Rzep - szkolny nieregularnik
Zespół Szkół im. Cypriana Kamila Norwida
ul. Zawadzkiego 15, 82-440 Dzierzgoń
www.mam.media.pl/rzep