Тэставае паведамленьне - трэба паставіць flash player
Mikołaj to też Ty!
Kim tak naprawdę jest św. Mikołaj? Tego nie wiem, ale teraz wiem to że może być nim
każdy z nas, każdy kto pomaga.
Wykrzykn!k
7:32 leżę w łóżku, nie mogę spać. W głowie tysiące myśli i pytań. Zaczynając od tego
najprostszego „Kanapki czy płatki na śniadanie?”, kończąc na odwiecznym problemie
kobiet: „Co na siebie włożyć?” Tak, nadszedł w końcu długo oczekiwany dzień, 3 grudnia.
To właśnie dzisiaj Szkolne Koło Wolontariatu i Stowarzyszenie Dobry Dom zbiera słodycze
dla dzieci. Nareszcie, nie mogłam się już doczekać. Dobrze, że stoję w sklepie z rana, inaczej chyba bym eksplodowała. Nigdy nie należałam do cierpliwych osób. Jeszcze
tylko 10 minut i muszę wychodzić. Ostatnie spojrzenie w lusterko i jestem gotowa. Ponad
dwa tygodnie przygotowań, pani pedagog nieźle się napracowała. Nasza grupa obstawia pięć
największych sklepów spożywczych w okolicy.
Wykrzykn!k
W piątek był u nas jeszcze pan Tomasz Sieńko-wiceprezes stowarzyszenia. Okazał się miłym i serdecznym człowiekiem. Osobiście podziękował każdemu wolontariuszowi za jego zaangażowanie. Przywiózł czapki i koszulki, całkiem niezłe. Szkoda, że nie będziemy mogli ich zatrzymać. Na miejscu jestem trochę za wcześnie. Sklep spożywczo-przemysłowy „SAM”. Karoliny i Sabiny jeszcze nie ma. To nic, sama rozwieszę plakaty. Im wcześniej zaczniemy, tym lepiej.
- Dzień dobry! Jestem z wolontariatu - powiedziałam do jednej ze znanych mi sprzedawczyń,
dumnie prezentując swoje uzębienie.
- Oh, jesteś już słoneczko, świetnie. Chodź, zostawisz sobie rzeczy na zapleczu.- Pani Gienia, niewysoka blondynka w średnim wieku, przyjaźnie nastawiona do ludzi. To właśnie dzięki niej zawsze wychodzę z tego sklepu uśmiechnięta.
Idąc w kierunku przygotowanego już wcześniej wózka przypinam identyfikator ze swoim
imieniem. Dziewczyny właśnie wchodzą do sklepu. Super, pomagam im trafić na tyły sklepu,
gdzie zostawiają swoje kurtki.
- Bite trzy i pół godziny na nogach! Ja chyba nie dam rady.- stwierdziła nieco zrezygnowana
Karolina. Fakt to trochę długo, ale jakoś wytrzymamy, o 12:30 mają nas zmienić. Miejsca zajęte, plakaty rozwieszone i uśmiech od ucha do ucha. Trzeba w końcu ludzi jakoś zachęcić.
Łakocie zbieramy na szczytny cel, później powstaną z nich paczki dla dzieci z różnych
placówek: szpitala, Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie oraz innych dzieci i osób potrzebujących z terenu powiatu… Już po chwili mamy pierwszego
dobroczyńcę, to prof. Chmiel, nauczycielka historii w naszym liceum. Dziwny zbieg
okoliczności. Kupiła kilka czekolad. Zaraz potem jakaś pani wrzuciła do koszyka dwa batony.
Oczywiście każdemu serdecznie dziękujemy. Miło, że ludzie tak chętnie pomagają. W sklepie
nie było dużego ruchu. Odkąd postawili Biedronkę większość „spożywczaków” upadła.
Każdy w końcu chce oszczędzić i idzie tam, gdzie jest najtaniej. Jednak już po półtorej
godziny mamy ponad pół koszyka. Wafelki, herbatniki, czekolady, a nawet jedno pudełeczko
Merci. Pod koniec naszej zmiany wysnułam następujące wnioski: 80proc., które wrzuciły cokolwiek
Wykrzykn!k
do koszyka to kobiety. Każdy kto kupował alkohol traktował nas jak powietrze. Czas zleciał bardzo szybko. Same dziwiłyśmy się że to już koniec. Oddałyśmy koszulki następnej zmianie i każda poszła w swoją stronę.
6 grudnia po południu. Szkolna delegacja pojechała do szpitala na oddział dziecięcy w Leżajsku. Pojechała także Agnieszka, moja rówieśniczka. Miała pomagać przy rozdawaniu prezentów.
- To było niesamowite przeżycie. Nasz Mikołaj wraz ze swoją świtą miał do rozdania jakieś
25 paczek dla grzecznych dzieci, które z niecierpliwością go oczekiwały. Kiedy w końcu
pojawiliśmy się w drzwiach auli reakcje maluchów były różnorakie. Większość cieszyła się z przyjazdu św. Mikołaja, ale niektóre przywitały go płaczem. Tego się nie spodziewałam-
przyznaje rozbawiona Agnieszka.-Na szczęście „pan w czerwonym płaszczu” szybko
wybrnął z tej nieciekawej sytuacji stwierdzając, iż nadszedł czas na rozdanie prezentów.
Jedna dziewczynka szczególnie mnie urzekła. Miała może 5 lat, była podłączona do kroplówki. To ona podarowała Mikołajowi prezent. Niby nic, ot zwykła kartka papieru z jakimś
Wykrzykn!k
rysunkiem. Jednak ten gest sprawił, że coś ścisnęło mnie za gardło- opowiada ze wzruszeniem moja koleżanka.Na koniec przedstawiliśmy jeszcze bajkę- „Czerwonego Kapturka”. Wszyscy znakomicie się bawili. Ten dzień wiele zmienił w moim życiu. Zaczęłam
inaczej patrzeć na świat, na ludzi. Doceniłam to co mam: zdrowie, rodzinę, dom. Jestem szczęśliwa, bo czuję, że zrobiłam COŚ dla innych.
Elżbieta Burda
Każdy może pomóc
Wykrzykn!k
Akcja społeczna to bezinteresowna pomoc potrzebującym. Jej celem jest wywołanie zmian postaw społecznych wobec danego problemu. Lokalnym przykładem takiej akcji jest zbiórka słodyczy zorganizowana przez wolontariat działający przy Zespole Szkół w Nowej Sarzynie. Opiekunką przedsięwzięcia była pani Barbara Żak. Akcja miała na celu zebranie łakoci dla dzieci ze szpitala, Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie oraz osób potrzebujących z terenu powiatu. Trzeciego grudnia tego roku uczniowie naszej szkoły zbierali słodycze w sklepach: Biedronka, SAM, Delikatesy Centrum w Nowej Sarzynie, MarMir w Sarzynie oraz Delikatesy Centrum w Rudzie Łańcuckiej. Uczniowie zbierali dary od godziny 9.30 do 16.00. W tym dniu nagromadzono ok. dziesięciu pudełek rożnego rodzaju słodyczy. Łakocie zostały rozdane szóstego grudnia przez wybrane uczennice naszej szkoły.
Przykłady innych akcji społecznych przeprowadzanych na większą skalę:
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy,
Szlachetna Paczka, Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę.
Karolina Piotrowska
Bombka od sportowca
Sportowcy pomagają
dzieciom.
Wykrzykn!k
Od kilku lat sportowcy, a w szczególności gwiazdy polskiej i światowej siatkówki oraz kadra piłkarzy ręcznych z Bogdanem Wentą na czele malują, rysują, rzeźbią i oddają się innym artystycznym zajęciom, a ich prace wystawiane są na licytacje. Dochody z aukcji organizowanych przez Fundację Herosi, na których można kupić dzieła sportowców, przeznaczane są na zakup sprzętu medycznego dla Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.
Aktualni trenerzy reprezentacji Andrea Anastazi i Andrea Gardini podobnie, jak wcześniej
Raul Lozano i Daniel Castelani dołączyli się do zabawy. Siatkarze i trenerzy niejednokrotnie
odwiedzali podopiecznych Fundacji Herosi- Organizacji Pożytku Publicznego w szpitalu, dlatego doskonale zdają sobie sprawę, że pod pretekstem zabawy toczy się walka nie mniej ważna od tej na boisku: walka o zdrowie, a niejednokrotnie również o życie dzieci chorych na choroby nowotworowe. Tych, które teraz leżąc na szpitalnych łóżkach, trzymają kciuki za naszych reprezentantów walczących o kolejne sukcesy na arenie międzynarodowej. Nazwa Fundacji „Herosi” odnosi się do dzieci, które walczą z chorobą bądź niepełnosprawnością, jak i osób które niosą im pomoc. Herosi są silni i „walczą” – trudno tu nie nawiązać do sportu.
Dzięki takim akcjom Fundacja Herosi zakupiła pompy do podawania chemioterapii,
kardiomonitory, sprzęt rehabilitacyjny,
Wykrzykn!k
specjalistyczne łóżka. W tym roku z okazji świąt Bożego Narodzenia zbierane są pieniądze na puls oksymetr, czyli urządzenie monitorujące pracę serca. Za działalność na rzecz podopiecznych Fundacji reprezentanci Polski zostali uznani Gwiazdami Dobroczynności 2010 w plebiscycie organizowanym przez Newsweek oraz Akademię Filantropii w Polsce.
Siatkarze mają już wiele wprawy, bo podczas Ligi Światowej rozgrywanej w Polsce, gdy
zdobyli zdobyli historyczny brązowy medal, malowali skarbonki razem ze swoimi kolegami
z innych reprezentacji. Dla przykładu Krzysiek Ignaczak kolorował skarbonkę – hipopotama,
który w swoim rodowodzie miał dziadka geparda, stąd zostało malowanemu przez naszego
libero hipopotamowi, dzikie ubarwienie. Skarbonki malowali również Bruno, Murillo, Dante,
Sergio czy Giba.
Do akcji charytatywnej dołączył William Priddy, reprezentant USA, który nie krył
wzruszenia, gdy dowiedział się o celu akcji: - U nas nie ma takich Fundacji, które
współpracują z siatkarzami. Właściwie jest to pierwszy raz od zakończenia szkoły gdy mam pędzel w dłoniach. Mam nadzieję, że moja lokomotywa spodoba się nabywcy. Następnym
razem również piszę się na podobną akcję i na pewno będzie już lepiej z moją precyzją.
(źródło: pzps.pl)
- Od dwóch lat, gdy tylko jestem w Polsce, staram się pomagać, jak to tylko jest możliwe.
Daje mi to ogromną satysfakcję i powód do dumy, a akcjom towarzyszą tak wielkie emocje,
że aż ściskają gardło. Uważam, że obecnie ludzie tak wiele wymagają i oczekują od życia, ale
to właśnie takie przypadki jak ten, widok osoby, która wychodzi z ciężkiej choroby i wraca do zdrowia, są tym co uświadamia nam, co jest tak naprawdę ważne.- powiedział Giba.
(źródło: pzps.pl)
Wykrzykn!k
Przyjemnie jest coś zrobić od siebie, a nie tylko przekazać koszulkę. Wtedy bardziej
czuje swój wkład w pomaganie – mówił Bartek Kurek. Jak byłem z wizytą u dzieci na tym
oddziale, gdy graliśmy w Warszawie przeciwko Politechnice, zobaczyłem sprzęt medyczny
zakupiony dzięki poprzednim akcjom z Fundacją. Dało mi to porządnego „kopa” do działania
i zachęciło do dalszych akcji. Poza tym świetnie się przy tym bawię. Jest to fajne oderwanie
od naszej „siatkarskiej” rzeczywistości.
(źródło: pzps.pl)
Polscy siatkarze przed wylotem na Puchar Świata do Japonii tradycyjnie już wsparli świąteczną akcję Fundacji Herosi.
W napiętym grafiku zawodników nie ma właściwie wolnego czasu. Trzeba pogodzić
rozgrywki Plus Ligi i sezon reprezentacyjny. Przebywający na zgrupowaniu w Spale
siatkarze, gdy tylko zobaczyli farby i pędzle od razu wiedzieli co robić i znaleźli czas,
by wziąć udział w akcji. Tym razem ozdabiali bombki według własnych pomysłów. Przeważały motywy świąteczne, jednak zdarzały się wyjątki, jak na przykład bombka Piotra Nowakowskiego, która była przyozdobiona w biało czerwone
pasy - barwy Asseco Rresovii Rzeszów, w której od tego sezonu gra środkowy oraz
napis: „NOWAKOWSKI 4 SOVIA”.
Joanna Siedlecka
Stowarzyszenie "Dobry Dom"
Stowarzyszenie "Dobry Dom" było organizatorem akcji wolontariackiej, w której brali udział uczniowie z redakcji Wykrzyn!k.
Wykrzykn!k
"Dobry Dom" to stowarzyszenie działające od 1999 roku, które zostało stworzone przez ludzi dobrego serca.
Głównym celem Stowarzyszenia jest pomoc osobom niepełnosprawnym i potrzebującym wsparcia. Wolontariusze przygotowują osoby niepełnosprawne do aktywnego życia w społeczeństwie, pracują nad ich samooceną i pewnością siebie oraz zapewniają kompleksową rehabilitację.
Dobry Dom oferuje także pomoc rodzinom osób niepełnosprawnych: pomoc materialną, edukacjną oraz opiekę psychologiczną
Daria Gancarz
MAŁY GEST - WIELKI UŚMIECH
3 grudnia odbyła się zbiórka mikołajkowa, podczas której zbieraliśmy słodycze dla chorych dzieci. Slodycze do kosz wrzucało wiele osób m.in. Pani Ania ,ktora jest mamą dwójki dzieci.
Wykrzykn!k
Agnieszka Madej: Jak czuje się pani po włożeniu słodyczy do koszyka?
Anna: Bardzo dobrze. Jestem z siebie dumna, bo mogłam pomóc chorym
dzieciom.
A.M.: Brała kiedyś pani udział w w tego rodzaju zbiórce?
A. Niestety, to pierwszy raz, ale myślę że nie ostatni. Ludzie w dzisiejszym świecie bardzo się śpieszą i nie mają czasu zastanowić
się nad losem innych. Myślę jednak, że wielu z nich zareagowałoby,
gdyby miało okazję tak jak ja dzisiaj.
A.M.: Sądzi pani, że ta zbiórka słodyczy to dobry pomysł?
A. Oczywiście. Jest wiele ludzi, którzy chcą pomóc a nie wiedzą jak.
Będąc w sklepie łatwo jest włożyć coś do koszyka, nawet najmniejszy
drobiazg. Nas to prawie nic nie kosztuje, a dzieci są szczęśliwe.
A.M.: Według pani jest to mały gest?
A. Mały gest dla nas, a wielki uśmiech i radość dla dzieci.
Wykrzykn!k
A.M.: Uważa pani, że należy pomagać innym?
A. Myślę, że tak, a szczególnie w święta. Jedni mają więcej szczęścia w życiu i powinni pomagać tym, którzy mieli go mniej. Dzieci na pewno wolałyby spotkać się z Mikołajem w domu. Niestety z powodu
choroby muszą przebywać w szpitalu.
Agnieszka Madej
Agnieszka Kolano
WOLONTARIAT NA TAK !
Wywiad z Barbarą Żak, pedagogiem w Zespole Szkół w Nowej Sarzynie
Patryk Dobrzycki, Patryk Kruczkowski: Na czym polega działalność wolontariatu w szkole?
Barbara Żak: W szkole staram się zgromadzić uczniów, którzy maja chęć pomagać innym. Ogólnie jest to pomoc bezinteresowna osobom potrzebującym lub niepełnosprawnym. P: Czy udział w wolontariacie może pomóc znaleźć pracę?
BŻ: Może, dużo się teraz o tym mówi, a zwłaszcza młodym ludziom w wieku licealnym, którzy nie maja doświadczenia zawodowego. Mogą nabrać doświadczenia w pomocy innym, pracodawcy zwracają na to dużą uwagę.
P: Kto może zostać wolontariuszem?
BŹ: Każdy kto ma czas i chęci. P: Czy potrzebne jest jakieś doświadczenie lub przeszkolenie?
BŻ: Raczej nie. Nie trzeba mieć dużego doświadczenia, by zostać wolontariuszem. Przeszkoleniem jest tu sam wolontariat, stała pomoc innym ludziom. W ustawie o wolontariacie znajduje się zapis, że wolontariuszem powinna być osoba dorosła, jednak już licealiści zostają wolontariuszami. Potrzebna jest tylko zgoda rodziców.
P: Jakie są korzyści z pracy w wolontariacie?
BŻ: Ogromna satysfakcja, wielka frajda, a po za tym można nabyć umiejętności kontaktu z innymi ludźmi, zdobyć doświadczenie.
Wykrzykn!k
P: Jakie projekty społeczne cieszą się wśród młodzieży popularnością?
BŻ: Jest kilka takich projektów, do których młodzież chętnie się przyłącza np. do zbiórki mikołajkowej słodyczy czy organizowania zabawy mikołajkowej dla dzieci. P: Jakie wymieniłaby Pani cechy dobrego wolontariusza?
BŻ: Najważniejsza jest odpowiedzialność, ponieważ jeśli ktoś deklaruje pomoc innej osobie, to powinien się wywiązywać ze swoich obowiązków z tym związanych. Ważne są też samodzielność, kreatywność, otwartość, ogólnie jest wiele przydatnych cech i długo by sie je wymieniało.
P: Czy uważa Pani, że decyzja o zostaniu wolontariuszem jest dobra?
BŻ: Bardzo dobra. Daje frajdę, energię i satysfakcję, gdy komuś się pomoże i gdy możemy zobaczyć efekty naszych działań.
P: Jak zachęciłaby Pani tych, którzy mają wątpliwości?
BŻ: Warto spróbować swoich sił. Jeśli dana osoba dojdzie do wniosku, że to nie dla niej może zawsze zrezygnować. Pamiętajmy, że działalność wolontariuszy jest bardzo przydatna, zarówno dla ludzi potrzebujących, jak i dla samego siebie.
Patryk Dobrzycki
Patryk Kruczkowski
Zadośćuczynienie
"Bóg stworzył świat w 7 dni. A ja zniszczyłem swój świat
w 7 sekund."
Wykrzykn!k
To słowa, które wypowiedział Tim Thomas (Will Smith), główny bohater „Siedmiu dusz” tuż przed śmiercią.Z filmu wynika, że bohater jest pod wpływem melancholii i depresji, ponieważ decyduje się odejść z tego świata w nietypowy sposób. Życie Tima kompletnie się zmienia po nieszczęśliwym wypadku, w którym ginie siedem osób, a wśród nich znajduje się jego ukochana Sarah Jenson (Robinne Lee). Bohater obarczając się winą za to wydarzenie, postanawia zadośćuczynić wyrządzone krzywdy i decyduje się pomóc siedmiu innym, ciężko chorym osobom. Ściśle trzyma się planu, jednak wszystko ulega zmianie, gdy poznaję piękną Emily Posa (Rosario Dawson). Uczucie do niej komplikuje wszystko.
„Siedem dusz” jest kolejną produkcją Gabriele Muccino, która cieszy się dużym uznaniem. Reżyser opinie te z pewnością zawdzięcza dobrze dobranej obsadzie aktorskiej, w której świetnie sprawdzili się m.in. Will Smith i Rosario Dawson. W nastrój wprowadza nas rewelacyjna muzyka autorstwa Angelo Milli. Fabuła filmu jest nieprzewidywalna, co trzyma widza w napięciu. Potrafi doprowadzić do łez nawet najbardziej obojętnego emocjonalnie człowieka. Bohater poświęca się w niezwykły sposób. Podczas oglądania nasuwa się nam pytanie, czy każdy z nas potrafiłby podjąć się tak szlachetnego czynu jak Tim, ponieważ jest to chyba najpiękniejszy dowód miłości. Gabriele Muccino w swoim filmie porównuje życie do konstrukcji z klocków, którą łatwiej jest zburzyć niż zbudować.
Wykrzykn!k
Odbudowanie życia wymaga jednak poświęceń.
"Siedem dusz" jest filmem godnym uwagi, ponieważ opisuję prawdziwą historię. Nawet my po spowiedzi, nie potrafimy odpokutować za nasze winy, w sposób w jaki robi to bohater. Jeżeli kogoś cechuję wrażliwość to ten film poruszy jego serce i pozostanie mu na długo w pamięci.
Urszula Zielińska
Natalia Burek
Raz, dwa, trzy...
...dziennikarzem będziesz Ty!
Wykrzykn!k
7 i 8 listopada odbyło się pierwsze spotkanie w ramach szkoły MAM, czyli warsztaty dziennikarskie.
Brały w nich udział osoby należące do szkolnego koła dziennikarskiego. Pod czujnym okiem pani Ewy Oleszczuk poznawaliśmy ciężką, ale nigdy nie nudną pracę dziennikarza.
Jednym z celów naszych spotkań było wzięcie udziału w projekcie społecznym, o którym mówimy na str. 2-5. Choć na początku musieliśmy pokonać swoją nieśmiałość, szybko nauczyliśmy się ze sobą współpracować. Po kilku „burzach mózgu”, podczas których na szczęście nie strzelało piorunami, ale dobrymi pomysłami, ustaliliśmy wspólne zasady i plan działania. Pełni zapału do pracy nad projektem i wydaniem tego numeru pożegnaliśmy się, aby za ponad trzy tygodnie ponownie się spotkać. Pierwszego i drugiego grudnia podczas drugiej części warsztatów dowiedzieliśmy się, jak zrobić zdjęcie, aby uchwycić piękno chwili. Poznaliśmy także Creative Commons, czyli licencje pozwalające na legalne kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii. Na zajęciach rozwinęliśmy także wiedzę o gatunkach dziennikarskich, m.in.
Wykrzykn!k
o felietonie, reportażu i wywiadzie. Bardzo ważnym elementem spotkania było także dopracowanie szczegółów dotyczących tego numeru gazety oraz projektu społecznego, który współorganizowaliśmy ze szkolnym kołem wolontariatu. Choć było dużo pracy, każdy z nas podjął się zadania, z jakiego był w stanie się wywiązać. Dopiero przy trzecim, ostatnim zresztą, spotkaniu widzieliśmy owoce naszej pracy. Jednym z nim jest to co teraz czytacie, czyli wydanie tego numeru gazety.
Warsztaty, w których uczestniczyliśmy to nowe doświadczenie, które z pewnością przyda się
w dalszym życiu. Kto wie, może wszyscy będziemy kiedyś zapalonymi dziennikarzami? ;)
Anna Kamińska
TRADYCJE ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
Wykrzykn!k
Święta to czas szczególny. Jest to czas radości, gdy zapominamy o troskach i cieszymy się wszyscy razem z narodzenia Jezusa. Obchodzą je wszyscy katolicy na świecie, lecz każdy kraj ma nieco odmienne tradycje. Święta obejmują trzy dni: 24 grudnia - „Wigilię”, pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia oraz drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia.
W Niemczech ludzie przygotowują się do Świąt już od adwentu. Jest to dla nich równie ważny czas jak i same Święta. Tradycyjnie Niemcy cztery niedziele przed Wigilią wystawiają wieniec adwentowy wraz ze czterema świeczkami, które symbolizują cztery niedziele adwentu.
W pierwszą niedzielę adwentu zapala się jedną świeczkę i kolejno w każdą następną dodaje się o jedną świeczkę więcej. Także bardzo znanym zwyczajem w Niemczech jest kalendarz
adwentowy. Jest on przeznaczony dla dzieci. Ma on kształt domku zawierającegodwadzieścia cztery okienka. Kalendarz ten dzieci dostają już pierwszego grudnia. W każdy dzień dzieci mogą otworzyć tylko jedno okienko, w którym jest ukryta niespodzianka. Zazwyczaj są to słodycze lub inne niespodzianki przygotowywane własnoręcznie przez rodziców. W Wigilię natomiast otwierane są drzwi do domku, gdzie znajduje się szopka bożonarodzeniowa.
Wykrzykn!k
Wieczorem 5 grudnia dzieci wystawiają przed dom buty, które w nocy są napełniane prezentami. W czasie adwentu w wielu niemieckich miastach odbywają się kiermasze bożonarodzeniowe. Na takim kiermaszu można kupić ozdoby choinkowe. Można tam również zjeść potrawy i ciasta bożonarodzeniowe, a także delektować się grzanym winem z przyprawami korzennymi oraz posłuchać kolęd. To właśnie z Niemczech wywodzi się zwyczaj ubierania choinki. Choinka (świerk) miała symbolizować drzewko życia, ponieważ nie zrzuca ona igieł . Wieszano na niej jabłka, świeczki, a na czubek zakładano gwiazdę betlejemską. Święta w Niemczech spędzane są w gronie rodziny lub przyjaciół. Dzwoneczek, który dzwoni po południu w Wigilię oznajmia czas rozpoczęcia kolacji wigilijnej, a zaczyna się ona punktualnie o szóstej. Na stole wigilijnym odmiennie niż w Polsce ma być dziewięć potraw. Wśród nich znajdują się: smażona kiełbasa, kiszona kapusta, pieczeń z gęsi, sałatka kartoflana, bakaliowe ciasto „stollen” oraz dania rybne. Tradycją jest zapalenie na początku Wigilii tzw. Weihnachtspyramide (jest to coś w stylu piramidy bożonarodzeniowej). Tę rolę powierza się ojcu. Następnie, podobnie jak w Polsce, wszyscy składają sobie życzenia. Pod talerz kładzie się pieniądz, co symbolizować ma pieniądze przez cały rok. Podczas kolacji nie wolno wstać od stołu, ponieważ przynosi to nieszczęście. Dzieci dostają w Wigilię „kolorowy talerz” ze słodyczami i owocami. Podobnie jak w Polsce o północy biją kościelne dzwony na znak narodzin Jezusa, a katolicy udają się na pasterkę.
We Francji już przed Bożym Narodzeniem odczuwa się świąteczny nastrój. W miastach i miasteczkach przyozdabia się budynki, główne ulice mienią się od kolorowych lampek, sklepy przygotowują świąteczne dekoracje, a na placach stawia się ogromne i pięknie przystrojone choinki. Tak jak w Niemczech tu również dzieci dostają kalendarze adwentowe (Calendrier de l'Avent). Domy rodzin przystrajane są przeważnie na zielono. W tym celu do dekoracji używa się liści jemioły oraz ostrokrzewu. W niektórych domach na drzwiach wiszą ozdobne wieńce. Także tradycją jest szopka bożonarodzeniowa kupiona lub robiona własnoręcznie. We Francji nie ma Wigilii. Francuzi biorą udział we mszy, a 25 grudnia zasiadają do rodzinnego obiadu. Gospodynie przygotowują świąteczny stół. To rodzice przeważnie zapraszają swoje dziecii wnuki na tzw. zjazd rodzinny. Jeżeli jednak są oni słabego
Wykrzykn!k
zdrowia to tę role powierza się dzieciom. W skład obiadu świątecznego wchodzą najczęściej następujące dania:
ostrygi (huîtres), wątróbka gęsia lub kacza (foiegras), indyk nadziewany jadalnymi kasztanami (dindeauxmarrons), wędzony łosoś (saumonfumé) , biała kaszanka (boudinblanc) oraz świąteczne ciasto (bûche de Noël). W ten dzień pije się także dużo szampana. W nocy przed Bożym Narodzeniem Mikołaj przynosi dzieciom prezenty i wkłada je do butów ustawionych przy kominku lub kładziepod choinkę.
Anglicy do świąt przygotowują się parę tygodni wcześniej, by ze wszystkim zdążyć. W Anglii, podobnie jak we Francji, nie obchodzi się Wigilii. Rodziny dekorują swoje domy w kolorach czerwieni i zieleni. Na drzewach zawieszają jemiołę (to właśnie w Anglii narodził się zwyczaj całowania siępod jemiołą wiszącą u sufitu) i tak jak w Polsce stroją choinkę. Anglicy także wysyłają bardzo dużo kartek świątecznych. Pierwszego dnia Świąt w południe rodziny zasiadają do świątecznego obiadu. Na tym obiedzie znajduje się zupa z ostryg i indyk nadziewany kasztanami w sosie borówkowym. Na deser Anglicy jedzą Christmas pudding z suszonymi owocami oraz Mince pies (okrągłe babeczki z bakaliami). Dzieci dostają prezenty, które są umieszczone w czerwonej skarpecie. Bardzo znanym świątecznym zwyczajem w Wielkiej Brytanii jest mała tubka z papieru związana po obu końcach. W niej znajdują się zabawki lub inne drobiazgi. Drugiego dnia Świąt Brytyjczycy spotykają się w gronie przyjaciół na świątecznych przyjęciach.
Wykrzykn!k
Święta w Stanach Zjednoczonych trwają bardzo krótko, bo tylko jeden dzień. Nie obchodzi się tam Wigilii, podobnie jak we Francji i Anglii, a drugi dzień Świąt jest normalnym dniem. Każda amerykańska rodzina przygotowuje się do Świąt z dużym wyprzedzeniem, bo po Święcie Dziękczynienia (w ostatni czwartek listopada). Wtedy też Amerykanie ubierają choinkę. W tzw. Czarny Piątek oficjalnie rozpoczyna się okres świątecznych zakupów. W sklepach są wtedy duże obniżki. Szczególnie korzystne wyprzedaże zdarzają się od godziny 3 nad ranem do 12 w południe. Ulice i domy przystrajane są tysiącami światełek i lampek. Tak jak w Polsce na suficie zawiesza się jemiołę. Nie można zapomnieć o wieńcu na drzwi wejściowe. W USA obdarowuje się prezentami nie tylko rodzinę lecz również kolegów z pracy i sąsiadów. Mikołaj zjawia się w nocy z 24 na 25 grudnia, wślizguje się przez komin i zostawia prezenty pod choinką oraz w skarpetach zawieszonych na kominku. Rozpakowanie ich następuje w świąteczny poranek przed śniadaniem. Na świątecznym obiedzie nie może zabraknąć rodziny. Pieczona szynka lub indyk z farszem, sos borówkowy, mashedpotatoes (jest to coś w stylu puree ziemniaczanego) lub słodkie ziemniaki, zapiekanka z zielonej fasolki, kolby kukurydzy, sałatka ziemniaczana, pieczone warzywa to dania, które królują na świątecznym stole. Deserem są różnorodne soki: wiśniowe, jabłkowe, dyniowe i bakaliowe. Oprócz soków podaje się także serniki. Deser nie może się obejść również bez napoju jajecznego z dodatkiem brandy i przypraw.
W Meksyku również obchodzone są Święta Bożego Narodzenia. Okres świąteczny trwa tam znacznie dłużej niż w Europie. 15 grudnia wiesza się pod sufitem piniatę czyli gliniane naczynie wypełnione słodyczami. Jedno z dzieci rozbija piniatę kijem, a pozostałezaczynają je w pośpiechu zbierać. Wigilia obchodzona jest tak jak wszędzie w gronie rodziny. Choinka ozdobiona jest bombkami i innymi dekoracjami.Tak jak i w niektórych krajach pod choinką stawia się szopkę lecz z wyprzedzeniem kilku dni. Dopiero 24 grudnia wkłada się do niej Dzieciątko Jezus. Popularną ozdobą jest gwiazda betlejemska, która składa się z czerwonych i zielonych liści pochodzących właśnie z Meksyku. Na wigilijnym stole znajduje się: nadziany indyk oraz poncz zrobiony z owoców np. z trzciny cukrowej, suszonych śliwek, orzechów, cynamonu. Bardzo podobnie jak i w Polsce śpiewa się
Wykrzykn!k Podsumowując, święta na dobrą sprawę w różnych krajach świata wyglądają podobnie. Co prawda potrawy i prezenty nieco się różnią, ale nie to jest najważniejsze. Chodzi tu o wspólne spotkanie przy świątecznym stole i okazywanie sobie miłości.
kolędy, a o północy idzie się na Pasterkę. W niektórych domach Mikołaj przychodzi 25 grudnia. Ten dzień zwany jest w Meksyku „odgrzewaniem”, ponieważ rodzina ponownie się spotyka i spędza razem czas. Meksykanie organizują także Pastorałki czyli przedstawienia teatralne o pasterzach, którzy podążali za Gwiazdą Betlejemską w kierunku miejsca narodzin Jezusa.
Grecy obchodzą Boże Narodzenie bardzo spokojnie. 6 grudnia rozpoczyna się tzw. Gorący okres. Wtedy wszyscy wymieniają się podarunkami. Trwa to aż do 6 stycznia. Na dzień przed Bożym Narodzeniem i Nowym Rokiemdzieci chodzą od domu do domu i śpiewają coś na wzór kolęd. Te kolędy mają błogosławić domostwa. Dzieci są często za to nagradzane poprzez wręczanie im słodyczy i suszonych owoców. Na każdym stole można znaleźć okrągły chleb ozdobiony krzyżem na szczycie. Choinki nie są w Grecji używane, a prezenty rozdawane są 1 stycznia. W większych miastach Grecji ulice są przystrajane lampkami.
Opracowując tekst korzystałam z: http://www.miedzykulturowa.org.pl/cms/bozenarodzeniewww-meksyku.html
http://www.bibliotekawszkole.pl/inne/gazetki/62/index.php
http://www.sciaga.pl/tekst/59151-60-wigilia_i_boze_narodzenie_w_niemczech
http://sp.poniatowa.pl/art92.htm
http://parenting.pl/portal/bozenarodzeniewwwusa
Joanna Herman
(fot. okładka alancleaver_2000)